48 godzin sport

Pech piłkarza Górnika Zabrze
Mimo przerwy w rozgrywkach Górnik Zabrze stracił kluczowego zawodnika. Ofensywny pomocnik zabrzańskiej drużyny Łukasz Wolsztyński podczas ostatniego przed zawieszeniem rozgrywek meczu 26. kolejki, z Cracovią, zerwał więzadło krzyżowe w kolanie. Wstępną diagnozę potwierdziły ostatecznie szczegółowe badania. 25-letniego piłkarza, który w tym sezonie zagrał we wszystkich 26 meczach ligowych Górnika i zdobył dwa gole, czeka teraz co najmniej półroczna przerwa.

W Meksyku też już nie grają
W Europie poza ligami ukraińską, węgierską, rosyjską, turecką wszystkie zawiesiły rozgrywki z powodu pandemii koronawirusa. Za oceanem postąpiono podobnie m.in. w USA, a w poniedziałek także w Meksyku, gdzie tamtejsza piłkarska La Liga MX po 10 kolejce wstrzymała rywalizację do odwołania.

World Athletics znów atakuje
World Athletics (dawna IAAF) nałożyło na Rosyjską Federację Lekkoatletyczną 10 mln dolarów kary za naruszanie przepisów antydopingowych. Ponadto światowa federacja lekkoatletyczna postanowiła, że na igrzyskach w Tokio będzie mogło wystąpić pod neutralną flagą jedynie dziesięciu rosyjskich zawodników. Co ciekawe, rosyjska federacja (RusAF) musi zapłacić 5 mln dolarów do 1 lipca 2020 roku, wtedy wpłata pozostałych pięciu milionów zostanie zawieszona na dwa lata. Dlaczego jednak sztucznie ograniczono liczbę zawodników wolnych od dopingu, mogących startować pod neutralną flagą, pozostaje słodka tajemnicą szefa World Athletics Sebastiana Coe.

Kubica nie pojeździ w DTM
Władze wyścigowej serii DTM (Deutsche Tourenwagen Masters), w której w tym sezonie ma się ścigać także Robert Kubica, poinformowały o odwołaniu testów, które były zaplanowane w dniach 16-19 marca na niemieckim torze Hockenheim. Powodem tej decyzji jest oczywiście epidemia koronawirusa. Z tego powodu zagrożony jest otwierający sezon wyścig na belgijskim torze Zolder, zaplanowane w dniach 24-26 kwietnia. DTM to jedna z najbardziej zaawansowanych technologicznie i najpopularniejszych serii wyścigowych na świecie, która na wielu torach przyciąga nie mniejszą publiczność niż Formuła 1.

Były piłkarz hodował konopie
Znany przed laty polski bramkarz Henryk B., który ma na koncie jeden występ w reprezentacji Polski oraz mistrzowskie tytuły w polskiej lidze wywalczone w barwach Ruchu Chorzów (1975 i 1979 oraz Puchar Polski z Widzewem Łódź (1985), został aresztowany na terenie Holandii i oskarżony o nielegalne uprawianie konopi indyjskich oraz kradzież prądu. W proceder zamieszana jest też żona zatrzymanego. 62-letni obecnie Henryk B. karierę piłkarską zakończył w holenderskich klubach – najpierw grał w Feyenoordzie, a na koniec w Rodzie Kerkrade. Potem osiedlił się Rimburgu, gdzie wykryto jego nielegalna plantację. Przed sądem będzie odpowiadał z wolnej stopy, ale grozi mu w najgorszym razie tylko wysoka grzywna, co najmniej 50 tys. euro.

48 godzin sport

Piszczek w gronie wybitnych
Łukasz Piszczek (na zdjęciu) został uchwała zarządu Polskiego Związku Piłki Nożnej włączony do Klubu Wybitnego Reprezentanta. Do tego prestiżowego gremium przyjmowani są zawodnicy, którzy rozegrali w narodowych barwach co najmniej 80 meczów (wcześniej granicą było 60 spotkań), ale dla piłkarzy nie spełniających tego wymogu, lecz wyróżniających się szczególnymi osiągnięciami w reprezentacji i mających na koncie co najmniej 40 występów, PZPN może uczynić wyjątek. Piszczek rozegrał w biało-czerwonych barwach 66 meczów i zdobył trzy bramki. Wystąpił w czterech wielkich turniejach – trzykrotnie w finałach mistrzostw Europy (2008, 2012 i 2016 roku) oraz w finałach mistrzostw świata (2018).

