Wzmacnianie naszej wątłej tarczy

Potrzebne są przemyślane działania rządu, umiejętność korzystania z funduszy unijnych, dobra współpraca z samorządami. I odłożenie wyborów prezydenckich.

Dopiero co zaczęła obowiązywać tarcza antykryzysowa, a już okazuje się, że jest ona mało skuteczna i wymaga radykalnego wzmocnienia.
Reprezentanci największych organizacji pracodawców i przedsiębiorców w Polsce, skupieni w nowo utworzonej Radzie Przedsiębiorczości, uważają, że dotychczas przyjęte zmiany nie chronią odpowiednio firm i miejsc pracy przed likwidacją. Apelują więc o pilne wypracowanie nowych rozwiązań i narzędzi, stosownych do potrzeb gospodarki.
Chodzi im zwłaszcza o pilne zapewnienie odpowiednich środków pomocowych dla przychodni i szpitali, które zmagać się będą z drastycznym wzrostem kosztów funkcjonowania, związanych z zakupem wyposażenia i środków ochrony.

Primum non nocere

Branża medyczna ma dzisiaj szczególne znaczenie i nie można dopuścić do pogorszenia jej sytuacji finansowej. Potrzebne działania obejmują w szczególności stworzenie należytych warunków pracy dla personelu medycznego – zapewnienie środków ochrony osobistej oraz możliwości wykonania testów. Koszty związane z kwarantanną personelu medycznego ponoszone przez podmioty lecznicze, powinny zostać przeniesione na budżet państwa. Budżet państwa za pośrednictwem ZUS, powinien przejąć też finansowanie składek na ubezpieczenia społeczne pracowników wykonujących pracę w szpitalach i ratowników medycznych – w części finansowanej przez samych ubezpieczonych. Takie rozwiązanie podniosłoby wynagrodzenia netto osób, które z ogromnym poświęceniem wykonują swoje obowiązki zawodowe, niejednokrotnie przeznaczając swoje prywatne fundusze na zakup brakujących środków ochronnych.
Pożądane byłoby także rozszerzenie zwolnienia ze składek płaconych do ZUS na wszystkie firmy przeżywające trudności ekonomiczne w związku ze skutkami COVID-19, bez ograniczeń co do ich wielkości.
Przedsiębiorstwa czekają również na zwolnienie z podatków dochodowych CIT, PIT, VAT-u, oraz podatku od nieruchomości przez drugi kwartał 2020 r., o ile ich dochody spadną o więcej niż 30 proc. Wiele z nich nie ma szansy osiągnięcia jakiegokolwiek przychodu. Natomiast wciąż muszą opłacać świadczenia, tj. koszty najmu, mediów, telefonów, itp. Powinny otrzymać także zagwarantowanie dopłat wynagrodzeń do połowy ich wysokości, przy obowiązku utrzymania zatrudnienia przez cały okres równy okresowi wsparcia, niezależnie od wielkości firmy. Należy zapewnić im też środki publiczne na pokrycie wydatków i szkód związanych z wykonywaniem obowiązków nałożonych przez władze publiczne związanych z walką z koronawirusem.
Wreszcie, organizacje skupione w Radzie Przedsiębiorczości postulują zniesienie zakazu handlu w niedzielę i umożliwienie dostępu obywateli do niezbędnych im produktów pierwszej potrzeby. Byłoby to konieczne rozwiązanie dla rozładowania powszechnych kolejek, szczególnie w sklepach spożywczych.

