Pech znów dopadł Kubicę

Robert Kubica nie będzie miał okazji wystartować w sobotnim wyścigu NLS na torze Nurburgring. Fatalne warunki pogodowe, między innymi gwałtowne opady śniegu, doprowadziły do odwołania zawodów.

To kolejne problemy serii Nurburgring Langstrecken Serie w marcu. Już przed tygodniem z powodu złych warunków pogodowych nie doszły do skutku testy, w których Kubica także miał uczestniczyć. W piątek Polak bez kłopotu zaliczył obowiązkowy test na torze i w sobotę był gotowy do rywalizacji za kierownicą Porsche Caymana GT4 klasy V5. Dla tego wyścigu zrezygnował z obecności w Bahrajnie, gdzie w miniony weekend zaczynała sezon Formuła 1.
Kubicę prześladuje jednak pech. Tym razem na przeszkodzie stanęła mu pogoda. W sobotę rano na torze Nurburgring miały się rozpocząć kwalifikacje do sobotniego wyścigu NLS, ale warunki atmosferyczne zmusiły sędziów do wywieszenia czerwonej flagi. Padał deszcz, a gęsta mgła znacząco zmniejszyła widoczność, a na domiar złego z powodu gwałtownego spadku temperatury deszcz zamienił się w opady śniegu, co jeszcze bardziej pogorszył sytuację.
Kwalifikacje zostały przerwane, a organizatorzy czekali na rozwój sytuacji. Po długiej naradzie z sędziami tuż przed południem podjęli jednak decyzję o odwołaniu pierwszego w tym roku wyścig NLS. To była fatalna wiadomość dla Kubicy, bo 36-letni polski kierowca zamierzał w tym roku wystąpić w kilku wybranych wyścigach tej serii, a także w prestiżowym 24h Nurburgring, za kierownicą auta klasy GT3, lecz żeby otrzymać zgodę na start w tych zawodach, musi zaliczyć co najmniej 18 okrążeń w wolniejszej maszynie. A jak wiadomo krakowianin ma jeszcze obowiązki kierowcy rezerwowego w rywalizujący w Formule 1 zespole Alfa Romeo. Ma także plany związane z rywalizacją w wyścigach długodystansowych European Le Mans Series. Tak napięty kalendarz utrudni mu uzyskanie stosownej licencji umożliwiającej start w wyścigu 24h Nurburgring, chyba że potwierdzą się plotki, iż impreza planowana w tym roku w dniach 3-4 czerwca zostanie przeniesiona na inny termin.

48 godzin sport

Świątek dostała lanie w Dubaju
Iga Świątek (na zdjęciu) przegrała w pojedynku o ćwierćfinał turnieju WTA 1000 w Dubaju z 28-letnią Hiszpanką Garbine Muguruzą. W starciu dwóch mistrzyń French Open (Muguruza triumfowała w Paryżu w 2016 roku, a Świątek w 2020) zdecydowanie lepsza był hiszpańska tenisistka, która wygrała 0:6, 4:6. Wcześniej Polka pokonała w 2. rundzie (w pierwszej podobnie jak Hiszpanka miała wolny los) Japonkę Misaki Doi 6:2, 6:4, natomiast Muguruza Amerykankę Amandę Anisimovą 6:4, 6:2. Świątek zajmuje obecnie 15. miejsce w rankingu WTA, a Hiszpanka 16. Dla Świątek porażka w Dubaju oznacza koniec serii sześciu zwycięstw z rzędu (przed przyjazdem do Dubaju wygrała turniej w Adelajdzie), w których nie straciła seta. Teraz nasza najlepsza tenisistka przenosi się do USA, gdzie od 23 marca rywalizować będzie w turnieju Miami Open.

Fabiański przedłużył umowę z West Hamem
Łukasz Fabiański przedłużył umowę z West Ham United na kolejny sezon. Bramkarz reprezentacji Polski, do końca czerwca 2022 roku. 35-letni piłkarz związany jest z londyńskim klubem od 2018 roku. W obecnym sezonie Premier League wystąpił w 25 spotkaniach, a w sumie ma na koncie 90 występów w zespole londyńskiego klubu. W 22 zachował czyste konto.

Kubica w tym roku będzie się ścigał na torze w Le Mans
Robert Kubica wystartuje w legendarnym wyścigu samochodowym 24h Le Mans, debiutując w wieku 36 lat w tych elitarnych zawodach. W miniony wtorek organizatorzy tej imprezy opublikowali listę startową. W gronie startujących ekip znalazł się belgijski WRT, w którego barwach wystartuje Kubica. Polski kierowca niedawno zdradził chęć startu w tym prestiżowym wyścigu, ale oficjalna decyzja o jego udziale została potwierdzona dopiero we wtorek przez organizującą 24h Le Mans firmę ASO. Kubica wystartuje z numerem 41 i usiądzie za kierownicą prototypowego auta Oreca 07-Gibson, a jego partnerami w ekipie będą Louis Deletraz i Yifei Ye. Ten tercet będzie też tworzył zespół WRT w tegorocznego cyklu wyścigów European Le Mans Series.

W ten weekend gra piłkarska ekstraklasa
Zestaw par 21. kolejki. Piątek: Cracovia – Śląsk Wrocław, godz. 18:00, sędziuje Łukasz Szczech (Warszawa); Jagiellonia Białystok – Pogoń Szczecin, godz. 20:30, sędziuje Damian Sylwestrzak (Wrocław). Sobota: Wisła Płock – Raków Częstochowa, godz. 15:00, sędziuje Paweł Gil (Lublin); Lechia Gdańsk – Wisła Kraków, godz. 17:30, sędziuje Jarosław Przybył (Kluczbork); Legia Warszawa – Warta Poznań, godz. 20:00, sędziuje Piotr Lasyk (Bytom). Niedziela: Górnik Zabrze – Zagłębie Lubin, godz. 15:00, sędziuje Wojciech Myć (Lublin); Lech Poznań – Piast Gliwice, godz. 17:30, sędziuje Tomasz Kwiatkowski (Warszawa). Poniedziałek: Stal Mielec – Podbeskidzie Bielsko-Biała, godz. 18:00, sędziuje Krzysztof Jakubik (Siedlce).