Komisja Ligi zdrowo trzepnęła po kieszeni Lecha i Lechię
Zgodnie z przewidywaniami Komisja Ligi nałożyła kadry finansowe na Lecha Poznań i Lechię Gdańsk po ekscesach kibiców tych klubów podczas ich meczu w poprzedniej kolejce. Gdańszczanie będą musieli zapłacić 80 tys. złotych, a ich fani otrzymali do końca sezonu zakaz zorganizowanych wyjazdów na mecze swojej drużyny. W przypadku Lecha grzywna wynosi 50 tys. złotych, a kibice „Kolejorza” dostali zakaz wyjazdów na dwa najbliższe spotkania Lecha na stadionie Lechii.

Grosicki i Klich coraz bliżej awansu do Premier League
Reprezentant Polski Mateusz Klich strzelił gola dla Leeds United w wygranym przez jego zespół na wyjeździe 1:0 spotkaniu z Middlesbrough w 35. kolejce angielskiej Championship. Było to czwarte ligowe trafienie w tym sezonie 29-letniego pomocnika. Zespół Leeds z dorobkiem 65 punktów jest wiceliderem rozgrywek. Pierwsze miejsce z przewagą czterech „oczek” zajmuje ekipa West Bromwich Albion, której zawodnikiem od tego roku jest inny z reprezentantów Polski, Kamil Grosicki. Do Premier League z Championship bezpośredni awans uzyskują dwa najlepsze zespoły. Trzeci w tabeli zespół, Fulham, ma do Leeds pięć punktów straty.

Trzecie miejsce Przygońskiego w rajdzie po bezdrożach Kataru
Jakub Przygoński z pilotem Timo Gottschalkiem (Orlen Team)zajęli trzecie miejsce w Rajdzie Kataru, pierwszej rundzie Pucharu Świata FIA w rajdach terenowych. Imprezę wygrał kierowca gospodarzy Nasser Al-Attiyah, dla którego był to już siódmy triumf w tym rajdzie, a drugie miejsce zajął Saudyjczyk Yazeed Al- Rajhi. Kolejna runda cyklu, Abu Dhabi Desert Challenge, odbędzie się w dniach 20-26 marca.

Plan gier PKO Ekstraklasy w najbliższy weekend
Zestaw par 24. kolejki. Piątek 28 lutego: Raków Częstochowa – Piast Gliwice, godz. 18:00; Jagiellonia Białystok – Lech Poznań, godz. 20:30. Sobota 29 lutego: Wisła Kraków – Wisła Płock, godz. 15:00; Górnik Zabrze – Pogoń Szczecin, godz. 17:30; Legia Warszawa – Cracovia, godz. 20:00. Niedziela 1 marca: Korona Kielce – Lechia Gdańsk, godz. 12:30; Arka Gdynia – ŁKS Łódź, godz. 15:00; Zagłębie Lubin – Śląsk Wrocław, godz. 17:30.

Podczas testów Kubica poszalał w bolidzie Alfa Romeo
Robert Kubica uzyskał najlepszy czas spośród wszystkich uczestników pierwszego dnia drugiej tury testów zimowych Formuły 1 na torze Catalunya w Barcelonie. Polak jako jedyny przejechał jedno okrążenie poniżej 1 minuty i 17 sekund (1.16,942). W trakcie pomiaru tylko on jechał na oponach C5 (najbardziej miękkich). kubica testował bolid Alfa Romeo jedynie w sesji przedpołudniowej, a po południu zastąpił go za kierownicą etatowy kierowca zespołu Alfa Romeo Orlen Racing Kimi Raikkonen. Fiński kierowca był jednak od Polaka o ponad dwie i pół sekundy wolniejszy. Najbardziej do wyniku Kubicy zbliżył się Holender Max Verstappen (Red Bull Racing), który na oponach C3 był o 0,405 sekundy gorszy. Niecałe pół sekundy wolniejszy był również trzeci w klasyfikacji Sergio Perez (Racing Point), a kolejne lokaty zajęli Pierre Gasly (Alpha Tauri), Alexander Albon (Red Bull), Lewis Hamilton (Mercedes), Daniił Kwiat (Alpha Tauri) i Lance Stroll (Racing Point).

