Jeszcze nie całkiem wypaleni

Jedna trzecia polskich pracowników odczuwa zmęczenie oraz przygnębienie. Ciekawe, czy praca w domu, bez nadzorcy stojącego nad głową, poprawi im nastrój?

31proc. pracowników umysłowych w Polsce twierdzi, że są wypaleni zawodowo. Czyli, patrząc na to z drugiej strony, ogromna większość, bo aż 69 proc., nie odczuwa takiego wypalenia. To oczywiście dobra wiadomość, choć jeszcze lepiej byłoby, gdyby także te 31 proc. się nie wypaliło (zawodowo).
W pierwszej trójce możliwych przyczyn wyczerpania emocjonalnego i obniżenia oceny własnych możliwości, (co się właśnie sklada na to wypalenie) pracownicy wskazują dużą odpowiedzialność przy niskim wynagrodzeniu (54 proc.), potrzebę rozwoju zawodowego przy małych szansach na awans (43 proc.) oraz dużą ilość pracy przy małej ilości czasu (41 proc.).na jego wykonanie. Co ciekawe, w tym ostatnim przypadku odsetek maleje wraz ze stażem pracy (67 proc. przy pracy krótszej niż rok i 42 proc. przy pracy powyżej 8 lat). Jak deklaruje część respondentów (28 proc.), w obecnym miejscu pracy zdecydowanie brakuje im nowych wyzwań, a obowiązki stały się nużące i powtarzalne. Takie wyniki przynosi badanie przeprowadzone przez ARC Rynek i Opinia na zlecenie Gumtree.pl, przy współpracy z Randstad Polska.
Wprawdzie większa część badanych nie uważa się za wypalonych zawodowo, ale wielu z nich przyznaje się do pojedynczych symptomów, które negatywnie wpływają na ich komfort psychiczny, mogąc prowadzić do wypalenia. Niektórzy pracownicy,zapytani o samopoczucie, odpowiadają, iż są stale zmęczeni (22 proc.), przygnębieni (21 proc.), brak im wiary we własne możliwości (18 proc.), a w pracy mają poczucie marnowania czasu (17 proc.).
W ubiegłym roku Światowa Organizacja Zdrowia (WHO) wprowadziła wypalenie zawodowe do Klasyfikacji Chorób i Problemów Zdrowotnych, uznając je za „syndrom zawodowy”. Nowa wersja klasyfikacji wejdzie w życie w 2022 r. Oznacza to, że najwcześniej za półtora roku lekarze będą mogli diagnozować wypalenie zawodowe i wystawiać na nie zwolnienia lekarskie.
Dziś uważa się, iż wypalenie zawodowe to wielowymiarowe zaburzenie, które składa się z szeregu nieprawidłowości psychologicznych, występujących w trzech obszarach. Przede wszystkim jest to wyczerpanie emocjonalne objawiające się m.in. bólami głowy, bezsennością, poczuciem ciągłego zmęczenia. Następny obszar to depersonalizacja – obojętny, wręcz bezduszny stosunek do klienta, pacjenta, członka zespołu.
Osoba wypalona unika kontaktu z innymi, zachowuje duży dystans, a jakość wykonywanej pracy ulega zdecydowanemu obniżeniu. Na końcu występuje obniżona ocena własnych możliwości. Praca staje się źródłem udręki i cierpienia. Ta faza może zakończyć się rezygnacją z pracy lub „ucieczką” w rozmaite uzależnienia.
Czy z perspektywy pracodawcy możliwe jest, aby wśród czujących wypalenie zawodowe pracowników zastosować środki zaradcze i uchronić ich przed emocjonalnym wyczerpaniem? -Działania zapobiegawcze wymagają głębokich zmian systemowych, takich jak wyższe wynagrodzenie, przejrzysta i motywująca ścieżka rozwoju zawodowego, bardziej sprzyjające warunki pracy, możliwość kontaktu z psychologiem czy psychoterapeutą oraz dbanie o zachowanie równowagi między życiem zawodowym a prywatnym – wyjaśnia Aleksandra Bończewska, psycholog i psychoterapeuta. Jak widać, są to warunki nie do spełnienia dla ogromnej większości polskich pracodawców.
Choć wydawać by się mogło, że praca zdalna to forma azylu sprzyjającego poczuciu bezpieczeństwa, ten rodzaj wykonywania obowiązków nie zawsze przyczynia się do zmniejszenia poczucia stresu u pracowników. Obrazują to wyniki badania – 33 proc. respondentów uważa, iż poziom stresu w pracy stacjonarnej jest podobny jak w przypadku zdalnej, kolejne 33 proc ma poczucie większego stresu w pracy poza biurem, a tylko 34 proc. wskazuje, że praca stacjonarna nie generuje u nich większego stresu niż praca zdalna.
Według 55 proc. pracodawców, praca zdalna nie chroni przed wypaleniem. Podobnego zdania jest 37 proc. pracowników. 43 proc z nich uważa zaś, że home office w tym przypadku może być pewnego rodzaju „lekarstwem” zapobiegającym wypaleniu zawodowemu. Co piąty zapytany nie ma na ten temat zdania.
Chociaż home office nie zawsze jest dla pracowników sposobem na odciążenie psychiczne i emocjonalne, tym niemniej według 40 proc. z nich, umożliwienie przez pracodawcę takiej formy pracy, jest dla nich przejawem partnerskich relacji, a dla co trzeciego to wyraz uznania ze strony przełożonego. Nieco inaczej postrzegają to sami pracodawcy – połowa z nich uważa, że umożliwienie pracy zdalnej pracownikowi nie ma związku z relacją pracownik – pracodawca. Tylko co piąty wskazuje na wyraz uznania wobec podwładnego, a trzech na dziesięciu traktuje to jako przejaw partnerskiej relacji.
Są jednak i tacy pracodawcy, którzy byliby w stanie zapłacić więcej tym swoim pracownikom, którzy całkowicie zrezygnowaliby z pracy zdalnej. Zdaniem 18 proc. polskich szefów jest to dobry pomysł. Z drugiej jednak strony, w przypadku pracy stacjonarnej na „tak” byłoby aż 37 proc. zapytanych pracodawców. Tak więc, ponad jedna trzecia polskich przedsiębiorców wciąż traktuje pracę zdalną jak „zło konieczne” i jest w stanie zrobić naprawdę wiele, aby zatrzymać pracowników w biurach.
Psychologowie podkreślają, że praca zdalna, choć jest atrakcyjna dla wielu pracowników nie tylko w czasie pandemii, nie powinna być traktowana jako forma „terapii” w przypadku wyraźnych symptomów wypalenia zawodowego. Tak jak w przypadku każdej innej jednostki chorobowej, najlepszym rozwiązaniem jest wtedy wizyta u specjalisty.