Zespół Vitala Heynena znalazł się w poważnych tarapatach
Po ponad miesiącu przerwy od zakończenia fazy zasadniczej Serie A do rywalizacji o mistrzostwo Włoch wrócili Wilfredo Leon i Maciej Muzaj, których Sir Safety Conad Perugia podejmował w pierwszym meczu ćwierćfinałowym Allianz Milano. Było to równocześnie szczególne spotkanie dla szkoleniowców obu zespołów, bowiem trener polskiej kadry Vital Heynen i były trener PGE Skry Bełchatów Roberto Piazza pracowali przed kilkoma laty razem w reprezentacji Niemiec. Zespół z Perugii był zdecydowanym faworytem środowego starcia z Allianz Milano, ale chociaż wygrał dwa pierwsze sety, to ostatecznie sensacyjnie przegrał 2:3 ( (25:18, 25:21, 25:27, 31:33, 17:19). Leon zdobył 31 punktów, drugi z reprezentantów Polski Maciej Muzaj 15, lecz to okazało się zbyt mało. Rewanż w Mediolanie zapowiada się emocjonująco.

Formuła 1: Hamilton podpisał ostatni

Lewis Hamilton ostatecznie po długim wahaniu przedłużył umowę z Mercedesem na sezon 2021. 36-letni brytyjski kierowca ma już na koncie siedem mistrzowskich tytułów i pod tym względem jest na spółkę z Michaelem Schumacherem rekordzistą wszech czasów w Formule 1, podpisał kontrakt jako ostatni w stawce 20 zawodników.

Mający siedzibę w Brackley ekipa Mercedesa dominuje w Formule 1 odkąd zaczęła się w niej tzw. era hybrydowa, czyli od w 2014 roku. Przed tegorocznym sezonem niemiecki zespół także jest zdecydowanym faworytem do zdobycia kolejnego mistrzowskiego tytułu zarówno w kategorii konstruktorów, jak i wśród kierowców. Liderem ekipy znów będzie Lewis Hamilton, któremu marzy się ósmy mistrzowski tytuł. Jego partnerem po raz piąty będzie Fin Valtteri Bottas. Obaj kierowcy podpisali jednak tylko roczne kontrakty.
W zespole Red Bull Racing – Honda liderem jest Max Verstappen, który ma umowę do końca 2023 roku. Holenderski kierowca jest wielką nadzieją tej ekipy na przerwanie hegemonii Hamiltona. Honda już zapowiedziała, że po tym sezonie przestanie dostarczać silniki do bolidów austriackiego zespołu, więc jego fani liczą iż Japończykom zależeć będzie na odpowiednim pożegnaniu się z Formułą 1. Nowym partnerem Verstappena będzie Meksykanin Sergio Perez, ale ma umowę tylko na ten sezon.
Ekipa McLaren – Mercedes w poprzednim sezonie w klasyfikacji konstruktorów zajęła trzecią lokatę. W tym sezonie kierowcami zespołu będą 21-letni Brytyjczyk Lando Norris oraz starszy od niego o dziesięć lat Australijczyk Daniel Ricciardo.
Kierowcy zespołu Aston Martin – Mercedes, Niemiec Sebastian Vettel i Kanadyjczyk Lance Stroll, są w tej samej sytuacji, przynajmniej od strony kontraktowej. Numerem jeden ma być Vettel, ale Stroll ma poparcie ojca milionera, który najpierw uratował zespół z Silverstone, wykupując upadające Force India i zmieniając jest w team pod nazwą Racing Point. Była to jednak forma przejściowa, a w tym sezonie kanadyjski milioner wprowadził markę Aston Martin jako konstruktora do Formuły 1. Liderem ekipy będzie więc ten, który na torze będzie szybszy.
W teamie Alpine – Renault E-Tech wydarzeniem był powrót Fernando Alonso, a właśnie z tym zespołem Hiszpan zdobywał mistrzowskie tytuły w latach 2005-2006. Alonso wraca głodny sukcesów, ale raczej nie ma szans na włączenie się do walki o czołowe miejsca. 40-letni Alonso zawarł dwuletnią umowę, do końca 2022 roku. Jego partnerem będzie francuski kierowca Esteban Ocon.
Szóste miejsce Ferrari w poprzednim sezonie to wynik wręcz żenujący dla ekipy z Maranello. Włoski zespół nadal jednak wierzy w talent Charlesa Leclerka i Monakijczyk w tym sezonie został awansowany do roli lidera ekipy. Ma najdłuższy kontrakt w stawce, obowiązujący do końca 2024 roku. Jego nowym partnerem będzie Hiszpan Carlos Sainz, który podpisał dwuletnią umowę, ale na jego miejsce powoli szykowany jest syn wielkiego Michaela Schumachera, Mick, na razie terminujący w ekipie Haasa.
W ekipie AlphaTauri – Honda liderem w tym sezonie nadal będzie Francuz Pierre Gasly, zwycięzca Grand Prix Włoch z poprzedniego roku. Nikt nie kwestionuje już jego sportowej wartości. Jego partnerem będzie podopieczny Hondy, Japończyk Yuki Tsunoda, którego umowa wygasa z końcem tego sezonu, podobnie jak umowa Hondy na dostarczanie silników do bolidów AlphaTauri.
W ekipie Alfa Romeo Racing ORLEN – Ferrari dla Roberta Kubicy w tym sezonie było miejsce tylko w roli kierowcy rezerwowego, bo tak samo jak w ubiegłym roku dwa etatowe miejsca zajęli Fin Kimi Raikkonen i Włoch Antonio Giovinazzi. Obaj mają jednak z Alfa Romeo roczne kontrakty, co być może jest sygnałem, że po tym sezonie team zdecyduje się na zmiany w o0bsadzie kierowców.
W zespole Haas – Ferrari zatrudniono dwóch nowych kierowców – Niemca Micka Schumachera oraz Rosjanina Nikitę Mazepina. Amerykańska ekipa nie ujawniała długości ich kontraktów, wiadomo tylko, że mają umowy wieloletnie. Ale Schumacher jest objęty programem rozwojowym Ferrari, natomiast za Mazepinem stoją pieniądze rosyjskiego sponsora, firmy Uralchem.
W najsłabszej w poprzednim sezonie ekipie Williams – Mercedes pierwszym kierowcą nadal będzie Brytyjczyk George Russell, który jednak nie kryje nadziei, że obecna umowa będzie jego ostatnią zawartą z Williamsem. Jego partner, Kanadyjczyk Nicholas Latifi, nie liczy na angaż w lepszym zespole, tylko zamierza cieszyć się z tego, że dzięki wsparciu bogatego ojca będzie mógł ścigać się bez stresu w Formule 1, bo od Williamsa nikt dzisiaj nie wymaga sukcesów.

