Ograniczmy nierówności w zakładach pracy!

Krytykując ustawę Lewicy dotyczącą zmian w systemie emerytalnym, wielu posłów, tak z obozu rządzącego, jak i opozycyjnego, krytycznie odnosiło się między innymi do pomysłu wprowadzenia tzw. maksymalnej emerytury. Lewica chciała bowiem, aby maksymalna emerytura stanowiła co najwyżej sześciokrotność minimalnego wynagrodzenia. Dla polityków z innych partii, ale też przedstawicieli pracodawców, takie rozwiązanie byłoby niedopuszczalnym ograniczeniem dopuszczalnych nierówności.

Trudno zrozumieć opór wielu ekspertów i polityków wobec propozycji Lewicy, biorąc pod uwagę fakt, że obecnie zaledwie ok. 120 osób otrzymuje emeryturę przekraczającą sześciokrotność płacy minimalnej. Okazuje się, że wciąż nierówności w systemie emerytalnym nie są bardzo wysokie, a w każdym razie niższe od nierówności płacowych. Dlatego wydaje się, że warto zastanowić się nie tylko nad wprowadzeniem limitów nierówności w ramach systemu emerytalnego, ale przede wszystkim pomyśleć, jak ograniczyć olbrzymie nierówności płacowe.

Kokosy dla zarządów

Obecnie w wielu firmach, w tym w spółkach skarbu państwa, mamy często do czynienia z sytuacją, gdy znaczna część pracowników wciąż zarabia stawki oscylujące wokół płacy minimalnej, zwalnia się pracowników, tnie fundusz płac, a kadra zarządzająca otrzymuje gigantyczne honoraria. Dzieje się tak często niezależnie od kondycji zakładu pracy.
Prawie zawsze kosztami kryzysu obciąża się pracowników, a pensje prezesów nie są w żaden sposób skorelowane z wynikami firmy. Dla odmiany w okresie prosperity rosną zyski przedsiębiorstwa i pensje zarządów, opinia publiczna słyszy, że to wyłącznie oni są architektami sukcesów kierowanych przez siebie podmiotów. A płace pracowników? Oczywiście stoją w miejscu.

Pracownik nie ma motywacji

To mechanizm nieracjonalny, niesprawiedliwy i odbierający motywację do pracy. Brak mechanizmów partycypacji załogi w zyskach przyczynia się też do wzrostu nierówności społecznych, które niszczą więzi społeczne i wzajemne zaufanie, prowadzą do częstszych chorób i stresów, są zagrożeniem dla demokracji i dobra wspólnego. A przypomnijmy, że w Polsce te więzi niszczy również powszechna plaga przepracowania i nakręcanie przez media sztucznych nagonek.

W Polsce praktycznie nie istnieją układy zbiorowe, a związki zawodowe mają mały wpływ na funkcjonowanie rynku pracy. W tej sytuacji tym bardziej potrzebne są ustawowe mechanizmy ograniczania patologii na rynku pracy. Aby zapewnić partycypację pracowników w zyskach firmy i zarazem ograniczyć dysproporcje w zarobkach, warto rozważyć wprowadzenie limitów nierówności płacowych w obrębie przedsiębiorstwa.

Zmniejszyć dysproporcje

Takim rozwiązaniem mogłoby być wprowadzenie proponowanej niedawno przez Związkową Alternatywę zasady, zgodnie z którą dochody najlepiej opłacanego menedżera danej firmy nie mogłyby przekraczać ośmiokrotności zarobków najgorzej zarabiającego pracownika. Przy czym należałoby wprowadzić takie obostrzenia, aby zarobki kadry zarządzającej obejmowały wszelkie premie, nagrody i inne dodatki.

Gdyby więc najniżej opłacany pracownik zarabiał miesięcznie 3 tys. zł brutto, to prezes mógłby otrzymywać maksimum 24 tys. zł. Chcąc podwyższyć swoją pensję do 40 tys. zł, prezes musiałby zwiększyć minimalne wynagrodzenie w firmie do 5 tys. zł. . Gdyby sytuacja firmy była trudna i prezes chciałby obniżyć pensje pracownikom, musiałby równocześnie obniżyć również honorarium dla siebie.

