Dziewięć macek zła

23 lut 2022

„Większe zło” Arkadiusza Stempina, historyka, politologa, watykanisty, historyka kościoła, znawcy historii Niemiec, profesora uniwersytetu we Freiburgu wypada zaliczyć do gatunku określanego jako reportaż historyczny. Jego książka sygnalizowana jest na okładce i karcie tytułowej jako rzecz o „politycznych zabójstwach, krwawych zamachach, kościelnych spiskach”.

Jest tych historii dziewięć: o skrytobójstwie dokonanym przez KGB w Londynie na bułgarskim pisarzu-dysydencie Gieorgiju Markowie, o terrorze RAF (czyli m.in. tzw. grupy Baader-Meinhoff) w Niemczech Zachodnich (NRF) lat siedemdziesiątych, o mordzie dokonanym przez argentyńską juntę generała Videli na niemieckiej aktywistce społecznej Elisabeth Käsemann, o zabójstwie arcybiskupa Oscara Romero przez krwawą dyktaturę w Salwadorze, o zamachu na Jana Pawła II na placu świętego Piotra, o nie wyjaśnionej do dziś zbrodni na premierze Szwecji Olofie Palme, o jedynym księdzu katolickim, który padł ofiarą mafii, choć przez dziesięciolecia nie wchodziła ona w konflikt z kościołem katolickim, o zabójstwie premiera Izraela Icchaka Rabina, a także o serii zbrodni na opozycjonistach dokonanych „na zlecenie Kremla”.
Odniosę się tylko do jednej z tych ponurych opowieści, mającej pośrednio kontekst polski, jako że pojawia się w niej postać papieża Wojtyły.
I nie mam na myśli zamachu dokonanego na niego przez Mehmeta Alego Agcę, lecz wojtyłowy wątek z historii poświęconej zabójstwu dokonanym na arcybiskupie Romero. Junta salwadorska prześladowała, z jednej strony, duchownych występujących w obronie terroryzowanego społeczeństwa.
Z drugiej strony, część salwadorskich hierarchów z juntą kolaborowała. Romero chciał zapoznać papieża Wojtyłę z tą sytuacją, licząc na jego wsparcie. W tym celu poleciał do Watykanu, w nadziei uzyskania papieskiej audiencji. Jednak mimo pomocy jezuitów nie udało mu się to. Wszedł więc w tłum na placu świętego Piotra jako zwykły pielgrzym, a gdy Wojtyła przechodził w pobliżu, zawołał: „Jestem arcybiskupem Salwadoru! Proszę o audiencję!”, na co usłyszał błyskawiczną, nieprzyjazną ripostę: „Niech się ekscelencja strzeże przed komunizmem”.
Mimo to Wojtyła audiencję wyznaczył. Jednak, gdy Romero chciał mu wręczyć dokumenty na temat dramatycznej sytuacji w Salwadorze, Wojtyła nawet nie wyciągnął po nie ręki i namawiał go do troski o lepsze relacje z bandyckim reżimem rządzącym Salwadorem.
Wojtyła okazał się ohydnym, jaskiniowym antykomunistą, który przedłożył dobre relacje z kryminalnym reżimem nad los Romero i brutalnie uciskanych salwadorczyków.
Podobnie zachował się legitymizując krwawy reżim Pinocheta podczas swojej wizyty w Chile, a podczas wizyty w Nikaragui wygrażał palcem księdzu Cardenalowi za jego zaangażowanie w kwestie społeczne na gruncie teologii wyzwolenia.
Wypada też dodać, że książka Stempina jest solidną pracą opartą na źródłach, nie chałturą typu „kopiuj wklej” w przerwie w pracy naukowej. Oparte na rozległej literaturze wyliczonej w bibliografii dzieło Stempina opowiada przy okazji o sporym kawałku historii ostatniego ćwierćwiecza XX wieku. A przy tym to bardzo atrakcyjna lektura. „Ten reportaż historyczny, rozpoczynający się od klasycznego zamachu przeprowadzonego w Londynie za pomocą bułgarskiego parasola, przypomina mroczny thriller. W stu procentach oparty na faktach”.

Arkadiusz Stempin – „Większe zło”, Wydawnictwo Agora, Warszawa 2021, str. 557, ISBN 978-83-268-3049-5

Najnowsze

Sprawdź również

Loża: Prowadź swój pług przez kości umarłych

Loża: Prowadź swój pług przez kości umarłych

Niemal na początku Janina Duszejko znajduje trupa Wielkiej Stopy. To jej sąsiad, nicdobrego, kłusownik i pijak, zadławił się kością. Ale Duszejko wierzy, że to sprawiedliwa zemsta saren, z którymi zmarły toczył nierówną walkę. W powietrzu wisi kryminał, zjawia się...

I po Prałacie

I po Prałacie

Prałata (sztukę w Teatrze Telewizji) dobrze się oglądało. Choć tak naprawdę głównym bohaterem sztuki był „diabeł”. Ale przecież wiemy, że diabłów nie ma, a prałaci, biskupi, kardynałowie, proboszczowie są. Niestety, można by powiedzieć. Jak w starym, podobno,...

Lalka dla kujonów

Lalka dla kujonów

Podczas minionych świąt wyświetlono w telewizji Lalkę Wojciecha Hasa. Cóż to za film – imponujący zmysłowymi obrazami, walczących ze sobą, który kadr bardziej wyrazisty, który silniej oddziałuje na zmysły, bo co drugi jak martwa natura. Przejmujące widoki biedy...

Ukryte szczątki i kwiaty w ogrodzie

Ukryte szczątki i kwiaty w ogrodzie

Temat Państwowych Gospodarstw Rolnych od dawna pojawia się zaledwie incydentalnie w debatach. W zasadzie wyłącznie jako jeden z elementów dyskusji o transformacji (co samo w sobie jest niestety kwestią już dość niszową). Bardzo rzadko ktoś zajmuje się PGR-ami jako...

Dalejże, na Krzyżaka

Dalejże, na Krzyżaka

„Krzyżacy” Jana Klaty, spektakl zrealizowany w Olsztynie na jubileusz teatru, ekscytuje: śmieszy i wzrusza, nie pozostawia widza obojętnym. To poważny atut, zwłaszcza że mamy do czynienia z ucukrowaną lekturą, która tym razem wcale na szkolną piłę nie wygląda. Kiedy...

Nie ma już wysp szczęśliwych

Nie ma już wysp szczęśliwych

Dorota Masłowska od lat opisuje rozczarowanie, jakie przyniósł neokapitalizm, jak odcisnął się w życiorysach warszawiaków, daremnie poszukujących szczęścia, błądzących w gorączce za rajem, którego wiąż nie znajdują. Tak jest co najmniej od czasu, gdy powstał jej...

Kościół jest miłością

Kościół jest miłością

To zdanie utkwiło mi w głowie po spektaklu Złe wychowanie Teatru im Jaracza z Olsztyna. Co prawda kanoniczna teza głosi, że to bóg jest miłością, ale różnica między bogiem a kościołem jest taka, że kościół jest… Jest też teatr, nie tylko w Olsztynie, ale ten...