Mniejszości seksualne służą gospodarce

Sposób na bogactwo: poprawa praw i ochrony osób LGBT+ tylko o 10 proc. da wzrost produktu krajowego brutto o co najmniej 3100 euro na każdego Polaka.
Raport organizacji Koalicja Open For Business wskazuje, że uwzględnianie sytuacji i potrzeb osób LGBT+ (ten plus oznacza tzw. osoby interpłciowe, kiedyś w węższym znaczeniu nazywane hermafrodytami lub obojnakami) w krajach Europy Środkowo-Wschodniej, ma pozytywny związek z zagranicznymi inwestycjami, pozyskiwaniem wykwalifikowanych pracowniczek i pracowników, oraz wynikami finansowymi danych podmiotów. Natomiast dyskryminacja osób LGBT+ powoduje, jak precyzyjnie obliczono, utratę aż 1,75 proc. rocznego produktu krajowego brutto krajów Europy Środkowo-Wschodniej.
Informacja o raporcie nie podaje jaki dokładnie udział w tej utracie ma nieuwzględnianie potrzeb kolejnych liter w terminie LGBT+, czyli lesbijek, homoseksualistów, biseksualistów oraz wspomnianych osób interpłciowych. Nie dowiadujemy się też niestety, o ile wyższy jest PKB krajów Europy Północno-Zachodniej w wyniku uwzględniania sytuacji i potrzeb osób LGBT+.
W każdym razie autorzy raportu zwracają uwagę na „znaczącą ekonomiczną przewagę firm i państw” dbających o tzw. inkluzywne (czyli przyjmujące wszystkich na swe nomen omen łono) społeczeństwo. Pierwszym przykładem przewagi, który od razu tu się nasuwa są oczywiście Chiny, ale wspomniany raport dotyczy tylko Europy.
Według raportu Koalicji Open For Business , „Analiza danych społeczno-ekonomicznych w Polsce, Ukrainie, Rumunii i na Węgrzech wykazuje wysokie koszty dyskryminacji”. Natomiast wprowadzenie dobrych praktyk w miejscach pracy i instytucjonalnej ochrony osób LGBT+ (niestety, brak wskazania na czym ta instytucjonalna ochrona miałby polegać) mogłoby mieć pozytywny wpływ na całą gospodarkę.
Raport podkreśla, iż kraje Europy Środkowo-Wschodniej „tracą możliwości inwestycji zagranicznych z powodu postrzeganej dyskryminacji osób LGBT+”, a zwiększenie praw i ochrony osób LGBT+ o zaledwie 10 proc. (tylko, jak wyliczyć te procenty?) w tych krajach wiązałoby się ze wzrostem PKB na mieszkańca aż o 3100 EUR.
Jak widać, dobrobyt państw naszego regionu jest na wyciągnięcie ręki i w ogromnej mierze zależy od sytuacji ludzi LGBT+.

Teraz powinno się inwestować

Polska gospodarka wypracowała dużą nadwyżkę na rachunku obrotów bieżących.
Jeszcze na początku 2019 roku Polska notowała deficyt na rachunku obrotów bieżących rzędu 1,3 proc. produktu krajowego brutto. Dwa lata później sytuacja ta zmieniła się o 180 stopni i obecnie notujemy nadwyżkę 3,6 proc. PKB. Obraz uległ poprawie częściowo za sprawą redukcji salda dochodów pierwotnych, ale przede wszystkim dzięki towarom, których saldo przeskoczyło z deficytu równego 1,3 proc. PKB do nadwyżki 2,4 proc. PKB.
Można wnioskować, że spora część tejże poprawy nastąpiła za sprawą pandemii, która zdecydowanie mocniej uderzyła w polski import niż eksport. W kolejnych kwartałach należy spodziewać się pewnego spadku nadwyżki: kiedy gospodarka wyjdzie z okresu pandemicznych restrykcji i mocniej ruszy import. Niemniej należy być także świadomym tego, że z biegiem lat spada stopień importochłonności polskiego eksportu – wskazuje Towarzystwo Ekonomistów Polskich.
Ostatnim elementem układanki jest saldo usług, w przypadku których w ostatnich kilku latach obserwowaliśmy niebywałą poprawę. Zmiana ta nastąpiła głównie dzięki usługom transportowym, ale także informatycznym i biznesowym, które z nadwyżką zrekompensowały negatywny wpływ pandemii na saldo podróży zagranicznych.
Czy to dobrze, iż Polska ma coraz większą nadwyżkę salda bieżącego i co ona właściwie oznacza? Z ekonomicznego punktu widzenia, nadwyżka w handlu zagranicznym równa się nadwyżce krajowych oszczędności nad inwestycjami, a także saldzie budżetowym. Jeśli w budżecie występuje deficyt, a jednocześnie nadwyżka na rachunku obrotów bieżących rośnie, wówczas kraj musi mieć nadwyżkę oszczędności nad inwestycjami. Dokładnie taka sytuacja ma obecnie miejsce w polskiej gospodarce.
Na skutek pandemii inwestycje załamały się (Polska doświadczyła jednego z największych spadków stopy inwestycji w ubiegłym roku w porównaniu z 2019 r.), jednocześnie stopa oszczędności firm i gospodarstw domowych gwałtownie wzrosła, częściowo dzięki transferom z budżetu państwa, a częściowo dzięki wciąż rosnącemu eksportowi.
Nadwyżka może być pozytywnie postrzegana przez inwestorów zagranicznych, co jest istotne, ponieważ chcemy, aby gospodarka Polski doganiała kraje bogatsze, a w tym celu musi inwestować. Zbyt szybki wzrost gospodarczy z kolei, poprzez kreowanie silnego popytu inwestycyjnego czy konsumpcyjnego, także nie jest pożądany. W takiej sytuacji zwiększamy bowiem stopień uzależnienia od zagranicznego kapitału, co w pewnym momencie może stać się problemem (skrajnym przykładem jest tutaj gospodarka turecka) – zwraca uwagę TEP.
W ciągu ostatnich kilku lat Polska zanotowała niebywałą poprawę salda obrotów bieżących. W rezultacie obecnie nie mówimy już o zrównoważeniu zewnętrznym rodzimej gospodarki, ale o pewnego rodzaju nierównowadze. Nierównowaga nie jest dobra zarówno jeśli odchylamy się zbyt dużo w jedną czy drugą stronę. Takie twierdzenie dotyczy także bilansu płatniczego. Czy Polska potrzebuje dużej nadwyżki na rachunku obrotów bieżących?
Najlepszym rozwiązaniem jest utrzymywanie ograniczonej nadwyżki na rachunku obrotów bieżących, która nie będzie blokowała inwestycji. Polska gospodarka ma obecnie znaczne oszczędności, które z czasem będą mogły zostać zainwestowane.
Utrzymywanie lekkiej nadwyżki na rachunku bieżącym jest dla Polski pozytywnym czynnikiem również z jeszcze jednego powodu – ograniczanie zadłużenia zagranicznego. Polska ma relatywnie wysoki poziom długu zagranicznego jeśli chodzi o rating jaki posiada, co zresztą zaznaczała w ostatnim komunikacie agencja Fitch. Jeśli zatem chcemy aspirować do najlepszych, wówczas należy dążyć do dalszej redukcji uzależnienia od kapitału zagranicznego. Utrzymywanie ciągłej i ograniczonej nadwyżki na rachunku obrotów bieżących będzie działać na rzecz dalszego zmniejszania długu zagranicznego bez uszczerbku dla inwestycji.
Od końca 2016 roku Polska istotnie zredukowała zadłużenie zagraniczne: z ponad 76 proc. PKB do 59 proc. PKB, co nastąpiło głównie dzięki spadkowi zadłużenia rządowego, a także (w nieco mniejszym stopniu) zadłużenia banków. Choć dług zagraniczny Polski jest wciąż spory, to jego struktura jest względnie dobra: większość długu to dług sektora rządowego i samorządowego oraz wynika z pożyczek udzielanych bezpośrednio między firmami.
Obniżenie zadłużenia zagranicznego widać także w spadku udziału długu zagranicznego w długu publicznym ogółem, co niesie za sobą pozytywne konsekwencje. Konkludując, tak jak niepożądany był znaczny deficyt na rachunku bieżącym w czasie pierwszej dekady nowego tysiąclecia, tak utrzymywanie nadmiernej nadwyżki w handlu zagranicznym również może nieść negatywne konsekwencje.

