Jak żyli Cezarowie

20 gru 2022

Perspektywa pisania o tego typu kanonicznych dziełach zazwyczaj nieco mnie nie onieśmiela. Nie mam kwalifikacji historyka literatury starorzymskiej ani też historyka starożytnego Rzymu, nie jestem w niej nawet oczytany na poziomie co najmniej średnim, nie potrafię ocenić walorów czy mankamentów przekładu itd.

A poza tym co? Mam recenzować Swetoniusza?
To nie wchodzi w rachubę. Ograniczę się więc, posiłkując się notą wydawniczą „Czytelnika”, do napisania o czym owo dzieło traktuje. „Żywoty Cezarów Swetoniusza („De vita Caesarum”), to zbiór biografii pierwszych dwunastu jedynowładców imperium rzymskiego, rządzących nim od połowy I wieku przed naszą erą do roku 96 naszej ery. Bohaterami dzieła Swetoniusza są kolejno: dyktator Juliusz Cezar oraz cesarze – Oktawian August, Tyberiusz, Kaligula, Klaudiusz, Neron, Galba, Oton, Witeliusz, Wespazjan, Tytus i Domicjan.

Każda z biografii podaje informacje o ich życiu i działalności, ułożone tematycznie: Swetoniusz pisze o pochodzeniu, sprawowanych urzędach, czynach wojennych, cechach charakteru, wyglądzie zewnętrznym oraz okolicznościach śmierci każdego z władców. Szczególnie dużo miejsca poświęca sprawom dotyczącym ich kręgu rodzinnego i dworskiego, chętnie powtarza skandaliczne plotki krążące o tym środowisku, relacjonuje rozmaite anegdoty, z autentycznym przekonaniem spisuje wiadomości o wyjątkowych znakach – na niebie i ziemi – zapowiadających przyszłość.

Wobec zaginięcia w późniejszych wiekach większości dzieł łacińskiej biografistyki „Żywoty cezarów”, przynoszące masę informacji – choć o różnej wartości – stały się interesującym źródłem dla poznania życia panującej elity we wczesnym okresie istnienia imperium rzymskiego. Co najmniej do kresu epoki starożytnej cieszyły się ogromną popularnością: były czytane, a nawet naśladowane i kontynuowane. W czasach najnowszych zaś stały się nie tylko materiałem dla historyków badających dzieje cesarskiego Rzymu, ale i bezcenną kopalnią inspiracji, wiadomości i anegdot dla twórców dzieł malarskich, literackich i filmowych, spośród których najsłynniejszym stał się zapewne serial telewizyjny „Ja, Klaudiusz”, oparty na powieści Roberta Gravesa, tłumacza „De vita Caesarum” za język angielski.

Nie tylko ten serial był inspirowany takimi dziełami jak „Żywoty Cezarów”. W latach sześćdziesiątych popularny był w Hollywood nurt filmowy inspirowany historią starożytnego Rzymu, ot choćby słynna „Kleopatra” Josepha L. Mankiewicza (1963) czy „Upadek Cesarstwa rzymskiego” Anthony Manna (1964), o produkcjach n.p. Cecille de Mille’a sprzed II wojny nie wspominając. Że dzieło Swetoniusza to lektura godna i pouczająca – wiadomo. Jak to się jednak dziś czyta? Jak to może czytać dzisiejszy czytelnik z jego językowymi i wyobrażeniowymi przyzwyczajeniami? Niezbyt łatwo.