48 godzin sport

Hojnisz mistrzynią Europy w biathlonie
Monika Hojnisz-Staręga (na zdjęciu) w rozgrywanych w Dusznikach-Zdroju mistrzostwach Europy w biathlonie wywalczyła złoty medal w biegu indywidualnym. Nasza najlepsza biathlonistka zrezygnowała ze startów w Pucharze Świata, by odpowiednio przygotować się do tej imprezy oraz do rozpoczynających się luty mistrzostwa świata w Pokljuce. Drugie miejsce zajęła Ukrainka Anastazja Medrkuszyna, a trzecie Rosjanka Łarisa Kuklina. Dla Hojnisz to czwarty medal biathlonowych mistrzostw Europy i drugi złoty. Poprzednio w zawodach tej rangi triumfowała w 2013 roku w Bansku, gdzie wygrała bieg pościgowy. Dwie inne polskie zawodniczki zajęły odległe lokaty – Magdalena Gwizdoń była 43., a Natalia Tomaszewska 74. W biathlonowych mistrzostwa Europy w Dusznikach-Zdroju startują głównie zawodniczki rywalizujące na co dzień w Pucharze IBU, czyli na zapleczu Pucharu Świata. Stąd na liście startowej zabrakło czołowych biathlonistek na naszym kontynencie.

Piłkarska ekstraklasa wznawia rozgrywki
Zestaw par 15. kolejki. Piątek 29 stycznia: Zagłębie Lubin – Wisła Płock, godz. 18:00, sędziuje Daniel Stefański (Bydgoszcz); Raków Częstochowa – Pogoń Szczecin, godz. 20:30, sędziuje Jarosław Przybył (Kluczbork). Sobota: Warta Poznań – Cracovia, godz. 15:00, sędziuje Paweł Gil (Lublin); Lechia Gdańsk – Jagiellonia Białystok, godz. 17:30, sędziuje Bartosz Frankowski (Toruń); Górnik Zabrze – Lech Poznań, godz. 20:00, sędziuje Tomasz Kwiatkowski (Warszawa). Niedziela: Wisła Kraków – Piast Gliwice, godz. 15:00, sędziuje Krzysztof Jakubik (Siedlce); Podbeskidzie Bielsko-Biała – Legia Warszawa, godz. 17:30, sędziuje Szymon Marciniak (Płock). Poniedziałek: Stal Mielec – Śląsk Wrocław, godz. 18:00, sędziuje Paweł Raczkowski (Warszawa).

Wilfredo Leon w Serie A nie zwalnia tempa
Trenowany przez selekcjonera siatkarskiej reprezentacji Polski Vitala Heynena włoski zespół Sir Safety Conad Perugia jest liderem Serie A z 127. zwycięstwami na koncie. W spotkaniu 20. kolejki podopieczni belgijskiego szkoleniowca wygrali na wyjeździe z Leo Shoes Modena 3:1, a najlepszy w ich drużynie był reprezentant Polski Wilfredo Leon. Kubańczyk z polskim paszportem zdobył 27 punktów. Zespół Sir Safety Conad Perugia po 20. kolejkach ma na koncie 52 punkty i o trzy wyprzedza drugą w zestawieniu drużynę Lube Cucine Civitanova. Trzecia w tabeli jest ekipa Itas Diatec Trentino (44 pkt).

Kubica wystartuje w słynnym wyścigu w Daytona Beach
W najbliższy weekend Robert Kubica wystartuje w wyścigu Daytona 24h. Polski kierowca będzie się ścigał w barwach zespołu High Class Racing w kategorii LMP2. Partnerami Kubicy będą Anders Fjordbach, Dennis Andersen i Ferdinand Habsburg, który do niedawna był jednym z jego rywali w niemieckiej serii DTM. Wyścig na torze Daytona International Speedway w Daytona Beach na Florydzie rozpocznie się 30 stycznia o godz. 21.40. Ekipa High Class Racing wystartuje z drugiego pola startowego.

Półfinaliści MŚ 2021 piłkarzy ręcznych tylko z Europy
W minioną środę w Egipcie rozegrano spotkania ćwierćfinałowe mistrzostw świata piłkarzy ręcznych. Najbardziej emocjonujące było starcie broniących tytułu Duńczyków z gospodarzami turnieju. Do przerwy Egipcjanie przegrywali 13:16, ale w regulaminowym czasie gry doprowadzili do remisu 28:28. Dogrywka też nie przyniosła rozstrzygnięcia i przy stanie 34:34 sędziowie zarządzili rzuty karne, które 4-3 wygrali aktualni mistrzowie świata. Emocji nie brakowało też w spotkaniu Francji z Węgrami, w który po dogrywce trójkolorowi zwyciężyli 35:32. W dwóch pozostałych meczach Hiszpania pokonała Norwegię 31:26 (21:15), a Szwecja wygrała z Katarem 35:23 (14:10). W piątek w półfinale Dania zagra z Hiszpanią, a Francja ze Szwecją. Spotkanie o 3. miejsce i finał odbędą się w niedzielę.

Alfa Romeo nadal z Orlenem i Kubicą

PKN Orlen doszedł do porozumienia z Alfa Romeo i także w przyszłym sezonie będzie partnera tytularnym szwajcarskiego zespołu Formuły 1. Jako pierwszy poinformował o tym szef Alfa Romeo Frederic Vasseur, a potem decyzję potwierdził prezes polskiego koncernu paliwowego Daniel Obajtek. Porozumienie dotyczy też Roberta Kubicy, który w 2021 roku nadal będzie kierowcą rezerwowym.

