Inflacja może być wyższa

Należy podchodzić z dużą ostrożnością do projekcji dynamiki inflacji przedstawionej w raporcie Narodowego Banku Polskiego.

Marcowy raport o inflacji opublikowany przez Narodowy Bank Polski pokazuje wyraźnie, że z okresu pandemii będziemy wychodzili z wyższą niż wcześniej oczekiwano inflacją. Inflacja będzie kształtowała się powyżej celu NBP (2,5 proc.) i zarazem będzie mieściła się w dopuszczalnym przedziale odchyleń plus/minus 1 punkt procentowy. Dla większości członków Rady Polityki Pieniężnej jest to argument za powstrzymywaniem się przed zmianami stóp procentowych.
Raport o inflacji przygotowywany przez NBP przedstawia najbardziej prawdopodobną, według analityków banku centralnego, ścieżkę inflacji i produktu krajowego brutto. Skala niepewności, jaka towarzyszy okresowi pandemii i możliwość wystąpienia trudnych z dzisiejszej perspektywy do określenia czynników powoduje, że odbiorcy projekcji NBP powinni brać pod uwagę możliwość wystąpienia większych niż w przeszłości błędów.
Patrząc historycznie na kierunki zmian dokonywanych w ostatnim, pandemicznym okresie, bank centralny w ostatnich dwóch raportach zwiększa ścieżkę inflacji. W raporcie z lipca 2020 roku, w pierwszym raporcie, w którym uwzględnione zostały pierwsze efekty pandemii, oczekiwano znacznego spowolnienia dynamiki inflacji w 2021 roku. W kolejnej projekcji (z listopada 2020 r.) nastąpił powrót do wyższej ścieżki inflacji, zbliżonej do tej, która była przedstawiana przed pandemią. Wreszcie w ostatnim raporcie (z marca 2021 r.), projekcja inflacji została ponownie podniesiona – wskazuje Towarzystwo Ekonomistów Polskich.
Różnice w ocenie dynamiki inflacji, które nastąpiły w ostatnich kwartałach, są znaczące. Porównując pierwszy raport uwzględniający sytuację pandemii z ostatnim, mamy do czynienia z różnicą 1,0 – 1,1 p.p. W przypadku projekcji PKB na uwagę zasługują znaczące zmiany w przypadku kwartalnych dynamik PKB. Zmieniają się one w sposób znaczący w kolejnych raportach NBP, na co niewątpliwie znaczący wpływ ma ocena przebiegu pandemii.
Wśród czynników wpływających na procesy cenowe w najbliższych kwartałach, w raporcie wymieniane są między innymi wzrosty cen surowców energetycznych i produktów rolnych na świecie.
Według NBP, na ograniczenie inflacji będą miały między innymi wpływ procesy globalizacji, obniżony popyt, obniżone tempo wzrostu jednostkowych kosztów pracy, wysoka podaż warzyw i owoców oraz „dalsze rozprzestrzenianie się epidemii ASF w Niemczech”, co może wpłynąć na wzrost podaży wieprzowiny w Polsce i spadek jej cen. Ten ostatni argument na tle innych czynników wydaje się obarczony sporym ryzykiem poprawnego uwzględnienia. Wymieniane są rosnące ceny energii, wprowadzenie opłaty mocowej oraz opłaty cukrowej. Wpływ na wyższą inflację w dłuższym okresie będzie miał opóźniony wpływ odbudowywania popytu krajowego i zagranicznego.
Na większość z tych czynników zwracało już uwagę Towarzystwo Ekonomistów Polskich podczas styczniowego panelu: „Jaka inflacja w krótszym i dłuższym okresie”. Kwestią sporną jest jednak ocena wpływu poszczególnych czynników na procesy inflacyjne. Mając na uwadze zmiany w ostatnich kwartałach w projekcji inflacji (sprowadzające się do podwyższania ścieżki projekcji inflacji) oraz wysoką niepewność kształtowania się cen w okresie pandemii, należy podchodzić z dużą ostrożnością do projekcji dynamiki inflacji przedstawionej w raporcie NBP.
Według ocen NBP, w horyzoncie, który obejmuje projekcja, inflacja znajdzie się w przedziale odchyleń od celu inflacyjnego NBP 2,5 proc. +/-1 p.p. Z tego powodu w najbliższym okresie trudno oczekiwać wśród członków RPP zgody w sprawie zmian stóp procentowych. Jednak należy podkreślić, że efekty działań RPP widoczne są w gospodarce po kilku kwartałach, stąd powinny one uwzględniać dłuższy okres, w tym również okres 2023 roku. Z tego punktu widzenia oczekiwany wzrost inflacji powyżej 3 proc. w 2023 r., mimo że mieści się w akceptowalnym przedziale odchyleń od celu inflacyjnego, powinien wzmacniać oczekiwania na wzrost stopnia restrykcyjności polityki pieniężnej w przyszłości, tym bardziej że dynamika PKB w tym okresie wyraźnie przekracza 5 proc.
Ciekawostką jest informacja na temat głosowanych w ubiegłym roku wniosków dotyczących zmiany celu inflacyjnego. Zarówno wniosek o jego poszerzenie z +/-1 p.p. do +/- 2 p.p. jak i wniosek o obniżenie celu z 2,5 proc. do 2,0 proc., nie uzyskał poparcia większości członków RPP. Może zaskakiwać, że taka debata odbywa się w momencie sytuacji kryzysowej, w sytuacji kiedy potrzebne są stabilne ramy funkcjonowania polityki pieniężnej. Z pewnością do dyskusji nad strategią prowadzenia polityki pieniężnej należy powrócić w okresie po zakończeniu pandemii.

