18 kwietnia 2024

loader

Nasza mała elektromobilność

Auta elektryczne będą powszechnie używane, jeśli ich konstrukcja zostanie dostosowana do błyskawicznej wymiany rozładowanej baterii na naładowaną. Stacje wymiany baterii powinny być tak często, jak dziś stacje benzynowe. Dzisiejsze stacje ładowania w przyszłości staną się więc zbędne.
Według danych na koniec lutego bieżącego roku, w Polsce były zarejestrowane łącznie 20 504 samochody osobowe z napędem elektrycznym. Przez pierwsze dwa miesiące br. ich liczba zwiększyła się o 1 793 sztuki – czyli o 51 proc. w porównaniu z takim samym okresem 2020 r. Taki jest wynik Licznika Elektromobilności, uruchomionego przez Polskie Zrzeszenie Przemysłu Motoryzacyjnego i Polskie Stowarzyszenie Paliw Alternatywnych.
Przyrost jest więc znaczny, ale ogólny wynik raczej mizerny. Tym bardziej, że spośród tych 20 504 elektrycznych samochodów osobowych zaledwie 51 proc. stanowiły pojazdy w pełni elektryczne (BEV, ang. battery electric vehicles) – 10 471 sztuk. Pozostała część to hybrydy typu plug-in (PHEV, ang. plug-in hybrid electric vehicles) – 10 033 szt. – czyli auta z konwencjonalnym silnikiem spalinowym połączonym z motorem elektrycznym.
Elektrycznych samochodów dostawczych i ciężarowych było 851 na koniec lutego. Rośnie w naszym kraju liczba elektrycznych motorowerów, skuterów i motocykli, która osiągnęła stan 9 134 pojazdów. Natomiast autobusów elektrycznych mamy w Polsce kraju 450. Jak na skalę zapowiedzi dotyczących elektro-mobilizacji w transporcie publicznym, jest to dosyć kiepski rezultat. W styczniu i lutym flota elektrobusów powiększyła się o 20 zeroemisyjnych pojazdów. Procentowo wygląda to jednak wspaniale, bo w porównaniu z początkiem ubiegłego roku, kiedy zarejestrowano tylko 8 takich autobusów, wzrost wynosi aż 150 proc.
Wraz z stopniowym wzrostem liczby pojazdów z napędem elektrycznym, rozwija się również infrastruktura ładowania. Pod koniec stycznia w Polsce funkcjonowało 1 410 ogólnodostępnych stacji ładowania pojazdów elektrycznych (w sumie mających 2 744 wtyczki). 33 proc. z nich stanowiły szybkie stacje ładowania prądem stałym (DC), a aż 67 proc. – wolne ładowarki prądu przemiennego (AC) o mocy mniejszej lub równej 22 kW. W lutym uruchomiono 15 nowych, ogólnodostępnych stacji ładowania (33 wtyczki).
„Branża motoryzacyjna oraz klienci z niecierpliwością oczekują na wejście w życie dwóch programów, które mogą znacząco wpłynąć na rozwój rynku pojazdów niskoemisyjnych w Polsce. Pierwszym z nich jest program wsparcia pojazdów elektrycznych kupowanych przez firmy. Już w najbliższym czasie powinny zostać wyjaśnione ostatnie wątpliwości dotyczące sposobu dofinansowania elektrycznych samochodów firmowych. To szczególnie ważny program ze względu na fakt, że rejestracje samochodów osobowych przez firmy stanowią niemal trzy czwarte polskiego rynku. Takie zainteresowanie jest także efektem wewnętrznych polityk wielu firm, które poprzez ekologiczną i niskoemisyjną flotę podkreślają swój wkład w ochronę środowiska. Drugim wyczekiwanym programem jest Krajowy Plan Odbudowy, w którym zostaną określone zasady, na jakich będą wykorzystane fundusze unijne przeznaczone na odbudowę gospodarki po pandemii. Wiadomo, że o ile w rządowych propozycjach nie przyznano dofinansowania na zakup i promocję samochodów elektrycznych, to zaplanowano środki na dofinansowanie zakupu autobusów niskoemisyjnych i rozbudowę infrastruktury. Ponieważ jednak te propozycje są jeszcze na etapie konsultacji, pozostaje mieć nadzieję, że wnioski i postulaty sektora motoryzacyjnego zostaną uwzględnione w ostatecznej wersji dokumentu” – mówi Jakub Faryś, prezes PZPM.
Jak zauważa Maciej Mazur, dyrektor PSPA, jedną z priorytetowych kwestii z perspektywy przyspieszenia rozwoju zeroemisyjnego transportu w Polsce stanowi obecnie konieczność uwzględnienia programów wsparcia elektromobilności w powstającym Krajowym Planie Odbudowy, który ma stanowić podstawę do otrzymania przez Polskę środków unijnych w ramach Instrumentu na rzecz Odbudowy i Wzmocnienia Odporności.
Projekt tego Krajowego Planu Odbudowy przewiduje przeznaczenie 27,4 mld zł na tzw. zieloną i inteligentną mobilność, jednak w porównaniu do podobnych dokumentów, przygotowanych przez pozostałe państwa członkowskie Unii Europejskiej, rządowe propozycje zostały sformułowane bardzo ogólnikowo.
„W toku konsultacji społecznych dokumentu PSPA przedstawi swoje rekomendacje w tym właśnie obszarze, liczymy na to, że zostaną uwzględnione przez przedstawicieli administracji. Czasu na optymalizację KPO pozostało niewiele – ostateczna wersja dokumentu musi zostać przedstawiona Komisji Europejskiej do końca kwietnia” – dodaje dyr. Maciej Mazur.
Niezależnie od wszelkich planów, elektromobilność w Polsce wciąz jest w powijakach. Jednak i w całej Europie ma ona nikłe szanse na rozwój, dopóki standardem nie staną się takie samochody elektryczne, w których rozładowaną baterię (w użyciu powinno być najwyżej parę typów baterii różniących się rozmiarami) błyskawicznie będzie się wymieniać na naładowaną. Powstać też musi cała sieć stacji wymiany baterii, co najmniej tak gęsta jak dziś sieć stacji paliw. Forsowana dziś budowa stacji ładowania stanie się więc zbędnym absurdem. Zanim jednak decydenci europejscy i polscy zrozumieją, że jest to jedyny, racjonalny kierunek rozwoju elektromobilności, miną co najmniej dziesiątki lat.

Andrzej Dryszel

Poprzedni

Gospodarka 48 godzin

Następny

Kobiece bariery do kariery

Zostaw komentarz