Z unijnej kasy

Polska tarcza antykryzysowa szwankuje, natomiast Unia Europejska, odsądzana od czci i wiary przez Prawo i Sprawiedliwość za rzekomy brak solidarności, uruchomiła już 1 miliard euro z Europejskiego Funduszu Inwestycji Strategicznych na gwarancje kredytowe. Przyznaje je Europejski Bank Inwestycyjny za pośrednictwem krajowych instytucji finansowych. Ma to pomóc w zapewnieniu płynności finansowej co najmniej 100 000 europejskich średnich i małych firm, dotkniętych skutkami gospodarczymi pandemii COVID 19.
Jest to pierwsza część pakietu unijnych środków pomocowych mających zapewnić szybkie wsparcie dla europejskich MŚP. Małe i średnie przedsiębiorstwa są najbardziej dotknięte kryzysem i konieczne jest zapewnienie im odpowiedniej płynności, aby mogły przetrwać kryzys. Nie chcą tego robić banki komercyjne, zainteresowane wyłacznie własnym, bezpiecznym zyskiem. Zawsze w okresach kryzysu banki te z większą ostrożnością podchodzą do oceny ryzyka i pożyczania środków. Dlatego konieczne są specjalne zabezpieczenia – przede wszystkim takie jak gwarancje UE, wspierające podobne finansowanie.
Valdis Dombrovskis, wiceprzewodniczący Komisji Europejskiej ds. gospodarki, zwrócił uwagę, iż firmy walczą, a UE szybko reaguje, aby pomóc w łagodzeniu ciosu i pomóc małym i średnim przedsiębiorstwom, które są szczególnie narażone. Wspomniany miliard euro może przynieść natychmiastową ulgę pieniężną dla mniejszych firm w Europie dotkniętych pandemią koronawirusa. Już w tym miesiącu pieniądze będą płynąć za pośrednictwem lokalnych banków i pożyczkodawców, aby pomóc osobom i przedsiębiorstwom najbardziej dotkniętym kryzysem.
Ten 1 miliard euro przyniesie wielokrotnie większe wsparcie. Umożliwi on bowiem Europejskiemu Funduszowi Inwestycyjnemu udzielenie gwarancji o wartości 2,2 miliarda euro, co z kolei powinno się przełożyć na uruchomienie 8 miliardów euro kredytów dla europejskich małych i średnich przedsiębiorstw. Gwarancje są oferowane przez EFI na podstawie składanych wniosków. Pokryją one do 80 proc. potencjalnych strat z tytułu udzelonych kredytów (w przeciwieństwie do standardowych 50 proc.
Rząd Prawa i Sprawiedliwości woli omijać temat pomocy, jakiej udziela Unia Europejska, bo to kłóci się z obowiązującą propagandową narracją o wrednej UE. Polski Krajowy Punkt Kontaktowy ds. Instrumentów Finansowych UE (niezależny od rządu) informuje jednak, że każda zainteresowana instytucja finansowa, obsługująca lub zamierzająca obsługiwać polskich przedsiębiorców przy pomocy instrumentów finansowych UE, w szczególności klientów dotkniętych COVID-19, otrzyma niezwłoczne i bezpłatne wsparcie. Pytanie, czy krajowe instytucje finansowe – chodzi tu zwłaszcza o państwowy Bank Gospodarstwa Krajowego – skorzystają z unijnej oferty finansowej?