Gospodarka potrzebuje impulsu

Czy długotrwałe utrzymywanie stóp procentowych na niezmienionym poziomie przyśpieszy nasze wyjście z recesji?
Na swym ostatnim posiedzeniu Rada Polityki Pieniężnej tradycyjnie podjęła decyzję o utrzymaniu stóp procentowych Narodowego Banku Polskiego na niezmienionym poziomie, czyli stopa referencyjna 0,10 proc.; a stopa depozytowa 0,00 proc. To po raz kolejny podważa sensowność gromadzenia oszczędności na kontach bankowych – i jakoś wspiera strategię wzmacniania znaczenia pieniądza gotówkowego, realizowaną przez nasz bank centralny.
Zdaniem RPP, nasilenie pandemii COVID-19 i związane z tym restrykcje epidemiczne oddziaływały negatywnie na aktywność w gospodarce światowej w IV kwartale ubiegłego roku oraz na początku 2021 r. Strefa euro w czwartym kwartale ponownie znalazła się w recesji. Dostępne informacje dotyczące sytuacji gospodarczej na początku bieżącego roku. wskazują na utrzymywanie się dekoniunktury w sektorze usług, przy dalszym wzroście produkcji przemysłowej w tej gospodarce.
Inflacja w gospodarce światowej – mimo pewnego wzrostu w części krajów w styczniu –kształtuje się na niskim poziomie. Główne banki centralne utrzymują niskie stopy procentowe oraz prowadzą skup aktywów.Mimo niepewności dotyczącej rozwoju pandemii utrzymują się optymistyczne nastroje na międzynarodowych rynkach finansowych. Towarzyszy temu wzrost cen surowców na rynkach światowych, w tym ropy naftowej.
W Polsce wstępne dane za czwarty kwartał ubiegłego roku także potwierdziły spadek produktu krajowego brutto w tym okresie. W kierunku obniżenia aktywności gospodarczej oddziaływał spadek konsumpcji oraz niższe niż rok wcześniej inwestycje. Spadek PKB był natomiast ograniczany przez pozytywny wpływ wyniku eksportu netto.
Napływające dane dotyczące koniunktury w polskiej gospodarce w początkach tego roku, wskazują na utrzymywanie się relatywnie dobrej sytuacji w przemyśle, choć dynamika produkcji przemysłowej obniżyła się. Z kolei produkcja budowlano-montażowa i sprzedaż detaliczna notowały wyraźne spadki. Towarzyszył temu spadek przeciętnego zatrudnienia w sektorze przedsiębiorstw oraz obniżenie rocznej dynamiki przeciętnych wynagrodzeń w tym sektorze. Jednocześnie, inflacja w styczniu 2021 r. – według szacunku Głównego Urzędu Statystycznego – wyniosła 2,7 proc. rok do roku.
Po spadku PKB w 2020 r., w bieżącym roku oczekiwany jest wzrost aktywności gospodarczej w Polsce, choć skala i tempo ożywienia obarczone są dużą niepewnością. Głównym źródłem niepewności pozostaje dalszy przebieg pandemii i jej wpływ na koniunkturę w kraju i za granicą. NBP chwali się, że pozytywnie na krajową koniunkturę wpływać będą jego działania ze strony polityki gospodarczej, w tym poluzowanie polityki pieniężnej dokonane w ubiegłym roku – a także przewidywane ożywienie w gospodarce światowej. Tempo ożywienia gospodarczego w kraju może być jednak ograniczane przez brak wyraźnego i trwalszego dostosowania kursu złotego do globalnego wstrząsu wywołanego pandemią oraz do poluzowania polityki pieniężnej przez NBP.
Wyniki marcowej projekcji inflacji i PKB w Polsce (przygotowanej przy założeniu niezmienionych stóp procentowych NBP), roczna dynamika cen znajdzie się z 50-procentowym prawdopodobieństwem w przedziale od 2,7 – 3,6 proc. w 2021 r. Z kolei tegoroczne tempo wzrostu PKB w Polsce, według projekcji znajdzie się także z zaledwie 50-procentowym prawdopodobieństwem, w przedziale od 2,6 do 5,3 proc. To zapowiedzi tak mało precyzyjne, że wróżby pytyjskie są przy nich wzorem konkretu.
NBP zapewnia, że będzie nadal prowadził operacje zakupu papierów wartościowych gwarantowanych przez Skarb Państwa na rynku wtórnym, w ramach tzw. operacji otwartego rynku. Celem tych operacji jest zmiana długoterminowej struktury płynności w sektorze bankowym oraz wzmocnienie oddziaływania obniżenia stóp procentowych NBP na gospodarkę. W tym celu NBP będzie prawdopodobnie także stosować interwencje na rynku walutowym.
Włodarze naszego banku centralnego zapewniają, że ich działania łagodzą negatywne skutki pandemii, wspierają aktywność gospodarczą oraz ograniczają inflację – a przez to pozytywnie wpływają na sytuację finansową kredytobiorców i służą wzmocnieniu stabilności systemu finansowego. Czas pokaże, jaki będzie ich skutek, i czy rzeczywiście w tym roku polska gospodarka wyjdzie z recesji.