Potrzeba więcej wolności gospodarczej

Swoboda w gospodarce sprzyja tworzeniu miejsc pracy, wzrostowi płac, poprawie jakości opieki zdrowotnej.
W marcu został opublikowany Indeks Wolności Gospodarczej datowany na 2021 r. Polska gospodarka zajęła w nim 41. miejsce, a w ubiegłym roku 46. To postęp. Także wartość indeksu wzrosła, choć niewiele bo z 69,1 do 69,7.
Indeks publikowany jest od 1995 r. przez Centrum Fundacji Dziedzictwa dla Handlu Międzynarodowego i Ekonomii (CITE), przy współpracy Banku Światowego, Międzynarodowego Funduszu Walutowego, Światowej Organizacji Handlu a przede wszystkim Światowego Forum Ekonomicznego. Obejmuje 184 kraje. Autorami raportu i indeksu są: Terry Miller, który jest dyrektorem Centrum Handlu Międzynarodowego i Ekonomii Instytutu Bezpieczeństwa Narodowego i Polityki Zagranicznej, Anthony B. Kim – kierownik do spraw badań w tymże Centrum i redaktor Raportu i Indeksu Wolności Gospodarczej. W zespole autorów pracują także James M. Roberts i Patrick Tyrell pracownicy naukowi w wspomnianym Centrum. Prezesem Fundacji Dziedzictwa – wydawcy Indeksu – jest pani Kay C. James.
Jak stwierdzają autorzy we wstępie do raportu: „Od momentu powstania w 1995 r. Indeks obrazuje ogólnoświatowy postęp, który wynika z przyjęcia i wspierania przez rządy zasad wolnej wymiany, przejrzystości i uczciwej konkurencji w ramach rządów prawa /…/ Wolność gospodarcza sprzyja tworzeniu miejsc pracy, wzrostowi płac, zwiększenia możliwości wyboru dla konsumentów, poprawie jakości opieki zdrowotnej, edukacji i stanu środowiska naturalnego.”
Indeks ma charakter złożony (agregatowy) na który składa się 12 bloków tematycznych jednakowo ważonych (tworzących osobne cztery subindeksy) i 35 wskaźników oceniających różne aspekty wolności gospodarczej. Te cztery subindeksy to: praworządność (prawa własności, efektywność sądownictwa i uczciwość rządu), wielkość rządu (obciążenia podatkowe, wydatki rządowe i kondycja fiskalna), efektywność regulacyjna (swoboda działalności gospodarczej, swoboda pracy i swoboda monetarna) oraz otwartość rynku (swoboda handlu, inwestowania i swoboda finansowania). Efektywność sądownictwa to według raportu przede wszystkim niezawisłość sądów i jakość postepowania sądowego.
Obszary wolności gospodarczej objęte badaniami oraz indeksem to głównie: wolność biznesu, handlu zagranicznego, wolność monetarna (niezależność banków centralnych), wolność inwestowania, zwłaszcza przez inwestorów zagranicznych, ochrona własności, wolność od korupcji i rynek pracy.
Wolność pracy według definicji raportu to zdolność jednostek do znalezienia możliwości zatrudnienia i pracy, a dla przedsiębiorców zdolność do swobodnego zawierania umów o pracę i zwalniania zbędnych pracowników, gdy nie są już potrzebni – co jest niezbędne do zwiększenia wydajności i utrzymania ogólnego wzrostu gospodarczego.
Swoboda działalności gospodarczej to łatwość rozpoczynania, prowadzenia i zamykania działalności gospodarczej (13 czynników). Indeks to jak wiadomo jedna liczba i to stanowi jego niewątpliwy urok. Przy jego pomocy można budować rankingi krajów i dokonywać porównań między nimi oraz w czasie. Dla analityków ekonomicznych i politycznych ważne są jednak właśnie te bloki i wskaźniki, lecz wtedy trzeba się zapoznać z raportem (524 strony). Indeks i pełny raport można znaleźć na stronie: www.heritage.org/index
Indeks 2021, w którym uwzględnia się politykę gospodarczą i warunki panujące w 184 krajach w okresie od 1 lipca 2019 roku do 30 czerwca 2020 r. pokazuje, że gospodarka światowa jako całość jest nadal „umiarkowanie wolna”,
W 2010 r. zajmowaliśmy 71. miejsce, pięć lat później już 42. W 2016 r. – 39. postęp był więc wyraźny. A w 2021 r. tylko 41 miejsce.
W 1995 r. (pierwszy rok publikacji indeksu) zaczynaliśmy od 50,7 pkt. Warto odnotować, że w okresie 2007-2015 wartość indeksu wzrosła o 10,5 pkt, podczas gdy w okresie 2015-2021 tylko o 0,6 pkt.
Względnie dobre oceny uzyskaliśmy w dziedzinie zdrowych finansów (94,6 pkt), wolności monetarnej (80,8 pkt.) oraz inwestycji zagranicznych w Polsce – na poziomie 80 pkt. Ale są i dziedziny, gdzie oceny nie sięgają nawet 50 pkt na przykład w sferze praworządności czy wydatków rządowych. Raport nie szczędzi krytycznych słów na ten temat.
Czołówka rankingu światowego to: Singapur, Nowa Zelandia, Australia, Szwajcaria oraz Irlandia. Wartość Indeksu dla Singapuru wynosi 89,7 pkt, a dla Polski 69,7 pkt czyli lepiej niż rok wcześniej o 0,6 pkt. Taki jest obecnie nasz dystans (20 pkt.) do najlepszego pod względem wolności gospodarczej.
Polska została zaliczona do III grupy krajów o umiarkowanej wolności gospodarczej (jest ich 59). II grupa to kraje (33) o umocnionej swobodzie gospodarowania mające powyżej 70 pkt.; mamy zatem w kolejnym roku szansę by trafić do tej grupy. Pierwsza grupa to zaledwie 5 krajów o poziomie indeksu powyżej 80,0 pkt. W tegorocznej edycji Indeksu nie ujęto już Hongkongu i Macao jako niezależnych krajów, ze względu na ich podporządkowanie Chinom.
IV grupa liczy 81 krajów z wynikami poniżej 60 pkt., wykazujących znaczne braki w dziedzinach związanych z praworządnością i otwartością swoich rynków. Do nich należą też duże gospodarki, jak Chiny, Indie, Brazylia i Argentyna.
Istnieje wyraźna zależność miedzy zwiększeniem wolności gospodarczej a osiąganiem wyższego wzrostu gospodarczego per capita. Współczynnik korelacji pomiędzy PKB na mieszkańca a stopniem wolności gospodarczej jest dość wysoki i wynosi 0,68. W krajach pierwszej grupy „wolnych” gospodarczo PKB na mieszkańca według parytetu siły nabywczej wynosi 71.576 dol, w drugiej grupie – 47.706 dol, w trzeciej (do której należy Polska) – 22.005 dol i wreszcie w czwartej – 6.834 dol.
Raport podkreśla także, że wskaźnik ubóstwa skrajnego zmniejszył się w okresie od momentu pierwszej edycji Indeksu (1995 r.) z 34,3 proc. do 9,2 proc. obecnie, co przypisuje się w jakimś stopniu zwiększeniu pola wolności gospodarczej.
Korelacja między Iideksem dynamizmu przedsiębiorstw a wolnością gospodarczą wynosi 0,54. Z kolei korelacja między indeksem innowacyjności krajów a wolnością gospodarczą wyniosła aż 0,76. Wskaźniki te pokazują współzależności między stopniem swobody gospodarczej a PKB i innowacyjnością.
Wysoki jest także współczynnik korelacji – na poziomie 0,65 – między wolnością gospodarczą a indeksem demokracji. Dążenie do większej wolności gospodarczej jest zatem ważnym krokiem w kierunku demokratyzacji; wzmacnia pozycję uboższych i buduje klasę średnią. I wreszcie, ważna jest korelacja między wolnością gospodarczą a postępem społecznym wyrażonym Indeksem Rozwoju Społecznego (HDI), która osiąga poziom 0,7.
Średni indeks wolności gospodarczej w skali światowej wynosi w tym roku 61,6 pkt, czyli tyle samo ile rok wcześniej. Jesteśmy więc przynajmniej powyżej tej średniej. Ale niestety nieco poniżej średniej europejskiej, która wynosi 69,8 pkt. W Europie Polska zajmuje 25. miejsce. Postęp w sferze poszerzania wolności gospodarczej wykazało 89 krajów, niestety w 80 krajach wystąpił regres. A w 10 krajach – bez zmian.
W Europie znaczący postęp osiągnęły (o 1,5 – 3 pkt.): Hiszpania, Czarnogóra, Chorwacja, Armenia, Cypr i Ukraina. W Azji postęp tego rzędu uzyskały: Mongolia, Kazachstan, Uzbekistan i Wietnam. W Afryce Subsaharyjskiej: Demokratyczna Republika Kongo, Erytrea, Sierra Leone i Togo. W Afryce Północnej i Bliskim Wschodzie: Algieria i Egipt. W Ameryce: Kuba, Dominikana, Gujana i Ekwador.
Z Europy w pierwszej piątce wolności gospodarczej jest tylko Szwajcaria i Irlandia, a w pierwszej dziesiątce jeszcze Wielka Brytania, Dania i Estonia. Średni poziom Indeksu Wolności Gospodarczej w krajach Europy to 70,1, czyli prawie 10 pkt. powyżej średniej światowej.
Spośród nowych krajów Unii Europejskiej przed nami są: Estonia – 8 miejsce, oraz Litwa (15 miejsce), Czechy (27), Łotwa (30), Bułgaria (35), Malta (36). Prawie wszystkie awansowały o co najmniej jedno miejsce. Za nami jest zaś Rumunia (43 miejsce), Słowenia (48), Węgry (55), Słowacja (61), Chorwacja (79).
USA zajęły 20 miejsce (w ubiegłym roku 17). Warto odnotować dla porównania, że Chiny w edycji Indeksu 2021 r. znalazły się dopiero na 107. miejscu (wartość indeksu 58,4 pkt.), poniżej średniej światowej oraz także poniżej średniej regionalnej. Japonia jest na 23 pozycji, Rosja na 92, Indie na 121. Ostatnie miejsce na świecie zajmuje Korea Północna z wartością indeksu 5,2 pkt.
Indeks Wolności Gospodarczej 2021
1 Singapur 89,7
2 Nowa Zelandia 83,9
3 Australia 82,4
4 Szwajcaria 81,9
5 Irlandia 81,4
39 Hiszpania 69,9
40 Bahrajn 69,9
41 Polska 69,7
42 Tajlandia 69,7
43 Rumunia 69,5

