Wyniki 11. kolejki Lotto Ekstraklasy

Wyniki 11. kolejki:

 

Miedź Legnica – Piast Gliwice 2:2
Gole: Mateusz Szczepaniak (5), Fabian Piasecki (45) – Michal Papadopulos (18), Artur Pikk (41 samobójcza). Żółte kartki: Cruz – Dziczek, Kirkeskov. Sędziował: Dominik Sulikowski. Widzów: 5223.

 

Górnik Zabrze – Lech Poznań 2:2
Gole: Jesus Jimenez (7), Szymon Żurkowski (49) – Pedro Tiba (55), Wołodymyr Kostewycz (77). Żółte kartki: Smuga, Angulo – Wasielewski, Rogne, Gytkjaer, Gajos. Sędziował: Tomasz Kwiatkowski. Widzów: 11 764

 

Lechia Gdańsk – Zagłębie Sosnowiec 4:1
Gole: Patryk Lipski (8 i 62), Jarosław Kubicki (45), Flavio Paixao (50 karny) – Vamara Sanogo (23). Żółte kartki: Nalepa – Jędrych. Sędziował: Daniel Stefański. Widzów: 10 023.

 

Pogoń Szczecin – Wisła Płock 4:0
Gole: Kamil Drygas (17), Sebastian Kowalczyk (70), Adam Buksa (76), Igor Łasicki (85 samobójcza). Żółte kartki: Walukiewicz, Ricardo Nunes, Kowalczyk, Kożulj – Szymański, Varela, Uryga, Stępiński, Łasicki. Sędziował: Bartosz Frankowski. Widzów: 5514.

 

Śląsk Wrocław – Legia Warszawa 0:1
Gol: Cafu (34). Żółte kartki: Robak – Kante, Cafu. Czerwona kartka: Piech (60., Śląsk, za brutalny faul). Sędziował: Jarosław Przybył.
Widzów: 20 084.

 

Arka Gdynia – Zagłębie Lubin 3:1
Gole: Michał Nalepa (56), Maciej Jankowski (81 i 90) – Sasa Balić (12). Żółte kartki: Zarandia – Matras, Matuszczyk, Tosik, Dąbrowski, Bohar. Czerwona kartka: Tosik (55., za drugą żółtą). Sędziował: Szymon Marciniak.
Widzów: 7776.

 

Korona Kielce – Jagiellonia Białystok 1:1
Gole: Matej Pucko (54) – Arvydas Novikovas (18). Żółte kartki: Diaw, Marquez, Pucko, Rymaniak, Gardawski – Pospisil, Romanczuk, Bezjak, Świderski, Guilherme. Sędziował: Paweł Gil. Widzów: 8244.

 

Cracovia – Wisła Kraków 0:2
Gole: Jesus Imaz (19 i 32). Żółte kartki: Gol, Rapa, Siplak, Cabrera – Arsenić. Sędziował: Paweł Raczkowski. Widzów: 5123.

 

Grupa mistrzowska

1. Lechia                   11    21    20:13
2. Legia                     11    21    16:12
3. Wisła K.               11    20    20:10
4. Jagiellonia           11   20    17:13
5. Piast Gliwice       11    20   17:15
6. Korona                 11    19    15:12
7. Lech Poznań       11    17     17:14
8. Zagłębie Lubin   11    16    17:17

Grupa spadkowa

9. Arka Gdynia       11    14    12:11
10. Pogoń                11    13    13:13
11. Śląsk                   11    12    16:15
12. Miedź                 11    12    15:20
13. Wisła Płock       11    10    14:20
14. Górnik                11      9   11:17
15. Zagłębie S.         11      7    15:24
16. Cracovia             11     7      8:17

Zapłacą ekstraklasie jak za zboże

Mimo żenujących wyników w europejskich pucharach prawa telewizyjne do pokazywania meczów Lotto Ekstraklasy sprzedano za podwójnie wyższą cenę.

