
Od 1 maja do koszyka świadczeń gwarantowanych trafiają dwie małoinwazyjne procedury stosowane u części pacjentów onkologicznych. graf. opracowanie własne
Od 1 maja część pacjentów zyska dostęp do dwóch nowych zabiegów finansowanych przez NFZ. Do koszyka świadczeń gwarantowanych w leczeniu szpitalnym trafiają endoskopowa dyssekcja podśluzówkowa oraz przezodbytnicza mikrochirurgia endoskopowa. To procedury stosowane u części chorych ze zmianami nowotworowymi jelita grubego i odbytnicy, które w wybranych przypadkach mogą ograniczyć potrzebę klasycznej operacji.
Zmiana wynika z rozporządzenia Ministra Zdrowia z 27 marca 2026 roku, ogłoszonego w Dzienniku Ustaw 1 kwietnia pod pozycją 443. Przepisy wchodzą w życie po upływie miesiąca od ogłoszenia, czyli 1 maja. Dla pacjentów najważniejsze jest to, że procedury ESD i TEM zostają wpisane do publicznie finansowanego leczenia szpitalnego.
Nie oznacza to jednak, że każdy pacjent z rakiem jelita grubego albo odbytnicy uniknie operacji. Nowe świadczenia są przeznaczone dla konkretnych grup chorych i przy ściśle określonych warunkach medycznych. O kwalifikacji nadal będzie decydować lekarz na podstawie diagnostyki, zaawansowania choroby i lokalizacji zmiany.
Dwie procedury w koszyku świadczeń
Do koszyka świadczeń gwarantowanych dodano dwie pozycje. Pierwsza to endoskopowa dyssekcja podśluzówkowa, oznaczona w rozporządzeniu jako procedura 45.433. Druga to przezodbytnicza mikrochirurgia endoskopowa, oznaczona jako 45.434.
ESD polega na endoskopowym usunięciu zmiany z warstwy podśluzowej. W uproszczeniu: lekarz usuwa zmianę od środka przewodu pokarmowego, bez klasycznego otwierania jamy brzusznej. Taka metoda może być stosowana przy wybranych wczesnych zmianach nowotworowych, gdy istnieje szansa na radykalne usunięcie ogniska choroby w mniej obciążający sposób.
TEM to precyzyjny zabieg wykonywany przez odbyt, wykorzystywany u wybranych pacjentów ze zmianami w odbytnicy. Pozwala usunąć zmianę miejscowo, bez rozległej operacji brzusznej. W praktyce może to oznaczać mniejsze obciążenie organizmu, krótszy pobyt w szpitalu i szybszy powrót do codziennego funkcjonowania.
To nie są jednak procedury „zamiast operacji” dla wszystkich chorych. Ich sens polega na tym, że w starannie dobranych przypadkach pozwalają leczyć mniej inwazyjnie, bez rezygnacji z kontroli onkologicznej.
Dla kogo ESD, dla kogo TEM
Endoskopowa dyssekcja podśluzówkowa może dotyczyć wybranych pacjentów z nowotworami jelita grubego, odbytnicy, odbytu i kanału odbytu. W rozporządzeniu wskazano m.in. rozpoznania obejmujące kody ICD-10 od C18.0 do C18.9, a także C19, C20 i C21.
Procedura ma zastosowanie przy określonym stopniu zaawansowania choroby, w tym T1N0M0, oraz w sytuacjach podejrzenia ograniczonej inwazji podśluzówkowej. Może też dotyczyć zmian, których nie da się całkowicie usunąć innymi technikami endoskopowymi.
TEM jest zawężony do pacjentów z nowotworem złośliwym odbytnicy, oznaczonym kodem C20. Kryteria są bardziej szczegółowe. Chodzi o chorobę w stopniu T1, bez naciekania naczyń limfatycznych albo bez inwazji okołonerwowej. Znaczenie mają też rozmiar i położenie zmiany: ma znajdować się w końcowym odcinku odbytnicy, w promieniu 8 cm od brzegu odbytu, zajmować mniej niż 30 procent obwodu jelita i mieć mniej niż 3 cm.
Rozporządzenie wskazuje także na wymóg wyraźnego marginesu chirurgicznego powyżej 3 mm oraz brak dowodów na limfadenopatię w badaniach obrazowych wykonanych przed leczeniem. Innymi słowy, to rozwiązanie dla pacjentów z bardzo konkretnym obrazem choroby, a nie uniwersalna metoda leczenia każdego raka odbytnicy.
Mniej inwazyjne leczenie, ale z kontrolą
Największą zaletą nowych procedur jest ich małoinwazyjny charakter. U części pacjentów mogą ograniczyć zakres leczenia chirurgicznego i zmniejszyć ryzyko powikłań związanych z dużą operacją. Dla chorego może to oznaczać krótszą hospitalizację, mniejsze obciążenie po zabiegu, szybsze uruchomienie i łatwiejszą rekonwalescencję.