Zanim prezes PKN Orlen oficjalnie potwierdził, że koncern pozostanie partnerem tytularnym Alfy Romeo w Formule 1, a Robert Kubica będzie nadal zaangażowany w pracę zespołu z Hinwil, szef szwajcarskiego zespołu Frederic Vasseur na łamach dziennika „Blick” wyjawił, że największym sukcesem Alfa Romeo na koniec tego trudnego z powodu pandemii koronawirusem roku jest to, że z zespołem zostanie Robert Kubica, a wraz z nim Orlen i wszyscy pozostali sponsorzy.
Gdy sprawa przestałą być już tajemnicą, decyzję o przedłużeniu współpracy Orlenu ze szwajcarskim zespołem potwierdził prezes Daniel Obajtek. „Orlen mocno inwestuje w sport, a w Polsce jesteśmy firmą pod tym względem najbardziej aktywną. Sport to budowa silnej firmy i jedności w biznesie. Jesteśmy też firmą globalną, bo inwestujemy na innych rynkach. Zostajemy w Alfie Romeo na kolejny sezon, bo nadal inwestujemy w rozpoznawalność marki poprzez sponsorowanie tej ekipy. Nam to też się opłaca. Sam ekwiwalent reklamowy z Formuły 1 w tym roku wyniósł 400 mln złotych. To się dobrze spina z rozpoznawalnością marki, również w związku z innymi markami na zagranicznych rynkach, co z kolei przekłada się na sprzedaż detaliczną. Zysk operacyjny za trzy kwartały 2020 roku wyniósł 2,5 mld złotych, a to jest o 100 mln zł więcej niż w roku 2019 i ma trend wzrostowy” – zapewnia prezes Orlenu.
Dlaczego jednak Orlen upiera się przy sponsorowaniu 36-letniego Roberta Kubicy, skoro nie ma on szans na nawet na okazyjne starty w barwach Alfa Romeo, a jedyną rolę jaką przewidują dla niego Szwajcarzy, jest rola rezerwowego kierowcy oraz praca przy rozwoju symulatora wyścigowego w fabryce Alfa Romeo w Hinwil. Dla przypomnienia – płocki koncern związany jest z Kubicą od roku 2019, kiedy to wsparł jego powrót do Formuły 1 zostając jednym ze sponsorów brytyjskiego zespołu Williamsa. Jak wiadomo Polak musiał się ścigać w najgorszym aucie w stawce 20 bolidów. Nic dziwnego, że Kubica nie chciał tam zostać na kolejny sezon i wolał przyjąć rolę rezerwowego w Alfa Romeo w sezonie 2020. Niestety, jego rachuby, że po roku dostanie miejsce jednego z kierowców etatowych, okazały się nietrafione. Szwajcarzy pozostawili w ekipie obu dotychczasowych kierowców – Fina Kimiego Raikkonena i Włocha Antonio Giovinazziego. „Z Robertem nadal wiążemy nadzieje, bo spełnia on nasze oczekiwania. Z badań wynika, że jest dobrze odbierany przez Polaków, a także za granicą” – podkreśla prezes Obajtek.
Wiadomo już, na co będzie mógł liczyć Orlen w związku z nowym kontraktem. Logotypy polskiej firmy pojawią się na bolidzie – m.in. na przednim i tylnym skrzydle, systemie Halo, lusterkach oraz sekcjach bocznych samochodu. Charakterystyczny orzeł Orlenu pojawi się też na kombinezonach kierowców i pracowników Alfy Romeo – m.in. na klatce piersiowej i plecach. Do tego znak polskiej firmy będzie widoczny w trzech miejscach na kaskach Roberta Kubicy, Kimiego Raikkonena i Antonio Giovinazziego. Dodatkowo logo Orlenu znajdzie się także na odzieży personelu Alfy Romeo oraz na transporterach i w garażu.
Orlenowi poprzez współpracę z Kubicą i Alfą Romeo zależy na promocji marki na arenie międzynarodowej. Wynika to z podjętych decyzji biznesowych – lada moment zagraniczne marki Orlenu w Niemczech, Czechach i na Słowacji (Star, Benzina) mają przejść rebranding i występować pod nazwą spółki-matki. Dlatego Formuła 1 idealnie wpisuje się w tę rolę, bo jest pokazywana przez 51 krajowych telewizji, a według danych Nielsena, jej łączna widownia sięga 400 mln widzów. „Sponsoring tytularny zespołu Alfy Romeo wzmacnia rozpoznawalność marki Orlen na świecie i zwiększa jej prestiż. To z kolei ułatwia realizację ambitnych celów biznesowych i konkurowanie z globalnymi graczami” – zapewnia prezes Obajtek.
Nowa umowa trochę też wzmocniła pozycję Kubicy w Alfa Romeo. Polak pojawił się w pięciu posezonowych treningach w Abu Zabi, zapowiedziano też jego aktywny udział w zimowych testach w Barcelonie oraz zapowiedziano enigmatycznie, że w 2021 może liczyć na znacznie więcej niż w tym roku występów za kierownicą wyścigowego bolidu.

48 godzin sport

Messi posadzony na ławie
Gwiazdor FC Barcelona Leo Messi zagrał w tym sezonie już w 12 meczach – w Primera Division, Lidze Mistrzów oraz w reprezentacji Argentyny. Trener zespołu „Dumy Katalonii” Ronald Koeman w miniony weekend postanowił dać odpocząć swojemu najlepszemu zawodnikowi i posadził 33-letniego Argentyńczyka na ławce rezerwowych. Po przerwie Messi pojawił się jednak na boisku, bo Barcelonie w ligowej potyczce z Betisem Sewilla szło jak po grudzie i do przerwy remisowała 1:1. Po wejściu argentyńskiego gwiazdora katalońska drużyna zaczęła grać o niebo lepiej i ostatecznie zwyciężyła 5:2, a sam Messi zdążył strzelić dwa gole, w tym pierwszego w tym sezonie z gry.

Polak strzelił za Uralem
Rafał Augustyniak strzelił gola dla Uralu Jekaterynburg w zremisowanym 2:2 meczu 14. kolejki rosyjskiej ekstraklasy ze Spartakiem Moskwa. Był to jego pierwszy ligowy gol w tym sezonie. 27-letni Augustyniak rozegrał całe spotkanie, a jego zespół z 15. punktami na koncie zajmuje 11. miejsce w Premjer Lidze.