Wykuć nową tarczę

Z ofertą pomocy unijnej koresponduje opinia organizacji Business Centre Club. BCC uznaje bowiem przedsiębiorców za „jedną z najbardziej zagrożonych grup negatywnymi skutkami epidemii koronowirusa i jej negatywnego wpływu na gospodarkę” (z czym oczywiście trudno się zgodzić, ale taki jest pogląd organizacji przedsiębiorców). W związku z tym uznaje, że niezbędne są wszelkie działania, które pomogą firmom przetrwać najgorszy czas.
Dotyczy to w szczególności przedsiębiorców realizujących projekty finansowane ze środków UE. W najbliższym czasie mogą one być jedynymi w Polsce inwestycjami o charakterze rozwojowym. Należy zatem podjąć szczególne środki, umożliwiające kontynuację tych projektów przez przedsiębiorców, którzy je rozpoczęli, bądź będą chcieli rozpocząć.
Na początku marca w Polsce, w systemie funduszy europejskich realizowanych było 59 797 umów o pełnej wartości ponad 451 mld zł, z czego wkład unijny wynosił 274 mld zł. Oczywiste jest, że Ministerstwo Rozwoju oraz Ministerstwo Funduszy i Polityki Regionalnej powinny podjąć wszelkie działania, które umożliwią dokończenie tych inwestycji. Chodzi zwłaszcza o skrócenie okresu oczekiwania na zwrot refundacji, zwiększenie poziomu dofinansowania ze środków publicznych, poszerzenie kategorii kosztów kwalifikowanych.
„Należy w tym zakresie rozpocząć pilne rozmowy z Komisją Europejską, a zmiany i środki, które zaproponowała do tej pory Komisja Europejska powinny być pilnie wdrożone do systemu krajowego” – postuluje słusznie BCC.
To jednak nie wszystko. Te rozwiązania, które już zostały przygotowane i stanowią zapisy programu Tarczy Antykryzysowej, powinny przebiegać w warunkach umożliwiających współpracę zarówno z opozycją jak i deklarującymi taką wolę organizacjami przedsiębiorców. Aby było to możliwe i osadzone w realiach możliwości finansowych państwa należy niezwłocznie, w oparciu o przepisy Konstytucji, odsunąć w czasie wybory na urząd Prezydenta RP oraz podjąć prace nad nowelizacją budżetu – uważa dr. Janusz Steinhoff z Gospodarczego Gabinetu Cieni BCC.
Rzecz jest to pilna, gdyż zdaniem wspomnianego gabinetu, w świetle dynamicznie zmieniającej się sytuacji w gospodarce europejskiej i polskiej, jako całkowicie nieaktualne i niewiarygodne należy ocenić prognozy makroekonomiczne prezentowane przez administrację rządową i Narodowy Bank Polski.
Natomiast priorytetem dotyczącym pomocy publicznej powinny być naturalnie objęte te branże, które w wyniku narzuconych przepisów administracyjnych utraciły całość przychodów (gastronomia, kultura, branża eventowa, niektóre usługi, w tym transportowe). Oczywiste także, że przy realizacji programu antykryzysowego niezbędna jest partnerska współpraca z samorządem terytorialnym. Niestety, dla obecnej władzy, te samorządy które nie zostały opanowane przez PiS, są wrogiem i celem do unicestwienia lub zdobycia.
Dodatkowym czynnikiem komplikującym konieczne działania antykryzysowe jest faktyczny (czyli kiepski) stan finansów publicznych oraz problemy strukturalne naszego państwa, związane z zaniechaniem koniecznych reform w służbie zdrowia, edukacji czy energetyce. W związku z tym, zdaniem J. Steinhoffa, należy odejść wreszcie od modelu sceny politycznej, na której dominuje socjotechnika i populizm.
I tak właśnie gospodarka nieuchronnie łączy się z polityką.

Apel o wsparcie

Podatniku – Darczyńco!
Miej wrażliwe serce dla osób, które z wielu powodów społeczno-losowych zostały wykluczone z godnego życia i oczekują pomocy fundacyjnej.
Pomóż – przekazując 1 proc. podatku dochodowego za rok 2019 na rzecz Organizacji Pożytku Publicznego nr KRS 0000145140 lub wpłacenie darowizny na konto PKO BP SA 93 1020 1068 0000 1202 0001 6246 Fundacja Pomocy Weteranom LWP Al. Ujazdowskie 6A lok. 28, 00-461 Warszawa.
Nawet najmniejsza Państwa kwota to pomoc, która stanowi nieocenione wsparcie dla podopiecznych naszej fundacji.
Z żołnierskim szacunkiem – prezes Zarządu Fundacji Wiesław Adamczyk

Produkujmy zamiast importować

Problem braku leków w polskich aptekach będzie się zawsze powtarzał, jeśli nie wrócimy do ich produkowania w naszym kraju.