 

Oficjalnych informacji na ten temat jeszcze nie podano, ale z medialnych przecieków wynika, że prawa telewizyjne na dwa kolejne sezony Lotto Ekstraklasy (2019-2010 i 2020-2021) nabyły wspólnie NC+ i Telewizja Polska, płacąc za nie nieprawdopodobną kwotę 250 milionów złotych. Jeśli te informacje sie potwierdzą, będziemy świadkami chyba najdurniejszej tego typu transakcji na świecie. Obecna umowa, która wygaśnie po tym sezonie, obowiązywała przez cztery lata i kosztowała Canal + (po fuzji dzisiaj to nC+) 150 mln złotych, czyli około 37,5 mln złotych za sezon. Nowy kontrakt ma być zawarty tylko na dwa lata i kosztować 250 milionów, czyli 125 milionów złotych za sezon, co oznacza, że nC+ oraz Telewizja Polska przepłacą ponad trzykrotnie za produkt, który w ostatnich dwóch latach znacznie stracił na jakości.

Lwią część tej kwoty, bo 180 mln złotych, ma wyłożyć nC+, za co otrzyma prawo do pokazywania wszystkich spotkań. TVP dorzuca to tej puli 70 mln złotych za przywilej pokazywania hitowego meczu z każdej kolejki plus wszystkie gole i skróty z pozostałych spotkań. Umowa ma obowiązywać do końca sezonu 2020-2021, po jej wygaśnięciu przeprowadzony zostanie kolejny przetarg, tym razem na cztery sezony.

Trudno stwierdzić co sprawiło, że nabywcy zdecydowali się tak mocno przepłacić za prawo do pokazywania żenująco słabych spektakli piłkarskich oferowanych przez Lotto Ekstraklasę. W Europie mamy właśnie do czynienia z odwrotnym trendem i stacje telewizyjne płacą mniej nawet za Premier League czy Primera Division, chociaż w tych ligach poziom sportowy utrzymywany jest na wysokim poziomie.

 

Lotto Ekstraklasa: Słabo grają, ale chociaż strzelają

W piątkowych i sobotnich spotkaniach naszej piłkarskiej ekstraklasy poziom był żenujący, ale przynajmniej kibice, oprócz wrocławskich, obejrzeli grad goli.

 

Najwięcej widzów zgromadził mecz Śląska z Legią, ale ponad 20 tysięcy kibiców przybyłych na stadion we Wrocławiu obejrzało tylko jedną bramkę. Piłkarze obu drużyn nie pokusili się o stworzenie atrakcyjnego piłkarskiego widowiska, więc dla sympatyków Śląska, których przecież na trybunach była miażdżąca większość, w ten wieczór była to strata czasu i pieniędzy. O połowę mniej widzów pojawiło się na innej z aren Euro 2012, przez co mogący również pomieścić ponad 40 tysięcy osób stadion w Gdańsku wyglądał jakby na nim w ogóle nie było kibiców.

Ale te 10 tysięcy wiernych fanów Lechii przynajmniej obejrzało wysokie zwycięstwo swojej drużyny. Cztery bramki wbite outsiderowi ligi Zagłębiu Sosnowiec trudno traktować jako wielki wyczyn w odniesieniu do drużyny, która od początku sezonu zgłasza aspiracje do walki o mistrzostwo Polski. Takich ambicji nie mają Piast, Pogoń, Miedź czy Wisła Płock. Ich aspiracje sięgają co najwyżej zajęcia miejsca w ogonie grupy mistrzowskiej, bo z tego miejsca z ligi się już nie spada.

 

Wyniki 11. kolejki:

Miedź Legnica – Piast Gliwice 2:2
Gole: Mateusz Szczepaniak (5), Fabian Piasecki (45) – Michal Papadopulos (18), Artur Pikk (41 samobójcza). Widzów: 5223.

Górnik Zabrze – Lech Poznań 2:2
Gole: Jesus Jimenez (7), Szymon Żurkowski (49) – Pedro Tiba (55), Wołodymyr Kostewycz (77). Widzów: 11 764

Lechia Gdańsk – Zagłębie Sosnowiec 4:1
Gole: Patryk Lipski (8 i 62), Jarosław Kubicki (45), Flavio Paixao (50 karny) – Vamara Sanogo (23). Widzów: 10 023.

