Przed Kubicą bardzo długi sezon

Fot. Robert Kubica znów jest pełnoprawnym kierowcą F1

 

 

Władze FIA oficjalnie zatwierdziły kalendarz na sezon 2019. Nie różni się on niczym od wstępnej wersji, opublikowanej w październiku. Tym samym rywalizacja rozpocznie się 17 marca w Australii, a zakończy 1 grudnia w Abu Zabi.

 

Sezon 2019 w Formuły 1 składać się będzie z 21 wyścigów. Rywalizacja rozpocznie się 17 marca na Albert Park w Australii, a zakończy 1 grudnia na torze Yas Marina w Abu Zabi. Trzecia runda sezonu, czyli Grand Prix Chin, będzie dokładnie 1000 wyścigiem w historii Formuły 1. FIA zrezygnowała z rozgrywania trzech rund z rzędu. Zespoły bardzo narzekały na to, że wyścigi we Francji, Austrii i Wielkiej Brytanii są tydzień po tygodniu. Było to wyjątkowo męczące i trudne logistycznie. Ostatecznie rywalizację na Silverstone oddalono od Red Bull Ringu o dwa tygodnie. Jedyną zmianą, jeśli chodzi o kolejność rund, jest zamiana Grand Prix Meksyku z Grand Prix Stanów Zjednoczonych. Wcześniej zawodnicy rywalizowali najpierw w USA. Tym razem wcześniej zmierzą się na obiekcie Autodromo Hermanos Rodríguez.

 

Terminarz Formuły 1 na 2019:

1. GP Australii (17 marca)
2. GP Bahrajnu (31 marca)
3. GP Chin (14 kwietnia)
4. GP Azerbejdżanu (28 kwietnia)
5. GP Hiszpanii (12 maja)
6. GP Monako (26 maja)
7. GP Kanady (9 czerwca)
8. GP Francji (23 czerwca)
9. GP Austrii (30 czerwca)
10. GP W. Brytanii (14 lipca)
11. GP Niemiec (28 lipca)
12. GP Węgier (4 sierpnia)
13. GP Belgii (1 września)
14. GP Włoch (8 września)
15. GP Singapuru (22 września)
16. GP Rosji (29 września)
17. GP Japonii (13 października)
18. GP Meksyku (27 października)
19. GP USA (3 listopada)
20. GP Brazylii (17 listopada)
21. GP Abu Zabi (1 grudnia)

 

Składy zespołów F1 na sezon 2019:

Williams:
Robert Kubica, George Russell

Racing Point:
Sergio Perez, Lance Stroll

Haas:
Romain Grosjean, Kevin Magnussen

Sauber:
Antonio Giovinazzi, Kimi Raikkonen

Toro Rosso:
Daniił Kwiat, Alexander Albon

McLaren:
Lando Norris, Carlos Sainz

Mercedes:
Lewis Hamilton, Valtteri Bottas

Ferrari:
Sebastian Vettel, Charles Leclerc

Red Bull Racing:
Max Verstappen, Pierre Gasly

Renault:
Nico Hulkenberg, Daniel Ricciardo

 

Orlen sponsorem Williamsa

Robert Kubica jest zadowolony z programu zrealizowanego podczas testów opon Pirelli na torze Yas Marina w Abu Zabi. Polski kierowca uważa, że informacje zebrane podczas jazd pomogą w przygotowaniu nowego bolidu.

 

Przez dwa dni Kubica dzielił się obowiązkami przy realizacji programu Williamsa ze swoim nowym zespołowym partnerem – George’em Russellem. Sesja na torze Yas Marina pozwoliła zespołom poznać ogumienie, jakie będzie wykorzystywane w trakcie przyszłorocznych wyścigów Grand Prix. Pytany o oczekiwania przed nowym sezonem Kubica odparł: „Mamy do wykonania pracę, która zaczyna się tu, na testach, gdzie poznajemy nowe opony Pirelli. To dla nas kluczowe testy”. Osiągane przez kierowców czasy nie miały większego znaczenia ani wartości porównawczej. Kibice polskiego kierowcy na pewno byli zadowoleni z wieści, że Kubica we wtorek wykręcił dziewiąty czas dnia, a w środę był dziesiąty.