48 godzin sport

Gra piłkarska ekstraklasa
Zestaw par 23. kolejki. Piątek: ŁKS Łódź – Pogoń Szczecin, godz. 18:00, sędziuje Bartosz Frankowski (Toruń); Śląsk Wrocław – Górnik Zabrze, godz. 20:30, sędziuje Krzysztof Jakubik (Siedlce).Sobota: Arka Gdynia – Raków Częstochowa, godz. 15:00, sędziuje Tomasz Musiał (Kraków); Legia Warszawa – Jagiellonia Białystok, godz. 17:30, sędziuje Mariusz Złotek (Stalowa Wola); Piast Gliwice – Cracovia, godz. 20:00, sędziuje Paweł Raczkowski (Warszawa). Niedziela: Wisła Płock – Zagłębie Lubin, godz. 12:30, sędziuje Daniel Stefański (Bydgoszcz); Wisła Kraków – Korona Kielce, godz. 15:00, sędziuje Paweł Gil (Lublin); Lech Poznań – Lechia Gdańsk, godz. 17:30, sędziuje Piotr Lasyk (Bytom).

W Rzeszowie wyrzucili zasłużonego siatkarza przez kontuzję
Były reprezentant Polski w siatkówce mężczyzn Marcin Możdżonek, który od trzech i pół miesiące zmaga się z kontuzją kolana, nie jest już zawodnikiem Asseco Resovii Rzeszów. Rzeszowski klub rozwiązał kontrakt z 35-letnim siatkarzem, który występował w jego barwach od 2016 roku, za porozumieniem stron. Możdżonek wcześniej grał w AZS Olsztyn (2004-2008), PGE Skrze Bełchatów (2008-2012), Grupie Azoty Zaksie Kędzierzyn-Koźle (2012-2014), Halkbanku Ankara (2014-2015) oraz w Cuprum Lubin (2015-2016). Poza trzema tytułami mistrza Polski ze Skrą, jego życiowymi sukcesami są mistrzostwo świata wywalczone z reprezentacja Polski w 2014 roku oraz mistrzostwo Europy w 2009 roku i triumf w Lidze Światowej w 2012. W biało-czerwonych barwach rozegrał 240 meczów.

Prezes Paris Saint-Germain oskarżony o korupcję
Nasser Al-Khelaifi, ​prezes Paris Saint-Germain, i Jerome Valcke, były sekretarz generalny FIFA, zostali przez prokuraturę w Szwajcarii oskarżeni o korupcję przy przyznawaniu praw do transmisji piłkarskich z mistrzostw świata i Pucharu Konfederacji. Al-Khelaifi został posądzony o przekupienie Valcke’a, a przestępstwo miało mieć miejsce w czasie, gdy Al-Khelaifi był prezesem grupy medialnej BeIN. Te zdarzenia nie mają jednak żadnego powiązania działalnością Al-Kelaifiego, który jest obecnie także członkiem komitetu wykonawczego UEFA, w Paris Sint-Germain.

Pomoc światowej federacji dla polskiej tenisistki
Maja Chwalińska została stypendystką programu International Player Grand Slam Grants realizowanego pod egidą Międzynarodowej Federacji Tenisowej (ITF). 18-letnia polska tenisistka otrzymała dofinansowanie w wysokości 25 tys. dolarów. Wcześnie z takie wsparcia korzystali m.in. Magdalena Fręch, Kamil Majchrzak i Hubert Hurkacz. Program International Player Grand Slam Grants jest realizowany po raz czwarty. Jego celem jest pomoc w rozwoju młodych tenisistów i ich uczestnictwie w imprezach Wielkiego Szlema oraz redukcja kosztów związanych z podróżami.

Sześciu polskich skoczków przeszło kwalifikacje w Rasnovie
Marius Lindvik wygrał kwalifikacje do konkursu Pucharu Świata w rumuńskim Rasnovie. Najlepszym z Biało-Czerwonych był Dawid Kubacki, który zajął szóstą pozycję. Dobry skok oddał Kamil Stoch, ale przez nieszczęśliwe lądowanie był siódmy. W konkursie zobaczymy sześciu Polaków. Pecha miał Paweł Wąsek, który zajął 51. miejsce i nie przeszedł kwalifikacji. Najlepszą dyspozycją z naszych zawodników błysnęli tradycyjnie Kamil Stoch i Dawid Kubacki.