Pogoń Szczecin – Wisła Płock 4:0
Gole: Kamil Drygas (17), Sebastian Kowalczyk (70), Adam Buksa (76), Igor Łasicki (85 samobójcza). Widzów: 5514.

Śląsk Wrocław – Legia Warszawa 0:1
Gol: Cafu (34). Widzów: 20 084.

 

Liga kiepska to i jej lider też kiepski

Jagiellonia zagrała ze Śląskiem żenująco słabo i przegrała 0:4, ale mimo to utrzymała pozycję lidera, bo ścigające ją Wisła Kraków i Lechii nie zdobyły nawet punktu.

 

Po 10. kolejce różnica między zespołami z grupy mistrzowskiej i grupy spadkowej w tabeli ekstraklasy zrobiła się jeszcze wyraźniejsza, bo ósme Zagłębie Lubin i dziewiąty Śląsk Wrocław dzielą cztery punkty. Nie można mieć jednak pewności, że ten stan rzeczy utrzyma się na dłużej, bowiem nawet najlepsze zespoły grają w kratkę. Najlepszym dowodem są choćby porażki poniesione w tej kolejce przez prowadzącą w tabeli Jagiellonię, która na własnym stadionie dała się obić Śląskowi Wrocław aż 0:4.

Hat-trickiem w tym spotkaniu popisał się napastnik wrocławskiej drużyny Marcin Robak i dzięki temu powiększył swój bramkowy dorobek w tym sezonie do siedmiu trafień, zrównując się w klasyfikacji strzelców z dotychczasowym liderem Czechem Zdenkiem Ondraskiem z Wisły Kraków. Przy okazji warto zauważyć, że Robak, król strzelców ekstraklasy z sezonu 2014-2015 w barwach Pogoni Szczecin, jest w obecnych rozgrywkach jedynym polskim piłkarzem w ścisłej czołówce ligowych snajperów. Po sześć goli na koncie mają Portugalczyk Flavio Paixao (Lechia), Fin Petteri Forsell (Miedź Legnica) i Brazylijczyk Ricardinho (Wisła Płock).

Z potknięcia Jagiellonii nie skorzystała ścigające białostocczan w tabeli Lechia, która w Płocku przegrała z Wisłą 0:1, Wisła Kraków, ograna na własnym stadionie także 0:1 przez Koronę Kielce oraz Legia Warszawa, ograbiona przy Łazienkowskiej z dwóch punktów przez Arkę Gdynia. Z tego powodu różnica między pierwszym a ostatnim zespołem w grupie mistrzowskiej wynosi tylko trzy „oczka” i w tej sytuacji już w kolejnej serii spotkań może dojść do zmiany lidera. Ale w takiej słabej lidze bycie liderem to żaden wyczyn.

 

Nikt nie chce zatrudnić farbowanego lisa

Były reprezentant Polski Eugen Polanski od czerwca pozostaje bez klubu. Piłkarz jest skłonny przyjąć ofertę nawet w egzotycznych krajach, tylko w Polsce grać nie chce, bo w Lotto Ekstraklasie za mało płacą. To już woli zakończyć karierę.

 

Eugen Polanski urodził się w Sosnowcu jako Bogusław Eugeniusz Polański. Jego ojciec był również piłkarzem występującym na poziomie polskiej III ligi[24]. W wieku trzech lat wyemigrował z rodzicami do Niemiec. Rodzina zamieszkała w miejscowości Viersen w pobliżu granicy z Holandią. Podczas wyrabiania nowych dokumentów w Niemczech, tamtejsi urzędnicy uznali, że nie ma niemieckiego odpowiednika imienia Bogusław, więc do nowych dokumentów wpisano Eugen jako odpowiednik jego drugiego imienia. Polanski ukończył niemieckie gimnazjum im. Erazma z Rotterdamu w Viersen, a następnie wyższą szkołę zawodową ekonomii i administracji w Moenchengladbach.

