Iga Świątek jest już dziewiąta w rankingu WTA

Nie milkną echa niebywałego zwycięstwa Igi Świątek w finale turniej WTA 1000 w Rzymie. 19-letnia Polka rozbiła 6:0, 6:0 Karolinę Pliskovą, byłą liderkę rankingu WTA, a dzięki zdobytym punktom awansowała w rankingu WTA na 9. miejsce. Świątek jest drugą Polką po Agnieszce Radwańskiej, która przebiła się do pierwszej dziesiątki światowej listy.

Sukces Świątek na ziemnych kortach w Rzymie znów zwrócił na nią uwagę fanów tenisa. Komentowano głównie wynik jej finałowej potyczki z Pliskovą, bo też „rowerki”, jak w tenisowym żargonie zwie się porażki 0:6, 0:6, w finałach tenisowych turniejów pod szyldem WTA to wielka rzadkość. W XXI wieku takiego wyczynu przed Świątek dokonały tylko trzy zawodniczki – Francuzka Marion Bartoli (w 2006 roku wygrała do zera z Rosjanką Olgą Puczkową w halowym turnieju w Quebec City), Agnieszka Radwańska (w 2013 roku w finale turnieju w Sydney pokonała 6:0, 6:0 Słowaczkę Dominikę Cibulkovą) i Rumunka Simona Halep (w 2016 roku w finale turnieju w Bukareszcie rozbiła do zera Łotyszkę Anastasiję Sevastovą). Zwycięstwo do zera Świątek nad Pliskovą ma jednak większą wartość co najmniej z dwóch powodów – turniej w Rzymie to zawody wyższej rangi od poprzednio wymienionych, a żadna z rywalek trzech wcześniej wymienionych tenisistek nie była liderką światowej listy, zaś w chwili klęski nie były sklasyfikowane w Top 10 rankingu WTA. Pliskova po przegranym meczu z Polką nie była w stanie wyjaśnić przyczyn klęski. „To nie był mój najlepszy dzień, a Iga zagrała przeciwko mnie perfekcyjnie. Robiłam co mogłam, ale jak już wspomniałam – to nie był mój dzień” – przyznała czeska tenisistka. Tenisowi eksperci zwracali też uwagę na fakt, że Świątek jest dopiero czwartą nastolatką, która wygrała turniej rangi WTA 1000. Przed nią sztuki tej dokonały Białorusinka Wiktoria Azarenka (Miami, 2009), Szwajcarka Belinda Bencic (Toronto, 2015) oraz Kanadyjka Bianca Andreescu (Indian Wells i Toronto, oba triumfy w 2019).
Łatwość, z jaką Świątek rozgromiła w niedzielnym finale rutynowaną czeska tenisistkę wywołała powszechne zaskoczenie, albowiem dzień wcześniej Polka musiała stoczyć dwa ciężkie pojedynki. Najpierw zmierzyła się w przełożonym z piątku z powodu opadów deszczu ćwierćfinałowym spotkaniu z Ukrainką Jeliną Switoliną, które wygrała 6:2, 7:5, a kilka godzin później ponownie wyszła na kort do półfinałowego boju z 17-letnią Amerykanką Cori Gauff, w którym zwyciężyła 7:6, 6:3. Miała więc prawo być zmęczona i całkiem niewykluczone, że Pliskova właśnie na to liczyła i chyba się przeliczyła.
W pierwszym secie 19-letnia Polka całkowicie zdominowała czeską tenisistkę. Zdobyła 24 z 28 punktów, popełniła tylko jeden niewymuszony błąd (Pliskova 10), miała stuprocentową skuteczność po pierwszym serwisie. Wygrała pierwszą partię w 22 minuty, a drugiego seta zakończyła po 24 minutach. W jej zagraniach nie było przypadku, większość uderzeń była przemyślana, posłana z ogromną siłą i techniczną wirtuozerią. Pliskova z każdą kolejna przegraną piłką gasła i widać było, jak narasta w niej frustracja. Nie skreczowała jednak, chociaż doświadczone zawodniczki w takich beznadziejnych sytuacjach zwykle znajdują jakiś pretekst do przerwania pojedynku z nakręcaną powodzeniem rywalką. Pewnie liczyła w głębi ducha na to, że młoda Polka w drugiej odsłonie pojedynku straci koncentrację i zacznie popełniać błędy. Przeliczyła się jednak, bo Świątek zaczęła drugiego seta od zdobycia gema bez straty punktu, a w drugim przełamała serwis Czeszki. W tym momencie Pliskovej puściły nerwy i ze złości połamała rakietę. Jeszcze przy stanie 5:0 dla Polki podjęła walkę o choćby honorowego gema, ale skoncentrowana na zadaniu Świątek goniła do każdej piłki i nie pozwoliła rywalce odebrać sobie punktu. Cały mecz trwał 46 minut. Świątek zdobyła 51 punktów, a Pliskova zaledwie 13. To był finał, który przetrwa w pamięci sympatyków tenisa.
Dla Świątek triumf na rzymskich kortach to trzeci turniejowy triumf w karierze, ale pierwszy w imprezie rangi WTA 1000 (wg. dawnej terminologio WTA Premier Mandratory). I oczywiście nie najważniejszy, bo na takie miano zasługuje rzecz jasna jej ubiegłoroczne zwycięstwo w wielkoszlemowym French Open na ziemnych kortach im. Rolanda Garrosa w Paryżu. Za niespełna dwa tygodnie nasza tenisistka stanie do walki w obronie mistrzowskiego tytułu. Wygrana w Rzymie z miejsca wywindowała jej notowania u bukmacherów. Kursy na zwycięstwo 19-latki z Raszyna są najniższe – za każde postawione euro można w przypadku jej wygranej w Paryżu dostać 4,5 euro wypłaty. Dla porównania kurs na liderkę rankingu WTA Australijką Ashleigh Barty wynosi 1:6, na trzecią w rankingu Rumunkę Simonę Halep 1:7, na Białorusinkę Arynę Sabalenkę 1:8,5, a na wiceliderkę rankingu Japonkę Naomi Osakę 1:15. Na paryskich kortach Świątek ma do obrony mnóstwo rankingowych punktów, ale rzymski turniej pokazał, że ma duże szanse na udany występ w Paryżu.
French Open 2021 rozpocznie się 30 maja, a dzień później Iga przestanie już być nastolatka, bo „stuknie” jej 20 lat. Nie zmieni to jednak faktu, że do zmagań na kortach Rolanda Garrosa przystąpi jako dziewiąta zawodniczka w rankingu WTA, a w elitarnym gronie tenisistek z Top 10 zestawienia jest najmłodsza. Rok starsza od niej jest sklasyfikowana na 7. miejscu Kanadyjka Bianca Andreescu, 22 lata ma Amerykanka Sofia Kenin (WTA 5), po 23 lata mają Naomi Osaka (WTA 2) i Białorusinka Aryna Sabalenka (WTA 4), 25 lat ma Australijka Ashleigh Barty (WTA 1), 26 lat Ukrainka Jelina Switolina (WTA 6), po 29 Rumunka Simona Halep (WTA 3) i Karolina Pliskova (WTA 10), a 39 lat legendarna Serena Williams (WTA 8).
Świątek jest drugą po Agnieszce Radwańskiej Polką, która znalazła się w Top 10 światowej listy, ale starsza z sióstr Radwańskich wspięła się aż na drugie miejsce i nawet miała szanse na pierwszą lokatę. Niewykluczonej jednak, że już niedługo także pod tym względem Świątek ją przebije.

