W obronie najsłabszych

W czwartek 11 lipca 2019 o godzinie 10:00 w sali 142 w Sądzie Rejonowym Szczecin-Prawobrzeże i Zachód w Szczecinie przy ul. Żołnierza Polskiego 16, odbędzie się pierwsza rozprawa sądowa w sprawie znęcania się nad zwierzętami na terenie Rzeźni Agryf (Animex) w Szczecinie.
To wynik wspólnego śledztwa Fundacji Międzynarodowy Ruch na Rzecz Zwierząt Viva! i Inicjatywy na Rzecz Zwierząt BASTA!.
Akta sprawy dotyczącej znęcania się nad zwierzętami na terenie rzeźni Agryf w Szczecinie mają 1300 stron! Postępowanie prowadziła Prokuratura Rejonowa Szczecin-Niebuszewo w Szczecinie. Prokurator postawił zarzuty znęcania się nad zwierzętami ze szczególnym okrucieństwem 12 osobom, w tym dwóm lekarzom weterynarii.
„Znęcanie odbywało się poprzez przeciąganie chorych świń za nogi, uszy i za pomocą łańcuchów, bicie poganiaczami w niedozwolone miejsca ciała m. in. w głowę.
Zarzuty postawione weterynarzom dotyczą dopuszczania do takich sytuacji, braku reakcji i zaniechania zgłaszania tych faktów odpowiednim organom nadzoru.” – informuje Łukasz Musiał z Fundacji Viva!
W rzeźni łańcuch przeznaczony był do wciągania za nogi świń chorych i słabych, co nie powinno mieć absolutnie miejsca, bowiem w ten sposób wciągane mogą być wyłącznie zwierzęta martwe lub pozbawione świadomości. Między innymi dlatego, Prokurator ocenił takie postępowanie jako szczególnie okrutne wobec zwierząt.
W rzeźni zabija się około 6 tysięcy świń dziennie, ile zwierząt zostało narażonych na dodatkowe cierpienie i ból?
Firma Animex jest największą na polskim rynku firmą mięsną. Od 1999 roku przynależy do światowego giganta Smithfield Foods Incorporated. Od września 2013 Smithfield Foods, a tym samym także Animex Foods, są częścią globalnej firmy WH Group – największego producenta mięsa wieprzowego na świecie. W Polsce do firmy należą takie marki jak: Krakus, Morliny, Berlinki, Morlinki, Mazury, Yano.

„O klątwie”

W odpowiedzi na pojawiające się w mediach interpretacje jednej ze scen spektaklu „Klątwa”, nazywanej „sceną zbiórki na zabójstwo Kaczyńskiego”, podkreślamy, że scena ta ma dokładnie przeciwny wydźwięk niż sugerowany w propagandowym i zmanipulowanym przekazie. Przedstawiane w niej pokusy do rozwiązywania konfliktów politycznych na drodze przemocy podlegają wyraźnemu ośmieszeniu i w rezultacie potępieniu. Scenę kończy dosłowne odczytanie paragrafów 2. i 3. z Artykułu 255.Kodeksu Karnego.
Spektakl „Klątwa” w reż. Olivera Frljicia, którego premiera odbyła się 18 lutego 2017 roku w Teatrze Powszechnym w Warszawie, będąc wnikliwą analizą problemów narastających w polskim społeczeństwie, w sposób artystyczny antycypował główne tematy debaty publicznej ostatnich dwóch lat, takie jak: walka o prawa kobiet, ustawa dot. aborcji, problem pedofilii wśród księży i odpowiedzialności Kościoła katolickiego, a wreszcie zjawisko narastającej mowy nienawiści prowadzącej do przemocy fizycznej.
Zaskakująco trafna i bolesna analiza artystyczna, która ukazała realne problemy polskiego społeczeństwa, dała pożywkę do wykrzywiania i w końcu przekłamywania przesłania spektaklu, również za pomocą nielegalnie nagranych i wyrwanych z kontekstu fragmentów spektaklu. Zdania nieprawdziwe padały zazwyczaj z ust polityków, przedstawicieli Kościoła i dziennikarzy, którzy spektaklu nie widzieli. Budziłoby to może tylko uśmiech zażenowania, gdyby nie przyczyniło się do fali gróźb pozbawienia życia, licznych manifestacji i blokad teatru, a w końcu ataków fizycznych na widzów i pracowników Teatru Powszechnego.
W obliczu tych faktów (niektóre z ataków skończyły się hospitalizacją) oraz w obliczu tragedii, która wydarzyła się w Gdańsku, próby ponownego rozpętywania nagonki na Teatr Powszechny i spektakl „Klątwa” budzą nasz najwyższy sprzeciw.Nie zgadzamy się na przekłamywanie przekazu artystycznego w celach bieżącej walki politycznej, czy odwracania narracji dotyczącej poważnego kryzysu społecznego.