Optymizm urzędowy czy uzasadniony?

Sprzedaż detaliczna w naszym kraju zmniejszyła się w styczniu tego roku, spadło zatrudnienie, inflacja wzrosła ponad rządowe oczekiwania, mamy kolejne lockdowny. Podobno wszystko to nie stanowi jednak żadnego powodu do niepokoju.
Trzecia fala pandemii bez przeszkód dotarła do Polski. Tendencje wzrostu średniej tygodniowej liczby zgonów z powodu COVID-19 wykazują już bardziej zdecydowany ruch w górę. Rząd przywrócił zaostrzony reżim pandemiczny w czterech województwach (warmińsko-mazurskim, pomorskim, lubuskim i mazowieckim). Jeśli nic się nie zmieni, kolejnymi na liście mogą być kujawsko-pomorskie, śląskie i podkarpackie.
Jak ocenia Paweł Durjasz, główny ekonomista państwowej grupy PZU, te nowe, regionalne obostrzenia nie powinny znacząco wpłynąć na polski produkt krajowy brutto w I kwartale tego roku. Po danych za styczeń, ostrożnie można prognozować nieznaczny wzrost PKB w stosunku do poprzedniego kwartału i zmniejszenie spadku PKB w skali roku do około minus 2,0 proc. Wezbranie trzeciej fali pandemii czyni jednak bardzo prawdopodobnym rozszerzenie ograniczeń aktywności gospodarczej na inne obszary Polski i ich utrzymanie w kwietniu. Może to oznaczać nieco słabsze odbicie PKB w II kwartale i lekkie przesunięcie w czasie ścieżki ożywienia wzrostu gospodarczego. Ale wzrost PKB w 2021 roku powinien sięgnąć 4 proc., z możliwością wejścia w okolice 5,5 proc. rok później.
Dane o aktywności gospodarczej w styczniu były nadspodziewanie dobre (właściwy obraz sytuacji pokazują dane wyczyszczone z wpływu efektów kalendarzowych). Odnotowano dziewiąty już z rzędu miesięczny przyrost produkcji przemysłowej – i to największy od czterech miesięcy (1,7 proc. miesiąc do miesiąca). Produkcja sprzedana przemysłu jest już wyższa od poziomu sprzed pandemii, czyli z lutego 2020 r., o 4,5 proc. – i wybiła nawet ponad przedpandemiczny trend. Jest to tym bardziej godne podkreślenia, że styczniowy wynik uzyskany został w warunkach obowiązujących od szeregu tygodni ograniczeń aktywności gospodarczej w Polsce i w krajach istotnych dla naszego eksportu.
Do tego indeks koniunktury w przemyśle przetwórczym mocno w lutym wzrósł nie tylko w Polsce, ale i w Niemczech oraz w całej strefie euro, szczególnie za sprawą wzrostu nowych zamówień. Wzrostowa tendencja produkcji powinna być zatem kontynuowana. W samym styczniu sprzedaż detaliczna obniżyła się wprawdzie o 1,4 proc. miesiąc do miesiąca, po grudniowym wzroście o 1,4 proc. m/m. W porównaniu do wyników z marca (minus 13,2 proc. m/m) czy kwietnia 2020 r. (minus 14,6 proc. m/m) był to jednak tym razem spadek niewielki w warunkach wzmożonych antypandemicznych obostrzeń. Wzrosła natomiast produkcja budowlano-montażowa, kontynuując pozytywną tendencję z poprzedniego kwartału.
W styczniu zatrudnienie w sektorze przedsiębiorstw obniżyło się o ok. 15 tys. etatów m/m, co nie zdarzyło się od dawna w tym miesiącu roku. W styczniu co roku aktualizowana jest próba przedsiębiorstw spełniających kryterium co najmniej 10 zatrudnionych i ten styczniowy spadek zatrudnienia jest najprawdopodobniej konsekwencją trudnej sytuacji mniejszych firm, które zmuszone były ograniczyć działalność w 2020 r. Badania koniunktury wskazują z kolei, że większe firmy – zwłaszcza przemysłowe – poszukują nowych pracowników. Przy tym liczba osób zarejestrowanych jako bezrobotne rosła od jesieni wolniej niż w analogicznym okresie poprzedniego roku.
Nadspodziewanie silny wzrost cen paliw – w warunkach podwyżek cen regulowanych (w tym opłaty „cukrowej” i „mocowej”) – przyczynia się do wyższej niż oczekiwaliśmy inflacji na początku 2021 r. Według szybkiego szacunku GUS, wzrosła ona do 2,7 proc. r/r w styczniu i – jak ocenia Paweł Durjasz – już w kwietniu może wyraźnie przekroczyć 3 proc. r/r, pozostając powyżej tej granicy do końca roku. Podobnie ocenia sytuację NBP. Według marcowej projekcji, inflacja obniży się następnie nieco poniżej 3 proc. w roku 2022, po czym ponownie wzrośnie, nie wychodząc jednak powyżej górnej granicy dopuszczalnych odchyleń od celu inflacyjnego NBP (3,5 proc. r/r). Paweł Durjasz nie spodziewa się zmiany stóp procentowych NBP do końca 2022 r. Podobnie jak inne banki centralne, Rada Polityki Pieniężnej nie chce zbyt wcześnie hamować popytu w warunkach odbudowy gospodarki po wstrząsie związanych z pandemią (bo podobno mamy teraz odbudowę gospodarki).
Na świecie sytuacja pandemiczna w głównych ośrodkach gospodarczych jest bardzo zróżnicowana. W ostatnich tygodniach kontynuowany był wyraźny spadek nowych zachorowań w USA i Wielkiej Brytanii. Zmniejszyła się liczba nowych zakażeń w Chinach po tegorocznym styczniowym wzroście. Jednocześnie od końca lutego rośnie liczba zakażeń w Unii Europejskiej, przy mocnym spadku w Hiszpanii i Portugalii, ale wyraźnym wzroście w Europie Centralnej i Włoszech oraz umiarkowanym wzroście we Francji czy Niemczech.
Sytuacja pandemiczna determinuje stopień stosowanych ograniczeń aktywności gospodarczej i – głównie poprzez sytuację sektora usług – wpływa na dynamikę PKB i jej krótkookresowe perspektywy. Jednak optymistyczne oczekiwania co do wzrostu gospodarczego w roku 2021, pomimo pojawiania się nowych mutacji koronawirusa i narzekań na wolne tempo procesu szczepień w wielu krajach, ostatnio się nawet wzmocniły. Oprócz nadspodziewanie dobrych bieżących danych o aktywności gospodarczej (szczególnie w USA) i perspektyw coraz większej dostępności szczepionek, wynika to z sygnałów o mocnym, trwałym wsparciu procesu odbudowy gospodarczej ze strony polityki fiskalnej i monetarnej.
Jak stwierdza główny ekonomista grupy PZU, istotne znaczenie ma tu m.in. uchwalony właśnie przez Kongres USA pakiet stymulacyjny, zakładający dość szybkie wydatkowanie 1,9 biliona dolarów w postaci bezpośrednich transferów, wydłużenia dodatkowych zasiłków dla bezrobotnych, pomocy w spłacie kredytów, a także środków na sfinansowanie kluczowych inwestycji infrastrukturalnych, procesu szczepień oraz wsparcia dla szkół, władz lokalnych i mniejszych firm poszkodowanych w wyniku pandemii.
Banki centralne z kolei deklarują utrzymywanie ultra luźnej polityki pieniężnej przez dłuższy okres, szczególnie w odniesieniu do stóp procentowych. Poprawa perspektyw wzrostu gospodarczego oraz oczekiwania wzrostu inflacji przyczyniły się ostatnio do wyraźnego wzrostu rentowności obligacji, zwłaszcza w USA (już nawet powyżej 1,5 proc. dla 10-letnich). Dla banków centralnych, które poprzez skup obligacji na dużą skalę próbują przeciwdziałać zbyt szybkiemu wzrostowi rynkowych realnych stóp procentowych, może być to problem. Starają się więc studzić optymistyczne oczekiwania i wskazywać zagrożenia dla postpandemicznego ożywienia gospodarczego. O ile jednak amerykański bank centralny (FED) ocenia wzrost rentowności obligacji jako naturalną reakcję na poprawę perspektyw gospodarczych, to jego europejski odpowiednik (EBC) obawia się pogorszenia warunków finansowania w strefie euro i negatywnego wpływu tego zjawiska na wzrost PKB. Deklaruje przy tym gotowość do przeciwdziałania mu poprzez zwiększony skup aktywów.
Ostatnie dane o aktywności gospodarczej, szczególnie w Stanach Zjednoczonych, zaskakują pozytywnie. W styczniu 2021 r. silnie odbiła w górę sprzedaż detaliczna, wskaźniki koniunktury – w tym w usługach – utrzymały w lutym bardzo wysoki poziom. Utrzymuje się niezła sytuacja w przemyśle i ożywienie w budownictwie mieszkaniowym. Do tego sytuacja na rynku pracy zaczęła się znowu poprawiać, a w miarę spadku liczby nowych zakażeń niektóre stany zaczynają rozluźniać sanitarne restrykcje.
W strefie euro z kolei, zwłaszcza w Niemczech, bardzo mocno poprawia się ciągle koniunktura w przemyśle. W lutym w wielu krajach przestała się pogarszać sytuacja w usługach. Sprzedaż detaliczna w strefie euro odnotowała jednak w styczniu bardzo mocny spadek w warunkach pandemicznych ograniczeń. Prognozy instytucji międzynarodowych i banków inwestycyjnych wskazują na mocne odbicie globalnego PKB w drugim i trzecim kwartale, a okres 2021-2022 ma być czasem najsilniejszego wzrostu PKB od wielu lat.
Jak wskazuje Paweł Durjasz, kluczowym założeniem jest tu zneutralizowanie wpływu koronawirusa na gospodarkę. W tym kontekście największym zagrożeniem dla tej prognozy jest pojawianie się nowych, groźniejszych jego mutacji

