Lalka dla kujonów

8 kwi 2026

Podczas minionych świąt wyświetlono w telewizji Lalkę Wojciecha Hasa. Cóż to za film – imponujący zmysłowymi obrazami, walczących ze sobą, który kadr bardziej wyrazisty, który silniej oddziałuje na zmysły, bo co drugi jak martwa natura. Przejmujące widoki biedy Powiśla, uroda parkowych rzeźb, prawda detalu.

A do tego przedniej marki aktorstwo. Niezapomniany Tadeusz Fijewski jako Ignacy Rzecki, Mariusz Dmochowski w roli Stanisława Wokulskiego, Jan Kreczmar jako podupadły arystokrata Łęcki, Kalina Jędrusik – pani Wąsowska, Beata Tyszkiewicz, urodziwa panna Izabela, a to przecież tylko fragment starannie dobranej, imponującej obsady. Kiedy ogląda się dzieło Hasa, nie czuje się wcale upływu lat, a minęło przecież, bagatela, 60 lat.

Niebawem czekają nas premiery nowych ekranizacji Lalki, a powieść Prusa, jak wynika z raportu czytelnictwa, znowu awansowała na jedno z czołowych miejsc wśród tytułów, po które sięgają Polacy. Sięga też coraz chętniej po Lalkę teatr. Ostatnio warszawski Teatr Dramatyczny, choć zasadne byłoby pytanie: czy to na pewno jest ta Lalka?

Współcześni byli rozczarowani Lalką. Zwłaszcza krytycy literaccy, którzy nie zostawili na mrocznym dziele Prusa suchej nitki. Dopiero z czasem powieść zaczęła rosnąć, nim wreszcie nabrała autorytetu arcydzieła. Wówczas dostrzeżono w niej powieść założycielską Polski nowoczesnej.

Lalka w Teatrze Dramatycznym też jest utworem mrocznym, ale to niemal jedyna cecha, która wiąże go z powieścią Prusa. Spektakl Mikity Iłynczyka, zapowiadany jako adaptacja tej powieści, rozczarowuje widzów i krytyków pospołu. Trudno go nawet nazwać adaptacją – to scenariusz (częściowo) inspirowany Lalką, noszący cechy dzieła samodzielnego, do czego zresztą każdy twórca ma pełne prawo, jeśli odwołuje się do źródła inspiracji. Iłynczyk jednak aspiruje do roli adaptatora, choć jego dzieło nie wytrzymuje porównania z pierwowzorem.

Błędem powtarzanym przez wielu reżyserów (i wiele teatrów) jest podpisywanie spektaklu nazwiskiem autora tekstu, który inspirował właściwych twórców – autorów scenariusza i spektaklu, a tym samym stwarzanie wrażenia, że mamy do czynienia z adaptacją sceniczną. Teatr Dramatyczny organizuje nawet specjalne spektakle edukacyjne dla szkół (o godz. 11.00), pozorując, że przygotował spektakl „lektur szkolnych”. Można by to nawet takim teatrem nazwać, ale jako teatr dla kujonów, którzy znają powieść Bolesława Prusa na wyrywki i potrafią bezbłędnie uporać się z wariantami, jakie na jej podstawie powstały na scenie.

Nie zobaczymy na scenie Warszawy ani Zasławia, akcja toczy się wszędzie czyli nigdzie. Zamiast Izabeli wystawionej na sprzedaż przez zbankrutowanego hrabiego spotkamy Izę przewodniczkę po galerii pamiątek po Polsce liberalnej. Jesteśmy w dystopii, gdzie wróciły rządy wschodniej satrapii i wspomnienie wolnej Polski dogorywa. W tym świecie widać wiele niekonsekwencji: z jednej strony przyszłość, ale z drugiej niektóre realia z XIX wieku, a w galerii wystawia artysta awangardowy tworzący wielką rzeźbę z włosów kobiet-ofiar przemocy.

Jest Wokulski (Marcin Bosak), ale jakby było go tylko pół – to energiczny przedsiębiorca, krytyk polskiego zaścianka ekonomicznego i moralnego, ale chyba nie myślący tak naprawdę o miłości, zwłaszcza że Izabela nie robi na nim wrażenia. To Wokulski pracoholik, którego nie imają się głębsze wątpliwości. Przedstawiciele elity arystokratycznej występują w maskach jak kukły, co niby zgodne jest z duchem tych postaci, ale dość powierzchowne i emblematyczne.

