Brzęczek się waha

Nowy selekcjoner naszej piłkarskiej reprezentacji Jerzy Brzęczek nieoczekiwanie przesunął o tydzień termin ogłoszenia powołań na dwa wrześniowe mecze – z Włochami i Irlandią. Nazwiska jego wybrańców mamy poznać 27 sierpnia.

 

Brzęczek zmienił stosowaną przez jego poprzedników zasadę, że najpierw powołania dostawali piłkarze występujący w klubach zagranicznych. Teraz cała kadra ma być ogłaszana za jednym zamachem. „Selekcjoner Jerzy Brzęczek powołania na mecze z Włochami i Irlandią ogłosi w poniedziałek 27 sierpnia. Tego dnia zostanie podana pełna lista powołanych zawodników” – poinformował rzecznik prasowy PZPN Jakub Kwiatkowski. Tu jednak w rozlicznych medialnych przekazach pojawiło się nieścisłości, bo wedle jednych selekcjoner miał już ponoć w miniony poniedziałek gotową listę zawodników z klubów zagranicznych, a z jej upublicznieniem wstrzymał się tylko dlatego, że z powodu katastrofy budowlanej w Genui odwołano ligowe spotkania drużyn z tego miasta – Sampdorii i Genoy. W pierwszym występują Karol Linetty, Bartosz Bereszyński i Dawid Kownacki, a w drugim robiący furorę we Włoszech Krzysztof Piątek.

Brzęczek chyba nie wszystkich z tego kwartetu umieścił na swojej liście, skoro postanowił poczekać do następnej kolejki Serie A i przekonać się w jakiej są aktualnie formie. Gdyby faktycznie miał wątpliwości, czy wymieniona czwórka piłkarzy z Genui zasługuje na powołanie, to równie dobrze na swojej liście powinien pominąć Jakuba Błaszczykowskiego, Kamila Grosickiego czy Jana Bednarka, bo oni jeszcze nie mieli okazji zademonstrować aktualnej formy w ligowych potyczkach. Robert Lewandowski zresztą także takiej okazji nie miał, ale w jego przypadku cztery gole strzelone w Superpucharze i pucharze Niemiec powinny być chyba wystarczającą rekomendacją.

Żarty żartami, ale z korytarzy piłkarskiej centrali wyciekła plotka, że Brzęczek w swoim selekcjonerskim debiucie trochę przesadził z dowartościowaniem piłkarzy z klubów ekstraklasy. Jego przełożeni wytłumaczyli mu, że po klęsce naszych klubowych drużyn w kwalifikacjach europejskich pucharów preferowanie graczy z rodzimej ligi kosztem zawodników występujących za granicą nie zostałoby przez kibiców życzliwie przyjęte. A nadużywać ich cierpliwości nie należy, bo dla wizerunku PZPN mecz towarzyski z Irlandią we Wrocławiu rozegrany przy pustawych trybunach byłby wielce szkodliwy. Nie zmienia to faktu, że pomysł ogłaszania w jednym terminie całej kadry nie jest zły.

 

Jesienne mecze reprezentacji Polski:

07.09.2018: Włochy – Polska (Liga Narodów); 11.09.2018: Polska – Irlandia (towarzyski, Wrocław); 11.10.2018: Polska – Portugalia (Liga Narodów, Chorzów); 14.10.2018: Polska – Włochy (Liga Narodów, Chorzów); 15.11.2018: Polska – Czechy (towarzyski, Gdańsk); 20.11.2018: Portugalia – Polska (Liga Narodów).

 

Kadra już w Arłamowie

Sztab szkoleniowy z trenerem Adamem Nawałką na czele zjechał do Arłamowa już w poniedziałek, piłkarze zjawili się w ośrodku we wtorek. Od środy koniec laby, bo zaczyna się najważniejsza część przygotowań reprezentacji do mundialu w Rosji.

 

Treningi kadry, oprócz dwóch otwartych dla dziennikarzy i kibiców, będą zamknięte, ale żeby zajęcia mogły odbywać się w tajemnicy boisko od strony hotelu zostało zasłonięte dwoma rzędami płotów. Zaklejono też okna w hotelowych korytarzach wychodzące na boisko, a pokoje, z których jest na nie widok, zostały wykupione przez PZPN. To zabezpieczenia mają uchronić naszą kadrę przed wścibskim okiem wysłanników grupowych rywali. A o tym, że „szpiedzy” już są w Arłamowie, nikt w sztabie biało-czerwonych nie ma wątpliwości.

Tak na marginesie, ciekawe czy trener Nawałka też wysłał „podglądaczy” do ośrodków treningowych, w których do mundialu szykują się Kolumbijczycy, Japończycy i Senegalczycy. Jeśli nie, to te płoty w Arłamowie i zaklejone okna świadczą raczej o lekkiej paranoi selekcjonera. Nie jedynej zresztą. Trochę śmieszy na przykład jego żądanie co do długości źdźbeł trawy. „Boisko jest jak stół, trawa ma 23 milimetry długości, tak jak chciał trener Nawałka. Na terenie hotelu są strefy specjalnie wydzielone dla piłkarzy, żeby nikt im nie przeszkadzał. Będą mogli spędzać wolny czas tak jak tylko sobie życzą” – zapewnia dyrektor generalny hotelu Arłamów Michał Kozak.