Za PKB o wartości stu bilionów juanów stoi mądra polityka zapewnienia dobrych warunków życia dla obywateli

101,5986 bilionów juanów, wzrost o 2,3 proc. w stosunku do poprzedniego roku – to wstępne dane o chińskim PKB w 2020 roku w komunikacie statystycznym opublikowanym przez Państwowy Urząd Statystyczny pod koniec lutego. Po niezwykłym roku wszyscy Chińczycy wiedzą, jak trudno jest osiągnąć taki wynik.

Nie ulega wątpliwości, że głównym czynnikiem umożliwiającym wzrost gospodarczy Państwa Środka wbrew światowym trendom jest skuteczne powstrzymanie epidemii. W przeciwnym razie ekonomia nie byłaby w stanie odwrócić tendencji od ujemnego do dodatniego wzrostu w drugim kwartale 2020 r. Dzięki temu, patrząc na statystyki obrazujące obecną sytuację, można zaobserwować krzywą w kształcie litery V, która intryguje świat.
Dlaczego gospodarka Chin funkcjonuje tak dobrze? Jest to ściśle związane z decyzją rządu, by za punkt wyjścia przyjąć dobrobyt obywateli. W obliczu globalnego problemu skoordynowania walki z pandemią z zapewnieniem ożywienia gospodarczego, Chiny postawiły zagwarantowanie zatrudnienia i środków do życia dla mieszkańców w najważniejszym miejscu. Opracowały i wdrożyły odpowiednią politykę dotyczącą redukcji podatków i opłat na dużą skalę, plany zwiększenia wsparcia finansowego dla małych i średnich przedsiębiorstw i wyasygnowały biliony specjalnych obligacji bezpośrednio dla zwykłych ludzi.
Logika stojąca za tym nie jest skomplikowana, bo utrzymując główne podmioty rynkowe, takie jak przedsiębiorstwa, możemy utrzymać miejsca pracy, a także zapewnić przysłowiową „miskę ryżu” dla setek milionów ludzi.
Obecnie osiągnięto pewne etapowe wyniki. W 2020 r. w miastach i miasteczkach na terenie całego kraju powstało 11,86 mln nowych miejsc pracy, przekraczając zakładane cele. Pod koniec 2020 roku wskaźnik bezrobocia w miastach wyniósł 5,2 proc. , a stopa bezrobocia rejestrowanego wyniosła 4,2 proc. , oba wskaźniki były zatem niższe od zakładanych. PKB per capita przekroczył 10 000 USD przez dwa kolejne lata. W ubiegłym roku średni dochód na mieszkańca Chin wyniósł 32189 juanów, co stanowi rzeczywisty wzrost o 2,1 proc. po odliczeniu czynników cenowych, a tempo wzrostu dochodów było nawet szybsze niż tempo wzrostu PKB na mieszkańca.
Poza tym, systemowe ożywienie gospodarki Chin stało się również główną siłą napędzającą globalne przyspieszenie, co ostatecznie wpływa na wzrost dobrobytu ludzi na całym świecie.
Najbardziej bezpośrednią zasługą Chin jest pomoc światu w walce z pandemią. Kompleksowy system przemysłowy i niezawodny system logistyczny zaspokajają potrzeby wielu krajów w zakresie produktów do zapobiegania epidemii, życia codziennego i artykułów biurowych.
Gospodarka Chin odegrała wiodącą rolę w ożywieniu, a także przyczyniła się do zwiększania stabilności globalnego łańcucha przemysłowego i łańcucha dostaw.
Według dostępnych statystyk, w 2020 roku Chiny wyprzedziły Stany Zjednoczone i po raz pierwszy stały się największym partnerem handlowym Unii Europejskiej, a także prześcignęły Meksyk i ponownie stały się największym partnerem handlowym Stanów Zjednoczonych. Łączna wartość importu i eksportu do krajów na trasie wzdłuż „Pasa i Szlaku” wzrósła o 1 proc. rok do roku.
Jednocześnie Chiny nieustannie zwiększają swoją otwartość, co stworzyło nowe możliwości inwestycyjne firmom z całego globu. W ubiegłym roku faktyczne wykorzystanie kapitału zagranicznego osiągnęło poziom 1 biliona juanów, co stanowi wzrost o 6,2 proc. w porównaniu z rokiem poprzednim, z czego faktyczne wykorzystanie inwestycji zagranicznych w branżach zaawansowanych technologii wzrosło o 11,4 proc. . Pod wpływem epidemii rynek chiński stał atrakcyjnym celem inwestycji dla międzynarodowego kapitału do dziś.
Ożywienie w drugiej co do wielkości na świecie gospodarce znacznie zwiększyło także wiarę w ponowne napędzenie globalnej koniunktury. Według średniego rocznego kursu wymiany RMB, w 2020 r. całkowita wartość ekonomii Państwa Środka stanowiła ponad 17 proc. światowego ogółu. Powszechnie przewiduje się, że trend ożywienia w 2021 roku będzie kontynuowany. Bloomberg opublikował niedawno artykuł, w którym twierdzi, że w najbliższych miesiącach będzie można się przekonać, iż roczne dane o stanie chińskiej ekonomii, na które zwraca uwagę większość ekonomistów, będą wykazywały trend wzrostowy.
Obecnie globalna tendencja rozprzestrzeniania się pandemii i sytuacja gospodarcza są nadal niepewne. Również dla Chin istnieją tak szanse jak i zagrożenia. Dobra wiadomość jest taka, że ​​długoterminowe pozytywne trendy nie uległy zmianie. W tym roku Chiny rozpoczną kolejny plan pięcioletni, mający na celu zapewnienia rozwoju lepszej jakości, który będzie sprawiedliwszy, bardziej zrównoważony i bezpieczniejszy. To daje światu powód do oczekiwań: tendencja ożywienia gospodarki Chin będzie kontynuowana, a w tym procesie dążenie większej liczby ludzi do lepszego życia stanie się rzeczywistością.