Jastrzębski Węgiel goni lidera
Jastrzębski Węgiel zapisał na swoim koncie kolejne zwycięstwo. Podopieczni Luke’a Reynoldsa pokonali Cerrad Eneę Czarnych Radom 3:1. Ta wygrana pozwoliła im się umocnić na pozycji wicelidera PlusLigi. Pierwsze miejsce w tabeli naszej siatkarskiej ekstraklasy od początku sezonu okupuje Grupa Azoty ZAKSA Kędzierzyn-Koźle, która po ośmiu kolejkach ma na koncie 21 punktów i cztery przewagi nad Jastrzębskim Węglem.

Mogą odwołać mecz Polek
Pod znakiem zapytania stanął czwartkowy mecz reprezentacji Polski koszykarek z Białorusią w eliminacjach mistrzostw Europy 2021. Spotkanie ma się odbyć w Stambule, ale z FIBA wyciekła pogłoska, że kilka zawodniczek białoruskiej drużyny ma pozytywne wyniki testów na koronawirusa. Spotkania eliminacji ze względu na pandemię mają być rozgrywane w listopadowym okienku (12-15 listopada ) w „bańkach” turniejowych. Polska grupa D zagra w Stambule, gdzie rozegrane zostaną także spotkania grupy E z udziałem Turcji, Serbii, Litwy i Albanii. Kadra Polski, która oprócz meczu z Białorusią ma też w Stambule zagrać w sobotę 14 listopada z Wielką Brytanią, w komplecie miała negatywne wyniki testów na obecność Covid-19.

Koronawirus w Realu
W sobotę Real Madryt poinformował, że zakażeni koronawirusem zostali dwaj gracze tego zespołu – Belg Eden Hazard i Brazylijczyk Casemiro. Madrycki klub zapewnił też, że pozostali piłkarze i pracownicy klubu otrzymali negatywne wyniki testów na obecność Covid-19. Ale kilka dni wcześniej zaraził się Covid-19 inny z brazylijskich graczy „Królewskich”, Eder Militao. Hazard i Casemiro zostali odizolowani od reszty zespołu, a to oznacza, że z powodu obowiązkowej kwarantanny nie będą mogli uczestniczyć też w najbliższych zgrupowaniach reprezentacji swoich krajów.

Fabiański bohaterem meczu
Łukasz Fabiański obronił rzut karny w wygranym przez West Ham United 1:0 meczu z Fulham w 8. kolejce angielskiej Premier League. 35-letni bramkarz reprezentacji Polski został bohaterem swojej drużyny, bo obronił „jedenastkę” egzekwowaną przez Ademola Lookman w ostatnich sekundach doliczonego czasu gry. Fabiański od sierpnia 2016 roku obronił w Premier League już siedem rzutów karnych i pod tym względem jest najskuteczniejszym golkiperem w angielskiej ekstraklasie. West Ham z dorobkiem 11 punktów zajmuje miejsce w środku tabeli z przewagą ośmiu „oczek” nad zespołami ze strefy spadkowej.

Krystian Bielik wrócił do gry
Piłkarz reprezentacji Polski Krystian Bielik po blisko dziesięciu miesiącach przerwy spowodowanej ciężką kontuzją kolana, w minioną sobotę pojawił się ponownie w podstawowym składzie zespołu Derby County. Powrót 22-letniego piłkarza nie wypadł okazale, bo jego zespół przegrał w 11. kolejce Championship (II liga) u siebie z Barnsley 0:2. Bielik rozegrał całe spotkanie, a oprócz niego w tym meczu wystąpiło jeszcze dwóch polskich zawodników – w zespole gospodarzy po przerwie pojawił się na boisku skrzydłowy reprezentacji Polski i były gracz Lecha Poznań 22-letni Kamil Jóźwiak, natomiast w zwycięskim zespole gości całe spotkanie rozegrał były obrońca Cracovii 25-letni Michał Helik.

Kubica punktował tylko w sobotę
W minioną sobotę Robert Kubica po raz trzeci w tym sezonie zdobył punkty w wyścigowej serii DTM. Polak skorzystał z tzw. neutralizacji po awarii auta Timo Glocka i wymienił opony, dzięki czemu na ostatnich okrążeniach miał znacznie lepsze tempo od wielu konkurentów, co pozwoliło mu awansować na ósme miejsce. Tym samym po raz trzeci w tym sezonie kierowca Orlen Team ART zdobył punkty w DTM. W niedzielę nie miał już takiego farta i ukończył ostatni w tym sezonie wyścig na 15., czyli przedostatniej pozycji. Triumfował Niemiec Rene Rast, który zwyciężył też w klasyfikacji generalnej i obronił mistrzowski tytuł w DTM.

Doping u skoczka wzwyż
W organizmie halowego mistrza Polski w skoku wzwyż 23-letniego Norberta Kobielskiego wykryto zabronioną substancję. Fakt ten potwierdził oficjalnie dyrektor Polskiej Agencji Antydopingowej Michał Rynkowski. Środek dopingowy znaleziono w próbce pobranej od Kobielskiego w ostatni weekend sierpnia podczas mistrzostw Polski we Włocławku, w których wygrał on konkurs skoku wzwyż wynikiem 2,26 m. Jeśli próbka B nie wykluczy użycia zakazanego dopingu, Kobielskiego czeka nawet dwuletnia dyskwalifikacja, co oznacza, że nie wystartuje w igrzyskach w Tokio.

W SuperLidze znów odwołują
Z uwagi na przypadki zakażenia koronawirusem wykryte w zespole puławskich Azotów, kierownictwo Superligi PGNiG zdecydowało o przełożeniu zaplanowanego na niedzielę spotkania ekstraklasy piłkarzy ręcznych tego klubu ze Stalą Mielec.