Barty lepsza od Świątek w Madrycie

W 1/8 finału turnieju WTA 1000 w Madrycie liderka światowego rankingu Ashleigh Barty pokonała mistrzynię French Open 2020 Igę Świątek 7:5. 6:4, przerywając serię zwycięstw polskiej tenisistki na kortach ziemnych (dziewięć wygranych pojedynków z rzędu).

Barty zrezygnowała w ubiegłym roku ze startu na paryskich kortach im. Rolanda Garrosa, na których triumfowała w 2019 roku. W Madrycie doszło zatem do prestiżowego pojedynku triumfatorek dwóch ostatnich edycji wielkoszlemowego French Open. Świątek rozpoczęła spotkanie w imponującym stylu, wygrywając pierwsze trzy gemy, ale nie cieszyła się długo wysokim prowadzeniem, bo Barty opanowała sytuację i szybko doprowadziła do remisu 3:3. Przy stanie 5:5 Polka straciła serwis robiąc trzy podwójne błędy i ostatecznie przegrała tę partię 5:7.
W drugim secie Barty już nie oddała rywalce inicjatywy i wygrała ją 6:4, a cały mecz po trwającej 101 minut walce. Australijka pokazała, że nie bez powodu jest liderką rankingu WTA i porażka z nią nie przynosi Świątek ujmy. W Madrycie walczy o czwarty turniejowe zwycięstwo w tym roku. Jej kolejną rywalką będzie Petra Kvitova.

Pula nagród turnieju w Madrycie obcięta, ale grać trzeba

Organizatorzy turniejów WTA i ATP w Madrycie poinformowali, że premie finansowe w tegorocznej edycji zostaną obniżone o 60 procent w porównaniu z poprzednią imprezą. To najniższa pula nagród w ostatnich 12 latach.