Pandemia nie zwalnia uścisku

Po ożywieniu gospodarczym w trzecim kwartale, widmo niemal całkowitego lockdownu grozi pogłębieniem kryzysu. Przyszłoroczne przewidywania są jednak optymistyczne.
Napływające dane potwierdziły, że po silnym spadku globalnego produktu krajowego brutto w drugim kwartale bieżącego roku, w trzecim nastąpiło ożywienie aktywności gospodarczej. Poprawie koniunktury sprzyjało dokonane wcześniej poluzowanie restrykcji epidemicznych, podjęte działania fiskalne, a także towarzyszące im poluzowanie polityki pieniężnej, w tym obniżenie stóp procentowych oraz skup aktywów przez banki centralne – oświadczyła Rada Polityki Pieniężnej.
Jak było do przewidzenia, w listopadzie RPP po raz kolejny podjęła decyzję o utrzymaniu stóp procentowych Narodowego Banku Polskiego na niezmienionym poziomie, co oznacza, że podstawowa stopa referencyjna wynosi 0,10 proc.. a stopa depozytowa 0,00 proc.
Rada wskazała na oczywisty fakt, że mimo poprawy koniunktury, aktywność gospodarcza w większości krajów pozostała poniżej poziomu sprzed wybuchu pandemii. Ponadto, w ostatnim okresie odnotowano silny wzrost liczby zakażeń COVID-19. W efekcie wiele państw ponownie zaostrzyło restrykcje epidemiczne. Jednocześnie, wzrosła niepewność dotycząca dalszego przebiegu pandemii, a także obawy o perspektywy globalnej koniunktury.
Wzrost liczby zakażeń przyczynił się także do pogorszenia nastrojów na międzynarodowych rynkach finansowych, co znalazło odzwierciedlenie między innymi w osłabieniu walut gospodarek wschodzących, czyli także i Polski. Ceny surowców na rynkach światowych pozostają wyraźnie niższe niż na początku bieżącego roku. Wraz z obniżoną aktywnością gospodarczą oddziałuje to w kierunku utrzymywania się niskiej dynamiki cen w wielu krajach, w tym u głównych partnerów handlowych Polski, co utrudnia nasz rozwój gospodarczy.
Dane z naszego kraju także potwierdzają, że w III kwartale nastąpiło wyraźne ożywienie aktywności gospodarczej po silnym spadku PKB w II kwartale. Wskazują na to zwłaszcza informacje o sprzedaży detalicznej i produkcji przemysłowej we wrześniu.
Tym pozytywnym sygnałom towarzyszyła pewna poprawa sytuacji na rynku pracy, w tym wzrost dynamiki wynagrodzeń w sektorze przedsiębiorstw. Jednocześnie inflacja w październiku – według szybkiego szacunku Głównego Urzędu Statystycznego – obniżyła się do 3,0 proc w porównaniu z pażdziernikiem ubiegłego roku (wobec 3,2 proc. rok do roku we wrześniu).
W ostatnim czasie nastąpił jednak w Polsce silny wzrost liczby zakażeń COVID-19 oraz liczby zgonów. W tragicznej, dziennej statystyce śmiertelności, nasz kraj dość regularnie jest już na trzecim miejscu w Europie, z większą liczbą zgonów, niż państwa ludniejsze od nas. Rząd zareagował na to zaostrzeniem restrykcji epidemicznych, co przyczynia się do ponownego wyraźnego osłabienia koniunktury w IV kwartale roku.
RPP zwróciła uwagę, że szczególnie negatywnie na krajową koniunkturę wpływają: obniżenie aktywności w sektorze usług, wprowadzone ograniczenia w handlu, zwiększona niepewność dotycząca dalszego przebiegu i skutków pandemii oraz pogorszenie nastrojów podmiotów gospodarczych.
Krajowa aktywność gospodarcza może być także ograniczania przez pogorszenie koniunktury w otoczeniu polskiej gospodarki oraz brak wyraźnego i trwalszego dostosowania kursu złotego do globalnego wstrząsu wywołanego pandemią. Spadek aktywności gospodarczej w Polsce może natomiast być ograniczany przez działania ze strony polityki gospodarczej, w tym dokonane poluzowanie polityki pieniężnej NBP.
Rada odniosła się do wyników listopadowych przewidywań dotyczących inflacji i PKB w Polsce. Zgodnie z tą projekcją – przygotowaną przy założeniu niezmienionych stóp procentowych NBP – roczna dynamika cen znajdzie się z 50-procentowym prawdopodobieństwem w przedziale od 3,4 do 3,5 proc. w bieżącym roku, 1,8 – 3,2 proc. w przyszłym, oraz 1,6 – 3,6 proc. w 2022 r. Warto zauważyć, iż pięćdziesięcioprocentowe prawdopodobieństwo oznacza, że równie dobrze te liczby mogą być inne.
Z kolei roczne tempo wzrostu PKB według tej projekcji znajdzie się, także z 50-procentowym prawdopodobieństwem, w przedziale od minus 4,1 proc. do minus 3,0 proc. w bieżącym roku, od 0,8 do 4,5 proc. w przyszłym oraz od 3,8 do aż 7,8 proc. w 2022 r.
RPP oświadczyła też, że NBP będzie nadal prowadził zakup obligacji Skarbu Państwa na rynku wtórnym. Celem tych operacji ma być poprawa płynności w sektorze bankowym oraz skuteczniejsze oddziaływanie obniżenia stóp procentowych na gospodarkę (które dotychczas nie jest wielkie). Uczenie nazywa się to wzmocnieniem mechanizmu transmisji monetarnej.
NBP będzie także nadal oferował kredyt przeznaczony na refinansowanie kredytów udzielanych przedsiębiorcom przez banki, co ma łagodzić negatywne skutki pandemii, wspierać aktywność gospodarczą, stabilizować inflację oraz pozytywnie wpływać na sytuację finansową kredytobiorców.