Szef ochrony imprezy WOŚP w Gdańsku usłyszał zarzuty

Na polecenie Prokuratury Krajowej zatrzymany został szef ochrony imprezy WOŚP z 13 stycznia w Gdańsku, Dariusz S. – za to, że udzielił nieprawdziwych informacji, jakoby zabójca Pawła Adamowicza posłużył się identyfikatorem „media” aby dostać się na scenę.

Policjanci, zatrzymując Stefana W. nie znaleźli u niego plakietki z napisem „media”, natomiast identyfikator, którym miał się posługiwać napastnik, przekazał im pracownik ochrony.
Dariusz S. ma postawiony zarzut składania fałszywych zeznań i nakłaniania do tego jednego ze swoich podwładnych. Ustalono, że Stefan W. nie pokazywał swojego podrobionego identyfikatora, lecz „w inny sposób dostał się w pobliże prezydenta Gdańska”. Szef ochrony firmy „Tajfun” został zatrzymany o szóstej rano, a jego dom został przeszukany. Następnie został odwieziony do prokuratury. Oprócz śledztwa dotyczącego zabójstwa Adamowicza, prowadzone jest postępowanie dotyczące prawidłowości organizacji i zabezpieczenia finału WOŚP w Gdańsku. Według śledczych szef ochrony chciał „zataić zaniedbania”.
– Informacja o tym, że plakietkę miał sprawca została nam przekazana przez Dariusza S. Z naszych ustaleń wynika, że to nieprawda. Analiza monitoringu oraz zeznania świadków temu przeczą. Mężczyzna zeznał nieprawdę, próbując ukryć zaniedbania w trakcie zabezpieczania imprezy – poinformowała Grażyna Wawryniuk z Prokuratury Okręgowej w Gdańsku.
– Sami jesteśmy tym zaskoczeni, nic nie wskazywało na to, że tak to się może potoczyć – powiedział dziś rano Łukasz Isenko, pełnomocnik firmy Tajfun, w rozmowie z portalem money.pl. Isenko dodał, że „żaden z pracowników ochrony nie miał możliwości oględzin tego identyfikatora”.
Od poniedziałku w Tajfunie trwa kontrola MSWiA. Przedstawiciele Departamentu Zezwoleń i Koncesji MSWiA zabezpieczyli dokumentację związaną z rejestracją firmy i jej prowadzeniem. Pełnomocnik twierdzi, że z WOŚP firma współpracowała po raz pierwszy, choć miała wcześniejsze doświadczenie w ochranianiu widowisk kulturalno-artystycznych. 13 stycznia zaangażowanych miało być około 50 ochroniarzy. Wygląda na to, że Stefan W. mimo to zdołał przedrzeć się na scenę.
– W Polsce są 2-3 firmy, które faktycznie potrafią ochraniać imprezy masowe, znają się na procedurach związanych np. ze strefami dostępu i nie zatrudniają ludzi z przypadku – ocenił dla money.pl Bartosz Bieszyński, organizator imprez masowych. – Dlatego na niektórych imprezach możemy spotkać na ochronie starszych panów albo młodych chłopców, których łatwo oszukać czy ominąć.
Strona firmy Tajfun zniknęła z sieci. Pojawiają się komentarze, że była zarejestrowana w prywatnym mieszkaniu.

Salto Mortale

Prawdopodobnie mózgowcy PiS dostrzegli w postawieniu zarzutu 7 byłym pracownikom KNF, w tym jego przewodniczącemu i jego zastępcy zarzutów w sprawie SKOK okazję do „odspawania” PiS od afery SKOK. Oto właśnie wskazano winnych.