PKB Chin po raz pierwszy przekracza 100 bilionów juanów

Z danych opublikowanych 18 stycznia przez Chiński Narodowy Urząd Statystyki wynika, że w 2020 roku PKB Chin po raz pierwszy przekroczył próg 100 bilionów juanów RMB i osiągnął poziom 101,5986 bilionów juanów (15,51 bilionów dolarów), co daje wzrost o 2,3 proc. rok do roku.
W obliczu pandemii COVID-19 w ciągu ostatniego roku światowa gospodarka pogrążyła się w najpoważniejszej recesji od zakończenia II wojny światowej. W pierwszym kwartale chińska gospodarka zanotowała spadek o 6,8 punktu procentowego rok do roku, co jest pierwszym w historii ujemnym wzrostem od czasu, gdy Chiny zaczęły publikować kwartalne dane gospodarcze.
W krytycznym momencie chiński rząd precyzyjnie ocenił sytuację, podjął zdecydowane działania i skoordynował restrykcje epidemiczne z rozwojem gospodarczym. Dzięki mobilizacji wszystkich zasobów w obliczu pandemii, Chiny stały się pierwszym krajem, który opanował pandemię, wznowił pracę i produkcję. Wzrost gospodarczy Chin w czterech kwartałach ubiegłego roku wyniósł odpowiednio -6,8 proc. , 3,2 proc. , 4,9 proc. i 6,5 proc. . Przewiduje się, że Chiny będą jedyną dużą gospodarką, która osiągnęła dodatni wzrost w 2020 roku. Udział gospodarki Chin stanowi obecnie 17 proc. całej gospodarki światowej, w porównaniu z 16,3 proc. w 2019 roku, co stanowi nowy rekord.
W listopadzie 2020 roku 832 powiaty w Chinach otrząsnęły się z ubóstwa, co oznacza, że Chiny o 10 lat wcześniej osiągnęły cel redukcji ubóstwa określony w Agendzie ONZ na rzecz zrównoważonego rozwoju 2030.
Sonda Chang’e-5 powróciła na Ziemię po pobraniu próbek księżycowych, a sonda Tianwen-1 została pomyślnie wystrzelona i leci na Marsa. Ponadto, system nawigacji satelitarnej Beidou został oficjalnie oddany do użytku; stworzono również prototyp komputera kwantowego Jiuzhang.
W zeszłym roku łączna produkcja zbóż w Chinach osiągnęła nowy rekord, przekraczając 650 miliardów kilogramów przez sześć kolejnych lat. Ten wynik zapewnił Chinom pierwsze miejsce na świecie. Oczekuje się, że pod względem wartości dodanej przemysłu wytwórczego Chiny utrzymają pozycję światowego lidera 11 rok z rzędu. Chiny przodują również w długości sieci kolei dużych prędkości – 38 tys. kilometrów oraz autostrad, liczących ponad 155 tys. kilometrów. Poza tym, Chiny są krajem o największej liczbie użytkowników sieci 5G, a liczba terminali podłączonych do tej sieci przekracza 200 milionów.
W zeszłym roku wartość dodana chińskiego przemysłu usługowego stanowiła 54,5 proc. PKB, o 0,2 punktu procentowego więcej niż rok wcześniej. Konsumpcja końcowa stanowiła 54,3 proc. PKB, o 11,2 proc. więcej niż akumulacja brutto.
W 2020 roku w Chinach spadło zużycia energii na jednostkę PKB, a udział czystej energii wzrósł o 1 proc. w całkowitym zużyciu energii w stosunku do roku poprzedniego. Stężenie PM2,5 spadło o 8,3 proc. w 333 miastach prefekturalnych i 4 miastach wydzielonych.
W 2020 roku kursowało 12 400 pociągów China Railway Express, co oznacza wzrost o 50 proc. w porównaniu z rokiem przednim, pomimo pandemii, docierając do 97 miast w 21 krajach europejskich i pomagając utrzymać łańcuchy produkcyjne i zaopatrzenie w towary użytku codziennego.
Obniżając próg inwestycyjny, Chiny wdrożyły nową wersję negatywnych list inwestycji zagranicznych na 2020 r., co w większym stopniu otworzyło sektor usługowy, produkcyjny i rolny.

Pierwsza taka recesja

Pandemia jeszcze się nie skończyła. Jej skutki będziemy odczuwać przez dłuższy czas. Największe problemy będą mieć przedsiębiorstwa świadczące usługi, bo im najtrudniej przychodzi nadrabianie strat.
Polska gospodarka znajduje się w fazie recesji, a okres jej trwania zależeć będzie między innymi od rozwoju sytuacji pandemicznej, sprawności przeprowadzenia szczepień, skali rządowych obostrzeń w prowadzeniu działalności gospodarczej oraz ryzyk związanych ze zmianami regulacyjnymi, w tym wyższych obciążeń fiskalnych. Kryzys wynikający z pandemii wirusa Covid-19 w różnym stopniu wpłynął na poszczególne sektory gospodarki. Przed największymi wyzwaniami będą stały podmioty z sektora usług.
Opublikowane przez Główny Urząd Statystyczny wstępne dane dotyczące aktywności gospodarczej w 2020 r. potwierdzają wystąpienie recesji: aktywność gospodarcza zmniejszyła się w ubiegłym roku o 2,8 proc. w porównaniu z rokiem 2019. Dane te są lepsze od wcześniejszych prognoz Komisji Europejskiej i projekcji Narodowego Banku Polskiego.
Przypomnijmy, że po publikacji danych o produkcji przemysłowej w grudniu, szacunki ekonomistów wskazywały na możliwość spadku PKB w 2020 r. o 2,6-2,8 proc. Według projekcji NBP przedstawionej w listopadowym Raporcie o inflacji, PKB miał spaść o 3,5 proc. Z kolei szacunki Komisji Europejskiej przewidywały spadek PKB o 3,6 proc. – zwraca uwagę Towarzystwo Ekonomistów Polskich.
W 2020 r. popyt krajowy zmniejszył się realnie o 3,7 proc. (w 2019 r. wzrost o 3,5 proc.). Spożycie ogółem spadło realnie o 1,5 proc., w tym spożycie w sektorze gospodarstw domowych więcej, bo o 3,0 proc. (w 2019 r. wzrost odpowiednio o 4,4 proc. oraz o 4,0 proc.). Nakłady brutto na środki trwałe zmniejszyły się o 8,4 proc. (w 2019 r. wzrost o 7,2 proc.). Z punktu widzenia skali wpływu poszczególnych kategorii na zmianę dynamiki PKB, popyt krajowy wpłynął ujemnie w wysokości 3,6 pkt. proc. (w tym spożycie w sektorze gospodarstw domowych minus 1,7 pkt. proc). Zatem wymiana handlowa z zagranicą była czynnikiem ograniczającym w ubiegłym roku skalę spowolnienia aktywności gospodarczej. Wskazywała już na to styczniowa publikacja TEP o dobrych wynikach handlu zagranicznego.
Globalna recesja w 2020 roku była wyjątkowa: nie była efektem przebiegu klasycznego cyklu gospodarczego i szoków wywołanych nierównowagami w gospodarce. Tym razem, pierwotnym źródłem recesji nie okazał sie był kryzys finansowy, walutowy, bankowy czy też zadłużeniowy. To kryzys pandemiczny spowodował, że rządy poszczególnych krajów w obliczu zagrożenia życia i wytrzymałości służby zdrowia, stanęły przed trudną decyzją wprowadzenia obostrzeń w funkcjonowaniu gospodarki. Strategie poszczególnych rządów różniły się między sobą, jednak – co należy podkreślić – na efekty w postaci skali spowolnienia aktywności gospodarczej miała wpływ struktura gospodarki – zauważa TEP.
W przypadku Polski, patrząc na aktywność gospodarczą od strony podażowej, miesięczne dane o produkcji przemysłowej wskazują na duży potencjał przedsiębiorstw do nadrabiania strat. Wartość dodana brutto w przemyśle w 2020 r. zmniejszyła się zaledwie o 0,2 proc. (w 2019 r. wzrost o 4,3 proc.). Straty pandemiczne zostały prawie w pełni nadrobione przez sektor produkcyjny.
Pandemia będąca źródłem kryzysu, dotknęła jednak szczególnie silnie sektor usług i handlu. Według wstępnych danych GUS, wartość dodana brutto w handlu i naprawach w 2020 r. w porównaniu z 2019 r. zmniejszyła się o 4,0 proc. (w 2019 r. mieliśmy wzrost o 5,4 proc.). Generalnie w krajach, gdzie udział sektora usługowego w tworzeniu PKB ma większe znaczenie, wystąpiła głębsza recesja. Przykładem są usługi związane z turystyką, hotelarstwem, gastronomią, kulturą. Co należy podkreślić, to właśnie sektor usług będzie miał największe problemy w okresie popandemicznym. W przeciwieństwie do sektora produkcyjnego, usługodawcy nie mogą w większości przypadków budować zapasów.
Trudno także zakładać możliwość wystąpienia zjawiska odkładania w czasie konsumpcji usług. Popyt na usługi w większości przypadków nie ulega kumulacji. W przyszłości nie wzrośnie przecież liczba weekendów, w których konsumenci będą decydowali się na korzystanie z różnego rodzaju usług (wizyta w kinie, teatrze itp.). Oczywiście nie można wykluczyć zmian preferencji konsumentów, jednak z dużym prawdopodobieństwem nie będzie ona zjawiskiem trwałym.
Powrót do sytuacji sprzed pandemii będzie rozłożony w czasie, w przyszłości nie znajdziemy się w takiej samej sytuacji jak przed kryzysem. Nasze przystosowania do pandemii w jej trakcie najprawdopodobniej zmienią na stałe nasze zachowania – i dla przykładu, w nadchodzących latach zmniejszy się liczba konferencji i kongresów organizowanych w trybie stacjonarnym, które z uwagi na czas i koszty mogą w części przejść na stałe do sfery internetowej.
Pamiętajmy również, że wielu przedsiębiorcom przyjdzie funkcjonować w zmienionym otoczeniu regulacyjnym. Wprowadzane od 2021 r. nowe obciążenia fiskalne stanowią poważne ryzyko w sposobie funkcjonowania części podmiotów.
Jesteśmy w momencie, w którym pandemia jeszcze się nie skończyła. Jej efekty będziemy odczuwali przez dłuższy okres. Szybkość przeprowadzania szczepień będzie oczywiście kluczowa dla wzrostu aktywności gospodarczej w najbliższych kwartałach. Z tego wyjątkowego kryzysu najszybciej wyjdą przedsiębiorstwa produkcyjne. W zależności od skali obostrzeń można również liczyć na szybką odbudowę popytu konsumpcyjnego (efekt odłożonej w czasie konsumpcji). Na odbudowę inwestycji z pewnością będziemy musieli jeszcze poczekać, głównym ich źródłem będą w najbliższych kwartałach wydatki rządowe.
Największe problemy będą miały przedsiębiorstwa świadczące usługi. Po kryzysie duża ich część będzie bardziej zadłużona, z nikłymi perspektywami na odrobienie pandemicznych strat. Część z nich zbankrutuje, część podejmie wysiłek przeprowadzania restrukturyzacji i zmian w strategii zarządzania, w tym również i strategii cenowej.