Kubica przetestował nowy bolid Alfa Romeo jako pierwszy
Zespół Alfy Romeo Racing Orlen, którego w tegorocznym sezonie Formuły 1 rezerwowym kierowcą będzie Robert Kubica, zaprezentował swój nowy bolid. Jako pierwszy na tor w Barcelonie wyjechał nim na testy polski kierowca, co niewątpliwie było gestem ze strony ekipy pod adresem polskiego sponsora – PKN Orlen. Kubica jeździł jednak tylko w środowej sesji przedpołudniowej, przejechał 59 okrążeń i na twardych oponach uzyskał czas 1:18.386. Był to 13. wynik w środowych testach, ale lepszy od osiągniętego przez kolegę z Alfa Romeo, Antonio Giovinazziego. Najlepszy wynik pierwszego dnia jazd uzyskał Lewis Hamilton (Mercedes). W czwartek w obu sesjach auto testował drugi z etatowych kierowców Alfa Romeo, Fin Kimi Raikkonen, zaś w piątek na torze ponownie ma się pojawić Giovinazzi.

Brexit problemem dla brytyjskich zespołów

Wyjście Wielkiej Brytanii z Unii Europejskiej to kolosalny problem dla zespołów Formuły 1. Jeszcze co prawda nie w tym sezonie, bo do końca 2020 roku będą mogły swobodnie korzystać z prawa wspólnotowego, a w kolejnych kłopotów unikną jedynie zespoły mające siedziby poza Wyspami Brytyjskimi – Ferrari, Alfa Romeo i Alpha Tauri.

Formuła 1 od lat zdominowana jest przez zespoły z Wielkiej Brytanii. Z dziesięciu ekip aż siedem ma swoje siedziby w tym kraju, także Haas, chociaż główną bazę ma w Stanach Zjednoczonych. Dlatego też brexit stał się poważnym problemem dla całej Formuły 1. W okresie przejściowym, czyli do końca sezonu 2020, wszystkie ekipy F1 mogą jeszcze spać spokojnie, ale gorzej będzie od roku 2021, gdy nie będzie można korzystać z prawa do swobodnego przepływu osób, towarów i usług. Każdy bolid F1 składa się z ponad 14 tysięcy różnych części, z których większość pochodzi od małych dostawców. I to z różnych krajów, nie tylko z Wielkiej Brytanii. Zakłócenia w łańcuchu dostaw wydają się nieuniknione. Sama Formuła 1, choć należy do amerykańskiej spółki Liberty Media, większość swoich biur od lat ma w Londynie. Firma już w zeszłym roku przygotowała specjalny dokument, w którym uspokajała ewentualnych inwestorów i zapewniała, że brexit nie zakłóci funkcjonowania całego cyklu wyścigowego.
Tylko trzy zespoły nie muszą się martwić brexitem. To Alfa Romeo (kierowcą rezerwowym w tej ekipie jest Robert Kubica), która ma swoją siedzibę w szwajcarskim Hinwil oraz włoskie Ferrari i Alpha Tauri z fabrykami w Maranello i Faenzy. Te ekipy nadal będą mogły korzystać z prawa wspólnotowego i licznych przywilejów.

Pożegnanie Kubicy

Robert Kubica w swoim ostatnim występie w barwach Williamsa zakończył wyścig o Grand Prix Abu Zabi na 19. miejscu. Kończącą sezon imprezę na torze Yas Marina wygrał tegoroczny mistrz Lewis Hamilton (Mercedes).

Kubica jak zwykle w tym sezonie był najsłabszy w kwalifikacjach, ale po raz kolejny zaczął wyścig znakomicie i w jego pierwszej fazie przesunął się do przodu o kilka pozycji. Po 20 okrążeniach Polak zajmował nawet 15. miejsce i miał za plecami m. in. swojego partnera z zespołu George’a Russella oraz kierowcę Alfa Romeo Antonio Giovinazziego. Włoch na 24. okrążeniu próbował wyprzedzić Kubicę i podczas ataku doprowadził do lekkiej kolizji z jego bolidem. W efekcie w aucie Alfa Romeo uszkodzeniu uległo przednie skrzydło, natomiast z maszyny Polaka odpadł spory fragment podłogi. W tym momencie było już jasne, że polski kierowca z takim ubytkiem nie będzie w stanie utrzymać dotychczasowego tempa jazdy. Przebieg wydarzeń na kolejnych okrążeniach potwierdziły te przypuszczenia i Kubica minął metę na 19. pozycji. Ostatnie miejsce zajął Lance Stroll z ekipy Racing Point, ale on nie ukończył wyścigu.