Trwająca już ponad rok pandemia Covid-19 wymusiła na organizatorach imprez sportowych szukanie oszczędności. W tenisie uczestnicy zmagań niemal we wszystkich rozgrywkach muszą się godzić z niższymi nagrodami finansowymi, ale w przypadku turniejów ATP i WTA w Madrycie cięcia są szokująco duże, bo pula nagród została zmniejszona w porównaniu z poprzednią edycją z 2019 roku aż o 60 procent. W sumie na nagrody finansowe w obu turniejach, żeńskim i męskim przeznaczono nieco ponad 5,2 mln euro, co jest najniższą kwotą od 2009 roku. Dla porównania – w 2019 roku do podziału zawodniczki i zawodnicy dostali prawie 13,1 mln euro.
Najbardziej dotkliwie obniżkę premii odczują najlepsi, czyli zwycięzcy turniejów. Triumfatorzy sprzed dwóch lat, a byli nimi więc Holenderka Kiki Bertens i Serb Novak Djoković, otrzymali za wygraną premie w wysokości 1,3 mln euro. W tegorocznej edycji dla zwycięzców przewidziano nagrody w wysokości 315 tys. euro, co oznacza cięcie o 74 procent. Niewykluczone, że to było rzeczywistym powodem rezygnacji Djokovicia ze startu w tym roku.
Nie wszyscy gracze mogą sobie jednak pozwolić na odpuszczenie takich startów, jak zrobił to Djoković czy wśród pań Serena Williams. W gronie rozstawionych 16 zawodniczek oprócz utytułowanej Amerykanki zabrakło też jej rodaczki Sofii Kenin oraz Kanadyjki Bianki Andreescu, ale dzięki temu znalazł się w tym elitarnym towarzystwie Iga Świątek. Nasza najlepsza obecnie tenisistka w pierwszej rundzie trafiła na 31-letnią Amerykankę Alison Riske, z którą w czwartek zmierzyła się po raz pierwszy w tourze . W przypadku zwycięstwa Świątek w drugiej rundzie trafiała na jedną z kwalifikantek. Druga z Polek w tym turnieju, Magda Linette, w pierwszej rundzie zmierzy się z Chinką Saisai Zheng (WTA 57).
Nasz mistrzyni French Open 2020 zagra w Madrycie także w grze podwójnej, a jej partnerką ponownie będzie doświadczona amerykańska deblistka Bethanie Mattek-Sands. Obie zagrały już z powodzeniem w turnieju Miami Open, gdzie dotarły do półfinału ulegając w tej fazie zmagań Japonkom Shuko Aoyamie i Eni Shibaharze. W pierwszej rundzie Mutua Madrid Open 2021 rywalkami Świątek i Mattek-Sands będą rozstawione w imprezie z numerem ósmym Amerykanka Hayley Carter i Brazylijka Luisa Stefani. Ta druga grała niedawno w Bytomiu w przegranym meczu z reprezentacją Polski w rozgrywkach Pucharu Billie Jean King (dawny Puchar Federacji). Jeśli polsko-amerykański duet wygra premierowy mecz, to w następnej rundzie trafią na Rosjanki Jelenę Wiesninę i Wierę Zwonariową lub czesko-niemiecki debel Lucie Hradecka – Laura Siegemund.

W Dubaju Igę pokonała mistrzyni

Na Garbine Muguruzę nie było mocnych w turnieju WTA 1000 w Dubaju. Dla 28-letniej Hiszpanki był to trzeci finał w 2021 roku, ale pierwszy zwycięski. Pokonała w nim Czeszkę Barborę Krejcikovą 7:6(6), 6:3.

Muguruza na kortach w Dubaju zagrała rewelacyjnie. W całym turnieju straciła tylko jednego seta, w ćwierćfinałowym pojedynku z Białorusinką Aryną Sabalenką. W drodze do finału hiszpańska tenisistka pokonała m.in. w trzeciej rundzie Igę Świątek (6:0, 6:4), a w 1/2 finału wyeliminowała Belgijkę Elise Mertens 6:4, 7:6(5). W finale przeciwniczką Muguruzy była 25-letnia Barbora Krejcikova (WTA 63), najniżej notowana tenisistka w historii tej imprezy, która dotarła do tego szczebla rywalizacji. Czeszka do tej pory większe sukcesy odnosiła w deblu, była nawet liderką rankingu WTA w grze podwójnej i ma na koncie ma dwa wielkoszlemowe tytuły – w 2018 roku wygrała French Open i Wimbledon w parze z rodaczką Kateriną Siniakovą. W singlu przed turniejem w Dubaju miała jednak na koncie tylko jeden występ w finale imprezy głównego cyklu – w 2017 roku w Norymberdze. W drodze do finału w Dubaju pokonała m.in. dwie triumfatorki turniejów Wielkiego Szlema Łotyszkę Jelenę Ostapenko i Rosjankę Swietłanę Kuzniecową.
Dla Muguruzy był to trzeci finał w 2021 roku. W Melbourne (Yarra Valley Classic) uległa Ashleigh Barty, a w Dosze przegrała z Petrą Kvitovą. W sobotę zdobyła ósmy singlowy tytuł, pierwszy od kwietnia 2019 roku (Monterrey). Bilans wszystkich finałów Hiszpanki to teraz 8-7. W trwającym dwie godziny i osiem minut meczu Muguruza zaserwowała siedem asów, posłała 31 kończących uderzeń i popełniła 31 niewymuszonych błędów. Krejcikovej zanotowano 21 piłek wygranych bezpośrednio.
Mistrzyniami debla zostały Alexa Guarachi i Darija Jurak, które rozbiły 6:0, 6:3 Chinki Yifan Xu i Zhaoxuan Yang. Dla Chilijki jest to czwarty, a dla Chorwatki siódmy tytuł w głównym cyklu. Jurak po raz drugi wygrała turniej w Dubaju (2016 z Tajwanką Chia-Jung Chuang).