Przyszłość naszej gospodarki w dobie pandemii

Prawo i Sprawiedliwość jest postrzegane jako partia egoistyczna, która wszystkie swoje działania podporządkowuje utrzymaniu władzy. Narzędziem realizacji tego celu jest kupowanie głosów wyborczych.

 Niewątpliwie sytuacja społeczno – polityczna wpływa na stan gospodarki. Temat ten przewija się na konferencjach organizowanych „on line” przez wyższe uczelnie, instytuty, stowarzyszenia. Problem jest więc dostrzegany przez środowiska naukowe.    Rzeczywistość w tym zakresie kreuje samodzielnie rządząca partia Prawo i Sprawiedliwość, a ściślej – Zjednoczona Prawica. Po objęciu władzy w 2015 r PiS przystępuje do rekonstrukcji ustroju Polski. Na pierwszy rzut idzie sądownictwo. Trwa proces podporządkowania sądów władzy politycznej, co wywołuje protesty społeczeństwa. Nie są one tak gwałtowne i nie mają tak szerokiego zasięgu, jak te, które odbywają się jako wyraz dezaprobaty po orzeczeniu Trybunału Konstytucyjnego z 22.10.2020 r., naruszającego dotychczasowe kompromisowe rozwiązanie w sprawie aborcji. Do protestów kobiet dołączyli  rolnicy, niezadowoleni z rozpoczętej procedury ustawodawczej tzw. „piątki dla zwierząt” oraz przedsiębiorcy, niezadowoleni z obostrzeń  związanych z rozprzestrzeniającą się pandemią.
Wiele działań Zjednoczonej Prawicy jest przedmiotem powszechnej krytyki. Dominujące ugrupowanie – Prawo i Sprawiedliwość jest postrzegane jako partia egoistyczna, która wszystkie swoje działania podporządkowuje utrzymaniu władzy. Narzędziem realizacji tego celu jest „nagradzanie” społeczeństwa - kupowanie głosów wyborczych poprzez szeroko zakrojony program socjalny. Pierwsze czterolecie rządzenia to doskonała koniunktura gospodarcza w Europie i w świecie. Ale, jak to stwierdził prof. Witold Orłowski, „kasa jest pusta”.Rządzący nagradzają bowiem nie tylko społeczeństwo, ale również siebie, swoje struktury, i „znajomych królika”.
Nie od rzeczy będzie stwierdzenie, że zarobki w wysokości 50 tys zł miesięcznie - np. w spółce mającej zajmować się stworzeniem Centralnego Portu Komunikacyjnego - w czasach pandemii i w obliczu powszechnego ubożenia społeczeństwa są po prostu niemoralne. Przypomnę, że już na początku 2020 r rząd Australii obniżył sobie pensje na okres dwóch lat.
Działaniami ukierunkowanymi na utrzymanie władzy jest m.in. faworyzowanie tych samorządów, w których władzę sprawuje partia rządząca (dotyczy to np. przyznawania środków na inwestycje z Funduszu Inwestycji Lokalnych), jak też wykorzystanie spółki Skarbu Państwa („Orlen”) do przejmowania prasy. Spółki skarbu państwa są zresztą wykorzystywane dla potrzeb rządu również finansowo – np. KGHM wydał 142 mln zł na zlecone mu przez rząd zakupy środków ochrony osobistej (m.in. był to zakup bezużytecznych maseczek). Przy tej okazji urządzono wielkie „show” w telewizji publicznej – zakup był transportowany największym samolotem świata.
Że celem takich posunięć jest uzyskanie głosów wyborczych świadczy lakoniczna, ale wiele mówiąca wypowiedź prezesa PiS na wieczorze wyborczym po zakończeniu głosowania w 2019 r: „wygraliśmy, ale zasłużyliśmy na więcej”.
Nader istotną rolę w pozyskiwaniu wpływów w społeczeństwie odgrywa natrętna propaganda podporządkowanej partii telewizji publicznej, która może w tym względzie konkurować z telewizją okresu „gierkowskiego”. W przekazie telewizji publicznej odzwierciedla się jeszcze jedna cecha pisowskiej partii – mściwość. Po przegranych wyborach przez Rafała Trzaskowskiego w każdym dzienniku telewizyjnym przedstawiano go w negatywnym świetle. Drugi przykład to nieustanne nękanie kierownictwa Warszawskiego Instytutu Medycznego oraz osób ze świata kultury i polityki zaszczepionych poza kolejnością. Po dwunastu dniach tego „dęcia” wywołało to reakcję rektorów uczelni warszawskich.
Nie sposób w jednym tekście wymienić posunięcia partii rządzącej, które są przedmiotem krytyki. Oprócz wymienionych wyżej spróbuję przedstawić te najważniejsze.
Pierwsza grupa działań to sfera ideologii. Można tu wymienić:
  • działania związane ze zmianą ustroju sądów;
  • mariaż z Kościołem (spektakle odbywające się w Toruniu z udziałem najwyższych władz państwowych to obraz wywołujący zażenowanie), co również szkodzi Kościołowi; wyniki sondażu przeprowadzonego w połowie grudnia 2020 r wykazują, że notowania są najgorsze od 1993 r;
  • napady na środowiska LGBT;
  • zawłaszczanie prasy pod hasłem „repolonizacji”;
  • przedkładanie interesów partyjnych nad interes kraju (próba veta wobec budżetu Unii Europejskiej).
    Rekonstrukcja ustroju Polski skutkuje spadkiem w międzynarodowych indeksach wolności. W Indeksie Wolności Prasy w 2020 r spadliśmy na 62. pozycję, a jeszcze w 2015 r byliśmy na 18. miejscu (na 180 analizowanych państw); wyprzedziły nas takie kraje jak Armenia, Gruzja, Niger.
    W światowym rankingu Indeksu Wolności Gospodarczej zajmowaliśmy w 2016 r 39. miejsce; w 2020 r zajmujemy 46. pozycję. Spośród krajów naszego regionu czołowe pozycje zajmują: Estonia (10), Litwa (16), Czechy (23); Bułgaria i Rumunia też nas wyprzedzają; za nami są Węgry (62) i Słowacja (60). Istnieje duża korelacja pomiędzy PKB na jednego mieszkańca a stopniem wolności gospodarczej – współczynnik ten wynosi 0,63.
    W światowym Indeksie Wolności Człowieka w 2012 r zajmowaliśmy 27. miejsce; w 2019 r – 40. miejsce. Spośród krajów naszego regionu za nami są tylko Węgry, a przoduje Estonia (15).
    Drugą grupę powszechnie krytykowanych działań można określić jako „niefrasobliwe podejście do wydawania pieniędzy”. Rażące przykłady to „rozhuśtanie” wielkich inwestycji: Centralny Port Komunikacyjny, przekop Mierzei Wiślanej, rozbudowa lotniska w Radomiu. Powszechne jest odczucie – poparte opiniami ekspertów – o nieracjonalności tych programów.
    Inne przykłady, to:
  • wydanie ok. 70 mln złotych – bez podstawy prawnej – na wybory, które się nie odbyły;
  • propozycja ustawy o „działach administracji rządowej”, która wprowadza możliwość wyższego wynagradzania podsekretarzy stanu przez wprowadzenie ich do korpusu służby cywilnej (dotyczy to również parlamentarzystów, których wynagrodzenia są pochodną wynagrodzeń podsekretarzy stanu);