Życie na niskiej stopie

Nasza gospodarka potrzebuje w tej chwili płynności, przewidywalności i zapanowania nad rosnącymi cenami żywności, a nie obniżania stóp procentowych.
Prezes Narodowego Banku Polskiego i jednocześnie przewodniczący Rady Polityki Pieniężnej prof. Adam Glapiński, uważa, że obniżenie stóp procentowych nie zwiększy popytu, ani nie wpłynie na podaż – lecz zmniejszy obciążenia przedsiębiorstw i gospodarstw domowych.
Ustawa z dnia 29 sierpnia 1997 r. o NBP mówi: Podstawowym celem działalności NBP jest utrzymanie stabilnego poziomu cen, przy jednoczesnym wspieraniu polityki gospodarczej rządu (o ile nie ogranicza to podstawowego celu NBP).
Popatrzmy zatem na inflację w ostatnich trzech miesiącach (tabelka). Bez wątpienia RPP i NBP mają co robić, ale na pewno nie jest to obniżanie stóp procentowych. Gdy Główny Urząd Statystyczny poda dane o zmianach cen w marcu, to będą to wartości jeszcze wyższe, szczególnie w grupie „żywność”, ale także w grupie „zdrowie” (tak usługi, jak i wyroby farmaceutyczne) oraz w grupie „użytkowanie mieszkania”.
Zgodnie z nowym systemem wag, udział tych grup towarów i usług w przeciętnych wydatkach gospodarstw domowych to ok. 36 proc. A w wydatkach gospodarstw domowych o niskich dochodach rozporządzalnych to zdecydowanie więcej, co najmniej 70-80 proc. – wskazuje Towarzystwo Ekonomistów Polskich.
Jeżeli NBP ma realizować swój ustawowy cel – utrzymanie stabilnego poziomu cen, to na pewno obniżaniem stóp procentowych nie uda mu się tego zrobić. Jeżeli natomiast NBP chce wspierać politykę gospodarczą rządu, nie ograniczając możliwości realizacji swojego podstawowego celu (utrzymanie stabilnego poziomu cen), to obniżenie stóp procentowych i w tym przypadku nie pomoże.
NBP i RPP znalazły się w tej chwili w sytuacji, w której żadna ich decyzja nie pozwala na realizację ustawowego, nawet szeroko ujętego, celu. Nie są w stanie utrzymać stabilnego poziomu cen (określonego przez cel inflacyjny i możliwe odchylenia od niego). Nie są także w stanie pomóc gospodarce, przedsiębiorstwom i gospodarstwom domowym.
To co jest dzisiaj potrzebne przedsiębiorstwom, to zapewnienie gotówkowej płynności finansowej. Nawet jeżeli banki komercyjne obniżą firmom koszt kredytu, to będzie to „dużo za mało” w stosunku do ich płynnościowych potrzeb. Szczególnie w grupie firm mniejszych. Tu potrzebne jest zawieszanie i odsuwanie spłat kredytów i odsetek w czasie, uwalnianie środków trzymanych na kontach VAT-owskich, odsuwanie w czasie płatności zobowiązań wobec Funduszu Ubezpieczeń Społecznych i urzędów skarbowych, wsparcie z Funduszu Pracy przedsiębiorstw w wypłatach wynagrodzeń – i wiele, wiele innych działań z obszaru polityki gospodarczej.
Poza tym, obniżenie stóp procentowych wcale nie oznacza obniżenia kosztów kredytu. Rośnie bowiem ryzyko niespłacalności kredytów i banki, będące dysponentami depozytów swoich klientów, muszą ten wzrost ryzyka wziąć pod uwagę w wycenie kosztu pieniądza dla przedsiębiorstw, szczególnie tych mniejszych. Tym bardziej, że ryzyko niewypłacalności części firm, które są kredytobiorcami, będzie się niestety materializowało. A to oznacza zmniejszenie zdolności banków do dostarczania kapitału gospodarce. Obniżenie stóp procentowych może zatem zadziałać na gospodarkę przeciw skutecznie.