Do 2011 roku w publicznych wypowiedziach stanowczo twierdził, że chociaż urodził się w Polsce, to czuje się Niemcem i chciałby reprezentować barwy drugiej ojczyzny. Ale ponieważ jego usługami w kadrze Niemiec nie było zainteresowania, w 2011 roku zmienił zdanie, wystąpił o polski paszport i dostał powołanie od ówczesnego selekcjonera Franciszka Smudy. Nie był jedynym graczem pozyskanym w ten sposób dla reprezentacji, ale to jemu najczęściej przypisywano łatkę „farbowanego lisa”, przypominając jego wcześniejsze zapewnienia o przywiązaniu do Niemiec. Zagrał jednak w Euro 2012, potem znalazł się też w kadrze Waldemara Fornalika, a nawet Adama Nawałki, lecz w maju 2014 roku niespodziewanie ogłosił, że rezygnuje z dalszych występów w biało-czerwonych barwach. Potem tej decyzji żałował, przepraszał za krytyczne wypowiedzi i był gotów wrócić, lecz drzwi do polskiej kadry pozostały dla niego zamknięte.

Latem tego roku Polanskiemu wygasł pięcioletni kontrakt z Hoffenheim, a klub nie wyraził zainteresowania jego przedłużeniem. 32-letni środkowy pomocnik liczył, że szybko znajdzie nowego pracodawcę, lecz minęło kilka miesięcy, a on wciąż jest bezrobotny. Latem chęć jego zatrudnienia wyraziła Pogoń Szczecin, ale 19-krotny reprezentant Polski uznał, że byłaby to dla niego sportowa degradacja, skoro do tej pory w 1. Bundeslidze zaliczył 254 mecze i strzelił czternaście goli. Jeden sezon grał też w hiszpańskiej La Liga w barwach Getafe. Pewnie dlatego oczekuje gaży w wysokości 15 tys. euro tygodniowo netto. To jednak nie tylko dla polskich klubów stanowczo zbyt wygórowane żądanie.

 

Lotto Ekstraklasa: Jagiellonia przed Piastem

Wisła Kraków przegrała u siebie z Koroną 0:1 i zmarnowała okazję do powrotu na pozycję lidera. Punkty zgubiła też Legia Warszawa, ale topór zawisł nad głową trenera Zagłębia Lubin Mariusza Lewandowskiego.

 

Drużyna „Białej Gwiazdy” w przypadku pokonania Korony Kielce awansowałaby na pozycję lidera, bo wyprzedzające wiślaków w tabeli zespoły Lechii Gdańsk i Legii Warszawa nie wygrały swoich meczów. Gdańszczanie przegrali w Płocku z Wisłą 0:1, a mistrzowie Polski tylko zremisowali u siebie z Arka Gdynia 1:1. Krakowianie przegrali jednak z Koroną 0:1 i zamiast awansować, spadli na szóste miejsce, a kielczanie powędrowali w górę na czwartą pozycję. Po zwycięstwie 1:0 nad Górnikiem Zabrze wiceliderem rozgrywek została prowadzona przez byłego selekcjonera reprezentacji Polski Waldemara Fornalika ekipa Piasta Gliwice. Natomiast osłabiona letnią wyprzedażą najlepszych graczy drużyna z Zabrza zjechała w tabeli do strefy spadkowej i ma coraz większą stratę do najgorszego zespołu w grupie mistrzowskiej. Wygląda na to, że Górnik w tym sezonie będzie walczył co najwyżej o utrzymanie w ekstraklasie.

A nie będzie to łatwa walka, bo w grupie spadkowej rywalizacja jest wyrównana i nawet dołujące od początku rozgrywek ekipy Pogoni Szczecin, Cracovii czy Zagłębia Sosnowiec zaczynają podnosić się z kolan. Pogoń wygrała w Lubinie z „Miedziowymi” 2:0 i było to drugie z rzędu zwycięstwo „Portowców”, którzy mają już na koncie 10 punktów, o dwa więcej od Górnika. Szczecinianie mocno skomplikowali sytuację trenera Zagłębia Mariusza Lewandowskiego, do pracy którego szefowie lubińskiego klubu mają coraz większe zastrzeżenia. W podobnej sytuacji przez 10. kolejką był w Lechu Poznań Ivan Djurdjević.