Rywalizację na torze Yas Marina wygrał świeżo upieczony mistrz świata Lewis Hamilton. Brytyjski kierowca ekipy Mercedesa wyprzedził na podium Maxa Verstappena (Red Bull Racing) i Charlesa Leclerca (Ferrari). W klasyfikacji generalnej dwa kolejne miejsca za Hamiltonem zajęli jego kolega z zespołu Valtteri Bottas oraz oraz holenderski kierowca Red Bulla Max Verstappen.

 

Cyrk Williamsa na torze Interlagos

Przedostatni w tym sezonie wyścig Formuły 1, Grand Prix Brazylii na torze Interlagos w Sao Paulo, wygrał kierowca ekipy Red Bulla Max Verstappen. Niewiele brakowało, a Holendrowi szanse na triumf zniweczyłby Robert Kubica, którego techniczy Williamsa wypuścili z pit-stopu niemal pod koła bolidu Verstappena. To nie był jedyny paskudny numer jaki brytyjski zespół wyciął Polakowi w Brazylii.

Kubica ukończył wyścig o Grand Prix na 16. pozycji, ale był ostatnim z kierowców, którzy ukończyli zmagania. Do mety tym razem nie dojechali Lance Stroll z Racing Point, Valtteri Bottas z Mercedesa i obaj jeźdźcy Ferrari – Sebastian Vettel oraz Charles Leclerc, którzy w bratobójczym pojedynku na torze rozbili swoje bolidy. Na Interlagos rządził tym razem Verstappen, który prowadził od startu do mety, a jego zwycięstwo stanęło pod znakiem zapytania tylko raz, gdy Holender wyjeżdżał na tor po pierwszej zmianie opon. Niemal w tym samym momencie do pit-stopu zjechał Kubica, ale z jakiegoś powodu, notująca we wcześniejszych wyścigach najlepsze czasy przy zmianach ogumienia obsługa techniczna Williamsa, tym razem przytrzymała auto Polaka przez kilka sekund dłużej i wypuściła go w najmniej odpowiednim momencie, nie informując przy tym o nadjeżdżającym właśnie aucie Red Bulla. Nieświadomy tej sytuacji Kubica w alei serwisowej wpakował się holenderskiemu kierowcy niemal pod koła i zmusił go do gwałtownego zjazdu w bok, co groziło uderzeniem w bandę i rozbiciem auta.

Wściekły Verstappen klął jak szewc, bo na chwilę utknął za Polakiem i gdy obaj w końcu wrócili na tor, na prowadzenie wyszedł Lewis Hamilton. Holender był jednak tego dnia znakomicie dysponowany i świetnym manewrem wyprzedził świeżo upieczonego mistrza świata, odzyskując utraconą pozycję lidera wyścigu. Williams za ten incydent został ukarany pięcioma sekundami przymusowego postoju w kolejnym pit-stopie, zaś Kubicy wlepiono dwa punkty karne do licencji.

Kubica po wyścigu przeprosił holenderskiego kierowcę. „Nie widziałem go, a gdy usłyszałem, że nadjeżdża, było już za późno na reakcję. Jest mi przykro, bo sam wiem jak denerwujące są takie incydenty, gdy walczy się na czele stawki. Przepraszam” – powiedział Kubica. Co ciekawe, sędziowie ostatecznie uznali, że to Polak z własnej winy pozostał dłużej w boksie i przez to wyjechał z opóźnieniem prowokując niebezpieczną sytuację.

Ta sytuacja po raz kolejny pokazuje, jak złe relacje ma obecnie polski kierowca z brytyjska ekipą. Podczas piątkowego trening samochód Kubicy przy wyjściu z zakrętu przestał reagować na ruchy kierownicy i wyleciał z toru rozbijając się o bandę. Mechanicy poskładali bolid, ale użyli do tego części zapasowych w starszej specyfikacji, co oznaczało, że polski kierowca znów będzie się ścigał niekonkurencyjnym bolidem. Mimo to Kubica w niedzielę jak zawsze wystartował wybornie i wyprzedził drugiego z kierowców Williamsa, George Russella i dosyć długo jechał przed Brytyjczykiem, ale oba auta brytyjskiej ekipy zamykały stawkę. Sytuacja zmieniła się po pierwszej wizycie w alei serwisowej. Młody Brytyjczyk wyprzedził naszego kierowcę w najmniej spodziewanym momencie.