Tymczasem w czwartek Orlen i Williams oficjalnie ogłosili nawiązanie współpracy. Williams poinformował, że Orlen od sezonu 2019 będzie mógł liczyć na ekspozycję loga na tylnym skrzydle, nosie, lusterkach i układzie dolotowym. Do tego znaczek Orlenu będzie widoczny na kaskach i kombinezonów kierowców oraz strojach pracowników Williamsa. To jasno wskazuje, że polska firma będzie jednym z głównych sponsorów brytyjskiego zespołu. Według ostatnich doniesień, polski gigant paliwowy za dwuletnią współpracę z Brytyjczykami jest ponoć gotów zapłacić nawet 100 mln złotych. Daniel Obajtek, prezes Orlenu, zapewnia, że to dla firmy dobra inwestycja. „Orlen posiada aktywa w pięciu krajach Europy oraz w Ameryce Północnej. Nasze produkty są dostępne w ponad 90 krajach. Zaangażowanie w F1 to jeden z bardziej skutecznych sposobów promowania naszej marki”.

 

W Abu Zabi testują opony

Robert Kubica już zaczął przygotowania do nowego sezonu Formuły 1. Polski kierowca we wtorek i środę na torze w Abu Zabi wykonuje dla Williamsa testy nowych mieszanek w oponach Pirelli, które będą używane w 2019 roku.

 

Testy F1 na torze Yas Marina w Abu Zabi są ostatnim akcentem tegorocznego sezonu Formuły1 i zarazem pierwszym sprawdzianem przed kolejnym. W związku z dużymi zmianami wśród kierowców, bo tylko ekipy Haasa i Mercedesa nie zmieniły składu, dla reszty zespołów jest to też okazja do zapoznania się z nowymi zawodnikami. Podstawowym celem testów w Abu Zabi jest jednak konieczność sprawdzenia w praktyce nowych mieszanek opon, które na 2019 rok przygotowała firma Pirelli. To ważne zadanie, bo jest to jedyna szansa na dobranie odpowiednich opon na lutowe testy w Barcelonie i pierwsze cztery wyścigi nowego sezonu.

Na Yas Marina kierowcy nie będą używać bolidów przygotowanych na przyszłoroczny sezon, tylko aut uczestniczących w zakończonym w niedzielę ostatnim wyścigu tego sezonu. Zespoły maja też zakaz montowanie dodatkowych czujników do zbierania danych aerodynamicznych. Testy służą głównie firmie Pirelli.

Dla Roberta Kubicy testy w Abu Zabi to początek prac współpracy z Williamsem w nowej roli – pełnoprawnego kierowcy wyścigowego. Polski kierowca autem brytyjskiej stajni musiał dzielić się ze swoim partnerem, Georgem Russellem. 20-letni Brytyjczyk miał jeździć we wtorek rano i w środę po południu, a Kubica we wtorkowe popołudnie i w środowy poranek.
Podczas testów w Abu Zabi są oczywiście prowadzone pomiary czasów przejazdu, ale na ich podstawie nie można wyciągać żadnych wniosków. Każdy zespół dobiera rodzaj opon i tankuje ilości paliwa oraz konfiguruje ustawienia silników według założonego przez siebie programu testowego.

 

Formuła 1: Hamilton znów najlepszy

Świeżo upieczony mistrz świata Brytyjczyk Lewis Hamilton (Mercedes) wygrał kończący sezon Formuły 1 wyścig o Grand Prix Abu Zabi. Było to jego 73. zwycięstwo w karierze, a 11. w tym sezonie.

 

Na drugim miejscu w Abu Zabi finiszował Niemiec Sebastian Vettel (Ferrari), na trzecim Holender Max Verstappen (Red Bull), ale w klasyfikacji generalnej trzecie miejsce na podium zajął Fin Kimi Raikkonen (Ferrari). W klasyfikacji konstruktorów już wcześniej mistrzostwo zapewniła sobie ekipa Mercedesa, drugą lokatę zajął zespół Ferrari, a trzecią Red Bull Racing (ostatnią, 10. pozycję przypadła Williamsowi).

Na początku rywalizacji na torze w Abu Zabi doszło do groźnie wyglądającego wypadku z udziałem Nico Hulkenberga. Bolid niemieckiego kierowcy Renault przekoziołkował lądując do góry kołami na bandach ochronnych i zaczął sie palić, ale na szczęście Hulkenbergowi nic się nie stało. Na siódmym okrążeniu pech dopadł też Kimiego Raikkonena z Ferrari. Bolid Fina odmówił posłuszeństwa i Raikkonen musiał zakończyć wyścig.