 

Olkowski jak feniks

Zdumiewający jest renesans formy jaki w drugoligowym angielskim Boltonie przeżywa obecnie 28-letni prawy obrońca Paweł Olkowski. Aż trudno zrozumieć jakim cudem ten piłkarz pół roku temu w niemieckim FC Koeln był wyrzucany do zespołu rezerw.

 

Olkowski na szersze piłkarskie wody wypłynął w Górniku Zabrze pod wodzą ówczesnego trenera tej drużyny Adama Nawałki, u którego też zadebiutował w reprezentacji Polski. Jeśli tylko nie miał kontuzji był powoływany do kadry dość regularnie. Grał w meczach towarzyskich oraz w eliminacjach do turnieju Euro 2016. W sumie przez dwa lata w biało-czerwonych barwach uzbierał 13 występów. Nie miał też w tym czasie problemów z miejscem w składzie FC Koeln, do którego trafił za godziwą sumę z zabrzańskiej ekipy. O powołania zrobiło się trudniej, gdy w Kolonii przestał łapać się do pierwszej jedenastki, co przydarzyło mu się po raz pierwszy na wiosnę sezonu 2015-2016. Na mistrzostwa Europy do Francji nie pojechał, a że potem jego kłopoty w kolońskim klubie robiły się coraz większe, Nawałka całkowicie wykreślił jego nazwisko ze swego notesu.

W sezonie 2017-2018 Olkowski nie miał już nawet miejsca w szerokiej kadrze meczowej FC Koeln, chociaż zespół grał fatalnie i ostatecznie z hukiem wyleciał z 1. Bundesligi. Latem poniżany notorycznie w niemieckim klubie polski piłkarz rozwiązał umowę za porozumieniem stron. Gdy wkrótce potem podpisał kontrakt z drugoligowym Boltonem, zostało to uznane za niespodziankę. A już niemal prawdziwą sensacją stało się to, że Olkowski od pierwszej kolejki zaczął występować w wyjściowej jedenastce angielskiego drugoligowca.

„On grał na najwyższym poziomie w Bundeslidze oraz w reprezentacji. Gdy analizowałem jego występy, to z każdym podobał mi się coraz bardziej. Dlatego nie bałem się na niego postawić od razu. Ma fajne podejście do futbolu i jest dobrze przygotowany fizycznie” – tłumaczył swoją decyzję trener Boltonu Phil Parkinson.

Wysoka forma, pełne zaufanie ze strony trenera oraz życzliwy klimat w klubie zaprocentowały. Olkowski ma chyba najlepsze wejście w sezon w całej swojej karierze. Nawet lepsze niż miał w FC Koeln, gdzie też szybko wszedł do podstawowego składu. Spodobał się kibicom Boltonu, którzy docenili jego zaangażowanie i piłkarskie umiejętności. Z obsadą prawej flanki obrony Bolton od kilku lat miał problem, który po przybyciu Olkowskiego zniknął. Jego grę doceniaj też nieskore do pochwał dla polskich graczy angielskie media. Umieszczono go już w jedenastce kolejki i uważa za czołowego prawego obrońcę w Championship.

Trudno powiedzieć jak długo Olkowski utrzyma się na tym poziomie, ale pytanie o jego powrót do reprezentacji jest jak najbardziej zasadne. Sportowo druga liga angielska bije przecież naszą ekstraklasę na głowę.

 

Wiślacy przegrywają nie tylko na boisku

Wisła Kraków przegrała w Szczecinie z Pogonią i straciła pozycję lidera. Nie to jednak jest w tej chwili największym zmartwieniem działaczy tego klubu.

 

Dziewięć kolejek kibice Pogoni Szczecin musieli czekać na pierwsze zwycięstwo ich drużyny w ekstraklasie. W końcu się jednak doczekali, a dodatkową premią było to, że „Portowcy” pokonali aktualnego lidera rozgrywek Wisłę Kraków. Wiślacy po tej porażce już nie są przodownikami, ale ten fakt przeszedł bez większego echa, bo od tygodnia „Biała Gwiazda” ponosi wizerunkowe straty po emisji przez TVN telewizyjnego reportażu o wpływie kiboli na działalność tego klubu w ostatnich latach.