Niebieska flaga w wyścigach Formuły 1 oznacza, że zawodnik lub zawodnicy zaraz zostaną zdublowani. Dobrym obyczajem jest, że przepuszcza się kierowców walczących o czołowe lokaty. Tymczasem niebieską flagę postanowił wykorzystać Russell, żeby wskoczyć przed Kubicę. Polak nawet się nie bronił przez atakiem kolegi z zespołu, ale był zdziwiony jego zachowaniem. „Z reguły jak się jedzie na dwóch ostatnich miejscach i ma się niebieskie flagi, to puszcza się gości, którzy o coś się ścigają, a nie walczy z kolegą z zespołu” – cierpko skomentował zachowanie Russella polski kierowca.

Na swoim złomie Kubica i tak nie miał szans na wyprzedzenie żadnego z rywali, natomiast dysponujący lepszą wersją bolidu FW42 Russell awansował na 12. pozycję tylko dlatego, że w końcówce dwukrotnie na torze pojawiał się samochód bezpieczeństwa. Punktów do klasyfikacji konstruktorów jednak nie zdobył, a zatem na koncie brytyjskiego zespołu nadal pozostaje jeden punkt wywalczony przez Kubicę. I pewnie tak już pozostanie do końca sezonu. Nie zmienia to jednak wrażenia, że ekipa Williamsa u schyłku współpracy pogrywa sobie z polskim kierowcą już na całego, lekceważąc przy tym także interesy sponsorującego brytyjski team PKN Orlen. Dobrze, że ta farsa wkrótce się skończy.

 

Wojna Williamsa z Kubicą

Ekipa Williamsa podczas Grand Prix Meksyku po raz kolejny zniweczyła wysiłek Roberta Kubicy. Brytyjczycy robią wszystko, żeby Polak nie okazał się lepszy od drugiego z kierowców zespołu George’a Russella.

W Meksyku Williams zaczął nieczyste zagrywki już podczas treningów, ale skandaliczny numer wyciął Kubicy w kwalifikacjach, dając mu do dyspozycji bolid z podwoziem w starszej specyfikacji, na dodatek fatalnie spasowanym z nadwoziem, przez co auto straciło na sterowności i tylko rutyna uchroniła polskiego kierowcę przed kraksą. Kwalifikacje zakończył rzecz jasna na ostatnim miejscu. Ale do niedzielnego wyścigu auto Kubicy jednak zmodyfikowano i zainstalowano w nim skrzydła oraz podwozie w najnowszej specyfikacji, przez co być może po raz pierwszy w tym sezonie brytyjski zespół posłał na tor oba swoje auta w takiej samej konfiguracji.

Polak wykorzystał okazję do maksimum i szybko zostawił swojego partnera z zespołu za plecami. Ekipa techniczna Williamsa skorygowała jednak tę sytuację na pierwszym pit-stopie, w którym przytrzymała Kubicę o kilka sekund dłużej niż zwykle i dzięki temu Russell wrócił na tor jako pierwszy. Polski kierowca nie dał mu jednak długo cieszyć się z tej przewagi, bo przy najbliższej okazji go zaatakował i wyprzedził, a następnie sukcesywnie powiększał przewagę. Nie dane mu było jednak ukończyć wyścigu przez młodym Brytyjczykiem, bo jego rodacy na kilka okrążeń przed końcem zmagań wezwali Kubicę dona dodatkowy pit-stop pod pretekstem rzekomego spadku ciśnienia w jednej z opon. Kubica przyjął polecenie z niedowierzaniem i zapewniał, że nie czuje żadnych zmian w zachowaniu auta, ostatecznie jednak podporządkował się decyzji zespołu i w efekcie ukończył Grand Prix Meksyku na ostatnim miejscu.

 

Mercedes na tronie, Kubica w ogonie

Wyścig Formuły 1 o Grand Prix Japonii na torze Suzuka zakończył się triumfem ekipy Mercedesa (wygrał Fin Valtteri Bottas, a Brytyjczyk Lewis Hamilton był trzeci), która zapewniła sobie tytuł mistrzowski w rywalizacji konstruktorów. Robert Kubica ukończył wyścig na ostatnim miejscu.