Turniej WTA w Polsce

W lipcu tego roku w Gdyni odbędzie się kobiecy turniej rangi WTA 250. To będzie największa tenisowa impreza w naszym kraju. Organizuje ją firma Tennis Consulting, której prezesem jest Tomasz Świątek, ojciec Igi.

Impreza z głównego cyklu kobiecego turniejów WTA wraca na polskie wybrzeże po ponad dziesięcioletniej przerwie. Pula nagród w tegorocznym turnieju wyniesie 235 tysięcy dolarów. „Chcemy stworzyć wydarzenie, które stanie się silną marką w świecie sportu i przyciągnie do Polski gwiazdy tenisa. Zważywszy na globalny zasięg dyscypliny, mam nadzieję, że turniej w Gdyni będzie też świetną promocją naszego kraju za granicą” – mówi Tomasz Świątek.
Turniej odbędzie się na kortach Klubu Tenisowego Arka, który w przeszłości gościł już mecze polskich drużyn w Pucharze Davisa i Pucharze Federacji. Obiekt ma atrakcyjną lokalizację nad samym morzem, ale w niewielkiej odległości od centrum miasta. Turnieje pod szyldem Women’s Tennis Association są transmitowane do ponad 150 krajów. Dyrektorem gdyńskiej imprezy będzie nasz znakomity do niedawna deblista Marcin Matkowski, finalista wielkoszlemowego US Open i French Open.

Djoković dorównał Federerowi

W najnowszym notowaniu rankingu ATP pozycję lidera utrzymał Novak Djoković, co oznacza, że prowadzi w tym zestawieniu już 310. tydzień. Tym samym serbski tenisista wyrównał rekord należący dotąd do Szwajcara Rogera Federera.

