Gospodarka 48 godzin

Rozkład kolejowo-autobusowy

W niedzielę, 30 sierpnia, zmienił się rozkład jazdy PKP, choć raczej należy tu mówić o rozkładzie autobusowym. I tak, autobusy zamiast pociągów zaczęły kursować na odcinku Zgierz – Kutno. Składy PKP Intercity z Łodzi do Kutna jeżdzą zmienioną okrężną trasą przez Koluszki i Łowicz. Pod koniec sierpnia ruszyły roboty na jednotorowej linii na odcinku Zgierz – Ozorków – Łęczyca. Od 10 września na odcinkach Kraków – Zakopane oraz Sucha Beskidzka – Szaflary za pociągi również będą kursować autobusy. Autobusowa komunikacja zastępcza jest też na odcinku Kraków Płaszów – Bielsko Biała. Jak widać, odradzanie polskich kolei polega na tym, że coraz częściej zastępują ją autobusy. Są też jednak i naprawdę dobre zmiany. Między Lublinem a Dęblinem pociągi zaczęły kursować po drugim zmodernizowanym torze. Tym samym na całym odcinku Lublin – Pilawa ruch się wreszcie odbywa po obu torach. Wróciły też pociągi na odcinek Otwock – Pilawa. Bezpośrednio, bez przesiadek na autobusy, można jeździć już z Kłodzka do Wałbrzycha. Codziennie zaczął kursować pociąg Olsztyn – Kołobrzeg – Olsztyn, pojawiło się wieczorne połączenie pomiędzy Warszawą i Krakowem oraz skład Warmia relacji Olsztyn – Kraków.

Wymuszona nowelizacja
Rada Ministrów musiała znowelizować tegoroczny budżet. Pierwotne plany nie wytrzymały konfrontacji z pandemią. Rząd twierdzi, że rozprzestrzenianie się koronawirusa przyczyniło się do największego kryzysu gospodarczego ostatnich lat, który wpłynął na gwałtowne wyhamowanie aktywności gospodarczej w Polsce i innych krajach dotkniętych pandemią. Rada Ministrów zachowuje jednak urzędowy optymizm i chwali się, że: „W rezultacie działań rządu skala załamania PKB w Polsce w II kwartale 2020 r. była zdecydowanie mniejsza, a zakładana, prognozowana siła odbicia w III kwartale br. będzie odpowiednio większa”. Nie bardzo jednak wiadomo, od czego była mniejsza i od czego ma być odpowiednio większa.
Rząd przewiduje, że w 2020 r. dochody budżetu państwa będą niższe od zaplanowanych pierwotnie w ustawie budżetowej na ten rok o 36,7 mld zł i wyniosą 398,7 mld zł. Wydatki budżetu zostały zaś zaplanowane na 508,0 mld zł, co oznacza, że będą one wyższe o 72,7 mld zł od wcześniej przewidzianych w budżecie na 2020 r. Deficyt budżetu państwa ma wynieść aż 109,3 mld zł, wobec zakładanego pierwotnie zerowego deficytu. Rząd prognozuje, że w całym 2020 r. nasz produkt krajowy brutto obniży się o 4,6 proc, wobec wzrostu o 4,1 proc. rok wcześniej (i wzrostu 3,7 proc. zakładanego w ustawie budżetowej na 2020 r.). Rozmaici eksperci dość zgodnie przewidywali spadek PKB w tym roku o 3,8-3,5 proc. Bardziej wiarygodne okazały się jednak prognozy Międzynarodowego Funduszu Walutowego i Komisji Europejskiej, które mówiły, że polska gospodarka skurczy się właśnie o 4,6 proc. Spadnie też zatrudnienie w gospodarce narodowej – o 2,4 proc. (wobec wzrostu o 1,5 proc. w 2019 r. i 0,5 proc. zakładanych wcześniej w tegorocznej ustawie budżetowej). Na koniec roku Rada Ministrów przewiduje wzrost bezrobocia do 8 proc., z 5,2 proc. na koniec 2019 r. (oraz 5,1 proc. założonych w budżecie na 2020 r.). Przeciętna inflacja powinna zwiększyć się do 3,3 proc., wobec 2,3 proc. rok wcześniej.