W kwalifikacjach najlepsze były bolidy Ferrari – wygrał Sebastian Vettel, a drugi był Charles Leclerc. Oni więc zajęli miejsca w pierwszej linii na starcie wyścigu, ale już na początku ograł ich Bottas i nie oddał prowadzenia do mety. Za jego plecami aż do końca trwała walka o drugą pozycję pomiędzy Vettelem a Hamiltonem. Szanse na dobry wynik tuż po starcie pogrzebał Leclerc, który po kolizji z Maksem Verstappenem z Red Bulla musiał zjechać na wymianę rozbitego przedniego skrzydła. Holender po kilku okrążeniach wycofał się z wyścigu, dzięki czemu Kubica ukończył zawody na 19. pozycji.

Polakowi po raz pierwszy puściły jednak nerwy. Podczas piątkowych treningów był wyraźnie lepszy od kolegi z zespołu George’a Russella, ale przed niedzielnymi kwalifikacjami ekipa Williamsa dokonała zmian w jego bolidzie wymieniając nowe skrzydło na stare, bez konfiguracji ustawienia auta, przez co polski kierowca popełnił błąd i zaliczył kraksę. Po wyścigu Kubica ostro za to skrytykował Williamsa. „W kwalifikacjach popełniłem błąd. Warunki były bardzo trudne. Dodatkowo w piątek miałem też złe wspomaganie i wyczucie kierownicy było zupełnie inne. Mechanicy wykonali fantastyczną robotę, niestety, niektóre rzeczy nie zależą od nich, a szkoda, bo jesteśmy razem, pracujemy razem, ale czasami… Dzisiejszy ranek dał mi wiele do myślenia. O pewnych rzeczach wiedziałem od dawna, lecz dzisiaj rano pewne granice zostały przekroczone” – stwierdził Kubica.

Wyniki wyścigu:

1. Valtteri Botas (Mercedes), 2. Sebastian Vettel (Ferrari) +11.376, 3. Lewis Hamilton (Mercedes) +11.786, 4. Alexander Albon (Red Bull Racing) +1:01.152, 5. Carlos Sainz (McLaren) +1:19.081, 6. Charles Leclerc (Ferrari) +1 okrążenie, 7. Daniel Ricciardo (Renault) +1 okr., 8. Pierre Gasly (Toro Rosso) +1 okr., 9. Sergio Perez (Racing Point) +1 okr., 10. Nico Hulkenberg (Renault) +1 okr., 11. Lance Stroll (Racing Point) +1 okr., 12. Danił Kwiat (Toro Rosso) +1 okr., 13. Lando Norris (McLaren) +1 okr., 14. Kimi Raikkonen (Alfa Romeo) +1 okr., 15. Romain Grosjean (Haas) +1 okr., 16. Antonio Giovinazzi (Alfa Romeo) +1 okr., 17. Kevin Magnussen (Haas) +1 okr., 18. George Russell (Williams) +2 okr., 19. Robert Kubica (Williams) +2 okrążenia. Nie ukończył wyścigu Max Verstappen (Red Bull Racing).

Klasyfikacja generalna:

1. Lewis Hamilton (W. Brytania/Mercedes) – 338 pkt, 2. Valtteri Bottas (Finlandia/Mercedes) – 274, 3. Charles Leclerc (Monako/Ferrari) – 223, 4. Max Verstappen (Holandia/Red Bull) – 212, 5. Sebastian Vettel (Niemcy/Ferrari) – 212, 6. Carlos Sainz jr (Hiszpania/McLaren) – 76, 7. Pierre Gasly (Francja/Toro Rosso) – 73, 8. Alexander Albon (Tajlandia/Red Bull) – 64, 9. Daniel Ricciardo (Australia/Renault) – 40, 10. Nico Huelkenberg (Niemcy/Renault) – 35, 11. Sergio Perez (Meksyk/Racing Point) – 35, 12. Lando Norris (W. Brytania/McLaren) – 35, 13. Daniił Kwiat (Rosja/Toro Rosso) – 33, 14. Kimi Raikkonen (Finlandia/Alfa Romeo) – 31, 15. Kevin Magnussen (Dania/Haas) – 20, 16. Lance Stroll (Kanada/Racing Point) – 19, 17. Romain Grosjean (Francja/Haas) – 8, 18. Antonio Giovinazzi (Włochy/Alfa Romeo) – 4, 19. Robert Kubica (Polska/Williams) – 1.