Cechą tej epoki piśmiennictwa była nieobecność wszelkiej opisowej naoczności i czy zmysłowości, co jest cechą literatury współczesnej. Wtedy, i jeszcze długo później, przez całe stulecia pisano oschle, nie używano barw, kształtów, zapachów i smaków (lub odorów) egzystencji. Banalna, materialna strona życia była poza zainteresowaniem piszących i właściwie odkrył ją w pełni, a nawet uczynił walorem literatury, dopiero XX wiek. Stylistyka ówczesnej prozy jest oschła, abstrakcyjna, ograniczona do pojęć.
Stąd za przybliżenie tej epoki współczesnemu odbiorcy brali się pisarze i reżyserzy tacy jak wspomniany Graves, Edward Bulwer-Lytton, czy nasz Henryk Sienkiewicz w „Quo vadis”, później reżyserzy Mann czy Mankiewicz.
Nie można natomiast liczyć w tym względzie na polskiego Teodora Parnickiego, który w swoich rzymskich powieściach (n.p. „Aecjusz, ostatni Rzymianin” czy „Śmierć Aecjiusza”) naśladował raczej abstrakcyjny, suchy, bezcielesny poniekąd typ narracji Swetoniusza, Liwiusza i innych.

Ale mimo tych trudnych aspektów lektury „Żywotów Cezarów” Swetoniusza, warto choć raz posmakować i tego specjału.

pau/pap

Najnowsze

Nie ufamy sądom

Nie ufamy sądom

Dlaczego ludzie boją się sądów? Bo człowiek, którego nie stać na adwokata, jest na z góry przegranej pozycji. W...

Sprawdź również

Loża: Prowadź swój pług przez kości umarłych

Loża: Prowadź swój pług przez kości umarłych

Niemal na początku Janina Duszejko znajduje trupa Wielkiej Stopy. To jej sąsiad, nicdobrego, kłusownik i pijak, zadławił się kością. Ale Duszejko wierzy, że to sprawiedliwa zemsta saren, z którymi zmarły toczył nierówną walkę. W powietrzu wisi kryminał, zjawia się...

I po Prałacie

I po Prałacie

Prałata (sztukę w Teatrze Telewizji) dobrze się oglądało. Choć tak naprawdę głównym bohaterem sztuki był „diabeł”. Ale przecież wiemy, że diabłów nie ma, a prałaci, biskupi, kardynałowie, proboszczowie są. Niestety, można by powiedzieć. Jak w starym, podobno,...

Lalka dla kujonów

Lalka dla kujonów

Podczas minionych świąt wyświetlono w telewizji Lalkę Wojciecha Hasa. Cóż to za film – imponujący zmysłowymi obrazami, walczących ze sobą, który kadr bardziej wyrazisty, który silniej oddziałuje na zmysły, bo co drugi jak martwa natura. Przejmujące widoki biedy...

Ukryte szczątki i kwiaty w ogrodzie

Ukryte szczątki i kwiaty w ogrodzie

Temat Państwowych Gospodarstw Rolnych od dawna pojawia się zaledwie incydentalnie w debatach. W zasadzie wyłącznie jako jeden z elementów dyskusji o transformacji (co samo w sobie jest niestety kwestią już dość niszową). Bardzo rzadko ktoś zajmuje się PGR-ami jako...

Dalejże, na Krzyżaka

Dalejże, na Krzyżaka

„Krzyżacy” Jana Klaty, spektakl zrealizowany w Olsztynie na jubileusz teatru, ekscytuje: śmieszy i wzrusza, nie pozostawia widza obojętnym. To poważny atut, zwłaszcza że mamy do czynienia z ucukrowaną lekturą, która tym razem wcale na szkolną piłę nie wygląda. Kiedy...

Nie ma już wysp szczęśliwych

Nie ma już wysp szczęśliwych

Dorota Masłowska od lat opisuje rozczarowanie, jakie przyniósł neokapitalizm, jak odcisnął się w życiorysach warszawiaków, daremnie poszukujących szczęścia, błądzących w gorączce za rajem, którego wiąż nie znajdują. Tak jest co najmniej od czasu, gdy powstał jej...

Kościół jest miłością

Kościół jest miłością

To zdanie utkwiło mi w głowie po spektaklu Złe wychowanie Teatru im Jaracza z Olsztyna. Co prawda kanoniczna teza głosi, że to bóg jest miłością, ale różnica między bogiem a kościołem jest taka, że kościół jest… Jest też teatr, nie tylko w Olsztynie, ale ten...