 

Afera SKOK wisi nad Polską od kilkunastu lat. Teraz zmierza do zakończenia, ale czy będzie to dobre zakończenie? Jej twarzą, symbolem stał się ostatnio I Zastępca Prokuratora Generalnego, Prokurator Krajowy Bogdan Święczkowski. Pan minister, prawa ręka ministra Ziobry, referując wczoraj przed telewizyjnymi kamerami sprawę zatrzymania przez szczecińską prokuraturę byłego kierownictwa KNF pod zarzutem niedopełnienia obowiązków służbowych w latach 2013 – 2014 czym „doprowadzili do szkody na ponad 1,5 miliarda złotych oraz na szkodę interesu prywatnego w kwocie ponad 58 milionów złotych” jak mantrę powtarzał zaklęcie” „i to jest prawdziwa afera KFN”. Tezę tą musiał powtarzać dla wzmocnienia siły wypowiedzi i po to, aby głęboko zapadła w pamięć słuchaczy.
Tym samym I Z-ca Prokuratora Generalnego wyjawił, może bezwiednie, że owo spektakularne i bardzo kontrowersyjne zatrzymanie ma za cel podstawowy przykrycie afery korupcyjnej pisowskiego przewodniczącego KNF Marka Ch. Wydaje się jednak, że PiS zdecydowało się na próbę ustrzelenia przy tej okazji dubletu, że jest jeszcze drugi cel propagandowej ofensywy Nowogrodzkiej. Prawdopodobnie mózgowcy PiS dostrzegli w postawieniu zarzutu 7 byłym pracownikom KNF, w tym jego przewodniczącemu i jego zastępcy zarzutów w sprawie SKOK okazję do „odspawania” PiS od afery SKOK. Oto właśnie wskazano winnych, nawet tych, którzy swoją dociekliwość w kwestii nieprawidłowości SKOK nieomal przypłacili życiem.
To nie ich założyciel, dziś przewodniczący senackiej komisji finansów i przewodniczący Rady Krajowej SKOK Grzegorz Bierecki, to nie główny ekonomista SKOK wiceprzewodniczący sejmowej komisji finansów publicznych, nie ś.p. Lech Kaczyński, który jako prezydent kierował do sejmu projekty ustaw mających SKOK zapewnić szczególne warunki działania, nie mecenas Jedliński, autor tych projektów i przyjaciel Lecha Kaczyńskiego, nie wielu, wielu innych PiS-owskich polityków, którzy w Sejmie dzielnie bronili SKOK przed zewnętrznymi kontrolami, tylko właśnie aresztowani wczoraj pracownicy KNF winni są aferze . Tak to ma wyglądać w mediach, taką legendę ma kupować „suweren”. Legendę ma też wzmacniać fakt, że zatrzymania dokonały, na polecenie prokuratury, służby Centralnego Biura Antykorupcyjnego, chociaż formalnie zarzutów korupcyjnych ta prokuratura nie stawia. Zatrzymania dokonano również zaraz po tym, jak do opinii publicznej zaczęły przenikać zeznania oskarżonych w wołomińskiej aferze pracowników SKOK o tym, którym z imienia i nazwiska politykom PiS wręczali koperty z pieniędzmi.
Zasadności formułowanych zarzutów szkoda komentować, Może należy tylko przypomnieć, że bez względu na swoją absurdalność, dotyczą one kwoty 1,5 mld zł. Tymczasem za niegospodarność księstwa pana Biereckiego Bankowy Fundusz Gwarancyjny wypłacił jak dotąd ponad 4 mld zł. Ponieważ nie ma innych „beneficjentów” BFG uznać należy, że fundusz ten, tworzony przez wszystkie banki w Polsce, przekształcony został na Bankowy Fundusz Gwarancji dla SKOK.
Wołania o powołanie sejmowej komisji śledczej d.s. SKOK rozlegają się od dawna. Z niewiadomych powodów nie zdecydowała się na to PO, gdy była u władzy. Ale powstanie takiej komisji jest zasadne jak żadnej innej. To w aferze SKOK splatają się w olbrzymi węzeł interesy polityczne i prawdopodobnie finansowe polityków rządzącej Polską partii. Nie dziś, to z pewnością jutro komisja taka powstać musi.
Tymczasem PiS postawiło wszystko na jedną kartę: postanowiło użyć wszystkich swoich aktywów dla wyzwolenia się spod ciężaru odpowiedzialności za wielomiliardowe straty powołanego przez swoich luminarzy przedsięwzięcia. PiS uciekło się do działań mogących świadczyć o swojej skrajnej desperacji i o strachu.
To istne salto mortale, które Jarosław Kaczyński wraz ze swoją partią usiłuje wykonać ponad gigantyczną aferą SKOK nie może się udać. Jeśli stanie się inaczej mrok zapadnie pomiędzy Bugiem a Odrą na długie lata.
Tekst ukazał się na blogu „Jacka Uczkiewicza wołania na puszczy”.