Szczęście Kubicy na torze Zolder

W niedzielnym wyścigu serii DTM na belgijskim torze Zolder Robert Kubica wykorzystał nieoczekiwanie wywalczył trzecią lokatę. Nic dziwnego, że nie krył zadowolenia, bo stanął na podium ważnych zawodów w sporcie motorowym po 10 latach przerwy – ostatni raz przydarzyło mu się to w sierpniu 2010 roku w Grand Prix Belgii Formuły 1.

Sukces Kubicy wywołał małą sensację, bo we wcześniej rozegranych 15 wyścigach serii DTM jego najlepszy wynik to 10. miejsce wywalczone na torze w Assen, które dało mu jeden punkt w klasyfikacji generalnej do niedzieli zajmował w niej ostatnie miejsce). W pozostałych wyścigach debiutujący w tej serii wyścigowej polski kierowca zwykle mijał metę jeśli nie na ostatniej pozycji, to w ogonie stawki, albo wręcz nie kończył zawodów z powodu defektu auta. Tak właśnie zdarzyło mu się w sobotę, gdy w jego BMW M4 DTM zepsuł się silnik. Zespół techniczny Orlen Team ART pracował ofiarnie przez całą noc przy wymianie jednostki napędowej i dzięki temu w niedzielę Kubica mógł wystartować. Tym razem jednak szczęście mu sprzyjało. Samochód ekipy Orlen Team ART ruszał do niedzielnego wyścigu z dziesiątej pozycji. Kubica był w dobrej formie i bojowo nastawiony, a na dodatek wykazał się fenomenalnym refleksem niemal tuż po starcie, gdy doszło do karambolu z udziałem Jonathana Aberdeina, Fabio Scherera i Robina Frijnsa. Polak szczęśliwie ominął pokiereszowane auta konkurentów, a potem, po naturalizacji gdy wyścig rozpoczął się na nowo, doszło do kolejnej kraksy, która wyłączyła z walki Philippa Enga, Lucasa Auera i Benoit’a Treluyera. W tym momencie na torze zostało już tylko 10 aut, więc było jasne, że jeśli Kubica ukończy wyścig, to zdobędzie co najmniej punkt.
Kubica późno zjechał do pit-stopu i jak się później okazało, była to mądra strategia, bo w końcówce wyścigu jechał bardzo szybko dzięki świeższemu ogumieniu, a gdy tylko zwietrzył szansę na zajęcie miejsca w czołowej trójce, w kilku akcjach na torze pokazał, że nie bez powodu jeździł kiedyś w Formule 1.
Na pokonanie pierwszego na mecie Rene Rasta, dla którego był to czwarty z rzędu triumf w torze Zolder oraz drugiego Nico Muellera Polak miał za słabą maszynę, bo ta dwójka niemieckich kierowców, najlepsza w DTM w tym sezonie, ściga się autami Audi, znacznie przewyższającymi osiągami maszyny BMW, w tym należącą do Orlen Team ART „beemwicę” Kubicy. „Długo nie byłem na podium, więc to dla mnie miły moment. Taki rezultat należał się też mojemu zespołowi, któremu bardzo dziękuję. Cieszę się, bo choć nie jest to zwycięstwo, to zawsze przecież lepiej jest być na podium, nawet na jego najniższym stopniu, niż być poza nim” – powiedział Kubica na konferencji prasowej po wyścigu.
Do końca sezonu serii DTM pozostały dwa wyścigi na niemieckim torze Hockenheim, które mają się odbyć w dniach 6-8 listopada. „Tam też będziemy walczyć i kto wie, może ponownie uda się wykorzystać błędy rywali” – wyraził nadzieję kierowca ekipy Orlen Team ART.
Sukces Kubicy z uznaniem skomentował szef serii DTM, Austriak Gerhard Berger: „Robert to Kimi Raikkonen serii DTM. Polak tym wynikiem w końcu pokazał swoją klasę”. Sternik DTM liczy, że polski kierowca i jego ekipa przystąpią do rywalizacji także w przyszłym sezonie. Będzie on inny od obecnego, bo nie będą już w nim startowały fabryczne auta BMW i Audi, bo obie marki wycofały swoje zaangażowanie w tej odmianie wyścigów samochodowych. To sprawi, że w DTM zobaczymy głównie ekipy prywatne, a obecne samochody zostaną zastąpione znacznie tańszymi konstrukcjami GT3.
W przypadku Kubicy niczego nie można być w tej chwili pewnym. Jak zawsze swoje plany na przyszłość utrzymuje on w tajemnicy, a jedyną deklarację na jaką się ostatnio zdobył, było zapewnienie, że w przyszłym sezonie chciałby się ścigać „na najwyższym poziomie”. Konkretnie chodzi mu o powrót do Formuły 1, ale z tym może być problem. Opcji wiele nie ma, bo składów na sezon 2021 nie potwierdziły do tej pory jedynie Alfa Romeo i Haas. Niestety, wygląda na to, że Polak nie jest brany pod uwagę przez te ekipy w roli etatowego kierowcy, a w Alfa Romeo, chociaż jednym ze sponsorów zespołu jest PKN Orlen, może liczyć co najwyżej na rolę, którą pełni obecnie, czyli kierowcy rezerwowego. A to dlatego, że ponoć 41-letni Fin Kimi Raikkonen postanowił jeszcze nie kończyć kariery, a drugi bolid ma zająć syn wielkiego Michaela Schumachera, Mick, który zajmie miejsce Włocha Antonio Giovinazziego. Ale ostateczne decyzje mają zapaść do końca października, zatem jeśli Kubica jest jednak brany pod uwagę, to sukces w Zolder przydarzył mu się w jak najbardziej właściwym momencie.

48 godzin sport

Kurek i Kubiak grali w Japonii
W sobotę wystartowały rozgrywki japońskiej ekstraklasie siatkarzy (V.League), w której występuje dwóch kluczowych graczy reprezentacji Polski – Michał Kubiak i Bartosz Kurek. Zespół Kubiaka, Panasonic Panthers, pokonał na inaugurację FC Tokyo 3:1, a kapitan naszej kadry zdobył w tym spotkaniu 15 punktów (dwa po serwisach i 13 z ataków). Jeszcze skuteczniejszy okazał się Kurek, który w potyczce z ekipą Suntory Sunbirds zdobył dla swojego zespołu, Wolfdogs Nagoya, aż 29 punktów (20 z ataku, trzy po bloku i sześć zagrywką). Niestety, mimo znakomitej gry naszego siatkarza ekipa z Nagoi przegrała mecz 1:3.

