Trzeci etap wychodzenia z epidemii

Wreszcie pozdrowienia z Włoch, a nie z czerwonej strefy.

Włochy wracają do normalności szybciej, niż się tego wszyscy spodziewali. „Nowa normalność” nie jest wcale aż tak bardzo inna od tej starej.
Od 15 czerwca kraj wszedł w tzw. „trzeci etap” wychodzenia z kryzysu epidemiologicznego. Otworzono kina i teatry. W spektaklach i seansach zamkniętych może uczestniczyć do 200 osób. Można organizować koncerty i imprezy masowe na wolnym powietrzu z udziałem do 1 tys. osób. Dzieci mogą brać udział w obozach i koloniach letnich. Można przemieszczać się po całym terytorium kraju (respektując normy poszczególnych regionów) oraz wyjeżdżać za granicę do krajów UE i Wielkiej Brytanii. Nie można jeszcze uprawiać sportów grupowych i tańczyć w dyskotekach.
Nadal istnieją zakazy i ograniczenia. Wciąż obowiązuje nakaz noszenia maseczek w pomieszczeniach zamkniętych i w środkach komunikacji. Większa część Włochów nosi je również na powietrzu, gdy ma kontakt z innymi osobami. Obowiązuje nadal zakaz zgromadzeń w miejscach publicznych.
Zachowanie dystansu społecznego co najmniej jednego metra oraz częsta dezynfekcja rąk stały się normą.
Ostatnie 40 dni były dla kraju wielką próbą, być może nawet większą niż sama kwarantanna. Wyjście z domu po blisko dwóch miesiącach zamknięcia, powrót do codziennych obowiązków, odmrożenie gospodarcze, rozpoczęcie życia społecznego ze świadomością, że epidemia jeszcze nie wygasła i że nie ma pewności czy znów nie powróci. To było jak poruszanie się we mgle. Posuwanie się do przodu krok po kroku, dzień po dniu, tydzień po tygodniu, kontrolując statystyki i krzywą epidemiologiczną. Podskórny strach, że z dnia na dzień może wybuchnąć jakieś nowe ognisko zakażeń, co doprowadzi do konieczności wprowadzenia powtórnego lock down, towarzyszył wszystkim.
Wróciła movida
Gdy 4 maja, po 55 dniach zniesiono oficjalnie kwarantannę i ludzie wyszli na ulice, czuć było wielką ostrożność i nieufność. Poszło dobrze. Lepiej niż się spodziewano. Transport publiczny, pomimo wielu zastrzeżeń, zdał egzamin. W tak wielkim i chaotycznym mieście jakim jest Rzym to stanowiło prawdziwe wyzwanie. Wiele osób zaczęło przemieszczać się na rowerze lub hulajnogach. Od 18 maja ruszył handel detaliczny, otworzono bary, restauracje, salony kosmetyczne i fryzjerskie (choć początkowo przewidywano ich otwarcie dopiero na 1 czerwca).
Ze względu na zachowanie dystansu, restauracje i bary musiały ograniczyć ilość stolików wewnątrz lokali, ale w zamian mają możliwość bezpłatnego ustawienia ich na zewnątrz. Nie wprowadzono ścianek z pleksi dzielących stoliki. Ludzie nie siadają naprzeciw siebie i obok siebie, jak dawniej, lecz naprzemiennie, opuszczając jedno miejsce, co pozwala zachować odległość. Kelnerzy obsługują w maseczkach i rękawiczkach. Karta dań jest w formie elektronicznej lub wypisana kredą na dużej tablicy. Włosi zaczęli znowu chodzić do restauracji, na aperitiwy, na kawę do baru. Lokale nie są jednak pełne. W wielu znacząco spadły obroty ze względu na brak turystów lub na smart working (osoby nie przychodzące do biura nie korzystają z usług gastronomicznych). Wszyscy z konieczności stali się bardziej oszczędni. Kryzys gospodarczy wywołany pandemią dotyka kieszenie. To przenosi się na handel i na usługi, i na całą gospodarkę.
Od dwóch tygodni otworzono ponownie również wielki rzymski pchli targ – Porta Portese. To miejsce, w którym w każdą niedzielę robi się największe ludzkie zbiorowisko. Wejścia są kontrolowane, reglamentowana ilość osób, obowiązują maseczki oraz pomiar temperatury. Wszyscy mają nadzieję, że to wystarczy i nie powtórzy się sytuacja, jak ta aktualnie w Pekinie. Zagrożenie wybuchu nowych ognisk koronawirusa i druga fala pandemii to nadal przerażające widmo.
Do włoskich miast wróciła movida. Rzymskie Zatybrze wieczorami znowu stało się gwarne i pełne młodzieży stojącej przed barem z napojami w ręku i cieszącej się życiem jak dawniej. Po dość burzliwym pierwszym weekendzie, podczas którego przez miasto przeszły hordy nowych lancknechtów, pozostawiając po sobie śmieci i maseczki jednorazowe, sytuacja społeczna jest trochę mniej napięta. Ludzie się wyluzowali. Może nawet za bardzo… – jak twierdzą niektórzy.