Władze Wisły dopiero w miniony piątek ustosunkował się do zarzutów postawionych we wspomnianym reportażu. „Prezentowane w ostatnim okresie materiały szkalujące Wisłę oparte są na postawionej apriorycznie tezie, której potwierdzeniem ma być zręcznie zmontowany zbiór okoliczności, w większości nie mający żadnego związku z naszym klubem. Redaktor realizujący program wielokrotnie kontaktował się z nami drogą mailową i na każde pytanie uzyskał odpowiedź. Nie wykorzystał ich jednak w swoim materiale. Przestępcy nie przejęli Towarzystwa Sportowego Wisła Kraków ani Wisły Kraków SA. Żadna osoba wchodząca w skład organów Wisły Kraków SA lub TS Wisła nie jest przestępcą. Co więcej nie toczą się żadne postępowania przeciwko żadnej z tych osób” – napisano w oświadczeniu. Wisła zapowiedziała pozwy sądowe przeciwko autorom reportażu.

 

Wyniki 9. kolejki:

Pogoń Szczecin – Wisła Kraków 2:1, Miedź Legnica – Legia Warszawa 1:4, Lechia Gdańsk – Zagłębie Lubin 3:3, Arka Gdynia – Lech Poznań 1:0, Cracovia – Wisła Płock 3:1,  Śląsk Wrocław – Piast Gliwice 4:1. Niedzielny mecz Górnika Zabrze z Jagiellonią zakończył się po zamknięciu wydania. Mecz Korony Kielce z Zagłębiem Sosnowiec odbędzie się w poniedziałek.

 

Wyniki 8. kolejki Lotto Ekstraklasy

Wyniki 8. kolejki:

 

Zagłębie Lubin – Śląsk Wrocław 4:0
Gole: Filip Starzyński (40), Filip Jagiełło (45), Marcin Robak (84 samobójcza), Dawid Pakulski (88). Żółte kartki: Balić, Tosik – Robak, Cholewiak, Celeban. Czerwona kartka: Cholewiak (57., za drugą żółtą). Sędziował: Szymon Marciniak. Widzów: 6107.

 

Jagiellonia Białystok – Cracovia 3:1
Gole: Bartosz Kwiecień (44), Cillian Sheridan (53 i 70) – Airam Cabrera (74). Żółte kartki: Frankowski, Bezjak, Burliga – Hernandez, Rapa, Siplak. Sędziował: Jarosław Przybył. Widzów: 9510.

 

Wisła Płock – Miedź Legnica 2:1
Gole: Alan Uryga (30), Bartłomiej Sielewski (49) – Rafał Augustyniak (10), Petteri Forsell (45). Żółta kartka: Łukowski (Wisła). Sędziował: Tomasz Musiał. Widzów: 3892.

 

Piast Gliwice – Arka Gdynia 1:0
Gol: Michal Papadopulos (62). Żółte kartki: Bohdanow, Danielak (Arka). Czerwona kartka: Bohdanow (42., Arka, za drugą żółtą). Sędziował: Bartosz Frankowski.
Widzów: 4003.

 

Wisła Kraków – Lechia Gdańsk 5:2
Gole: Zdenek Ondrasek (18), Jakub Bartkowski (45), Dawid Kort (64), Kamil Wojtkowski (75), Rafał Boguski (83) – Patryk Lipski (6), Flavio Paixao (38 k). Żółte kartki: Boguski, Kostal – Lipski, Mladenović. Sędziował: Paweł Gil. Widzów: 23 052.

 

Pogoń Szczecin – Korona Kielce 1:1
Gole: Radosław Majewski (3) – Elhadji Pape Diaw (65). Żółte kartki: Malarczyk, Żubrowski (Korona). Sędziował: Piotr Lasyk.
Widzów: 6361.