Rzecki (Piotr Siwkiewicz) trzyma się na uboczu, trochę na przyczepkę. Jest za to postać nowa – Widmo (Małgorzata Niemirska), czyli babcia reżysera, która w roku 1939 straciła polskie obywatelstwo, ale zachowała w zasobach biblioteki Lalkę Prusa. To skąd inna ciekawa anegdota, ale bez żadnego w spektaklu rozwinięcia, a Widmo, choć potem pojawia się w różnych momentach, niewiele od dramaturgii wnosi. Zamiast niej panoszy się Suzin (Mariusz Drążek), którego rola niepomiernie wzrasta (w porównaniu do pełnionej w dziele Prusa) jako przedstawiciela wrogiego imperium, Rosji, która dociska kolanem okupowany kraj. Trochę przypomina agenta Putina, trochę naganiacza Epsteina. Taki „epsteinowy” charakter przybiera nieoczekiwanie epizod procesu o lalkę, zaczerpnięty z powieści Prusa. To często utożsamiany z tytułem powieści proces o kradzież lalki, wytoczony pani Stawskiej przez baronową Krzeszowską. Tyle tylko że u Iłynczyka nie o kradzież lalki idzie, ale o nabór dziewcząt na wyspę Epsteina. Z kolei natchniony naukowiec, dr Geist, poszukujący nowych praw fizyki, w tym spektaklu staje się przekupnym badaczem, gotowym wysługiwać się najbardziej znienawidzonym reżimom.

Jak widać, pomysłów reżyserowi nie brakuje, ale to jego Lalka (a nie Prusa) i jego mroczna wizja przyszłości, nie pozbawiona wielu luk i niedomówień, choć w jakiś sposób niepokojąca. Nie powiem, że wystarczyłoby umieścić  na afiszu swoje nazwisko i dramaturga Gorana Injaca jako autorów, aby odeprzeć zarzuty o dramaturgiczny zamęt. Tej Lalce dla kujonów wiele brakuje do sukcesu, ale sytuacja bardziej sprzyjałaby wtedy dyskusji o nowej wersji nadciągającej apokalipsy.


LALKA Bolesława Prusa, reżyseria i adaptacja Mikita Iłynczyk, dramaturgia Goran Injac, scenografia Justyna Elminowska, muzyka Krzysztof Kaliski, teatr Dramatyczny im. Gustawa Holoubka, premiera 20 marca 2026.

Najnowsze

Sprawdź również

Ustawa pisana pod „Kacprzyków”?

Ustawa pisana pod „Kacprzyków”?

Rząd zapowiedział koniec lekarskich kominów płacowych. W projekcie ustawy zostawił jednak furtkę, przez którą te same pieniądze mogą wrócić pod nazwą „koordynacji”. Projekt ustawy przewiduje podstawową stawkę nieprzekraczającą 240 zł brutto za godzinę. Przy jednym...

Rozpad PiSu czy ustawka Kaczyńskiego?

Rozpad PiSu czy ustawka Kaczyńskiego?

Istotna grupa komentatorów i ekspertów, nie tylko internetowych, uważa, że Kaczyński swoim ultimatum rozpoczął kolejny etap misternej gry mającej na celu odzyskanie utraconego elektoratu i uzyskanie większości w przyszłym parlamencie. Wiara w jego mądrość i posiadanie...

„Nie ma jak w domu”

„Nie ma jak w domu”

Pod takim hasłem w dniach 17–19 lipca 2026 r. odbyła się 44. Łemkowska Watra w Zdyni – jedno z najstarszych i najważniejszych wydarzeń kulturalnych społeczności łemkowskiej w Polsce. Od ponad czterech dekad Beskid Niski staje się miejscem spotkań Łemków z kraju i z...

Pożegnanie z Jackiem M.

Pożegnanie z Jackiem M.

Z prezydentem Krakowa najdłużej pełniącym swoją funkcję nie sposób rozstać się szybko. To po prostu niemożliwe. Choć formalnie Jacek Majchrowski przestał być prezydentem ponad dwa lata temu, nadal jest punktem odniesienia – zwłaszcza w specyficznej sytuacji, w jakiej...

Wojna z planetą. Ekologiczne koszty zbrojeń

Wojna z planetą. Ekologiczne koszty zbrojeń

Trwa debata nad europejską gorączką zbrojeń. W tle konflikty wokół Ukrainy, Iranu, Gazy, Tajwanu. Mącą ludziom w głowach byli wojskowi, pseudoeksperci z think-tanków, z naciskiem na tanki, ale bez własnych myśli. Główne aspekty tego galimatiasu poznawczo-praktycznego...

Pokaż twarz robocie!

Pokaż twarz robocie!

Chińcyki - roboty trzymają się mocno. Są trendy w tym sezonie politycznym. Podobnie też chińskie samochody elektryczne i chińskie nowości AI. Czyli „sztucznej inteligencji”, po angielsku zwanej „Artificial Intelligence”. Zaś Chińczycy często na AI mówią „Shēndù...