Selekcjoner biało-czerwonych będzie musiał dokonać w Arłamowie cięć kadrowych, bo do 4 czerwca PZPN ma obowiązek podania FIFA ostatecznej 23-osobowej kadry na mundial. A ponieważ do bieszczadzkiej głuszy Nawałka ściągnął aż 32 zawodników, dziewięciu z nich będzie tu zapierniczało na próżno. „W kadrze musi być rywalizacja i od tego nie odejdziemy. Dziewięciu zawodników będę musiał skreślić, zrobię to z bólem serca, ale takie trudne wybory trzeba brać na klatę – tłumaczy Nawałka. Przykład innych reprezentacji pokazuje, że nie wszyscy trenerzy podzielają ten pogląd. Większość selekcjonerów reprezentacji uczestniczących w rosyjskim mundialu już dawno wybrała zawodników i jeśli któryś z nich dokonuje zmian, to tylko z powodów medycznych. Jak to mówią, są różne szkoły, falenicka i otwocka, a przed imprezą nie sposób ocenić która jest lepsza. Wyjdzie dopiero „w praniu”.

Nawałka ostateczne decyzje kadrowe ma podjąć po wewnętrznym sparingu, który zaplanował w sobotę. W Juracie problemy zdrowotne zgłosiło czterech piłkarzy – Kamil Glik, Michał Pazdan, Karol Linetty i Dawid Kownacki. Na razie nie ma żadnych sygnałów, że któryś z wymienionych zawodników nie jest zdolny do wyczerpujących treningów. Pora zatem zabrać się do pracy, bo mundial tuż, tuż…

Kadra Polski na majówce w Juracie

Nasza piłkarska kadra od poniedziałku zbiera się w hotelu „Bryza” w Juracie. Na razie nie czuje się tu jeszcze mundialowych emocji. Nawet selekcjoner reprezentacji Adam Nawałka wygląda na wyluzowanego.

Pierwsi kadrowicz pojawili się w „Bryzie” w poniedziałek, wśród nich m. in. tercet z Sampdorii Genua, czyli Karol Linetty, Dawid Kownacki i Bartosz Bereszyński, obrońca VfB Stuttgart Marcin Kamiński oraz wystawiony na sprzedaż przez Hull City Kamil Grosicki. Wszyscy przybyli w towarzystwie najbliższych sobie osób i w wybitnie wakacyjnych nastrojach. Zgrupowanie kadry tak na serio ma się rozpocząć dopiero od środy, bo tego dnia na boisku w Jastarni kadrowicze mają odbyć pierwszy trening. Zajęcia będą jednak wybitnie rekreacyjne, bo trener Nawałka zgodził się na obecność kibiców i dziennikarzy. Otwarty dla publiczności ma też być trening piątkowy, ale w czwartek i w sobotę piłkarze będą ćwiczyć już tylko w obecności sztabu szkoleniowego kadry.

W tych zajęciach raczej nie będzie brał udziału Kamil Glik, który przyjechał na zgrupowanie z urazem ścięgna Achillesa. „Kamil jest przemęczony, uskarża się na Achillesa, dlatego w poniedziałek przeszedł badania USG. Słowa uznania dla niego, że w ogóle do Juraty przyjechał. Będzie się teraz leczył i pracował z fizjoterapeutami, ale na pewno zdąży wrócić do zdrowia. To drobny uraz” – uspokajał dziennikarzy trener Nawałka. Przyznał jednak, że drobne kłopoty zdrowotne ma też Michał Pazdan, przez które nie zagrał w niedzielnym meczu z Lechem, że inny z legionistów, Krzysztof Mączyński, wciąż zmaga się z kontuzją kolana, ale w Arłamowie zdaniem selekcjonera obaj gracze świeżo upieczonego mistrza Polski mają być już gotowi do ciężkich treningów.

Zanim jednak wszyscy przeniosą się w Bieszczady, czeka ich kilka dni laby na Helu. Wśród atrakcji jakie PZPN przygotował dla kadrowiczów w tym czasie jest wymieniana m.in. koncert zespołu Lady Punkt, herbatka u prezydenta Andrzeja Dydy, rowerowe przejażdżki, grill, spacery po plaży i turniej w siatkonogę. No cóż, szału nie ma, ale w końcu, jakby nie patrzeć, to jest jednak zgrupowanie sportowe przed najważniejszą piłkarska imprezą na świecie.

Nawałka znany jest jednak z tego, że nie lubi zmieniać czegoś, co już raz mu przyniosło pożądane efekty. Przed Euro 2016 piłkarze też tak byczyli się w Juracie, a potem doszli do ćwierćfinału. Harówka ma się zacząć od przyszłego wtorku w Arłamowie. Kadrowiczów czekają też dwie gry kontrolne – pierwsza jeszcze w Juracie, druga już w bieszczadzkim ośrodku.

Nietrudno się domyślić, do czego te mecze są selekcjonerowi potrzebne. Musi przecież do 4 czerwca wybrać 23 zawodników, których nazwiska PZPN zgłosi do FIFA. Potem już możliwości personalnych manewrów już nie będzie, a biało-czerwonych czekają po tym terminie dwie poważne towarzyskie potyczki – najpierw z Chile, a tuż przed wyjazdem do Rosji z Litwą na Stadionie Narodowym.