Z punktu widzenia gospodarstw domowych, obniżenie stóp procentowych też nie będzie miało oczekiwanej przez Prezesa NBP skuteczności – czyli zmniejszenia ich obciążeń finansowych. Koszt kredytu to nie tylko bowiem oprocentowanie, ale także opłaty, prowizje, czy ubezpieczenie, którego cena może silnie wzrosnąć w wyniku wzrostu ryzyka niespłacalności kredytów.
W efekcie koszt kredytu będzie wyższy, mimo obniżenia przez RPP stóp procentowych. Poza tym wiele gospodarstw domowych, szczególnie tych o niższych dochodach, zadłuża się nie w systemie bankowym, a w firmach pożyczkowych, gdzie rzeczywista roczna stopa oprocentowania jest znacznie wyższa niż w bankach komercyjnych.
Obniżenie stóp procentowych nie zmniejszy zatem w sposób istotny obciążeń tych gospodarstw domowych, które tego najbardziej potrzebują. Tu także, podobnie jak w przypadku przedsiębiorstw, potrzebna jest możliwość przesuwania spłat zobowiązań pożyczkowych i kredytowych w czasie.
Ale najważniejsze z punktu widzenia gospodarstw domowych jest utrzymanie zatrudnienia, a tym samym utrzymanie dochodów. A tu sytuacja zaczyna być coraz trudniejsza. To na tym trzeba skupić uwagę – i uruchomić w ramach polityki gospodarczej, działania zapewniające utrzymanie jak najwyższego poziomu zatrudnienia, oraz zapewnić możliwość otrzymywania przez pracowników wynagrodzeń. Obniżenie stóp procentowych przez RPP o 0,25 pp, 0,5 pp, czy nawet 1 pp. tego nie zapewni.
Zapanowanie nad sytuacją na rynku pracy jest szczególnie ważne z punktu widzenia rosnących w bardzo szybki sposób kosztów życia. W styczniu i lutym 2020 r. ceny żywności wzrosły o ponad 8 proc. rok do roku. W marcu ten wzrost był co najmniej na tym samym poziomie, bo wszyscy w panice rzucili się do robienia zakupów.
Zresztą, już w 2019 r. (a także wcześniej) ceny żywności rosły dużo szybciej niż inflacja ogółem (w 2019 r. inflacja wyniosła 2,3 proc., podczas gdy ceny żywności wzrosły o 5,3 proc.) – przypomina Towarzystwo Ekonomistów Polskich.
Gdzie była Rada Polityki Pieniężnej, gdy jej decyzje mogły ograniczyć rosnącą inflację, i chociaż w jakiejś części ograniczyć dynamikę cen żywności – bowiem jej wzrost to nie tylko efekt czynników zewnętrznych, niezależnych od decyzji RPP?.
Za przeciętny koszyk zakupów musimy płacić o 4,7 proc. więcej niż rok wcześniej w lutym. A gospodarstwa domowe o najniższych dochodach rozporządzalnych, nawet o 7-8 proc. więcej.
Tak, wiem, wiem, Bank Anglii i amerykański FED obniżyły już stopy procentowe, a FED dodatkowo zapowiedział uruchomienie kolejnej fazy luzowania ilościowego, mając zamiar wprowadzić do systemu finansowego ok. 700 mld dolarów. Ale ustawowym celem FED jest nie tylko zapewnienie stabilności cen, ale także zapewnienie wysokiego poziomu zatrudnienia i dążenie do stabilnego wzrostu gospodarczego.
W Polsce, powtórzę to raz jeszcze, podstawowym celem działalności NBP jest utrzymanie stabilnego poziomu cen, przy jednoczesnym wspieraniu polityki gospodarczej rządu – o ile nie ogranicza to wspomnianego, podstawowego celu NBP. Obniżenie stóp procentowych przez RPP nie jest realizacją ani celu głównego, ani wspieraniem polityki rządu. Może dać wręcz odwrotne efekty od oczekiwanych.