  • wynagradzanie policji wobec zaniedbywania innych grup społecznych, np. uchwalone (po perypetiach) dodatkowe wynagrodzenia dla personelu medycznego nie dotyczą wszystkich zatrudnionych przy pielęgnacji chorych na covid;
  • priorytetowe, przed innymi potrzebami, dotowanie telewizji publicznej (słynne 2 mld zł);
  • permanentne dotowanie biznesowych przedsięwzięć Tadeusza Rydzyka – niemal na życzenie;
  • wymiana parku samochodów służbowych dla resortów administracji centralnej.
    Przedstawione wyżej przykłady finansowania przedsięwzięć, które opinia publiczna krytykuje są tym bardziej rażące w dobie pandemii oraz w obliczu potrzeb społecznych, które są od lat niedofinansowane.
    Przykładem, co dodatkowo uwypukliła pandemia jest też sytuacja w służbie zdrowia. Nakłady na ten cel mierzone odsetkiem PKB są w naszym kraju jednymi z najniższych w Europie. Polska zajmuje pod tym względem trzecie miejsce od końca. Za nami jest tylko Bułgaria i Rumunia. Niedofinansowana jest również nauka i oświata.
    Wyrazem autorytarnego kierunku w sprawowaniu władzy i „przykręcaniu śruby” społeczeństwu jest projekt ustawy w sprawie mandatów (nie można odmówić przyjęcia mandatu).
    Wszystkie te posunięcia, które można nazwać filozofią rządzenia, nie sprzyjają dobrym nastrojom społecznym, stwarzają poczucie niestabilności, która jest pogłębiana przez coraz bardziej widoczne pęknięcia w przedstawianej dotychczas jako monolit Zjednoczonej Prawicy. Sondaże czołowej partii władzy – PiS – w połowie grudnia 2020 r. zbliżyły się już do notowań Koalicji Obywatelskiej.
    Na notowania sondażowe Zjednoczonej Prawicy ma wpływ również pandemia. Druga fala tej pandemii, która nadeszła jesienią 2020 roku uwidoczniła słabości i niedomagania w działaniach rządu, które są powszechnie krytykowane.
    Przedstawiona wyżej charakterystyka sprawowania rządów przez Prawo i Sprawiedliwość definiuje tę partię jako destrukcyjną, a nawet autodestrukcyjną, co zresztą było powodem, że partia ta straciła władzę w 2007 roku.
    Zdecydowanie lepiej niż sprawy społeczne kształtuje się polska gospodarka. Perspektywy gospodarki po pandemii będą zależeć od powodzenia w jej wygaszaniu. To będzie miało znaczenie fundamentalne. Ogłoszone w połowie grudnia 2020 r. obostrzenia na okres od 28.12.2020 r. do 17.01.2021 r. i przedłużone do 31 stycznia 2021 r. zaowocują licznymi bankructwami firm, szczególnie w gastronomii i hotelarstwie. Tak więc w rok 2021 wchodzimy z dalszym pogłębieniem regresu w gospodarce.
    Założenia budżetu państwa na 2021 r. przewidują, że w 2020 r. nastąpi spadek PKB o 4,6 proc, a w 2021 r wzrost o 4 proc. Deficyt budżetu państwa ma wynieść 6 proc. PKB, dług publiczny liczony według metodologii unijnej (ostrzejsze kryteria) ma wynieść 64,7 proc. PKB (konstytucyjny próg wynosi 60 proc. PKB). Wydatki na obronność wzrastają do 2,2 proc. PKB. Stopa bezrobocia przewidziana w budżecie państwa ma wynieść na koniec 2020 r. 8 proc., a w 2021 r. 7,5 proc. Wzrost cen za 2020 r. prognozuje się na 3,3 proc., a na 2021 r. 1,8 proc.
    Rozważmy jakie są przesłanki spełnienia się zaprezentowanych prognoz. Jeżeli chodzi o najważniejszy i najbardziej popularny wskaźnik – PKB, to Polska jest w grupie państw, które w 2020 r wykazują najniższe spadki. Również prognozy na najbliższe dwa lata są korzystne. Prognoza wzrostu PKB na 2021 r. według Eurostatu i przewidziana w budżecie państwa na 2021 r. jest jednakowa (3,3 proc.). Wśród krajów europejskich jest to wielkość przeciętna. Wyższa skala prognozowanego wzrostu dotyczy krajów południa Europy, ze względu na przewidziane reaktywowanie turystyki. Czy tak się stanie będzie zależało od zahamowania pandemii.
    Ogólnie należy stwierdzić, że pandemia spowodowała największe spadki w usługach. Akurat w tej dziedzinie Polska ma opóźnienie w stosunku do rozwiniętych państw Zachodu (większy udział przemysłu w PKB niż w krajach zachodnich), wobec tego szkody poczynione przez pandemię są dla całej gospodarki mniejsze. Jest to swego rodzaju „renta opóźnienia”, którą Polska ma możliwość wykorzystać (opinia prof. Tomkiewicza). Prof. Tomkiewicz idzie jeszcze dalej – twierdzi mianowicie, że mamy okazję zmniejszyć dystans do Zachodu Europy, bo Zachód ma większy kryzys. W tym też duchu wypowiada się prof. Kołodko.
    W tym miejscu warto powiedzieć kilka słów n.t. naszego dystansu do krajów zachodnich. Edwin Bendyk podaje, że w „najlepszym historycznie dla Polski czasie, czyli w jagiellońskim XVI wieku, dochód na mieszkańca Rzeczpospolitej ledwo przekraczał połowę dochodu, jakim cieszyli się mieszkańcy Zachodu”. A największa dochodowa bliskość z Zachodem miała miejsce w 1910 r, kiedy PKB per capita na ziemiach polskich osiągnął 56 proc. poziomu krajów zachodnich. Poziom ten przekroczyliśmy dopiero w ostatnich latach naszej transformacji gospodarczej – relacja do Niemiec to 57 proc. w 2017 r, Francji 68 proc., Japonii 67 proc., Stanów Zjednoczonych 49 proc., ale do Luksemburga tylko 28 proc.
    Wracając do struktury naszego PKB – jest ona również korzystna z punktu widzenia eksportu. A udział eksportu w tworzeniu polskiego PKB jest znaczący (40 – 50 proc.). Z dużą dozą pewności można przewidywać, że skala eksportu do rozwiniętych krajów Unii Europejskiej ze względu na jego strukturę (produkcja materialna) zbytnio nie ucierpi. Osłabiony i osłabiany złoty to dodatkowa stymulacja eksportu.
    Również struktura eksportu z punktu widzenia krajów do których eksportujemy jest korzystna. Czołówka naszych kontrahentów w eksporcie (dane za dziewięć miesięcy 2020 r.) to: Niemcy (25,1 proc.), Czechy (5,5 proc.), Francja (4,9 proc.), Wielka Brytania (4.5 proc.), Włochy (3,4 proc.). Zdecydowany lider w odbiorze naszego eksportu – Niemcy – mają silną gospodarkę i nie ucierpiały znacząco na skutek pandemii, co jest dla nas niezwykle korzystną okolicznością.
    Reasumując – prognoza wzrostu naszego PKB w 2021 r w wysokości 3,3 proc. wydaje się być realna i nie wygórowana.

