Był sobie Edward Gierek…

23 lut 2022

„Czas Gierka. Epoka socjalistycznej dekadencji” Piotra Gajdzińskiego pojawiła się na półkach księgarskich w „sam czas” – pół wieku po objęciu władzy przez Edwarda Gierka i jego ekipę, a jej ukazanie się zbiegło się także z premierą fabularnego filmu „Gierek”, która odbyła się w styczniu i który wzbudził duże zainteresowanie publiczności oraz niejedną dyskusję i komentarz prasowy. Mimo to sens jej ukazania się nie dla każdego musi był oczywisty. Niejeden czytelnik zaglądając do tej książki w księgarni może doznać uczucia „deja vu”.

Na przestrzeni ostatnich trzech dekad ukazały się setki artykułów prasowych i dziesiątki książek poświęconych na rozmaite sposoby ujmowanej historii PRL.
Może to wywołać pytanie o sens lektury kolejnego tytułu dotyczącego tego okresu. W przypadku książki mającej w swoim tytule nazwisko Edwarda Gierka wątpliwość mogą mieć na przykład czytelnicy wywiadu-rzeki „Przerwana dekada”, który wiele lat temu przeprowadził z nim Janusz Rolicki, jak również biografii Edwarda Gierka tegoż autora.
Bo czyż obraz tej epoki nie jest pełniejszy i ciekawszy w wydaniu jej głównej postaci, niż z „drugiej ręki”? A jednak takie książki warto pisać i warto czytać. Każdą epokę historyczną ( bo nie tylko o dekadę gierkowską chodzi) można pokazać, naświetlić na różne sposoby w zależności od wielu czynników.
Należy do nich autorska perspektywa, to, czy autor był protagonistą, uczestnikiem zdarzeń, czy też historykiem, dziennikarzem, a może tylko „szarym” obserwatorem. Duże znaczenie ma też czas pisania i wydania – bliski, względnie odległy latami od opisywanego okresu.
Takich czynników można by wskazać znacznie więcej, a należą do nich także takie, jak autorski temperament, stosunek osobisty do opisywanych czasów, poglądy, etc. W przypadku „Czasu Gierka” mamy do czynienia z autorem-dziennikarzem, publicystą.
Fakt ten zwolnił autora zarówno z konieczności zastosowania aparatu naukowego, cytowania źródeł dokumentalnych, przypisów, etc., jak i od kreacji typu literackiego.
Gajdziński pokazał epokę Gierka publicystycznie, reportersko, barwnie, swobodnie i ze swadą. Ukazał nie tylko krąg najważniejszych postaci skupionych wokół Gierka, jego współpracowników, ale też rywali czy wrogów, w tym m.in. Piotra Jaroszewicza, Edwarda Babiucha , Franciszka Szlachcica, Wojciecha Jaruzelskiego czy Mieczysława Moczara („Aktorzy pierwszoplanowi”), krąg postaci politycznych drugiego rzędu („Aktorzy drugoplanowi”), a także aparat terenowy, m.in. na przykładzie Wolsztyna („Aktorzy prowincjonalni”).
Ukazał barwnie pierwszą połowę dekady rządów Gierka, czyli czas prosperity, pomyślnych wiatrów, a także drugą jej połowę, która zaczęła się od kryzysu „podwyżkowego” z czerwca 1976 roku, czego konsekwencją było powstanie pierwszej zorganizowanej opozycji w PRL, czyli Komitetu Obrony Robotników („Pączkowanie oporu”).
Gajdziński pokazał też mechanizm i przebieg zdarzeń, które wyniosły Gierka do władzy, śląski wymiar jego osoby, jego charakter indywidualny, walory i słabości, a także relacje z kościołem katolickim w osobie kardynała Stefana Wyszyńskiego, z ZSRR w osobie Leonida Breżniewa, jak również unikalne, jedyne w obozie socjalistycznym dobre relacje z przywódcami niektórych krajów zachodnich, głównie Francji i Republiki Federalnej Niemiec (bliskie, przyjacielskie relacje z Valerym Giscard d’Estaing i Helmutem Schmidtem).
Cennym dodatkiem do zawartości „czasu Gierka” jest też bogata (choć niekompletna) bibliografia wielu ważnych książek poświęconych epoce i jej głównemu bohaterowi.

Piotr Gajdziński – „Czas Gierka. Epoka socjalistycznej dekadencji”, Bellona, Warszawa 2021, str. 334, ISBN 978-11-16321-8

Najnowsze

Sprawdź również

Loża: Prowadź swój pług przez kości umarłych

Loża: Prowadź swój pług przez kości umarłych

Niemal na początku Janina Duszejko znajduje trupa Wielkiej Stopy. To jej sąsiad, nicdobrego, kłusownik i pijak, zadławił się kością. Ale Duszejko wierzy, że to sprawiedliwa zemsta saren, z którymi zmarły toczył nierówną walkę. W powietrzu wisi kryminał, zjawia się...

I po Prałacie

I po Prałacie

Prałata (sztukę w Teatrze Telewizji) dobrze się oglądało. Choć tak naprawdę głównym bohaterem sztuki był „diabeł”. Ale przecież wiemy, że diabłów nie ma, a prałaci, biskupi, kardynałowie, proboszczowie są. Niestety, można by powiedzieć. Jak w starym, podobno,...

Lalka dla kujonów

Lalka dla kujonów

Podczas minionych świąt wyświetlono w telewizji Lalkę Wojciecha Hasa. Cóż to za film – imponujący zmysłowymi obrazami, walczących ze sobą, który kadr bardziej wyrazisty, który silniej oddziałuje na zmysły, bo co drugi jak martwa natura. Przejmujące widoki biedy...

Ukryte szczątki i kwiaty w ogrodzie

Ukryte szczątki i kwiaty w ogrodzie

Temat Państwowych Gospodarstw Rolnych od dawna pojawia się zaledwie incydentalnie w debatach. W zasadzie wyłącznie jako jeden z elementów dyskusji o transformacji (co samo w sobie jest niestety kwestią już dość niszową). Bardzo rzadko ktoś zajmuje się PGR-ami jako...

Dalejże, na Krzyżaka

Dalejże, na Krzyżaka

„Krzyżacy” Jana Klaty, spektakl zrealizowany w Olsztynie na jubileusz teatru, ekscytuje: śmieszy i wzrusza, nie pozostawia widza obojętnym. To poważny atut, zwłaszcza że mamy do czynienia z ucukrowaną lekturą, która tym razem wcale na szkolną piłę nie wygląda. Kiedy...

Nie ma już wysp szczęśliwych

Nie ma już wysp szczęśliwych

Dorota Masłowska od lat opisuje rozczarowanie, jakie przyniósł neokapitalizm, jak odcisnął się w życiorysach warszawiaków, daremnie poszukujących szczęścia, błądzących w gorączce za rajem, którego wiąż nie znajdują. Tak jest co najmniej od czasu, gdy powstał jej...

Kościół jest miłością

Kościół jest miłością

To zdanie utkwiło mi w głowie po spektaklu Złe wychowanie Teatru im Jaracza z Olsztyna. Co prawda kanoniczna teza głosi, że to bóg jest miłością, ale różnica między bogiem a kościołem jest taka, że kościół jest… Jest też teatr, nie tylko w Olsztynie, ale ten...