W ten sposób pracownicy mieliby poczucie, że partycypują w zyskach firmy i ich zarobki są przynajmniej częściowo uzależnione od jej wyników. Hasła o wspólnej pracy całej załogi na sukces przedsiębiorstwa zyskałyby poważniejsze, materialne podstawy. Wprowadzenie tej zasady zwiększyłoby motywację do pracy i ograniczyło arbitralne, niczym nieuzasadnione nierówności w obrębie każdego zakładu pracy.

Skrócić czas pracy!

Polacy pracują ciężko, długo i za małe pieniądze.

Według danych OECD w 2018 roku Niemcy przepracowali 1363 godziny, Duńczycy 1392, Belgowie 1545, Japończycy 1680, Węgrzy – 1741. Polscy pracownicy przepracowali zaś aż 1792 godzin rocznie, czyli prawie najwięcej ze wszystkich badanych krajów. Z państw Unii Europejskiej wyprzedziła nas jedynie Grecja.

Bezpłatne nadgodziny

Polacy nie tylko mają długi standardowy czas pracy – 8 godzin dziennie, 40 godzin tygodniowo – ale też przepisy o nim są najzwyczajniej obchodzone. Setki tysięcy pracowników wykonuje swoje obowiązki w nadgodzinach. Na dodatek Państwowa Inspekcja Pracy wskazuje, że kilkanaście proc. pracowników nie otrzymuje dodatkowych wynagrodzeń za nadgodziny. W praktyce oznacza to, że realne stawki za godzinę pracy są o wiele niższe niż wynikałoby to z oficjalnych danych.

Warto też przypomnieć, że w 2013 roku ówczesna władza wydłużyła dopuszczalny okres rozliczeniowy czasu pracy z 4 do 12 miesięcy, co stało się źródłem konfliktu między rządem i związkami zawodowymi. W praktyce oznaczało to, że pracodawcy mogli przez pół roku wydłużać tygodniowy czas pracy to 50 godzin, a kolejne pół roku skracać go do 30 godzin, nie płacąc dodatków za nadgodziny. Od tamtego czasu minęło już kilku lat i przepisy nie uległy zmianie

Wykończeni i zestresowani

W ciągu ostatnich lat ma też miejsce znaczny wzrost wymuszonego samozatrudnienia i umów cywilno-prawnych, w których przepisy ograniczające czas pracy nie obowiązują. Dotyczy to między innymi pracowników służby zdrowia. Mało kto zwraca uwagę, że przemęczony i śpiący lekarz ryzykuje nie tylko swoim zdrowiem i życiem, ale też zagraża bezpieczeństwu pacjenta.

Polscy pracownicy są przepracowani, przemęczeni, zestresowani, co obniża wydajność ich pracy, sprzyja wypadkom, pogarsza stosunki między nimi i pracodawcami, zaburza relacje między życiem prywatnym i zawodowym.
Dlatego pomysł partii Razem i Związku Zawodowego Związkowa Alternatywa, aby stopniowo skracać tygodniowy wymiar czasu pracy najpierw do 38, a docelowo do 35 godzin, jest bardzo dobry. To rozwiązanie, które przyczyniłoby się do wzrostu wydajności pracy, poprawy stanu zdrowia pracowników, do zwiększenia satysfakcji z pracy i spadku stresu. Jednocześnie pozwoliłoby na wzrost liczby zatrudnionych. Pomimo niskiej stopy bezrobocia, odsetek osób pracujących i aktywnych zawodowo należy w Polsce do najniższych w Unii Europejskiej. To rozwiązanie, z którego skorzysta zdecydowana większość społeczeństwa.

Do pracy, rodacy

Spada aktywność zawodowa Polek i Polaków. Wnioski? Potrzebne skrócenie czasu pracy, wyższe wynagrodzenia, koniec śmieciówek.