Rząd PiS nie jest sobie w stanie poradzić z brakiem leków w aptekach i szpitalach.
W maju 2019 r. Ministerstwo Przedsiębiorczości i Technologii opracowało projekt działania Refundacyjnego Trybu Rozwojowego, czyli narzędzia wsparcia rozwoju przemysłu farmaceutycznego w Polsce i przekazało go Ministrowi Zdrowia. Niestety, został on przez ministra Łukasza Szumowskiego odrzucony i wszystko wskazuje na to, że w tej kadencji Sejmu nie zostanie przyjęty. Jakieś zakulisowe rozgrywki w łonie PiS-owskich decydentów odbijają się więc na polskich pacjentach
Tymczasem bez instrumentów wsparcia, przemysł farmaceutyczny w naszym kraju nie będzie się rozwijać, ponieważ przegra konkurencję z tańszymi produktami z Azji. Producenci chińscy zawsze będę wygrywać z nami ceną, bo koszty wytwarzania leków są u nich niższe.
Niewykorzystanie potencjału przemysłu farmaceutycznego, który posiadamy będzie olbrzymią stratą nie tylko dla naszej gospodarki, ale również dla polskich pacjentów. Tylko rodzima produkcja może zagwarantować ciągłość dostaw wysokiej jakości produktów, a także wzrost polskiego PKB, nowe miejsca pracy i poprawę bilansu handlu zagranicznego. Warto więc wspierać produkcję leków w kraju, bo to się zwyczajnie opłaca. A czas działa na niekorzyść Polski, ponieważ wiele innych krajów wdraża zachęty do produkcji leków na ich terenie.
Niestety, resort zdrowia traktuje krajowych wytwórców na równi z chińskimi i hinduskimi, tłumacząc całkowity brak wsparcia rodzimej produkcji, niewystarczającym budżetem oraz brakiem wytycznych ze strony resortów odpowiedzialnych za gospodarkę.
Ta krótkowzroczna polityka pozornych oszczędności daje nie tylko efekt zaprzepaszczenia szansy zbudowania w naszym kraju nowoczesnego centrum produkcji leków, ale grozi także zachwianiem bezpieczeństwa lekowego Polski.
Warto stworzyć zachęty zarówno do produkcji leków jak i substancji czynnych, bo Polska ma po temu kompetencje i możliwości. Mogłoby się to stać naszą polską specjalizacją. Rząd PiS powinien wreszcie wyciągnąć wnioski z błędu, jakim było uzależnianie się od chińskich i hinduskich producentów leków.

Nie dajmy się dzielić

Strajk to nie są wybory i zabawa w przyjęcie dobroczynne. Oczekiwanie, że cały polski lud wybiegnie na ulice i 100 proc. społeczeństwa poprze strajkujących nauczycieli to naiwność.

Mamy w Polsce 30 lat agresywnej, klasistowskiej, kapitalistycznej ofensywy. Całe pokolenia wyhodowane w duchu neoliberalnego wyścigu szczurów i myślenia tylko o sobie, przeciwko innym i w obronie najbogatszych i ich majątków. Kapitalizm to walka klas, walka w obrębie klasy, to gra kapitału na nienawiści klasowej i szczucie na siebie biedaków i wyzyskiwanych.
W tych warunkach ponad 40 proc. poparcia dla strajku to cud!
To większe poparcie niż notuje obecny rząd.
A pracownicy mają prawo walczyć o podwyżki i o poprawę swych warunków pracy ZAWSZE, nawet wtedy, kiedy chcą tego tyko oni sami bo reszta woli akurat bronić majątków milionerów. Strajk to broń ludzi pracy – nie gala WOŚP-u i nieszkodliwe dla systemu zdjęcia na ściance. W tym wypadku nauczyciele walczą o cały system polskiej edukacji i o jego przyszłość.
To rząd nie dba o to, czy lekcje się odbędą i zależy mu tyko na testach, których „majestatem” szczuje opinię publiczną.
Nie dajmy się dzielić.
Ale nie miejmy też złudzeń.
Nie każdy od razu uwolni się z matriksa.