Spokojna jak rada pieniężna

Jeśli nie wpadniemy w kryzys, stopy procentowe powinny zostać na obecnym poziomie.

Rada Polityki Pieniężna pozostawiła bez zmian wysokość podstawowych stóp procentowych. Najważniejsza z nich, stopa referencyjna, nadal wynosi 1,5 proc. Polityka pieniężna w Polsce jest nad wyraz spokojna, jednak skala niepewności dotycząca wpływu czynników krajowych i zagranicznych na polski rynek finansowy jest coraz większa.
Jak ocenia Towarzystwo Ekonomistów Polskich, stopy procentowe w Polsce pozostaną zapewne na niezmienionym poziomie przez dłuższy czas. RPP jest gotowa na wszystkie scenariusza, aczkolwiek na ten moment skorzystanie z dodatkowych instrumentów polityki pieniężnej jest mało prawdopodobne.
Z publikowanych przez Radę Polityki Pieniężną dokumentów wynika, że polityka pieniężna w najbliższych miesiącach prawdopodobnie nie będzie ulegała zmianie.
Jednak coraz wyraźniej widać, że członkowie RPP zdają sobie sprawę ze zmieniającej się sytuacji gospodarczej oraz ryzyk wynikających m.in. z wyjścia Wielkiej Brytanii z Unii Europejskiej z końcem października, wyraźnego wyhamowania aktywności gospodarczej w Niemczech i widocznego spowolnienia w polskiej gospodarce. A także z konsekwencji wyroku Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej w sprawie kredytów frankowych, oraz niewiadomej związanej z konsekwencjami wpływu podwyżek płacy minimalnej na inflację. Większość z tych czynników została wymieniona przez RPP w opublikowanym we wrześniu dokumencie „Założenia polityki pieniężnej na rok 2020”. W rozdziale dotyczącym uwarunkowań polityki pieniężnej w 2020 r. wśród głównych czynników ryzyka dla polskiego wzrostu gospodarczego i inflacji wymieniono „skalę i trwałość spowolnienia gospodarczego na świecie”.
Pierwsze symptomy spowolnienia są zresztą już widoczne, a mogą się jeszcze z większą siłą urzeczywistnić w przypadku, gdy wyjście Wielkiej Brytanii z UE nastąpi bez porozumienia. Do takiego scenariusza obie strony nie są do końca przygotowane, a co najważniejsze, nikt nie jest w stanie ocenić z jaką skalą niepewności będziemy mieli do czynienia na rynkach finansach w sytuacji Brexitu bez porozumienia. Zdarzenie to, jak i wszystkie inne czynniki niepewności powinny być brane pod uwagę przez członków RPP w najbliższych miesiącach.
O ile spowolnienie aktywności gospodarczej może wpłynąć na spowolnienie dynamiki inflacji, to już kursy walutowe, ceny surowców energetycznych, czy też sytuacja na rynku pracy i dynamika płac, mogą wpłynąć na szybszy wzrost cen w najbliższych kwartałach. W sytuacji coraz większego spowolnienia gospodarczego na świecie i w Polsce, RPP może stanąć przed dylematem, czy zwracać bardziej uwagę na nieco wyższą inflację, czy też na ryzyko spowolnienia koniunktury gospodarczej w naszym kraju. Jest to jednak scenariusz hipotetyczny, który może pojawić się w dalszej przyszłości.