Związek Zawodowy Związkowa Alternatywa z niepokojem przyjął najnowsze dane Głównego Urzędu Statystycznego, z których wynika, że w ciągu ostatniego roku spadła liczba aktywnych zawodowo Polaków i Polek. Wyniki badania aktywności ekonomicznej ludności (BAEL) wskazują, że osoby aktywne zawodowo stanowiły w II kwartale 2019 roku 56,2 proc. ludności w wieku 15 lat i więcej. W porównaniu z II kwartałem 2018 roku wskaźnik ten spadł o 0,3 p. proc., czyli o 151 tys. osób. Stało się tak pomimo dobrej koniunktury i szybkiego wzrostu gospodarczego. W II kwartale 2019 r. na 1000 osób pracujących przypadało aż 837 osób bezrobotnych lub biernych zawodowo. Warto zwrócić uwagę, że w tym czasie nie zmienił się wskaźnik aktywności mężczyzn, a wskaźnik aktywności zawodowej kobiet spadł o 0,5 pkt proc. Obecnie aktywnych zawodowo mężczyzn jest 64,9 proc., a aktywnych zawodowo kobiet tylko 48,3 proc.. Różnicami między płciami przekracza więc 16 pkt proc.
Tak wysoki odsetek osób biernych zawodowo i bezrobotnych grozi kryzysem finansów publicznych i niewydajnością systemu emerytalnego. Brak pracy zarobkowej ma też negatywne skutki społeczno-psychologiczne, pozbawiając wielu osób kontaktów z innymi osobami i uniemożliwiając samorealizację zawodową.
W ciągu ostatniego roku mieliśmy też do czynienia ze stagnacją odnośnie odsetka osób pracujących. Osoby pracujące stanowiły w II kwartale 2019 roku 54,4 proc. ludności w wieku 15 lat i więcej, czyli dokładnie tyle samo, co rok wcześniej. Warto natomiast zwrócić uwagę że nastąpił spadek zatrudnienia u kobiet o 0,3 pkt proc. i zarazem wzrost zatrudnienia u mężczyzn – również o 0,3 pkt proc. W konsekwencji wzrosła różnica między odsetkiem pracujących kobiet i mężczyzn. Wskaźnik zatrudnienia u mężczyzn wyniósł 62,8 proc., a u kobiet zaledwie 46,8 proc., co jest jednym z najgorszych wyników w Unii Europejskiej.
W tym kontekście apelujemy do rządu i opozycji o pilne przedstawienie rozwiązań na rzecz zwiększenia aktywności zawodowej polskiego społeczeństwa, w tym szczególnie wdrożenie programu na rzecz godnej pracy dla kobiet.
Szczególnie ważne jest wdrożenie rozwiązań pozwalających na łączenie ról zawodowych i rodzinnych – chodzi tu między innymi o rozpowszechnienie wysokiej jakości publicznych żłobków i przedszkoli, wprowadzenie do szkół pełnowartościowych posiłków, rozwinięcie i dofinansowanie opieki senioralnej. Potrzebny jest też pakiet na rzecz wyższych płac i bardziej stabilnego zatrudnienia. Dlatego zaproponowaliśmy podniesienie płacy minimalnej w przyszłym roku co najmniej do poziomu 50 proc. średniego wynagrodzenia, czyli około 2620 zł brutto oraz podniesienie wynagrodzeń o 15 proc. w sektorze publicznym, w którym kobiety stanowią większość. Naszym zdaniem szczególną rolę w jakości życia społecznego odgrywa służba zdrowia, edukacja i pomoc socjalna – dlatego w tych trzech branżach wynagrodzenia w przyszłym roku powinny wzrosnąć o 30 proc.. Uważamy też, że bardzo negatywnie na wskaźniki aktywności zawodowej i zatrudnienia wpływa wysoki odsetek umów niestandardowych, które na dodatek często są narzucane bezprawnie. Dlatego opowiadamy się za bezwzględnym egzekwowaniem 22 artykułu Kodeksu Pracy, zgodnie z którym, gdy jest określone miejsce pracy, czas pracy i podległość służbowa, to pracodawca ma obowiązek podpisać z pracownikiem umowę na etat. Skala umów zleceń i samozatrudnienia powinna być radykalnie ograniczenia. Uważamy też, że dla wielu osób bardzo korzystnym rozwiązaniem byłoby wprowadzenie 2,5 razy wyższych wynagrodzeń za każdą pracę w niedzielę, co pozwoliłoby im ograniczyć czas pracy w dni powszednie. Pożądanym rozwiązaniem dla polskiego rynku pracy byłoby również skrócenie czasu pracy przynajmniej o 2 godziny tygodniowo oraz wydłużenie urlopu wypoczynkowego do 32 dni. Istotnym wyzwaniem jest też aktywizacja zawodowa seniorów i seniorek, w tym skrócenie czasu pracy dla osób starszych.

Chcemy wyższych płac!