Hamilton, który startował z pole position, pewnie wygrał i tym zwycięstwem przypieczętował zdobyty już wcześniej tytuł mistrza świata, piąty w jego kolekcji. Było to też 73. zwycięstwo Brytyjczyka w karierze, a 11. w tym sezonie. Na drugim miejscu finiszował Sebastian Vettel (Ferrari), a trzeci był Max Verstappen z Red Bulla.

Tradycyjnie słabo spisali się kierowcy Williamsa. Ostatnie miejsce zajął Siergiej Sirotkin, a trzeci od końca do mety dojechał Lance Stroll. W czwartek szefowie Williamsa oficjalnie ogłosili, że w przyszłym sezonie kierowcą tego zespołu będzie Robert Kubica. Tym samym Polak wrócił do elity kierowców po ośmiu latach przerwy.

 

Wielki powrót Kubicy

Fot. Robert Kubica w przyszłym roku po ośmiu latach przerwy ponownie będzie pełnoprawnym kierowcą Formuły 1

 

 

W miniony czwartek najsłabszy w tym sezonie w Formule 1 zespół Williamsa ogłosił spodziewaną już od jakiegoś czasu wiadomość, że w przyszłym roku Robert Kubica będzie jednym z etatowych kierowców brytyjskiej ekipy.

 

O tym, że Robert Kubica zostanie etatowym kierowcą Williamsa w sezonie 2019 mówiło się od pewnego czasu. Już w środę branżowe media podawały tę informację jako pewnik. Wszyscy musieli jednak cierpliwie czekać na oficjalny komunikat brytyjskiego zespołu. Decyzję podano do publicznej wiadomości podczas czwartkowej konferencji prasowej w Abu Zabi. „Chciałbym podziękować wszystkim, którzy pomogli mi w trudnym okresie przez jaki przechodziłem w ostatnich latach. Droga powrotna do F1 nie była usłana różami. Dzisiaj jestem jednak wyłącznie podekscytowany tym, że w przyszłym roku znów będę mógł ścigać się w F1” – powiedział Kubica, dla którego Williams będzie trzecim zespołem w karierze. Wcześniej Polak reprezentował barwy teamów BMW Sauber oraz Renault.

Kubica dopiął celu po ośmiu latach od dramatycznego wypadku podczas lokalnego rajdu samochodowego we Włoszech, osiemnastu operacjach i długiej rehabilitacji, w wieku 33 lat po raz drugi w karierze znalazł się w stawce kierowców najbardziej elitarnej serii wyścigowej na świecie. W tym sezonie krakowianin pełnił obowiązki kierowcy rezerwowego i rozwojowego Williamsa. Wypada przypomnieć, że Brytyjczycy długo mamili go nadzieją angażu w roli jednego z dwóch etatowych kierowców, lecz w ostatniej chwili wystawili do wiatru stawiając na mającego zamożniejszych sponsorów Rosjanina Siergieja Sirotkina. Teraz to rosyjski kierowca znalazł się w takiej sytuacji, bo o tym, że w przyszłym sezonie nie dostanie angażu w Williamsie dowiedział się w środę wieczorem. „To dla mnie z pewnością zła wiadomość. Wciąż nie mogę uwierzyć w to, co się stało” – żalił się Sirotkin na spotkaniu z dziennikarzami tuż po ogłoszeniu decyzji Williamsa o angażu dla Kubicy.

Rosyjscy sponsorzy Sirotkina oczywiście zerwali dalszą współpracę z brytyjskim zespołem, ale jak wieść niesie ich miejsce zajmą loga polskich firm wspierających Kubicę, przede wszystkim Orlenu, który jest ponoć gotów zapłacić Williamsowi w zamian za reklamę 10 mln euro rocznie. W sumie polski kierowca musiał wnieść do budżetu brytyjskiej ekipy kwotę nie mniejszą niż wnosili Rosjanie, a oni rok temu położyli na szali około 15 mln euro.

Zainteresowanie Kubicą na całym świecie jest teraz ogromne, ale też oczekiwania wobec niego są niewiele mniejsze. Czy będzie w stanie je spełnić? W piątek będzie miał okazję pokazać swoje możliwości podczas jazd testowych przed kończącym sezon niedzielnym wyścigiem w Abu Zabi.

 

Formuła 1: Ekipa Mercedesa w podwójnej koronie

Lewis Hamilton wygrał wyścig o Grand Prix Brazylii i potwierdził, że zasłużenie zdobył piąty już tytuł mistrza świata kierowców. Ale na torze Interlagos Brytyjczyk swoim zwycięstwem przypieczętował też tytuł mistrza świata konstruktorów dla ekipy Mercedesa.

