O cześć wam, panowie eksperci

Decyzja agencji Moody’s, utrzymująca korzystny rating dla Polski, została jednoznacznie odebrana na świecie jako pozytywny sygnał dotyczący stanu i perspektyw polskiej gospodarki. Dowodem na to są decyzje tzw. rynków finansowych, czyli spekulantów handlujących walutami, którzy zaczęli kupować złotego, uznając, ze jest on wartościowym i bezpiecznym pieniądzem dającym perspektywę odpowiedniego zarobku.

W rezultacie, złoty w stosunku do najważniejszych walut zdrożał o 3 do 5 groszy.
12 maja, przed ogłoszeniem ratingu agencji Moody’s, euro kosztowało 4,41 zł, dolar 3,88 zł, frank 3,99 zł. Natomiast pięć dni później ceny były już zdecydowanie niższe. 17 maja euro kosztowało 4,36 zł, dolar 3,85 zł, a frank 3,94 zł.
Agencja Moody’s utrzymała rating polskiego długu w najwyższym segmencie ocen, na poziomie A2. Zmiana długoterminowej perspektywy ratingu ze stabilnej na negatywną nie ma tu żadnego znaczenia.
Rating ten oznacza iż nasze zadłużenie jest obsługiwane bez kłopotów, a obligacje polskiego Skarbu Państwa stanowią bezpieczną lokatę i zostaną wykupione od wierzycieli w ustalonym terminie i zgodnie z ustalonym oprocentowaniem.
W styczniu agencja ratingowa Standard&Poor’s obniżyła rating polskiego długu do poziomu B. Decyzja ta została wtedy uznana za nieuzasadnioną. Utrzymanie ratingu polskiego długu przez agencję Moody’s na poziomie A jest kolejnym dowodem braku wiarygodności agencji S&P. Przypomnijmy chociażby, że Standard&Poor’s utrzymywało rating A (czyli wyższy niż przyznany Polsce) bankowi Lehman Brothers tuż przed ogłoszeniem jego bankructwa.
Warto jeszcze zauważyć, że ogromna większość polskich, pożal się Boże, „niezależnych ekspertów ekonomicznych” przewidywała, że agencja Moody’s obniży rating Polski.

Poprzedni

Burza przeszła bokiem, ale…

Następny

Chiny wstydzą się