Stopy stoją jak stały

Wzrost liczby zakażeń koronawirusem oraz zaostrzenie restrykcji epidemicznych oddziaływują negatywnie na aktywność gospodarczą w Polsce.
Członkowie Rady Polityki Pieniężnej wysyłają rozmaite sygnały do publiczności, ale ich realna polityka jest stała i niezmienna. Tak było także i podczas ostatniego posiedzenia RPP, kiedy podjęto kolejną decyzję o utrzymaniu stóp procentowych Narodowego Banku Polskiego na niezmienionym poziomie (stopa referencyjna 0,10 proc., a depozytowa 0,00 proc.).
Uzasadniając tę decyzję, wyjaśniono, że dane z gospodarki światowej wskazują, iż wraz ze wzrostem liczby zakażeń Covid-19 oraz ponownym zaostrzeniem restrykcji epidemicznych, w IV kwartale 2020 r. wyhamowało ożywienie globalnej koniunktury. Pogorszeniu uległa przede wszystkim sytuacja w sektorze usług, przy dalszym wzroście aktywności w przemyśle.
W ostatnich miesiącach – pod wpływem oczekiwań dotyczących pozytywnego wpływu szczepień na dalszy przebieg pandemii – nastąpiła pewna poprawa nastrojów na międzynarodowych rynkach finansowych, przyczyniając się do wzrostu cen części aktywów finansowych. Wzrosły też ceny części surowców na rynkach światowych, w tym ropy naftowej.
Jednocześnie, inflacja w gospodarce światowej utrzymuje się na niskim poziomie, a w strefie euro nastąpił spadek produktu krajowego brutto w IV kwartale 2020 r. Banki centralne głównych gospodarek utrzymują niskie stopy procentowe oraz prowadzą skup aktywów.
W Polsce wzrost liczby zakażeń Covid -19 oraz zaostrzenie restrykcji epidemicznych także oddziaływały negatywnie na aktywność gospodarczą, również głównie w części sektora usług. W październiku i listopadzie nastąpił spadek sprzedaży detalicznej w naszym kraju.
Utrzymujący się wzrost produkcji przemysłowej sugeruje, że sytuacja w tym sektorze jest relatywnie korzystna – ale szacunki wskazują, że roczna dynamika PKB w IV kwartale 2020 r. była nadal ujemna i prawdopodobnie niższa niż w poprzednim kwartale.
Dane z rynku pracy za listopad wskazują na stabilizację przeciętnego zatrudnienia oraz rocznej dynamiki przeciętnych wynagrodzeń w sektorze przedsiębiorstw. Iinflacja w Polsce w grudniu – według szybkiego szacunku Głównego Urzędu Statystyczngo – obniżyła się do 2,3 proc. rok do roku, z 3 proc. w listopadzie).
Można oczekiwać, że po spadku PKB w 2020 r., w bieżącym roku nastąpi ożywienie aktywności gospodarczej, ale skala tego ożywienia będzie zależała przede wszystkim od sytuacji epidemicznej i związanych z nią restrykcji. Dalszy przebieg pandemii oraz jej wpływ na sytuację gospodarczą w kraju i za granicą pozostaje głównym źródłem niepewności dotyczącej kształtowania się krajowej koniunktury.
Pozytywnie na koniunkturę mogą oddziaływać działania ze strony polityki gospodarczej, w tym poluzowanie polityki pieniężnej NBP. Wzrost aktywności może być jednak ograniczany przez podwyższoną niepewność oraz gorsze, niż przed pandemią nastroje podmiotów gospodarczych. „Będą one skutkować istotnym obniżeniem dynamiki inwestycji” – stwierdza Rada Polityki Pieniężnej.
Tempo ożywienia gospodarczego może być także osłabiane przez brak wyraźnego i trwalszego dostosowania kursu złotego do globalnego wstrząsu wywołanego pandemią.
W tej sytuacji NBP zapewnia, że będzie nadal prowadził operacje zakupu skarbowych papierów wartościowych i dłużnych gwarantowanych przez Skarb Państwa, na rynku wtórnym w ramach operacji otwartego rynku. Celem tych operacji ma być wzmocnienie oddziaływania obniżenia stóp procentowych NBP na gospodarkę, które jak dotychczas jest raczej nikłe.
Dla wzmocnienia oddziaływania poluzowania polityki pieniężnej na gospodarkę NBP może także stosować interwencje na rynku walutowym. Terminy oraz skala takich działań będą uzależnione od warunków rynkowych.
Szefowie NBP uważają, że ich polityka pieniężna łagodzi negatywne skutki pandemii, wspiera aktywność gospodarczą oraz stabilizuje inflację na poziomie zgodnym z wyznaczonym celem. A wszystko to ma także pozytywnie wpływać na sytuację kredytobiorców i oddziaływać na rzecz wzmocnienia stabilności systemu finansowego. Oby nastąpiły te pożądane skutki.

Gospodarka 48 godzin

Inflacja w odwrocie?
Nie ma powodów do zaniepokojenia groźbą wybuchu inflacji. Tego niebezpieczeństwa nie potwierdzają żadne dane, perspektywy rozwoju gospodarczego, ani kształtowanie się cen światowych czy dynamika płac w Polsce – oświadczył prezes Narodowego Banku Polskiego Adam Glapiński. Zdaniem prezesa Glapińskiego, jeżeli można odczuwać jakieś zaniepokojenie to przeciwnym trendem, czyli jej spadkiem – inflacja od początku 2020 roku obniżyła się prawie dwukrotnie. Mimo to szef NBP stwierdził, że spadek inflacji bazowej będzie kontynuowany.

Dług atakuje
Ekonomiści debatują, a dług rośnie. Inwestycje publiczne mogą uzasadniać ich finansowanie długiem, zwłaszcza jeżeli korzyści z nich będą czerpały kolejne pokolenia. Ocenia się jednak, że w krajach rozwiniętych zaledwie 4 proc. przyrostu długu publicznego można powiązać z finansowaniem inwestycji publicznych, a szacunki Forum Obywatelskiego Rozwoju dla Unii Europejskiej wskazują na tylko 1,5 proc. Deficyty budżetowe kumulują się w coraz wyższy dług publiczny, który może ograniczać wzrost gospodarczy i stwarzać ryzyka fiskalne. Dlatego rządy powinny emitować dług tylko w uzasadnionych przypadkach. Często dzieje się jednak inaczej. Wielu ekonomistów uważa, że rządy powinny prowadzić politykę antycykliczną, czyli zwiększać finansowanie długiem w kryzysach gospodarczych i ograniczać w boomach. Jednak w największych gospodarkach świata od 40 lat dług publiczny rośnie, a jego dużym przyrostom w kryzysach nie towarzyszą spadki w boomach – wskazuje Rafał Trzeciakowski z FOR.
Dług publiczny jest wyższy w gospodarkach o starzejących się społeczeństwach, w których istnieje pokusa finansowania coraz liczniejszych, starszych wyborców na koszt młodszych pokoleń. W próbie 51 krajów, większy o 10 puntów procentowych udział osób w wieku 65 pus w populacji, związany jest z długiem publicznym wyższym o 85 proc. w produktcie krajowym brutto. Wysoki dług publiczny i niski wzrost gospodarczy są zjawiskami występującymi wspólnie. Szacuje się, że gospodarki krajów rozwiniętych o długu publicznym poniżej 30 proc. PKB rosną w tempie 3,7 proc. rocznie, natomiast tych o zadłużeniu publicznym powyżej 90 proc. PKB – już tylko 1,2 proc. Ten związek jest dwukierunkowy – zwraca uwagę Rafał Trzeciakowski. Z jednej strony dług publiczny może wypierać inwestycje prywatne, ograniczając dostęp firm do finansowania, lub zniechęcać firmy do inwestycji, tworząc oczekiwania wzrostu podatków w przyszłości. Z drugiej strony jeżeli na przykład rządy reagują na załamania wzrostu gospodarczego wzrostem wydatków publicznych, to zależność może przebiegać w odwrotną stronę.
Od czasu globalnego kryzysu finansowego sprzed dekady na świecie utrzymują się bardzo niskie stopy procentowe, które ułatwiają rządom obsługę zadłużenia publicznego. Nie wiadomo, dlaczego, ani na jak długo, stopy procentowe na świecie spadły – w przeszłości ich wzrosty były jednak skokowe i niemożliwe do przewidzenia. Jak wskazuje R. Trzeciakowski, kiedy stopy procentowe wzrosły w globalnym kryzysie finansowym przed dekadą, Węgry popadły w problemy fiskalne, przy podobnym do spodziewanego na koniec roku w Polsce poziomie zadłużenia (ok. 65 proc. PKB). Kraj uniknął niewypłacalności dzięki pożyczce z Międzynarodowego Funduszu Walutowego, ale załamanie silnie przełożyło się na trwały spadek PKB i utratę wielowiekowej przewagi gospodarczej Węgier nad Polską.