Djoković, który niedawno po raz dziewiąty w karierze wygrał wielkoszlemowy Australian Open, z dorobkiem 12030 punktów wyprzedza w najnowszym rankingu Hiszpana Rafaela Nadala (9850 pkt) oraz swojego rywala z meczu finałowego w Melbourne Park, Rosjanina Daniiła Miedwiediewa (9735 pkt). Czwartą lokatę zajmuje Austriak Dominic Thiem (9125 pkt), a piątą wspomniany Federer (6630 pkt), który w połowie ubiegłego roku zawiesił występy i poddał się operacji, po której nie wrócił jeszcze do rywalizacji (ma zagrać w marcu w Dubaju i Dosze). Kolejne miejsca w Top 10 światowej listy zajmują: 6. Stefanos Tsitsipas (Grecja) – 6595 pkt; 7. Alexander Zverev (Niemcy) – 5615 pkt; 8. Andriej Rublow (Rosja) – 4609 pkt; 9. Diego Schwartzman (Argentyna) – 3480 pkt i 10. Matteo Berrettini (Włochy) – 3480 pkt.
W minionym tygodniu w turnieje rangi ATP wygrywali: w Montpellier Belg David Goffin, w Singapurze Australijczyk Alexej Popyrin, a w Cordobie Argentyńczyk Juan Manuel Cerundolo. Dzieki zdobytym punktom Goffin awansował w rankingu z 15. na 14. pozycję, Popyrin ze 114. na 82., zaś debiutujący w imprezie cyklu ATP Cerundolo z 335. na 181. pozycję W Montpellier o punkty rankingowe walczyli też nasi dwaj najwyżej sklasyfikowani gracze, ale bez większego powodzenia. Hubert Hurkacz odpadł już w drugiej rundzie (w pierwszej miał wolny los), zaś Kamil Majchrzak nie przebił się nawet przez kwalifikacje. Hurkacz utrzymał jednak 30. lokatę, ale Majchrzak zjechał o jedną pozycję i zajmuje aktualnie 111. miejsce. Kolejny nasz tenisista w rankingu, Kacper Żuk, awansował wprawdzie o dziewięć pozycji, ale zajmuje jednak odległą 232. lokatę.
Tak więc z reprezentantów Polski najwyżej w tenisowej hierarchii jest Iga Świątek, która dzięki 470 punktom przyznanym jej za triumf w turnieju w Adelajdzie awansowała w rankingu WTA z 18. na najwyższe w karierze 15. miejsce, wyprzedzając Belgijkę Elise Mertens, Brytyjkę Johannę Kontę i Hiszpankę Garbine Muguruzę. Warszawianka legitymuje się obecnie dorobkiem 3483 pkt i do zajmującej 10. miejsce w klasyfikacji Czeszki Petry Kvitovej ma 1088 „oczek” straty. To spory dystans, więc na wyczekiwany przez polskich fanów tenisa awans Świątek do czołowej dziesiątki światowej listy przyjdzie im jeszcze trochę poczekać. Ale i bez tego występy mistrzyni French Open 2020 przyciągają przed telewizory rzecze kibiców. Jej pojedynek z Belindą Bencić w finale turnieju w Adelajdzie transmitowane było na żywo przez Canal+ Sport. Mecz obejrzało blisko 150 tysięcy osób,. Był to najlepszy wynik w historii tenisowych transmisji Canal+.
Warto w tym miejscu przytoczyć aktualny ranking kwalifikacyjny do kończącego sezon turnieju WTA Finals. W tym zestawieniu, które uwzględnia tylko wyniki z bieżącego sezonu, Świątek z dorobkiem 765 zdobytych w tym roku punktów plasuje się na szóstej pozycji. Wyżej od niej w zestawieniu są: triumfatorka Australian Open 2021 Naomi Osaka (Japonia) – 2185 pkt; 2. Jennifer Brady (USA) – 1486 pkt; 3. Serena Williams (USA) – 965 pkt; 4. Karolina Muchova (Czechy) – 910 pkt i 5. Ashleigh Barty (Australia) – 901 pkt, natomiast za plecami Polski plasują się: 7. Aryna Sabalenka (Białoruś) – 711 pkt; 8. Elise Mertens (Belgia) – 710 pkt; 9. Garbine Muguruza (Hiszpania) – 600 pkt i 10. Simona Halep (Rumunia) – 530 pkt.
Dla porównania podajemy zestawienie Top 10 głównego rankingu WTA Tour. W nim liderką wciąż jest Australijka Ashleigh Barty z dorobkiem 9186 pkt, chociaż od wybuchu pandemii jak na razie zagrał jedynie w turniejach w swoim kraju. Ma jednak dzięki zamrożeniu rankingu wciąż dużą przewagę na drugą na liście Japonką Naomi Osaką (7835 pkt) i trzecią Rumunką Simoną Halep (7255 pkt). Kolejne miejsca w czołowej dziesiątce zajmują: 4. Sofia Kenin (USA) – 5760 pkt; 5. Elina Switolina (Ukraina) – 5370 pkt; 6. Karolina Pliskova (Czechy) – 5205 pkt; 7. Serena Williams (USA) – 4915 pkt; 8. Aryna Sabalenka (Białoruś) – 4810 pkt; 9. Bianca Andreescu (Kanada) – 4735 pkt i 10. Petra Kvitova (Czechy) – 4571 pkt. Przed Świątek są jeszcze 11. Kiki Bertens (Holandia) – 4505; 12. Belinda Bencić (Szwajcaria) – 4255 pkt; 13. Jennifer Brady (USA) – 3765 pkt i 14. Wiktoria Azarenka (Białoruś) – 3535 pkt. I na koniec miejsca innych naszych tenisistek w Top 300 rankingu: 43. jest Magda Linette (1573 pkt), 119. Katarzyna Kawa (656 pkt), 161. Magdalena Fręch (466 pkt), 213. Maja Chwalińska (325 pkt) i 263. Urszula Radwańska (251 pkt).

Triumf Igi Świątek w Adelajdzie

Iga Świątek w finale turnieju WTA w Adelajdzie pokonała rozstawioną z numerem 2 Szwajcarkę Belindę Bencić 6:2, 6:2 i wygrała pierwszą imprezę pod szyldem WTA. Dzięki zdobytym punktom 19-letni polska tenisistka w najnowszym notowaniu światowego rankingu awansuje na najwyższe w karierze 15. miejsce.