Związek Zawodowy Związkowa Alternatywa ponownie domaga się podjęcia przez rząd działań na rzecz obligatoryjnego wprowadzenia znacznie wyższych płac za pracę w niedziele i święta niż za pracę w dni powszednie. Rząd Prawa i Sprawiedliwości lekceważy setki tysięcy pracowników wykonujących swoje obowiązki w niedziele i święta. Odrębne regulacje zostały przyjęte jedynie dla handlu i w praktyce często wcale nie są one korzystne dla świata pracy. W niedziele i święta wciąż otwartych jest mnóstwo małych sklepów, w których praca jest szczególnie ciężka i niskopłatna, a prawo pracy jest łamane na masową skalę. Jednocześnie pracownicy dużych placówek handlowych ciężej i dłużej pracują w piątki i soboty, nie otrzymując za swoją pracę dodatkowego wynagrodzenia. Ustawa o handlu w niedziele miała być poddana korekcie, ale najwyraźniej rząd wycofał się nie tylko ze zmian, ale nawet z dyskusji na ich temat.
Naszym zdaniem przepisy odnośnie pracy w niedziele i święta powinny dotyczyć wszystkich branż i być korzystne płacowo dla pracowników. Dlatego opowiadamy się za 2,5 razy wyższymi wynagrodzeniami za każdą pracę w niedziele i święta, niezależnie od branży i regionu. Nowe rozwiązania dotyczyłyby między innymi handlu, gastronomii, ochrony energetyki, policji, wojska, służby zdrowia czy transportu. Dla wielu pracowników, którzy pracują w niedziele i święta, byłby to znaczący wzrost zarobków.

Poczta i (nie)równe płace

Zrzeszony w nowej centrali związków zawodowych, Związkowej Alternatywie, Wolny Związek Zawodowy Pracowników Poczty domaga się daleko idących zmian w systemie wynagrodzeń na Poczcie Polskiej i podjęcia prac nad nowym zakładowym układem zbiorowym.

WZZPP wskazuje, że obecny system wynagrodzeń na Poczcie Polskiej dopuszcza olbrzymie nierówności płacowe między pracownikami zatrudnionymi na tych samych stanowiskach. W praktyce oznacza to, że zarząd może arbitralnie różnicować wysokość wynagrodzeń między pracownikami mającymi ten sam zakres obowiązków, w tym uprzywilejowywać pracowników należących do posłusznych mu związków zawodowych.
Zdaniem WZZPP obecnie obowiązujące rozwiązania są sprzeczne z prawem pracy i niesprawiedliwe. Stąd w dniu dzisiejszym przewodniczący związku, Piotr Moniuszko przesłał do zarządu Poczty pismo, w którym domaga się pilnego podjęcia prac nad nowym układem zbiorowym.
Równe place za tę samą pracę to jeden z postulatów programowych Związku Zawodowego Związkowa Alternatywa. W ciągu najbliższych miesięcy będziemy walczyć o respektowanie tej zasady w wielu instytucjach państwowych, spółkach skarbu państwa i firmach prywatnych.

Poniżej treść pisma WZZPP do zarządu Poczty Polskiej.:

Równe traktowanie w zatrudnieniu jest jedną z podstawowych zasad prawa pracy. Pracodawca nie może dyskryminować pracowników z przyczyn wymienionych w kodeksie pracy. Jeśli świadczenie pracy wymaga od pracowników porównywalnego doświadczenia, kwalifikacji, odpowiedzialności czy wysiłku, to praca ta uznawana jest za pracę o jednakowej wartości. Pracownicy wykonujący takie same obowiązki powinni mieć wynagrodzenia w jednakowej wysokości. Nierówne wynagrodzenie w takich przypadku jest wykroczeniem przeciwko prawom pracownika i narusza przepisy kodeksu pracy.
Obowiązujący w Poczcie Polskiej S.A. Zakładowy Układ Zbiorowy Pracy, jako porozumienie pomiędzy pracodawcą, a częścią działających w PP S.A. związków zawodowych jest ewidentnym przykładem nierównego traktowania, wręcz wprowadza dyskryminację płacową pracowników. Tak zwane „widełki” w tabeli zaszeregowań powodują, że pracownicy zatrudnieni na tym samym stanowisku, wykonujący te same czynności, a więc pracę o tej samej wartości otrzymują wynagrodzenia zasadnicze różniące się nawet o 2000 zł.
Dołączając do tego niesprawiedliwie naliczany dodatek stażowy, bo liczony procentowo od wynagrodzenia zasadniczego, powoduje jeszcze większe różnice w ostatecznym wynagrodzeniu pomiędzy pracownikami.
W związku z powyższym, żądamy najpóźniej do 30 września 2019 r. rozpoczęcia prac nad nowym Zakładowym Układem Zbiorowym Pracy dla Pracowników Poczty S.A., który w sposób prosty, zrozumiały i przejrzysty zagwarantuje równe traktowanie nie tylko w zakresie wynagrodzeń, ale i dodatkowych świadczeń.