W październikowym komunikacie po posiedzeniu RPP wyraźnie wskazano, że „perspektywy krajowej koniunktury pozostają korzystne a dynamika produktu krajowego brutto – mimo oczekiwanego obniżenia – utrzyma się w najbliższych latach na relatywnie wysokim poziomie”. RPP zauważa równocześnie wzrost niepewności dotyczącej „skali i trwałości osłabienia koniunktury za granicą oraz jego wpływu na krajową aktywność gospodarczą”.
NBP ocenia, że dynamika PKB w Polsce spowolni do 4,3 proc. w tym roku, a inflacja wyniesie 2,3 proc. Według członków RPP inflacja powróci w pobliże tego wskaźnika w połowie przyszłego roku. Większość z nich jest przekonana, że polityka fiskalna sprzyja stabilnej polityce pieniężnej. Optymistyczny scenariusz, przedstawiony przez RPP może się urzeczywistnić, powinniśmy jednak pamiętać, że wiele czynników, które mogą wpłynąć na przyszłą inflację są trudne dziś do oceny z uwagi na niepewność z jaką mamy do czynienia.
Ewentualne wątpliwości dotyczące kształtowania się koniunktury gospodarczej i inflacji będą mogły zostać rozwiane w listopadzie, kiedy członkowie RPP będą dysponowali nową projekcją PKB i inflacji.
Trudno jednak sobie wyobrazić, aby doszło do gwałtownych zmian w polityce pieniężnej. Jeżeli nie wystąpi sytuacja kryzysowa, będzie to mało prawdopodobne.

Urok nieruchomych stóp

Na razie lepiej ich nie ruszać, bo polska gospodarka ciągle funkcjonuje nieźle

Rada Polityki Pieniężnej po raz kolejny postanowiła utrzymać stopy procentowe Narodowego Banku Polskiego na niezmienionym poziomie.
Podstawowa stopa procentowa nadal będzie więc wynosić 1,50%, stopa lombardowa 2,50%, a depozytowa 0,50%.

Bezruch wymaga namysłu

Była to oczywista decyzja. Utrzymania niezmienionych stóp procentowych spodziewali się wszyscy analitycy, no a poza tym sama RPP wielokrotnie w przeszłości dawała do zrozumienia, że w 2019 r. nie będzie ich podnosić.
Stopniowo zmienia się jednak i otoczenie gospodarcze Polski, i sama kondycja naszej gospodarki. Dlatego pozostawianie stóp procentowych na niezmienionym poziomie, mimo, że wciąż jest decyzją powszechnie oczekiwaną, zaczyna powoli wymagać coraz głębszej i bardziej wnikliwej oceny naszej teraźniejszości i przyszłości gospodarczej.
Jak więc RPP tłumaczy to, że nie zamierza zmieniać wysokości stóp procentowych?
Otóż, Rada ocenia, że w Polsce wciąż utrzymuje się dobra koniunktura, choć tempo wzrostu naszego produktu krajowego brutto w pierwszym kwartale bieżącego roku było już nieco niższe niż w poprzednich kwartałach.
Wzrostowi aktywności gospodarczej sprzyja jednak rosnąca – choć także nieco wolniej niż w poprzednich kwartałach – konsumpcja, wspierana przez zwiększające się zatrudnienie i płace oraz nadal bardzo dobre nastroje konsumentów. Towarzyszy temu także stopniowy wzrost inwestycji.