Świątek ubiegły rok zakończył z przytupem, wygrywając wielkoszlemowy turniej na ziemnych kortach im. Rolanda Garrosa w Paryżu. Tegoroczny sezon, który mimo pandemicznych ograniczeń zaczął się tradycyjnie na antypodach, 19-letnia tenisistka zaczęła występem w turnieju w Melbourne, jednym w kilku które naprędce zorganizowano w tzw. turniejowej bańce dla uczestników wielkoszlemowego Australian Open. Odpadła w nim jednak już w trzeciej rundzie po porażce 4:6, 2:6 z najwyżej obecnie sklasyfikowaną w światowym rankingu z rosyjskich tenisistek 21-letnią Jekatieriną Aleksandrową.
Ale już w wielkoszlemowym Australian Open Świątek zaprezentowała znacznie lepszą dyspozycję. Trzy pierwsze rywalki dosłownie zmiotła z kortu, pokonując po kolei Holenderkę Arantxę Rus 6:1, 6:3, Włoszke Camilę Giorgi 6:2, 6:4, a w trzeciej rundzie Francuzkę Fionę Ferro 6:4, 6:3. Polka miała jednak pecha, bo w 1/8 finału na jej drodze stanęła ówczesna wiceliderka rankingu WTA Simona Halep. Rumuńska tenisistka pałała na dodatek żądzą rewanżu za dotkliwą porażkę 1:6, 2:6, jaką Świątek zafundowała jej w turnieju French Open. W starciu z nastoletnią Polką na twardych kortach kompleksu tenisowego Melbourne Park Halep o zemście musiała jednak zapomnieć, bo przegrała pierwszego seta 3:6. Drugiego wygrała co prawda gładko 6:1, ale w trzecim szalę zwycięstwa przechyliła po wyrównanej walce w dwóch ostatnich gemach i wygrała seta 6:4. Świątek miała prawo czuć niedosyt po tej porażce, bo gdyby wygrała, w ćwierćfinale mogłaby się zmierzyć z legendą kobiecego tenisa Sereną Williams. W jakiś tam sposób ułatwiła jednak Amerykance życie, bo wymęczona trzysetowym pojedynkiem z Polką rumuńska tenisistka w ćwierćfinałowej potyczce z Williams nie miała już dość sił na podjęcie walki i przegrała 3:6, 3:6.
Po Australian Open Świątek została w Australii i zgłosiła się do startu w turnieju Adelaidzie, w których została rozstawiona z numerem 5. W pierwszej rundzie pokonała Amerykankę Madison Brengle 6:3, 6:4, w drugiej Australijkę Maddison Inglis 6:1, 6:3. W ćwierćfinale Polka spodziewała się pojedynku z rozstawioną w imprezie z numerem 1 Australijką Ashleigh Barty, liderką rankingu WTA, lecz w 1/8 finału faworytka gospodarzy i obrończyni tytułu w tym turnieju nieoczekiwanie odpadła po porażce z Amerykanką Danielle Collins 3:6, 4:6. Trudno stwierdzić jakim wynikiem zakończyłby się pojedynek Barty ze Świątek, ale dla Collin starce z Polką było szokującym doświadczeniem. Amerykańska tenisistka przegrała pierwszego seta 2:6, a gdy w drugim przegrywała już 0:3, poprosiła o przerwę medyczną, a następnie skreczowała.
Nasza tenisistka do półfinałowego pojedynku z 23-letnią Szwajcarką Jil Teichmann przystępowała więc niespecjalnie zmęczona, czego nie można powiedzieć o rywalce, która w 1/4 finału stoczyła zaciętą trzysetową potyczkę z Łotyszką Anastasją Sevastową, pokonując ją 6:4, 6:7(8), 7:5. Polka wygrała bez większego trudu 6:3, 6:2. W drugim półfinale inna szwajcarska zawodniczka, Belinda Bencić, musiał stoczyć ponad dwugodzinny bój z 17-letnią nadzieją amerykańskiego tenisa Cori Gauff. Wygrana 7:6(2), 6:7(4), 6:2 kosztowała sklasyfikowaną w rankingu WTA na 12. pozycji Bencić mnóstwo sił, ale to chyba nie do końca tłumaczy jej klęskę 2:6, 2:6 w trwającej tylko 68 minut finałowej potyczce z Igą Świątek.
Na trybunach głównego kortu w Adelajdzie mimo pandemicznej sytuacji zasiadło dużo kibiców, w tym spora grupa Polaków. „Uwielbiam grać w Australii. Kocham to miejsce. Dziękuję wszystkim za to, że możemy tutaj być. Organizatorzy stanęli na wysokości zadania. Dziękuję też moim sponsorom”. A wywiad zakończyła po polsku słowami: „Kompletnie nie spodziewałam się że będzie tu tylu moich rodaków. Mimo że jestem na drugim końcu świata, czuję się jak u siebie”.
Zdobycie pierwszego turniejowego „skalpu” w cyklu WTA nie był jednak tego dnia jedynym sukcesem naszej tenisistki. Po finałowym zwycięstwie w pojedynku z Bencić ogłoszono, że polska tenisistka podpisała umowę sponsorską z chińską firmą Xiaomi, światowym potentatem w branży elektronicznej, specjalizującym się w projektowaniu, tworzeniu oraz sprzedaży smartfonów, aplikacji i elektroniki użytkowej. Xiaomi dołączyło do listy sponsorów Świątek, na której znajdują się Lexus, Asics, Rolex, PZU i Tecnifibre.