Zmarł wybitny polski żużlowiec
W miniony piątek w wieku 82 lat zmarł Andrzej Pogorzelski, znakomity przed laty żużlowiec Stali Gorzów, trzykrotny drużynowy mistrz świata z reprezentacja Polski, potem wybitny trener. Karierę zaczynał w 1956 roku w Unii Leszno i w tym też klubie zakończył ją dwadzieścia lat później. Ścigał się też w zespole Startu Gniezno (1947-1961), ale największe sukcesy odnosił w barwach Stali Gorzów. Z Unią zdobył dwa brązowe medale drużynowych mistrzostw Polski (1975, 1976), natomiast z gorzowskim zespole złoty medal (1969) i pięć srebrnych (1964, 1965, 1966, 1968, 1971). Jako zawodnik Stali zdobył z reprezentacją Polski trzy złote medale drużynowych mistrzostw świata. W indywidualnych mistrzostwach Polski zdobył natomiast trzy brązowe medale (1964, 1965, 1966). Po zakończeniu kariery zawodniczej został szkoleniowcem. W Gorzowie spod jego ręki wyszli tacy znani zawodnicy, jak Zenon Plech, Jerzy Rembas, Ryszard Fabiszewski, Bogusław Nowak, a z leszczyńskiego klubu Mariusz Okoniewski i Roman Jankowski.

Powrót Hiszpana nad Wisłę
Hiszpan Airam Cabrera został zawodnikiem Wisły Płock. Podpisał kontrakt do końca czerwca 2021 roku z opcją przedłużenia o kolejny rok. 32-letni napastnik występował ostatnio w zespole Extremadura UD. W minionym sezonie rozegrał 12 meczów i zdobył jedną bramkę w hiszpańskiej II lidze. Cabrera w przeszłości grał też w polskiej ekstraklasie – w barwach Korony Kielce (2015/2016) i Cracovii (2018/2019). W obu tych zespołach rozegrał w naszej lidze łącznie 55 meczów, w których strzelił 30 goli.

GP Portugalii F1 bez kibiców
Na wyścig o Grand Prix Portugalii na torze w Portimao sprzedano ponad 30 tysięcy biletów, ale istnieje zagrożenie, że kibice na imprezę nie zostaną jednak wpuszczeni. Powodem jest oczywiście pandemia koronawirusa. Portugalskie władze poinformowały, że decyzję w tej sprawie podejmą tuż przez zaplanowanym na 25 października wyścigiem.

Trzecie miejsce Kubicy w DTM
W niedzielnym wyścigu serii DTM na belgijskim torze Zolder, Robert Kubica wywalczył trzecie miejsce. To jego pierwsze podium w tej serii wyścigowej. Wygrał Niemiec Rene Rast, a drugi był jego rodak Niko Mueller.

Krychowiak odzyskał formę
Grzegorz Krychowiak strzelił gola dla Lokomotiwu Moskwa w wygranym przez jego zespół 1:0 meczu 11. kolejki rosyjskiej ekstraklasy z FK Ufa. Było to jego drugie trafienie w obecnym sezonie. Tym dobrym występem Krychowiak zaprzeczył opiniom, że jest bez formy, a jego słaba gra w spotkaniu z Włochami była „wypadkiem przy pracy”. W moskiewskiej drużynie cały spotkanie zaliczył też Maciej Rybus, u którego podczas zgrupowania reprezentacji Polski wykryto koronawirusa i z tego powodu nie zagrał w meczach z Finlandią, Włochami oraz Bośnią i Hercegowiną. Lokomotiw z 21. punktami zajmuje trzecie miejsce w lidze.

Hurkacz odpadł w 1/4 finału
Hubert Hurkacz odpadł w ćwierćfinale turnieju ATP Tour 250 w Kolonii (pula nagród 325 tys. euro). Sklasyfikowany obecnie w ran kingu ATP na 312. pozycji polski tenisista przegrał z rozstawionym w imprezie z numerem drugim Hiszpanem Roberto Bautistą (ATP 13) 6:7(4), 7:5, 0:6. We wcześniejszych rundach Hurkacz pokonał Australijczyka Marka Polmansa i Niemca Mischę Zvereva. To dopiero jego drugi ćwierćfinał w tym sezonie (poprzednio w styczniu Auckland doszedł do półfinału). Nasz najlepszy obecnie tenisista w przyszłym tygodniu weźmie udział w drugim turnieju organizowanym w Kolonii.

Afera korupcyjna w Czechach
W miniony piątek funkcjonariusze policji wkroczyli do siedziby czeskiej federacji piłkarskiej, dokonując przeszukania pomieszczeń, ale też zatrzymania 19 osób podejrzanych o ustawianie meczów i korupcję. Taką liczbę aresztowanych podało też biuro prasowe praskiej prokuratury. Według czeskich mediów do korupcyjnego procederu dochodziło w meczach drugiej i trzeciej ligi.

Włoszczowska tylko siódma
Maja Włoszczowska zajęła siódme miejsce w mistrzostwach Europy w kolarstwie górskim, rozegranych w miniony weekend w szwajcarskim Monte Tamaro. Tytuł wywalczyła Francuzka Pauline Ferrand-Prevot, która przed tygodniem w austriackim Leogang triumfowała także w mistrzostwach świata. Włoszczowska, dwukrotna srebrna medalistka olimpijska, straciła do zwyciężczyni prawie trzy minuty.

Pierwsze trafienie Helika
Michał Helik zdobył bramkę dla Barnsley w zremisowanym 2:2 meczu z Bristol City W 5. kolejce angielskiej Championship. Dla byłego obrońcy Cracovii, który latem tego roku zmienił klubowe barwy, było to pierwsze trafienie w barwach zespołu Barnsley. Polak rozegrał całe spotkanie.

Koronawirus w PlusLidze
Zaplanowany na poniedziałek mecz ekstraklasy siatkarzy PGE Skra – Indykpol AZS został odwołany z powodu wykrycia zakażenia koronawirusem w zespole z Olsztyna. AZS nie zagra także w następny weekend w spotkaniu z Jastrzębskim Węglem.