Do pana Kurskiego

W imieniu związku zawodowego Związkowa Alternatywa przesłałem pismo do prezesa TVP, Jacka Kurskiego, w którym krytykuję łamanie ustawy o radiofonii i telewizji i domagam się zmian. Poniżej i w załączniku treść pisma.
Szanowny Panie Prezesie,
Z dużym niepokojem i rozczarowaniem śledzimy przekaz Telewizji Polskiej i treść programów emitowanych w mediach publicznych. Odkąd Prawo i Sprawiedliwość przejęło władzę w kraju, TVP stała się tubą propagandową rządu, a jej dziennikarze powielają przekaz partii rządzącej.
Zgodnie z artykułem 21 ustawy o radiofonii i telewizji media publiczne powinny emitować audycje „cechujące się pluralizmem, bezstronnością, wyważeniem i niezależnością oraz innowacyjnością, wysoką jakością i integralnością przekazu”. Programy TVP powinny też „kierować się odpowiedzialnością za słowo”, „rzetelnie ukazywać całą różnorodność wydarzeń i zjawisk w kraju i za granicą”, „sprzyjać swobodnemu kształtowaniu się poglądów obywateli oraz formowaniu się opinii publicznej”, „umożliwiać obywatelom i ich organizacjom uczestniczenie w życiu publicznym poprzez prezentowanie zróżnicowanych poglądów i stanowisk oraz wykonywanie prawa do kontroli i krytyki społecznej”. Niestety od wielu miesięcy TVP łamie zapisy ustawy – jej przekaz jest manipulacyjny, jednostronny, nieodpowiedzialny, o niskiej jakości. Władze są przedstawiane wyłącznie w przychylnym świetle, opozycja jest zawsze krytykowana.
Telewizja publiczna lekceważy też wiele doniosłych kwestii, ważnych dla społeczeństwa, a niewygodnych dla rządzących. Przykładowo w ostatnich tygodniach pominięto informacje o radykalnym wzroście bezwzględnego ubóstwa, a kryzys w szkolnictwie i służbie zdrowia jest omijany lub przedstawiany jako… wina opozycji. Ponadto miejsce dziennikarzy zajęli propagandziści partyjni tacy jak Michał Rachoń, a w programach publicystycznych często pojawiają się osoby znane z wypowiedzi skrajnie ksenofobicznych jak Rafał Ziemkiewicz.
Jednocześnie podkreślamy, że zgodnie z art. 23 ustawy o radiofonii i telewizji jednostki publicznej telewizji stwarzają związkom zawodowym i związkom pracodawców możliwość przedstawienia stanowisk w węzłowych sprawach publicznych. Związkowa Alternatywa zwraca uwagę, że TVP ani nie zaprasza do programów informacyjnych i publicystycznych przedstawicieli związków zawodowych poza prorządową Solidarnością, ani nie porusza tematów istotnych dla środowiska związkowego. Nie mamy możliwości odnoszenia się do kluczowych dla nas kwestii związanych z rynkiem pracy na antenach TVP. Z programów TVP dowiadujemy się, że pracownicy są zadowoleni z polityki władz, tymczasem nikt ich nie pyta o zdanie, czy zgadzają się z tą oceną.
W związku z powyższym apelujemy do Pana o wprowadzenie pluralizmu w TVP, podniesienie poziomu programów informacyjnych i publicystycznych, przyznanie głosu środowiskom związkowym. Telewizja Polska jest finansowana z środków publicznych i domagamy się, aby służyła ona dobru całego społeczeństwa, a nie tylko partii Jarosława Kaczyńskiego.