Tenis: Świątek w marcu zagra w Dubaju

Pierwsze miesiące sezonu 2021 będą intensywne w wykonaniu Igi Świątek. W lutym polska tenisistka będzie rywalizować na antypodach, a po Australina Open przeniesie się na Bliski Wschód, konkretnie do Dubaju.

Pierwsze mecze w 2021 roku Iga Świątek zagra w Melbourne. Najpierw wystąpi w turnieju WTA 500, potem weźmie udział w wielkoszlemowym Australian Open 2021 (8-21 lutego). Po zakończeniu zmagań w stolicy stanu Wiktoria warszawianka przeniesie się do Adelajdy, a po zakończeniu zmagań w Australii przeniesie się na Bliski Wschód. Jej nazwisko znalazło się na liście zgłoszeń do największej imprezy w tym regionie – turnieju rangi WTA 1000 Dubai Duty Free Tennis Championships, który zostanie rozegrany w dniach 7-13 marca. Dla mistrzyni French Open będzie to debiut w stolicy Zjednoczonych Emiratów Arabskich.
Lista zawodniczek zgłoszonych do imprezy w Dubaju budzi wrażenie. Otwiera ją aktualna liderka rankingu WTA, Australijka Ashleigh Barty, jest na niej broniąca tytułu Rumunka Simona Halep, a z Top 10 rankingu WTA nie ma jedynie Japonki Naomi Osaki.

Australian Open: Łagodzą skutki izolacji

Australijska federacja tenisowa (Tennis Australia) w porozumieniu z ATP i WTA dokonała korekty w założeniach organizacyjnych turniejów poprzedzających tegoroczny wielkoszlemowy Australian Open.

Szef Tennis Australia i dyrektor Australian Open Craig Tiley poinformował, że wobec tego iż ponad 70 zawodniczek i zawodników po przylocie na antypody z uwagi na możliwość zakażenia Covid-19 w trakcie lotów samolotami czarterowymi, zostało skierowanych na ścisłą kwarantannę bez możliwości opuszczania pokoju hotelowego i treningów na kortach, zostanie przeprowadzona korekta w kalendarzu startowym australijskiej części tenisowego sezonu. W miniony weekend w porozumienia z ATP i WTA dokonano zmian w harmonogramie turniejów poprzedzających Australian Open.
Początek dwóch turniejów rangi ATP 250, Murray River Open, w którym planuje wystąpić Hubert Hurkacz oraz Great Ocean River, przesunięto o jeden dzień – z 31 stycznia na 1 lutego, a liczbę uczestników w grze pojedynczej zwiększono do 56. O jeden dzień przesunięto też rozpoczęcie zmagań w drużynowym ATP Cup, które zaczną się 2 lutego.
Natomiast w kalendarzu imprez pod szyldem WTA Tour do już zaplanowanych dwóch turniejów w Melbourne, Gippsland Trophy i Yarra Valley Classic (zostaną rozegrane w dniach 31 stycznia – 6 lutego), dojdzie trzeci z rangą „500” – Grampians Trophy, a odbędzie się w dniach 3-7 lutego. Te zmiany zostały wprowadzone po to, aby dać 72 tenisistkom i tenisistom przebywających w ścisłej izolacji czas na odpowiednie przygotowanie się do startu w Australian Open. Ta grupa zawodniczek i zawodników dostanie również priorytet w dostępie do kortów treningowych, siłowni i odnowy biologicznej.
Trójka reprezentantów Polski, Iga Świątek, Hubert Hurkacz i Kamil Majchrzak szczęśliwie nie znalazła się w samolotach, którymi podróżowały osoby z pozytywnymi wynikami testów na koronawirusa i mogli w czasie obowiązkowej kwarantanny opuszczać pokoje hotelowe i przez pięć godzin dziennie trenować na kortach.

Nagroda WTA dla trenera Igi Świątek

Piotr Sierzputowski, który doprowadził Igę Świątek do zwycięstwa w wielkoszlemowym French Open, został uznany przez Women’s Tennis Association (WTA) za najlepszego trenera w sezonie 2020. Polak jest trzecim szkoleniowcem, któremu WTA przyznała to wyróżnienie. Przed nim otrzymali je Niemiec Sascha Bajin, trener Japonki Naomi Osaki (2018) oraz Australijczyk Craig Tyzzer (2019), trener jego rodaczki Ashleigh Barty.