W onkologii mniej inwazyjne leczenie nie może jednak oznaczać mniejszej czujności. Dlatego rozporządzenie przewiduje kilkuletnie monitorowanie efektów terapii. Po ESD pacjent ma być kontrolowany przez 5 lat. Wśród wskazanych badań są m.in. sigmoidoskopia co 6 miesięcy od trzeciego miesiąca po zabiegu oraz USG przezodbytnicze albo rezonans magnetyczny miednicy z kontrastem co 3–6 miesięcy przez pierwsze 2 lata, a później co 6 miesięcy.
Podobnie jest po TEM. Również tu przewidziano 5-letni nadzór nad efektami leczenia. W rozporządzeniu wskazano m.in. USG przezodbytnicze albo MRI z kontrastem co 3–6 miesięcy przez pierwsze 2 lata, później co 6 miesięcy, a także kolonoskopię w pierwszym, trzecim i piątym roku po zabiegu.
To istotny element całej zmiany. Nowe zabiegi nie kończą leczenia w dniu wypisu ze szpitala. Pacjent po takiej procedurze nadal musi być systematycznie kontrolowany, bo celem jest nie tylko usunięcie zmiany, ale także szybkie wykrycie ewentualnego nawrotu albo niepełnego efektu leczenia.
Nie każdy szpital wykona zabieg od razu
Samo wpisanie procedur do koszyka świadczeń gwarantowanych nie oznacza, że od 1 maja będą dostępne w każdym szpitalu. Rozporządzenie stawia placówkom konkretne wymagania organizacyjne, kadrowe i sprzętowe.
W przypadku ESD potrzebny jest m.in. oddział chirurgii ogólnej, chirurgii onkologicznej albo gastroenterologii, pracownia endoskopowa, dostęp do oddziału anestezjologii i intensywnej terapii oraz odpowiednia poradnia: chirurgiczna, onkologiczna albo gastroenterologiczna. Wymagany jest także personel z doświadczeniem i sprzęt pozwalający bezpiecznie wykonać procedurę.
Przy TEM potrzebny jest przede wszystkim oddział chirurgii ogólnej albo chirurgii onkologicznej, blok operacyjny, dostęp do OAiIT oraz poradnia chirurgiczna. Także tutaj kluczowe znaczenie mają przygotowanie zespołu i odpowiednie wyposażenie.
Dla pacjenta oznacza to, że realna dostępność nowych procedur będzie zależeć od tego, które placówki spełnią warunki i podpiszą właściwe umowy. Część chorych może być kierowana do wyspecjalizowanych ośrodków, a nie do najbliższego szpitala.
NFZ ustala zasady rozliczania
Równolegle Narodowy Fundusz Zdrowia przygotowuje zasady finansowania nowych świadczeń. 21 kwietnia NFZ opublikował projekt zarządzenia dotyczącego warunków zawierania i realizacji umów w rodzaju leczenie szpitalne oraz leczenie szpitalne – świadczenia wysokospecjalistyczne. Uwagi do projektu można zgłaszać do 28 kwietnia do godziny 12.00.
To ważny etap, bo samo wpisanie procedury do koszyka nie rozwiązuje jeszcze wszystkich problemów. Potrzebne są jasne zasady rozliczania, wycena świadczeń i gotowość placówek do ich realizacji. Dopiero połączenie decyzji prawnej, finansowania i organizacji w szpitalach zdecyduje, jak szybko pacjenci faktycznie skorzystają z nowych możliwości.
Według „Dziennika Gazety Prawnej” koszt finansowania nowych świadczeń szacowany jest na około 36 mln zł rocznie. Nie jest to więc tylko techniczna korekta w wykazie procedur, lecz realne rozszerzenie publicznie finansowanego leczenia w obszarze onkologii.
Dobra wiadomość, ale z ograniczeniami
Dla pacjentów z rakiem jelita grubego i odbytnicy to ważna zmiana, szczególnie tam, gdzie choroba została wykryta na wczesnym etapie i spełnia kryteria kwalifikacji. W takich przypadkach mniej inwazyjna procedura może oznaczać leczenie skuteczne, ale mniej obciążające niż klasyczna operacja.
Nie wolno jednak sprowadzać tej zmiany do prostego hasła, że pacjenci unikną operacji. Część nadal będzie wymagała standardowego leczenia chirurgicznego, chemioterapii, radioterapii albo terapii skojarzonej. ESD i TEM są dodatkowymi narzędziami w systemie, a nie zamiennikiem całego leczenia onkologicznego.
Najważniejsze będzie to, czy pacjent zostanie odpowiednio wcześnie zdiagnozowany i skierowany do ośrodka, który potrafi wykonać takie zabiegi. Małoinwazyjne leczenie ma największy sens wtedy, gdy choroba zostanie wykryta na etapie pozwalającym bezpiecznie zastosować mniej rozległą metodę.
Prawdziwy test nowych świadczeń zacznie się po 1 maja. Dopiero wtedy okaże się, ile szpitali będzie gotowych wykonywać ESD i TEM, jak szybko NFZ ustali ostateczne zasady rozliczania i czy pacjenci rzeczywiście uzyskają dostęp do mniej inwazyjnego leczenia bez wielomiesięcznego oczekiwania.