 

Przed rozpoczęciem wyścigu o Grand Prix Brazylii Hamilton miał już tytuł mistrza świata, piąty w karierze, w kieszeni. Pewny wicemistrzostwa był też jego najgroźniejszy konkurent Niemiec Sebastian Vettel z Ferrari, więc w Brazylii walka toczyła się już tylko o miejsce na najniższym stopniu podium. Po zakończeniu rywalizacji na Interlagos najbliższy zajęcia trzeciej lokaty jest drugi z kierowców Ferrari Kimi Raikkonen. Fin ma 14 punktów przewagi nad rodakiem Valtterim Bottasem (Mercedes), a szanse na wyprzedzenie fińskiego duetu ma jeszcze Holender Max Verstappen (Red Bull). Jego strata do kierowcy Mercedesa wynosi zaledwie trzy punkty. Gdyby nie kolizja w Grand Prix Brazylii, to kierowca Red Bull Racing zapewne już wyprzedziłby Bottasa.

Nic dziwnego, że Verstappen, któremu szanse na wygranie wyścigu na torze Interlagos odebrał Francuz Esteban Ocon z ekipy Force India, po wyścigu brutalnie go zaatakował. Do pierwszego incydentu między nimi doszło na 44. okrążeniu. Podczas dublowania Francuza przez Verstappen doszło do lekkiego zderzenia ich bolidów. Holender wypadł z toru i wykręcił bączka, ale jego auto nie uległo uszkodzeniu i po kilku sekundach zdołał wrócić na tor. Ale te kilka sekund wykorzystał Hamilton, który wyszedł na prowadzenie i nie oddał go już do mety. „Co za idiota” – wrzeszczał przez radio wściekły Verstappen, a Oconowi pokazał wyprostowany palec. Podczas rutynowej kontroli wagi po wyścigu Verstappen zwymyślal Ocona i kilka razy go popchnął. Za to naganne zachowanie FIA ukarała 21-letniego Holendra dwoma dniami prac społecznych, które musi odpracować w ciągu najbliższych sześciu miesięcy.

Po sukcesie Hamiltona w GP Brazylii jest już pewne, że mistrzostwo wiata konstruktorów w tym sezonie przypadnie ekipie Mercedesa, która prowadzi z dorobkiem 620 punktów. Drugie miejsce zajmuje Ferrari (553), a trzecie Red Bull Racing (392). Do zakończenia sezonu pozostał jeszcze jeden wyścig – o Grand Prix Abu Zabi, który odbędzie się 25 listopada. Może tego dnia wyjaśni się przyszłość Roberta Kubicy w Formule 1. Rosyjski rosyjski portal specjalistyczny Motorsport.com informuje, że Polak jest faworytem do angażu w ekipie Williamsa na nowym sezon, u boku George’a Russella. Kubica zdaniem rosyjskich dziennikarzy zebrał większy budżet niż przed rokiem, a na dodatek jego starania wspiera Liberty Media, właściciel Formuły 1, który po odejściu Fernando Alonso chce mieć w jego miejsce innego cieszącego się popularnością kierowcę. Coś musi być na rzeczy, bo Kubica odrzucił ofertę przejścia do Ferrari w roli kierowcy rozwojowego. Decyzja w sprawie kontraktu Williamsa z Kubicą ma zostać ogłoszona w najbliższych dniach.

 

 

Hamilton ucieka Vettelowi

Lewis Hamilton wygrał wyścig o Grand Prix Singapuru. Był to jego siódmy triumf w tym sezonie i Brytyjczyk jest coraz bliżej zdobycia piątego w karierze tytułu mistrza świata. Stawkę tradycyjnie już zamykali kierowcy Williamsa.

 

Nie było sensacji na ulicznym torze w Singapurze i startujący z pole position Lewis Hamilton po perfekcyjnej jeździe wygrał po raz siódmy w tym sezonie. Kierowca Mercedesa tylko przez chwilę miał kłopoty, gdy zaatakował go Max Verstappen. Brytyjczykowi udało się jednak odeprzeć szarżę holenderskiego kierowcy Red Bulla, ale dla niego ważniejsze było też i to, że dopiero na trzeciej pozycji linię mety minął jego najgroźniejszy konkurent, Sebastian Vettel z ekipy Ferrari.