Jak co roku na zakończenie sezonu WTA przyznaje swoje indywidualne wyróżnienia. Iga Świątek, która jako pierwsza w historii polskiego tenisa wygrała wielkoszlemowy turniej w singlu, zgarnęła dwie takie nagrody. Najpierw została wybrana w internetowym plebiscycie kibiców na najbardziej lubianą tenisistką startującą pod szyldem WTA. Na pewno jednak równie mocno ucieszyła się z przyznanego w minionym tygodniu tytułu WTA’s Most Improved Player of the Year, wyróżnienia dla zawodniczki, która zrobiła największy postęp w trakcie jednego sezonu. W uzasadnieniu podkreślono, że dokonała historycznego wyczynu w polskim tenisie, ale podkreślono też, że w wieku 19 lat została najmłodszą kobietą od czasu Moniki Seles, która wygrała turniej na kortach Rolanda Garrosa. „Rozpoczęła sezon 2020, awansując do 1/8 finału Australian Open. W 2019 roku trafiła do Top 50, po tegorocznym turnieju w Paryżu weszła do pierwszej dwudziestki i kończy sezon na 17. miejscu” – napisano na oficjalnej stronie internetowej stronie Women’s Tennis Association.
Na „Tenisistkę Roku 2020” wybrano natomiast Sofię Kenin, którą Świątek pokonała w finale French Open. Ale 22-letnia amerykańska tenisistka jest także triumfatorką tegorocznego Australian Open i to przesądziło o wyborze WTA. Kenin jest ósmą tenisistką z USA, której przyznano tytuł „WTA Player of the Year”. Ale polskiej mistrzyni French Open cieszył się z jeszcze jednego prestiżowego wyróżnienia, tym razem jednak nie dla Igi Świątek, lecz dla jej trenera, 28-letniego Piotra Sierzputowskiego, którego WTA nagrodziła tytułem „Trenera Roku 2020”. „Ta nagroda jest wyrazem uznania dla zwycięskiego trenera za sukcesy na korcie, ale także za pełnienie funkcji ambasadora sportu i wprowadzanie coachingu na pierwszy plan” – podano w uzasadnieniu .
Tytuł „WTA Coach of the Year” został przyznany dopiero po raz trzeci. W pierwszej edycji, w 2018 roku, triumfował Niemiec Sascha Bajin, za pracę na rzecz Japonki Naomi Osaki, zaś przed rokiem Craig Tyzzer, za szkoleniowy wkład w sukcesy rodaczki Alhleigh Barty, którą doprowadził na sam szczyt rankingu i do triumfów w największych turniejach.
Sierzputowski jest trenerem Igi Świątek od czterech lat. Pod jego wodzą 19-letnia tenisistka osiągnęła życiowy sukces wygrywając wielkoszlemowy French Open na ziemnych kortach im. Rolanda Garrosa, pokonując w przełożonym z powodu pandemii na jesień turnieju nie tylko wspomnianą Sofię Kenin, ale też Nadię Podoroską, Martiną Trevisan, Simonę Halep, Eugenie Bouchard, Hsieh Su-Wei i Marketę Vondrousovą. To pierwszy w historii triumf polskiej tenisistki w nie tylko w paryskiej imprezie, ale w ogóle w turniejach Wielkiego Szlema.
Ale to nie jedyny sukces Świątek osiągnięty we współpracy z Sierzputowskim. Wcześniej wygrała juniorski turniej w Wimbledonie w 2018 roku i juniorski French Open 2018 w grze podwójnej, a także wygrała juniorski turniej w Australian Open 2017. „Kiedy rozpoczynaliśmy współpracę, Iga wróciła właśnie z French Open, ze swojego pierwszego juniorskiego Wielkiego Szlem. Widząc jak wtedy grała nie mogłem pojąć jakim cudem ona zaszła tak wysoko. Ale nie dokonałem gwałtownych zmian w jej grze, bo uznałem, że skoro doszła do takiego poziomu, to znaczy, że jej styl w tym momencie był właściwy. Potem stopniowo starałem się doskonalić jej grę, ale nie zmieniać. Stopniowo, małymi kroczkami, przechodziliśmy kolejne poziomy. Nie uważam się za nieomylnego, chętnie słucham uwag” – zapewnia najlepszy trener roku w opinii WTA.
Zanim całkowicie poświęcił się pracy z Igą Świątek, trenerskiego fachu uczył się m.in. w Stanach Zjednoczonych, gdzie przez jakiś czas pracował w tenisowej szkole w Akademii Tenisowej Johana Krieka, dwukrotnego zwycięzcy Australian Open. Szkolił się jako tzw. travel coach, jeżdżąc z zawodnikami na turnieje. Po powrocie do Polski dostał posadę w Legii Warszawa, z którą wtedy mocno współpracowała agencja Warsaw Sports Group. Początkowo miał na próbę popracować z Igą przez kwartał, ale mimo różnych zawirowań jest jej trenerem już ponad cztery lata. W sztabie szkoleniowym są też psycholog Daria Abramowicz oraz trener przygotowania fizycznego Maciej Ryszczuk.