Odsetki od opóźnień w wypłatach

Niepłacenie wynagrodzeń na czas jest jedną z najbardziej rozpowszechnionych plag na polskim rynku pracy, a w ramach umów cywilno-prawnych jest to raczej reguła niż wyjątek.
Obecnie dochodzenie odszkodowań czy odsetek za opóźnienia w wypłacie wynagrodzenia należy do rzadkości. Na skierowanie sprawy do sądu zdecydowani są jedynie zdeterminowani pracownicy, którym grozi utrata większej kwoty. Jeszcze rzadziej na skargę decyduje się pracownik, który podpisał umowę nieetatową, niepodlegającą kodeksowi pracy.
Nie ma żadnego usprawiedliwienia dla niepłacenia pensji na czas. Terminowa wypłata stanowi jeden z podstawowych obowiązków pracodawcy i od każdej zwłoki pracodawca powinien naliczać odsetki. W większości umów nic o takich odsetkach się jednak nie mówi, a droga do ich uzyskania jest długa i kręta.
Aby zmienić obecną sytuację, sankcje dla nieuczciwych pracodawców powinny być znacznie bardziej dotkliwe i łatwiej egzekwowalne niż obecnie. Związkowa Alternatywa domaga się, aby odsetki za opóźnienia w wypłacie wynagrodzeń były naliczane automatycznie i niezależnie od rodzaju umowy. Jednocześnie kary za niepłacenie odsetek powinny być dotkliwe i nakładane bezpośrednio przez Państwową Inspekcję Pracy. Odsetki powinny być egzekwowalne szybko i wedle przejrzystych reguł. W związku z tym optymalnym rozwiązaniem wydaje się ustalenie dość wysokiej, rosnącej procentowo wysokości odsetek odnośnie całej kwoty wynagrodzenia.
Proponujemy wprowadzenie ustawowych odsetek przy wszystkich rodzajach umów wysokości 0,5 proc. dziennie.
Odsetki byłyby liczone od kwoty bazowej i każdego dnia pracodawca musiałby doliczać dodatkowe 0,5 proc. w stosunku do kwoty brutto zawartej w umowie. Gdyby zatem chodziło o kwotę 2000 zł, jeden dzień opóźnienia oznaczałby obowiązek wypłacenia dodatkowych 10 zł brutto, a po miesiącu kwota by wzrosła o 30×0,5 proc., czyli 15 proc., a zatem 300 zł. Niepłacenie wynagrodzeń stanowi przewinienie, które powinno być surowo karane.

Ożywić związek

Jak ożywić ruch związkowy w Polsce? Związkowa Alternatywa ma kilka propozycji.

Ruch związkowy w Polsce znajduje się w stanie głębokiego kryzysu, który ma przyczyny strukturalne. Uważamy, że czas na zmiany w ustawie o związkach zawodowych i przypisanie organizacjom związkowym nowej roli.
W Polsce kompetencje związków zawodowych są bardzo ograniczone. Mają one niewielki wpływ na funkcjonowanie przedsiębiorstwa, a na dodatek często są ofiarami represji ze strony pracodawców. Również Państwowa Inspekcja Pracy co roku kontroluje około 70 tys. firm, czyli mniej niż 5 proc. wszystkich przedsiębiorstw. Nawet jednak w przedsiębiorstwach kontrolowanych przez PIP skala łamania przepisów jest gigantyczna.
W dużych zakładach pracy związkowcom przysługują etaty finansowane przez pracodawcę. Ich istnienie daje reprezentacji pracowniczej większą siłę, ale kompetencje etatowych związkowców są niewielkie. W tym kontekście postulujemy zmianę zakresu obowiązków i usytuowania pracowników zatrudnionych na etatach związkowych.
Uważamy, że aby wzmocnić pozycję związków, a zarazem zmniejszyć skalę łamania praw pracowniczych należy uczynić etatowych związkowców inspektorami Państwowej Inspekcji Pracy. W razie stwierdzenia naruszenia przepisów etatowy związkowiec byłby uprawniony do usunięcia stwierdzonych uchybień, w tym zaległej wypłaty należnego wynagrodzenia za pracę i innych świadczeń przysługujących pracownikom oraz ukarania nieuczciwego pracodawcy. Związkowcy mogliby więc nakładać mandaty za łamanie prawa pracy. Dzięki temu znacznie zwiększyłaby się skala kontroli firm, a PIP byłaby częściowo odciążona w swoich obowiązkach. Otrzymując nową pozycję i kompetencje, etatowi związkowcy staliby się instancją kontrolującą przestrzeganie przepisów prawa pracy. Przyznanie związkowcom uprawnień Inspekcji Pracy dałoby im większe możliwości działania, a zarazem spoczywałaby na nich większa odpowiedzialność.

