Stoch goni Kobayashiego

Do mistrzostwa świata coraz bliżej, a rywalizacja skoczków narciarskich w Pucharze Świata nie zwalnia tempa. Po konkursie w Lahti, wygranym drużynowo przez Austriaków, a indywidualnie przez Kamila Stocha, wszystkie ekipy zjadą w najbliższy weekend do niemieckiego Willingen.

Zawody w Willingen będą ostatnim sprawdzianem formy przed rozpoczynającymi się 20 lutego mistrzostwami świata w narciarstwie klasycznym w austriackim Seefeld. Skoczków czeka w Willingen sporo pracy, bo zostaną tam rozegrane dwa konkursy indywidualne oraz konkurs drużynowy. Trener naszej kadry Stefan Horngacher po zawodach w Lahti dokonał jednej zmiany, powołując ponownie Stefana Hulę na miejsce Pawła Wąska. Hula nie startował w Lahti, bo ten doświadczony zawodnik w tym sezonie spisuje się poniżej oczekiwań i dostał trochę czasu na spokojne potrenowanie w kraju. Po konkursie drużynowym w Lahiti, w którym nasz zespół zajął dopiero czwarte miejsce głównie z winy słabo skaczącego Jakuba Wolnego, Horgacher szuka teraz „czwartego do brydża”. Kamil Stoch, Dawid Kubacki i Piotr Żyła są pewniakami i na nich można liczyć, ale żeby nasz zespół był w stanie powalczyć o miejsce na podium, potrzebny jest czwarty zawodnik skaczący na zbliżonym poziomie.

Austriacki selekcjoner biało-czerwonych będzie musiał postawić na któregoś z trójki Hula, Maciej Kot, Jakub Wolny.
W Finlandii w niedzielnym konkursie indywidualnym znakomicie spisał się Kamil Stoch. Trzykrotny mistrz olimpijski wygrał zawody Pucharu Świata po raz drugi z rzędu, a to dobrze wróży przed mistrzostwami w Seefeld. Medale światowego czempionatu to w tej chwili główny cel sportowy Stocha. Na prześcignięcie Ryoyu Kobayashiego w klasyfikacji generalnej Pucharu Świata ma niewielkie szanse, chociaż zmniejszył do niego stratę punktową. Japończyk prowadzi z dorobkiem 1460 punktów, a drugi w zestawieniu Polak ma na koncie 1029 pkt, czyli o 431 pkt mniej. Teoretycznie przewaga Kobayashiego jest możliwa do odrobienia, bo do końca cyklu zostało jeszcze 12 konkursów, lecz Japończyka musiałby dopaść jakiś totalny kryzys formy. Na razie na to się nie zanosi, chociaż ostatnio już tak nie dominuje na skoczniach jak na początku sezonu. W Lahti przegrał ze Stochem wyraźnie.

W czołowej dziesiątce klasyfikacji generalnej Pucharu Świata znajdują się trzej polscy skoczkowie. Oprócz drugiego Kamila Stocha jeszcze zajmujący 4. lokatę Piotr Żyła (852 pkt) i 5. w zestawieniu Dawid Kubacki (744 pkt). Trójkę naszych zawodników przedziela trzeci w klasyfikacji Austriak Stefan Kraft (967 pkt), a kolejne miejsca za piątym Kubackim okupują Norweg Robert Johansson (677 pkt), Niemiec Stephan Leyhe (619 pkt), Norweg Johann Andre Forfang (618 pkt), Słoweniec Timi Zajc (603 pkt) i Niemiec Markus Eisenbichler (581 pkt). Z pozostałych polskich skoczków najwyżej jest Jakub Wolny (23), Stefan Hula jest 38., Maciej Kot 45., a Paweł Wąsek 65. W Pucharze Narodów nasza reprezentacja od początku sezonu zajmuje pierwszą lokatę. Po 23 konkursach biało-czerwoni zgromadzili łącznie 3834 pkt. Druga w klasyfikacji ekipa Niemiec ma 3456 pkt, trzecia Japonia 2879 pkt.

 

Poskaczą w Engelbergu

Fot. Na skoczni w Engelbergu nie brakuje naturalnego śniegu. W Szwajcarii w ostatnich dniach spadł śnieg

 

 

W miejsce odwołanych zawodów w niemieckim Titisee-Neustadt Międzynarodowa Federacja Narciarska postanowiła w lutym zorganizować dodatkowe konkursy w Oberstdorfie i Willingen. A w najbliższy weekend skoczkowie będą rywalizować w Szwajcarii.

 

Zakopane będzie 19 i 20 stycznia gospodarzem zaplanowanych w kalendarzu zawodów indywidualnych i drużynowych. Międzynarodowa Federacja Narciarska chciała w trybie pilnym przenieść do Zakopanego odwołane konkursy w Titisee-Neustadt, ale działacze Polskiego Związku Narciarskiego odmówili, bo mieliby za mało czasu na uzyskanie stosownych pozwoleń oraz znalezienie sponsorów. Rozczarowani ich decyzją szefowie FIS już więc kandydatury Zakopanego jako areny dodatkowych zawodów nie rozpatrywali i w przyszłorocznych terminach wybrali na miejsce odwołanych konkursów w Titisee-Neustadt skocznie w Niemczech. 1 lutego w piątek zawodnicy będą rywalizować na mamuciej skoczni w Oberstdorfie w konkursie indywidualnym, w miejsce zaplanowanych na ten dzień kwalifikacji do indywidualnego konkursu w lotach narciarskich zaplanowanego na 2 lutego. Natomiast dodatkowy konkurs drużynowy odbędzie się 15 lutego w Willingen, również w miejsce kwalifikacji. 16 i 17 lutego odbędą się tam dwa kolejne konkursy indywidualne PŚ.