48 godzin sport

Niezgoda strzela za oceanem
Jarosław Niezgoda zdobył dwie bramki dla Portland Timbers w wygranym przez jego zespół 3:0 meczu MLS z San Jose Earthquakes. Były napastnik Legii Warszawa grał do 60. minuty. Drużyna Portland Timbers z dorobkiem 30 punktów zajmuje drugie miejsce, za Seattle Sounders, w tabeli Konferencji Zachodniej Major League Soccer. Niezgoda w tym sezonie w amerykańskiej lidze strzelił jak dotąd cztery gole. Z polskich piłkarzy grających za oceanem skuteczniejszy jest jednak Piotr Parzyszek, który ma na koncie siedem trafień.

Bednorz szaleje w Rosji
Bartosz Bednorz znowu błysnął w lidze rosyjskiej, zdobywając najwięcej punktów dla Zenitu Kazań w wygranym przez jego zespół 3:0 meczu z Neftjanik Orenburg. Reprezentant Polski wywalczył 15 punktów i zanotował 58 procent skuteczności w ataku. Popisał się też trzema asami serwisowymi w jednym ustawieniu. Zenit Kazań, którego trenerem jest Władimir Alekno, są w tej chwili wiceliderem rosyjskiej Superligi.

Leon błyszczy w Italii
W lidze włoskiej trwa zwycięska seria zespołu Sir Safety Conad Perugia, prowadzonego przez selekcjonera reprezentacji Polski Vitala Heynena, a którego największą gwiazdą jest Kubańczyk z polskim paszportem Wilfredo Leon. W 4. kolejce siatkarskiej Serie A ekipa z Perugii pokonała na wyjeździe NBV Werona 3:0 (25:22, 25:22, 25:23). Leon była najlepszym graczem na parkiecie – nasz reprezentacyjny siatkarz zdobył 20 punktów, notując skuteczność w ataku na poziomie 53 procent. Sir Safety Conad Perugia po czterech kolejkach prowadzi w lidze z kompletem 12 punktów, przez Cucine Lube Civitanova (11 pkt) i Power Volley Milano (9 pkt).

Kubica zamyka stawkę w DTM
Robert Kubica w miniony weekend w wyścigach DTM na belgijskim torze Zolder zajął w sobotę 14., a w niedziele 12 miejsce. Kierowca ekipy Orlen ART Team w sobotnim wyścigu był ostatni w stawce kierowców, którzy ukończyli zawody i jako jedyny został zdublowany. Pierwsze miejsce zajął Rene Rast z Audi Sport Team Rosberg. Drugi był Robin Frijns, a trzeci Nico Mueller. W niedzielę Kubica spisał się trochę lepiej zajmując 12. lokatę. Wygrał ponownie Rene Rast, który dzięki tym zwycięstwom zmniejszył stratę w klasyfikacji generalnej do prowadzącego Nico Muellera (Audi). Kubica w „generalce” zajmuje ostatnią lokatę w gronie 16 kierowców.

Wirus u hokeistów z Torunia
Czterech zawodników występującej w ekstralidze hokeja na lodzie drużyny Energa Toruń jest zakażonych koronawirusem SARS-CoV-2. Hokeiści czują się dobrze, ale mecze zespołu zaplanowane na 16 i 18 października, odpowiednio z Tauronem Podhalem Nowy Targ i Comarch Cracovią, zostały przełożone. Wcześniej w toruńskiej ekipie stwierdzono zakażenie koronawirusem u trenera Juryja Czucha, co spowodowało odwołanie w miniona niedzielę wyjazdowego spotkania z GKS Katowice.

Zmiana na szczycie Formuły 1

Podczas Grand Prix Rosji w Soczi ogłoszono, że od 1 stycznia 2021 roku nowym prezesem i dyrektorem generalnym Formuły 1 zostanie 55-letni Włoch Stefano Domenicali, który na tych stanowiskach zastąpi Chase’a Carey’a.

Zmiana na szczytach władzy Formuły 1 odbyła się bez zgrzytów. W piątek komunikat w tej sprawie opublikowano na stronie internetowej formula1.com. Ustępujący z posady 66-letni Amerykanin Chase Carey został w ciepłych słowach pożegnany przez Grega Maffeiego, prezesa i dyrektora generalnego Liberty Media, właściciela Formuły 1. „Chase wykonał fenomenalną robotę. Jego działania umocniły F1 na szczycie sportów motorowych” – stwierdził Maffei i zapewnił, że Carey nadal będzie odgrywał ważną rolę w tym sporcie.
Teraz jednak całą uwagę skoncentrował na sobie Stefano Domenicali, wcześniej znany z pracy w ekipie Ferrari i we władzach FIA. „Jestem podekscytowany dołączeniem do wielkiej rodziny Formuły 1, sportu, który zawsze był częścią mojego życia. Urodziłem się w Imola, a mieszkam w Monza. Pozostałem w kontakcie z tym sportem dzięki mojej pracy w FIA. Teraz nie mogę doczekać się nawiązania kontaktu z zespołami, promotorami, sponsorami i wieloma partnerami w Formule 1, ponieważ nadal będziemy rozwijać ten biznes” – powiedział 55-letni włoski menedżer w swoim pierwszy wystąpieniu w nowej roli. Domenicali w 1991 roku dołączył do zespołu Ferrari, w którym stopniowo awansował, aż w 2007 roku został szefem zespołu i utrzymał się na tym stanowisku do 2014 roku. Ostatnio był dyrektorem generalnym w Lamborghini.
Domenicali, gdy był jeszcze szefem zespołu Ferrari, podpisał kontrakt z Robertem Kubicą, na podstawie którego polski kierowca miał dołączyć do ekipy z Maranello w 2012 roku. Niestety, Kubica, jeszcze w barwach zespołu Renault, przed sezonem F1 6 lutego 2011 roku wziął udział w lokalny rajdzie samochodowy Ronde di Andora, w trakcie którego uległ poważnemu wypadkowi. Na tory Formuły 1 Polak wrócił dopiero w 2019 roku jako kierowca Williamsa, a w tym sezonie jest rezerwowym Alfa Romeo.