Niemiec powiększył tym samym swoja punktową stratę do Hamiltona o 10 pkt i traci teraz do lidera 40 pkt. Na odrobienie straty zostało jeszcze sześć wyścigów, ale coraz więcej znaków na niebie i ziemi wskazuje, że niemiecki kierowca, także czterokrotny mistrz świata, w tym roku nie przeszkodzi Hamiltonowi w triumfie. Siłą rzeczy także w rywalizacji zespołowej Ferrari poniosło kolejne straty do Mercedesa. Po GP Singapuru w klasyfikacji konstruktorów Ferrari traci do lider już 37 punktów.

Na ósmą lokatę z jedenastej w klasyfikacji kierowców awansował Fernando Alonso. Lider McLarena przyjechał na metę niedzielnego wyścigu na siódmej pozycji. Ostatni raz tak wysoko Hiszpan finiszował w Azerbejdżanie, jeszcze przed początkiem europejskiej części kalendarza F1. Williams, który przed sezonem zakontraktował w roli rezerwowego kierowcy Roberta Kubicę, ponownie nie wywalczył żadnych punktów, a nawet 15. miejsce Lance’a Strolla to w dużej mierze zasługa Estebana Ocona z Force India, który rozbił się na początku wyścigu oraz ukarania przez sędziów Romaina Grosjeana.

 

Williams zdobył punkty

Kierowca zespołu Haas Romain Grosjean, który GP Włoch ukończył na szóstym miejscu, został zdyskwalifikowany za niewłaściwą podłogę w swoim bolidzie. Dzięki temu pierwszy punkt w F1 zdobył kierowca Williamsa Siergiej Sirotkin.

 

Tuż po wyścigu o Grand Prix zespół Renault zgłosił wątpliwość w stosunku do samochodu Haasa. Sędziowie sprawdzili to dokładnie i wieczorem podali, że podłoga w aucie Romaina Grosjeana odbiega od regulaminowych wytycznych. Francuz został pozbawiony szóstej lokaty, a to pociągnęło dalsze zmiany w stawce i klasyfikacjach generalnych. Na decyzji sędziów skorzystał zespół Renault, który utrzymał czwartą lokatę w klasyfikacji konstruktorów (przed Haasem właśnie). Na szóste miejsce w klasyfikacji wyścigu o GP Włoch awansował Esteban Ocon, a siódme miejsce przypadło Sergio Perezowi.

Tym samym zespół Force India zdobył we Włoszech nie 10, a 14 punktów i awansował na ósme miejsce w klasyfikacji konstruktorów po ledwie dwóch wyścigach od zmianie właścicieli i wykasowaniu dotychczas zdobytych punktów. Na ósme miejsce awansował Carlos Sainz (Renault), zaś dwie ostatnie punktowane lokaty przypadły kierowcom Williamsa. Lance Stroll otrzymał dwa punkty za dziewiątą lokatę, a Siergiej Sirotkin po awansie na 10. miejsce dostał jeden punkt i była to jego pierwsza zdobycz w Formule 1. Rosjanin był ostatnim zawodnikiem w stawce, który w tym sezonie nie wywalczył jeszcze punktu. Ekipa Haasa może się jeszcze odwołać od tej decyzji.

Decyzja sędziów nie miała żadnego wpływu na układ czołówki. Grand Prix Włoch wygrał Lewis Hamilton (Mercedes) przed Kimim Raikkonenem (Ferrari) oraz Valtterim Bottasem (Mercedes). Sebastian Vettel był czwarty i w klasyfikacji generalnej kierowców traci już do prowadzącego w zestawieniu Hamiltona 30 punktów.

 

Formuła 1: Ekipa Mercedesa odpiera ataki Ferrari

Po wyścigu o Grand Prix Belgii Lewisa Hamiltona i Sebastiana Vettela dzieli 17 punktów, ale Brytyjczyk jest sfrustrowany, bo zdaje sobie sprawę, że Ferrari dysponuje w tej części sezonu lepszym samochodem.

 

W tym sezonie Lewis Hamilton oraz Sebastian Vettel odnieśli po pięć zwycięstw. Równiejsza jazda Brytyjczyka sprawiła, że to on przewodzi klasyfikacji kierowców i ma 17 punktów przewagi nad najgroźniejszym rywalem. 33-letni kierowca jest jednak na tyle doświadczony, że zdaje sobie sprawę iż jest lepszy wyłącznie przez gapiostwo Vettela, który w wyścigach rozegranych tuż przed przerwą wakacyjną popełnił kilka kosztownych błędów.