Inflacja trzyma bazę

W ostatnich miesiącach zwiększyło się tempo wzrostu cen detalicznych. Jak wskazuje RPP, przyczynił się do tego wzrost cen paliw i żywności, a także wyższa inflacja bazowa. Mimo to, zdaniem Rady, inflacja utrzymuje się i utrzyma „na umiarkowanym poziomie”.
Czym dokładnie jest ta „inflacja bazowa”, nie wiadomo, co zresztą poniekąd zrozumiałe, skoro cała ekonomia, jako taka, nie jest przecież nauką. Pojęcie jednak się przyjęło – i okazało się przydatne do sporządzania długoterminowych prognoz cenowych przez różnych specjalistów.
Te prognozy często się oczywiście nie sprawdzają, no ale człowiek potrzebuje prognoz w najrozmaitszych dziedzinach, i na czymś – nieważne czy należycie wiarygodnym – trzeba je opierać.
Opiera się je więc właśnie na inflacji bazowej, czyli takiej inflacji, która teoretycznie pojawiłaby się, gdyby gospodarka rozwijała się bez zakłóceń, a rynek znajdowałby się w stanie równowagi. Żeby zaś łatwiej ją było oszacować, przy obliczaniu – czy raczej wyznaczaniu – inflacji bazowej nie bierze się pod uwagę dóbr o o dużej chwiejności cen, ani prawdopodobieństwa wystąpienia rozmaitych czynników przejściowych, które mogłyby zakłócić czystość teoretycznego obrazu.
Wszystko to jest naturalnie palcem na wodzie pisane, no ale, jak wspomniano, przyjęło się i jest stosowane do, prowadzonego całkiem na serio teoretyzowania, jakich trendów gospodarczych można się spodziewać. Rada Polityki Pieniężnej spodziewa się zaś generalnie korzystnych trendów.

Nie wyjdziemy przed orkiestrę

W ocenie RPP perspektywy krajowej koniunktury pozostają korzystne. W kolejnych kwartałach nastąpi jednak prawdopodobnie stopniowe obniżenie się tempa wzrostu PKB. Jednocześnie inflacja nie podskoczy i powinna się kształtować w pobliżu tegorocznego celu inflacyjnego – czyli 2,5 proc.
Pewien wpływ na naszą gospodarkę wywierają niezbyt korzystne tendencje globalne. Napływające dane wskazują, że w pierwszym kwartale tempo wzrostu w gospodarce światowej pozostało relatywnie niskie – choć w części największych gospodarek koniunktura nieco się poprawiła.
Jednocześnie, wciąż słabe były nastroje w sektorze przemysłowym, przy tylko nieco korzystniejszych sygnałach z branż usługowych.
W strefie euro – mimo lekkiego przyśpieszenia dynamiki PKB w stosunku do poprzedniego kwartału – tempo wzrostu aktywności gospodarczej utrzymuje się na relatywnie niskim poziomie. W Stanach Zjednoczonych koniunktura pozostaje dobra, a wzrost PKB w pierwszym kwartale była wyższy, niż w poprzednim roku. W Chinach, spadające w poprzednich latach tempo rozwoju gospodarczego, na początku roku ustabilizowało się w granicach 6-6,5 proc.
Od początku roku wzrosły ceny ropy naftowej na rynkach światowych, co przyczyniło się do pewnego podwyższenia inflacji w wielu krajach, także i w otoczeniu polskiej gospodarki, w tym w strefie euro.
Europejski Bank Centralny utrzymuje stopy procentowe na poziomie bliskim zera (a stopę depozytową nawet poniżej zera). Także i Rezerwa Federalna Stanów Zjednoczonych utrzymuje stopy procentowe na niezmienionym poziomie. Oczywiste jest więc, że nasza Rada Polityki Pieniężnej nie będzie podejmować odmiennych decyzji.
RPP ocenia, że obecny poziom stóp procentowych sprzyja utrzymaniu polskiej gospodarki na ścieżce zrównoważonego wzrostu oraz pozwala zachować równowagę makroekonomiczną.