Włochy przeżyły już nie jedną epidemię i nie jedną kwarantannę w swojej długiej historii. Tutaj najlepszą bronią przeciwko zarazie i innym jej konsekwencjom jest zdrowy rozsądek. Miejmy nadzieję, że go nie zabraknie…
Do Włoch wracają turyści
Pierwsi pojawili się Niemcy. Plażują nad włoskim morzem, można ich spotkać nawet w Rzymie.
Od 3 czerwca do Włoch można przyjeżdżać na wakacje bez obowiązku kwarantanny. Nie wprowadzono osławionego „paszportu sanitarnego”, nad którym dyskutowano burzliwie i długo, ale który w przypadku Covid-19 nie miałby żadnego sensu. W poszczególnych regionach istnieją ściślejsze zalecenia, do których trzeba się zastosować – dotyczy to przede wszystkim rejestracji pobytu dającej możliwość kontaktu w przypadku podejrzenia o zakażenie Sars-Cov-2. Nie wprowadzono również brzydkich i nieekologicznych parawanów plażowych z pleksi na plażach, o których rozprawiały długo i namiętnie wszystkie media świata. Nie ma obowiązku używania internetowych aplikacji, przez które trzeba się rejestrować by wybrać się nad morze, rezerwując leżak i parasol. Na plażach obowiązuje zachowanie dystansu i higieny, no i oczywiście zdrowy rozsądek.
Przyjeżdżając do Włoch i przemieszczając się po kraju należy rezerwować hotele i promy z wyprzedzeniem, najlepiej internetowo. Właściciele hoteli, apartamentów i b&b mają obowiązek zachowania listy gości przez 20 dni, przestrzegając zasad ustawy o prywatności, w celu umożliwienia szybkiego kontaktu z nimi w przypadku podejrzenia o narażenie na zakażenie koronawirusem.
Od 1 czerwca ponownie otworzyły swoje podwoje Koloseum i Muzea Watykańskie (znajdujące się na terenie Państwa Watykańskiego), a także wszystkie inne włoskie muza i zabytki, tak chętnie zawsze odwiedzane. Choć nowe zasady wizyt są podobne, warto zawsze sprawdzić na stronach internetowych jak to wygląda w poszczególnych placówkach. Przede wszystkim ze względu na fakt, że została ograniczona ilość osób mogących dziennie odwiedzać zabytki i muzea – zakup biletów i rezerwacja terminu z konkretną godziną odbywa się przez internet. Została ograniczona liczebność grup. Przed wejściem jest mierzona temperatura i osoby z gorączką powyżej 37,5 stopnia C nie są wpuszczane do środka. Podczas zwiedzania obowiązuje maseczka i zachowanie dystansu przynajmniej 1 metra. Przed wejściem należy zdezynfekować ręce żelem umieszczonym w pojemniku. Nie można wymieniać się napojami (pić z tej samej butelki lub kubeczka plastikowego) i jedzeniem.
Już 18 maja została otworzona Bazylika św. Piotra, a 9 czerwca Panteon. Przed wejściem znajdują się termoskanery oraz dozowniki żelu dezynfekującego. Kolejka jest regulowana przez pasy wyznaczające na ziemi odległość przynajmniej jednego metra. Po długim okresie zamknięcia z powodu kwarantanny wejście do tych wspaniałych świątyń kultury i wiary jest niesamowitym przeżyciem.
Wreszcie ruszyła wystawa poświęcona Rafaelowi z okazji 500 rocznicy jego śmierci. Trudno jednak będzie ją obejrzeć, gdyż bilety zostały już praktycznie wysprzedane, choć ekspozycję w Scuderie del Quirinale przedłużono do końca sierpnia.
Rzym, w którym brakuje turystów, wydaje jest dobrze przygotowany na ich powtórne przyjęcie. Jest jak zawsze majestatyczny i zachwycający pięknem swoich zabytków. Znowu stał się hałaśliwy i chaotyczny, jak przed pandemią koronawirusa. Pod Fonatnną di Trevi jest już tłoczno. Wszyscy robią sobie selfie w maseczkach…
Teraz nas wszystkich czeka nowy sprawdzian – loty… Będziemy uczyć się latać ponownie, z większymi trudnościami, jak po 11 września…
Wreszcie dobre wiadomości
Patrzę z ulgą na statystyki z 16 czerwca 2020 roku i myślę o tych tragicznych dniach, w których pisałam „Pozdrowienia z czerwonej strefy” zaczynając od liczenia zmarłych… Od początku wybuchu epidemii we Włoszech patogenem Sars-Cov-2 zaraziło się łącznie 237.000 osób, zmarło 34.405, wyzdrowiało 178.526. Aktualnie według oficjalnych statystyk jest 24.569 osób pozytywnych, z czego 3.301 znajduje się w szpitalu, a 177 z nich wymaga intensywnej terapii. W ciągu ostatniej doby na koronawirusa zmarły 34 osoby. Aż 85 proc. wszystkich przypadków dotyczy Lombardii.
To wiadomości bardzo pozytywne, w porównaniu z tymi, jakie z frontu koronawirusa nadchodziły w marcu i kwietniu. Pandemia we Włoszech jeszcze nie wygasła, ale jest dobrze. „Wszystko będzie dobrze!” – głosiły napisy w oknach i na balkonach w czasie kwarantanny. Miejmy nadzieję, że tak będzie.
Cieszę się, że wreszcie pozdrawiam Was z Włoch, a nie z czerwonej strefy.