 

Williams znów się ośmieszył

Brytyjczyk Lewis Hamilton z ekipy Mercedesa wygrał w miniona niedzielę na torze w Soczi wyścig o Grand Prix Rosji. To jego 82. zwycięstwo w karierze. Tym razem żaden z kierowców Williamsa nie ukończył wyścigu. George Russell rozbił bolid, a wkrótce potem Robertowi Kubicy szefowie zespołu kazali przerwać wyścig i zjechać do boksu.

Faworytem wyścigu był Charles Leclerc z Ferrari, który w cuglach wygrał sobotnie kwalifikacje. Kierowca z Monako wykręcił w sobotę czas 1.31,628, a drugi Lewis Hamilton z Mercedesa był o 0,402 s gorszy, zaś trzeci Sebastian Vettel z Ferrari miał 0,425 s straty. Kubica jak zwykle w tym sezonie odpadł w pierwszej części kwalifikacji zajmując 18. miejsce, a wraz z nim odpadli też Fin Kimi Raikkonen (Alfa Romeo), Brytyjczyk George Russell (Willams), Tajlandczyk Alexander Albon (Red Bull) oraz Rosjanin Daniił Kwiat (Toro Rosso). Dla Kubicy tym razem porażka w kwalifikacjach nie miała żadnego znaczenia, bo i tak po wymianie jednostki napędowej za karę musiał startować z ostatniego rzędu.

Niedzielny wyścig Polak zaczął nieźle, bo jadąc na miękkich oponach awansował na 15. miejsce. Wtedy jednak dostał polecenie zjechania do boksu i wymieniono mu ogumienie na twardsze, przez co błyskawicznie zaczął tracić do rywali i spadł na ostatnie miejsce, na którym pewnie dojechałby do mety. Nie dane mu było jednak ukończyć zawodów, bo jego partner z zespołu George Russell wpadł na bandę i rozbił swój bolid doszczętnie. Tak na marginesie, to już drugi wyścig z rzędu, w którym Brytyjczyk rozwalił auto. Chwilę po jego kraksie Kubica dostał polecenie przerwania wyścigu i zjechał do boksu. Dlaczego? Bo Williams chciał oszczędzić części z jego auta, które zabierze do rekonstrukcji bolidu Russella. I tak chcąc nie chcą zespół z Grove potwierdził, że Kubica ściga się maszyną rezerwową.

 

Williams wojuje z Kubicą

Wyścig o Grand Prix Singapuru wygrał Niemiec Sebastian Vettel (Ferrari). Robert Kubica finiszował na 16. pozycji i był przedostatni z kierowców, którzy ukończyli wyścig. Do mety nie dojechał natomiast George Russell.

Z pole position na torze Marina Bay w Singapurze wystartował Leclerc. Monakijczyk z pierwszego pola ruszał w trzecim wyścigu z rzędu. Dwa poprzednie, Grand Prix Belgii i Grand Prix Włoch, wygrał, tym razem musiał uznać wyższoć koelgi z zespoły Vettela, który w kwalifikacjach był trzeci. Przed startem doszło do dwóch roszad na miejscach startowych. Australijczyk Daniel Ricciardo (Renault) został przesunięty na ostatnie miejsce ze względu na przekroczenie dozwolonej mocy dostarczanej przez system MGU-K, a Meksykanin Sergio Perez (Racing Point) został przesunięty z 10. na 15. miejsce za zmianę skrzyni biegów. Tak więc Robert Kubica, który w kwalifikacjach na złomie jaki daje mu do dyspozycji ekipa Williamsa, tradycyjnie był ostatni, lecz ostatecznie wystartował z 19. miejsca.

Przed wyścigiem w Singapurze Kubica nieoczekiwanie ogłosił, że po tym sezonie odchodzi z zespołu Williamsa. „Dlaczego to zrobiłem? I tak większość rzeczy nie mogę powiedzieć. Podjąłem taką decyzję, bo była słuszna i naprawdę nie była trudna” – wyjaśnił polski kierowca na antenie stacji Eleven Sports.

Na razie nie wiadomo, czy Polak zostanie w Formule 1. W Singapurze wypadł lepiej od swojego wyraźnie faworyzowanego przez brytyjska ekipę kolegi z zespołu Geore’a Russella, bo chociaż znowu jechał bolidem z zużytym i słabszym silnikiem, to zdołał ukończy wyścig i zająć 16. lokatę. A Russell rozbił auto o bandę i przez to ekipa Williamsa po raz pierwszy w tym sezonie nie dojechała do mety w komplecie, co było zwykle jej jedynym sukcesem.