 

Legia Warszawa – Lech Poznań 1:0
Gol: Dominik Nagy (31). Żółte kartki: Carlitos, Jędrzejczyk, Andre Martins – De Marco. Sędziował: Daniel Stefański.
Widzów: 22 655.

 

Zagłębie Sosnowiec – Górnik Zabrze 1:1
Gole: Vamara Sanogo (17) – Igor Angulo (85). Żółte kartki: Udovicić, Wrzesiński, Mraz, Torunarigha – Matuszek. Sędziował: Mariusz Złotek. Widzów: 4824.

 

Grupa mistrzowska

1. Wisła Kraków        8   17    17:7
2. Lechia Gdańsk      8   17    13:8
3. Jagiellonia             8   16    13:7
4. Piast Gliwice         8   16    13:9
5. Zagłębie Lubin     8   15    13:9
6. Legia Warszawa   8   14   10:10
7. Lech Poznań         8   13    13:10
8. Korona Kielce      8   12    10:10

Grupa spadkowa

9. Miedź Legnica      8    11   11:12
10. Górnik Zabrze    8     8    8:11
11. Wisła Płock          8     7  12:13
12. Arka Gdynia       8      7    7:9
13. Zagłębie S.           8     6  12:16
14. Śląsk Wrocław    8     6    8:13
15. Pogoń Szczecin   8     4    5:12
16. Cracovia               8     3    4:13

Lotto Ekstraklasa: Wisła na górze, Pasy na dole

W hicie 8. kolejki piłkarskiej ekstraklasy Wisła Kraków rozbiła Lechię Gdańsk 5:2 i jest nowym liderem rozgrywek. Zdecydowanie gorzej wiedzie się lokalnemu rywalowi wiślaków. Cracovia notuje najgorszy ligowy start w historii.

 

Wisła wróciła na ligowy szczyt po 390 dniach przerwy. Ostatni raz była liderem ekstraklasy po 5. kolejce poprzedniego sezonu – w kolejnej serii spotkań z pierwszego miejsca strąciło ją Zagłębie Lubin, które pokonało ją w bezpośrednim pojedynku. Teraz to Biała Gwiazda sama zdetronizowała lidera i to sposób niepozostawiający wątpliwości co do tego, kto jest najlepszą drużyną początku sezonu. Efektowny triumf nad niepokonaną dotąd Lechią to kolejna po rozbiciu Lecha w Poznaniu (5:2) demonstracja siły drużyny Macieja Stolarczyka.

 

Kibole rządzą na Reymonta?

Sukces krakowian jest zaskakujący, bo przed startem sezonu ekipa „Białej Gwiazdy” była lokowana w grupie drużyn skazanych na walkę o utrzymanie. Klub był na skraju bankructwa, a z zespołu odeszli kluczowi gracze, jak Carlitos, Tomasz Cywka, Pol Llonch, Fran Velez. Latem do obozu wiślaków dołączyli jedynie Mateusz Lis z I-ligowego Rakowa Częstochowa oraz niechciany w Pogoni Szczecin Dawid Kort. Ze skleconego naprędce zespołu trener Maciej Stolarczyk stworzył zespół, który jak na razie na boisku zwycięża.

Nie ustrzegło to „Białej Gwiazdy” przed wizerunkową katastrofą jaką bez wątpienia była emisja przez TVN reportażu dziennikarza śledczego „Superwizjera” Szymona Jadczaka, w którym pokazano jaki ogromny wpływ na działania Wisły Kraków mają kibole zrzeszeni w nieformalnej grupie szalikowców Wisły nazywanej „Sharks”. To tak naprawdę są brutalni przestępcy, którzy swoich wrogów atakują maczetami, a od członków własnej grupy potrafią wyegzekwować posłuszeństwo nie mniej okrutnymi metodami. Jednemu z działaczy, który buntował się przeciwko przejęciu klubu przez chuliganów, spalono samochód. Jadczak postawił też tezę, że gangsterzy po przejęciu kontroli nad Wisłą osadzili w klubie na fotelu prezesa „swojego człowieka” Marzenę Sarapatę. Jedna ze zorganizowanych akcji mających wprowadzić w chaos i ułatwić przejęcie kontroli na Reymonta 22, była słynny atak na stadion racami podwieszanymi pod balony, którą dowodził Damian Dukat, późniejszy wiceprezes klubu. Dukat zrezygnował ze stanowiska jeszcze przed emisją materiału, ale pozostał w zarządzie Towarzystwa Sportowego Wisła, które jest właścicielem klubu.