„Ferrari od pewnego czasu ma nad nami przewagę. Wahadło przechyliło się ich w stronę. Ale w ostatnich dwóch wyścigach przed wakacjami to my wykonaliśmy lepszą robotę i lepiej wykorzystaliśmy karty, które dostaliśmy, co zniwelowało ich atut, że mają lepszy samochód. Nazwałbym nasze działania blefem, jednak tak jak w kartach, w grze nie możemy ciągle blefować. Raz to się uda, następnym razem już nie, bo przeciwnik się zorientuje i nas skontruje” – powiedział niedawno Hamilton w wywiadzie dla jednego z branżowych portali internetowych.

Błędy Vettela popełnione w Grand Prix Niemiec i Grand Prix Węgier sprawiły, że Hamilton po przerwie wakacyjnej stawał do rywalizacji z bezpieczną przewagą nad najgroźniejszym konkurentem i porażka poniesiona w Grand Prix Belgii nie zabolała go aż tak bardzo, jakby mogła przy mniejszej punktowej nadwyżce. „Kolejne wyścigi będę kluczowe. Po dwóch, trzech zobaczymy jak ułoży się kolejność w stawce i czy Ferrari utrzyma swoją wysoką wydajność” – twierdzi Brytyjczyk.

Hamilton jest przekonany, że podczas najbliższego Grand Prix Włoch zespół z Maranello już nie będzie miał tak dużej przewagi nad Mercedesem jak w poprzednich wyścigach. Uczciwie jednak przyznaje, że bierze jednak pod rozwagę możliwość kolejnej porażki z Vettelem. „Nie zawsze jestem w stanie czynić na torze cuda. Będą takie momenty jak w Belgii, kiedy wszystkie moje sztuczki po prostu nie zadziały. Uważam jednak, że wciąż możemy pokonać Ferrari w kilku wyścigach, więc powinienem być w walce o mistrzostwo świata do końca” – uważa Hamilton.

Za plecami tej dwójki kierowców też wiele się dzieje. Polscy kibice z rosnącą niecierpliwością czekają na odejście Lance’a Strolla z Williamsa do ekipy Force India, którą rządzi teraz jego ojciec, Lawrence. Polak powinien zająć jego miejsce.

 

Kubicę wtykają wszędzie

Dziennikarze BBC obudzili na nowo nadzieję sympatyków Roberta Kubicy na jego rychły powrót do Formuły 1, umieszczając nazwisko polskiego kierowcy w gronie kandydatów do zajęcia miejsca w ekipie Red Bulla.

 

Spekulacje zaczęły się kilka tygodni temu gdy wyszło na jaw, że Daniel Ricciardo przeniesie się austriackiego zespołu do ekipy Renault. Red Bull musiał więc pilnie poszukać następcy australijskiego kierowcy. Wśród potencjalnych kandydatów wymieniano dwóch utalentowanych wychowanków Red Bulla – Carlosa Sainza i Pierre’a Gasly’ego, ale pojawiły się plotki, że zespół sponsorowany przez producenta napojów energetyzujących rozważa też zatrudnienie kierowcy z zewnątrz, w tym Roberta Kubicę.

Ostatecznie przewidywania brytyjskiego portalu się nie potwierdziły, bowiem Red Bull Racing poinformował, że do Maksa Verstappena dołączy Pierre Gasly, startujący obecnie w barwach siostrzanego zespołu Scuderia Toro Rosso. 22-letni francuski kierowca zaczynał karierę w sportach motorowych od wyścigów gokartów, potem startował w mistrzostwach Francji F4 w 2011, a następnie w Formule Renault 2.0, którą wygrał w 2013. Wówczas trafił do programu juniorskiego Red Bulla. W 2016 wygrał mistrzostwa GP2, a rok później dołączył do Scuderii Toro Rosso. W F1 zadebiutował w Grand Prix Malezji.

Kubica nawet nie skomentował spekulacji BBC, za to w medialna przestrzeń wypuścił wiadomość, że jest zaskoczony jak dużą przyjemność sprawia mu rola trzeciego kierowcy w ekipie Williamsa. „Myślałem, że obserwowanie jak inni się ścigają będzie trudniejsze. Dostałem szansę żyć moją pasją nie jako kierowca, ale pełnię aktywną rolę w zespole. Ktoś może powiedzieć, że skoro celuję w posadę kierowcy, powinienem bardziej na torze naciskać na wyniki. Ja takiej potrzeby nie widzę”.