A już od najbliższego piątku skoczkowie będą rywalizować w szwajcarskim Engelbergu. Kibice skoków narciarskich mogą być spokojni. W Engelbergu nie powtórzy się scenariusz z Titisee-Neustadt, gdzie konkursy Pucharu Świata w skokach odwołano kilka dni wcześniej. Do szwajcarskiej miejscowości zawitała prawdziwa zima. Skocznia i teren wokół niej jest już pokryty naturalnym śniegiem. A zatem nie ma już ryzyka, że zaplanowane w najbliższy weekend konkursy w Engelbergu zostaną odwołane. Skoczkom w rywalizacji nie powinien także przeszkodzić wiatr, bo według prognoz ma nie przekraczać 2 m/s. W piątek 14 grudnia o 16:00 odbędzie się oficjalny trening, a dwie godziny później kwalifikacje do sobotniego konkursu, który rozpocznie się o 14:15. Początek niedzielnych zawodów także zaplanowano na godzinę 14:45.

Trener polskiej kadry Stefan Horngacher do konkursów w Engelbergu wystawił kadrę w składzie: Kamil Stoch, Piotr Żyła, Dawid Kubacki, Jakub Wolny, Maciej Kot i Stefan Hula. Liderem klasyfikacji generalnej Pucharu Świata jest rewelacyjnie skaczący w tym sezonie Japończyk Ryoyu Kobayashi, ale dwa kolejne miejsca zajmują nasi reprezentanci – drugi jest Żyła, a trzeci Stoch. Za polskimi zawodnikami plasują się: nieobecny w Engelbergu Norweg Johann Andre Tande, trzech niemieckich skoczków – Stephan Leyhe, Karl Geiger i Andreas Wellinger oraz Rosjanin Jewgienij Klimow.

 

Drużyna Kamila Stocha

Fot. Kamil Stoch w piątek z trudem zakwalifikował się do niedzielnego konkursu, ale w sobotę znów skakał jak na mistrza przystało

 

 

Nasi skoczkowie narciarscy trochę postraszyli kibiców słabym występem w piątkowych kwalifikacjach, ale już następnego dnia sprawili im mnóstwo radości zwycięstwem w konkursie drużynowym. Znów najlepszy w stawce był Kamil Stoch.

 

Kamil Stoch po słabych skokach w piątkowych kwalifikacjach (zajął w nich dopiero 48. miejsce) jeszcze w serii próbnej przed sobotnią „drużynówką” miał problemy z odległością, ale co mistrz, to mistrz – jak zaczęło się poważne skakanie, trzykrotny zloty medalista olimpijski natychmiast „odpalił” i już w pierwszej serii osiągnął 126,5 metra. Jeszcze dalej poszybował w drugiej próbie, bo musiał walczyć o zwycięstwo naszej drużyny w konkursie z Richardem Freitagiem. No i dał radę, szybując na odległość 129 metrów w nienagannym stylu, co zapewniło mu najlepszy wynik końcowy ze wszystkich skoczków, a biało-czerwonym czwarty w historii triumf w konkursie drużynowym Pucharu Świata i pierwszy triumf na skoczni im. Adama Małysza w Wiśle. Bardzo dobrze spisali się także nasi pozostali reprezentanci. Piotr Żyła miał trzeci, natomiast Jakub Wolny ósmy wynik w całym konkursie. Tylko Dawid Kubacki, który zepsuł swój drugi skok zajął ostatecznie 11. lokatę.

Polacy uzyskali notę łączną 1026,6 pkt, druga na podium ekipa Niemiec straciła do biało-czerwonych 11,1 pkt, trzecia Austria zgromadziła 972 punkty. Na dalszych miejscach znalazły się drużyny Japonii, Szwajcarii, Rosji, Czech, Finlandii, Norwegii oraz Kazachstan. Norwegowie zajęli odległą lokatę z powodu dyskwalifikacji Roberta Johanssona.
Trener polskiej kadry Stefan Horngacher trochę był zaskoczony zwycięstwem swoich podopiecznych, bo po piątkowych kwalifikacjach na to się nie zapowiadało. Ale odkąd prowadzi biało-czerwonych, w Pucharze Świata w konkursach drużynowych niemal w każdym konkursie nasi zawodnicy plasują się na podium. Zdobyli złoto mistrzostw świata, brąz mistrzostw w lotach i brąz na igrzyskach w Pjongczangu. Póki mamy takich asów jak Stoch, Żyła, Kubacki, Kot, Wolny i Hula, to w konkursach drużynowych nasi skoczkowie mają szansę znacznie wzbogacić kolekcję trofeów.

W niedzielnym konkursie indywidualnym już tak dobrze naszym zawodnikom nie poszło. W zmiennych warunkach pogodowych wygrał zaskakujący już od Letniej Grand Prix wysoką formą Rosjanin Jewgienij Klimow, drugi był Niemiec Stephan Leyhe, a trzeci Japończyk Ryoyu Kobayashi. Stoch uplasował się dopiero na czwartej pozycji, a w czołowej dziesiątce z naszych zawodników zmieścili się jeszcze Żyła (był szósty) i Kubacki (zajął ósma lokatę). Jakub Wolny skończył zawody na 23. miejscu, Maciej Kot na 29., a Stefan Hula na 38. Przez piątkowe kwalifikacje przeszło tylko sześciu Polaków z dwunastu zgłoszonych do konkursu.