NIE dla Rafalskiej

Związek Zawodowy Związkowa Alternatywa popiera krytyczne stanowisko Europejskiej Konfederacji Związków Zawodowych wobec kandydatury Elżbiety Rafalskiej na przewodniczącą Komisji ds. Zatrudnienia i Spraw Socjalnych PE. Związki zawodowe powinny być postępowymi siłami, które walczą z wszelkimi formami dyskryminacji. Elżbieta Rafalska reprezentuje partię ksenofobiczną, która utwierdza negatywne stereotypy wobec kobiet, migrantów czy LGBT. Ponadto Prawo i Sprawiedliwość na szczeblu unijnym nie walczy o wdrożenie rozwiązań, które uczyniłyby Unię Europejską bardziej solidarną, sprawiedliwą i demokratyczną. Wręcz przeciwnie, PiS umacnia model Europy dwóch prędkości, sytuując Polskę na marginesie Wspólnoty Europejskiej. Między innymi obecny rząd sprzeciwia się zasadzie równej płacy za tę samą pracę, przyzwalając w ten sposób na dyskryminację pracowników z biedniejszych krajów, pracujących w bogatych krajach zachodnich. Minister Rafalska jako minister rodziny, pracy i polityki społecznej nie podjęła też działań na rzecz ograniczenia umów niestandardowych, a jej dialog z partnerami społecznymi był pozorowany. Partia Elżbiety Rafalskiej podjęła też szereg antypracowniczych działań w spółkach skarbu państwa, jak też w sektorze państwowym i samorządowym, z pogardą odnosząc się do nauczycieli, pracowników socjalnych, pracowników służby zdrowia czy pracowników wymiaru sprawiedliwości.
Jednocześnie jesteśmy zażenowani postawą Solidarności, która odcina się od międzynarodówki związkowej i staje u boku rządu. Centrala Piotra Dudy po raz kolejny okazuje się przystawką Prawa i Sprawiedliwości i interes partii rządzącej stawia ponad interesami świata pracy. Solidarność daje kolejne dowody, że jej aktywność nie ma wiele wspólnego z działalnością związkową – jest to po prostu jeden z wielu sojuszników prawicowego rządu. W ostatnich miesiącach Solidarność wielokrotnie kompromitowała ruch związkowy, wspierając ruchy ksenofobiczne i nacjonalistyczne, jak też wspierając niszczenie praworządności przez rząd. Niedawno Piotr Duda przyłączył się do nagonki na LGBT, chociaż zakaz dyskryminacji jest wpisany tak w Konstytucję RP, jak i Kodeks Pracy.
Związkowa Alternatywa broni praw pracowniczych w każdym wymiarze i dlatego zdecydowanie odcina się od Solidarności, a jednocześnie popiera stanowisko Europejskiej Konfederacji Związków Zawodowych. Podobnie jak nasi koledzy i koleżanki z EKZZ, uważamy, że Elżbieta Rafalska nie nadaje się na stanowisko przewodniczącej Komisji ds. Zatrudnienia i Spraw Socjalnych PE i jesteśmy przeciwko jej kandydaturze.

Za gorąco, aby pracować!

Związek Zawodowy Związkowa Alternatywa apeluje do Państwowej Inspekcji Pracy o pilne podjęcie działań kontrolnych i interwencyjnych odnośnie temperatury panującej w zakładach pracy. Zdaniem ekspertów BHP w pomieszczeniach biurowych temperatura nie powinna przekraczać 30°C, przy ciężkiej pracy fizycznej w hali 28°C, a w warunkach szczególnych 26°C.
Niestety dociera do nas mnóstwo sygnałów, że w wielu zakładach pracy panuje o wiele wyższa temperatura, przekraczająca nawet 40°C. Wielogodzinna praca w takich warunkach może być zagrożeniem dla zdrowia i życia pracowników. Dlatego PIP w koordynacji z innymi instytucjami publicznymi powinna podjąć działania na rzecz poprawy warunków pracy i zadbanie o bezpieczeństwo pracowników.
Zwracamy się też do Ministerstwa Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej z wnioskiem o podjęcie prac nad wprowadzeniem ustawowych regulacji dotyczących określenia maksymalnych temperatur w pracy i wyznaczenia limitów czasu pracy przy wysokich temperaturach.
Jednocześnie apelujemy do pracodawców o skracanie czasu pracy w najbardziej upalne dni. Wielogodzinna praca w wysokiej temperaturze może źle wpłynąć na zdrowie pracownika, ale też jest mniej wydajna. Krótszy czas pracy może więc się opłacić tak pracownikom, jak też pracodawcom.