Jak to się stało, że stadionowy chuligan stał się jednym z bardziej rozpoznawalnych działaczy piłkarskich w naszym kraju? Na to pytanie Szymon Jadczak jednoznacznej odpowiedzi nie znalazł. A zarząd Wisły Kraków w oficjalnym oświadczeniu napisał, że wszystko co pokazano w programie TVN to „kłamstwa i bezpodstawne oskarżenia”.

 

Fatalny start Cracovii

Po drugiej stronie krakowskich Błoń kłopotów też nie brakuje. Cracovia w 8. kolejce przegrała na wyjeździe z Jagiellonią Białystok 1:3 i chyba na dobre ugrzęzła na dnie ligowej tabeli. Ten najgorszy ligowy start „Pasów” w historii obala mit Michała Probierza jako najlepszego polskiego trenera. Obecny sezon jest już jego drugim w Cracovii i zgodnie z jego obietnicami zespół miał włączyć się do walki o europejskie puchary. Ba, tuż przed startem rozgrywek Probierz zaszarżował jeszcze śmielej ogłaszając, że jego celem na ten sezon jest mistrzostwo Polski. Rzeczywistość brutalnie zweryfikowała te nader odważne deklaracje 45-letniego szkoleniowca. Po ośmiu kolejkach Cracovia ma na koncie zaledwie trzy punkty i zajmuje ostatnie miejsce w tabeli Lotto Ekstraklasy. Na ten skromny dorobek składają się trzy remisy i aż pięć porażek. Do tego krakowianie mają najgorszy stosunek bramek straconych do zdobytych (4:13) w całej lidze.

Rozmiar katastrofy najlepiej obrazuje fakt, że nigdy wcześniej Cracovia nie zaczęła rozgrywek tak źle, a trwający sezon jest już jej 40. w najwyższej lidze. Nawet po ośmiu kolejkach edycji 2011-2012, w której po raz ostatni spadła z ekstraklasy, miała korzystniejszy bilans (1-2-5, 6:11) i nie zamykała ligowej tabeli. Rok wcześniej było gorzej (1-1-6, 7:15), ale i tak lepiej niż teraz, co oznacza, że zespół Probierza pod tym względem jest najgorszy w historii krakowskiego klubu. Żaden inny zespół nie spadał z ekstraklasy częściej od Cracovii (8), ale nawet w innych sezonach, po których krakowianie żegnali się z najwyższą ligą, nie mieli tak skromnego dorobku po ośmiu pierwszych kolejkach. Ten falstart to także porażka Probierza, który w naszej najwyższej klasie rozgrywkowej pracuje już od 12 lat i w żadnym z ośmiu klubów, w których był trenerem, nie zaczął sezonu w tak fatalnym stylu.

 

Wyniki 8. kolejki:

Zagłębie Lubin – Śląsk Wrocław 4:0
Gole: Filip Starzyński (40), Filip Jagiełło (45), Marcin Robak (84 samobójcza), Dawid Pakulski (88).
Jagiellonia Białystok – Cracovia 3:1
Gole: Bartosz Kwiecień (44), Cillian Sheridan (53 i 70) – Airam Cabrera (74).
Wisła Płock – Miedź Legnica 2:1
Gole: Alan Uryga (30), Bartłomiej Sielewski (49) – Rafał Augustyniak (10), Pet Forsell (45).
Piast Gliwice – Arka Gdynia 1:0
Gol: Michal Papadopulos (62).
Wisła Kraków – Lechia Gdańsk 5:2
Gole: Zdenek Ondrasek (18), Jakub Bartkowski (45), Dawid Kort (64), Kamil Wojtkowski (75), Rafał Boguski (83) – Patryk Lipski (6), Flavio Paixao (38 karny).