Podłość w stanie czystym

1 wrz 2022

Koszmarna jest ta powieść „Żona rzeźnika” i osobom szczególnie wrażliwym, zwłaszcza na cierpienia zwierząt, lekturę odradzam, a przynajmniej zalecam dozę ostrożności w przystępowaniu do niej, bo nie ma ona nic wspólnego z klasycznie rozumianą przyjemnością czytania.

Koszmarna jest ta powieść w treści, choć wybitna w artystycznej, literackiej formie. To historia okropnego życia małżeńskiego tajwańskiej kobiety, żony ohydnego, sadystycznego psychopaty, okrutnego dla zabijanych przez siebie świń i dla swojej, nieustannie lżonej, upokarzanej i gwałconej żony. Historia piekła na ziemi – przemocy domowej i przemocy wobec zwierząt. Powieść tajwańskiej pisarki Li Ang (ur. 1952) powstała w oparciu o autentyczne zdarzenie z kroniki kryminalnej. Kobieta, doprowadzona do ostateczności, zabiła i poćwiartowała swojego męża, za co została osądzona i rozstrzelana. Dwie przestrzenie tej przemocy, to dom psychopatycznego sadysty oraz rzeźnia, w której „pracuje”, a raczej wyżywa się w swoim bezinteresownym okrucieństwie na zwierzętach są – niestety, bo brzmi to strasznie – studium jakiejś strony natury ludzkiej, nie wszystkich ludzi na szczęście, ale natury ludzkiej. „Zimny bezlitosny świat tradycyjnych wartości chińskich. O tym i w taki sposób w świecie literatury chińskojęzycznej przed Li Ang nie pisał nikt” .

Sama pisarka, w przedmowie do amerykańskiego wydania powieści napisała o „feministycznej” motywacji napisania utworu, w proteście przeciwko losowi tajwańskich kobiet, „żyjących w świecie zasad tradycyjnego społeczeństwa chińskiego”. Jednak w miarę pisania zdałam sobie sprawę, że bardziej interesują mnie szersze aspekty ludzkiego życia: głód, śmierć, seks – napisała Li Ang – Chcę przez to powiedzieć, że to, co nazywa się literaturą feministyczną, w gruncie rzeczy dotyka po prostu natury ludzkiej”. I słusznie uczyniła tę autokorektę, bowiem mieszanie klasycznego feminizmu w kwestię obrony kobiet przed zbrodniczą przemocą wyrastającą z określonej, w tym wypadku chińskiej kultury, niezupełnie jest na miejscu, jako że feminizm zrodził się w kulturze europejskiej XIX wieku, w której sytuacja kobiet, choć trudna, opresyjna, była jednak nieporównywalna z tym co dzieje się w takich krajach jak Chiny czy Tajwan. Literatura chińska wyrosła w naszych czasach na jedną z najważniejszych literatur świata. Chyba w żadnej innej literaturze nie znajdujmy tak dojmującego, pesymistycznego świadectwa tego, kim jest człowiek. Przeczytajcie wybitną powieść Li Ang. Jeśli macie odpowiednio grubą skórę, jeśli nie jesteście ponadprzeciętnie wrażliwi.

Najnowsze

Sprawdź również

Loża: Prowadź swój pług przez kości umarłych

Loża: Prowadź swój pług przez kości umarłych

Niemal na początku Janina Duszejko znajduje trupa Wielkiej Stopy. To jej sąsiad, nicdobrego, kłusownik i pijak, zadławił się kością. Ale Duszejko wierzy, że to sprawiedliwa zemsta saren, z którymi zmarły toczył nierówną walkę. W powietrzu wisi kryminał, zjawia się...

I po Prałacie

I po Prałacie

Prałata (sztukę w Teatrze Telewizji) dobrze się oglądało. Choć tak naprawdę głównym bohaterem sztuki był „diabeł”. Ale przecież wiemy, że diabłów nie ma, a prałaci, biskupi, kardynałowie, proboszczowie są. Niestety, można by powiedzieć. Jak w starym, podobno,...

Lalka dla kujonów

Lalka dla kujonów

Podczas minionych świąt wyświetlono w telewizji Lalkę Wojciecha Hasa. Cóż to za film – imponujący zmysłowymi obrazami, walczących ze sobą, który kadr bardziej wyrazisty, który silniej oddziałuje na zmysły, bo co drugi jak martwa natura. Przejmujące widoki biedy...

Ukryte szczątki i kwiaty w ogrodzie

Ukryte szczątki i kwiaty w ogrodzie

Temat Państwowych Gospodarstw Rolnych od dawna pojawia się zaledwie incydentalnie w debatach. W zasadzie wyłącznie jako jeden z elementów dyskusji o transformacji (co samo w sobie jest niestety kwestią już dość niszową). Bardzo rzadko ktoś zajmuje się PGR-ami jako...

Dalejże, na Krzyżaka

Dalejże, na Krzyżaka

„Krzyżacy” Jana Klaty, spektakl zrealizowany w Olsztynie na jubileusz teatru, ekscytuje: śmieszy i wzrusza, nie pozostawia widza obojętnym. To poważny atut, zwłaszcza że mamy do czynienia z ucukrowaną lekturą, która tym razem wcale na szkolną piłę nie wygląda. Kiedy...

Nie ma już wysp szczęśliwych

Nie ma już wysp szczęśliwych

Dorota Masłowska od lat opisuje rozczarowanie, jakie przyniósł neokapitalizm, jak odcisnął się w życiorysach warszawiaków, daremnie poszukujących szczęścia, błądzących w gorączce za rajem, którego wiąż nie znajdują. Tak jest co najmniej od czasu, gdy powstał jej...

Kościół jest miłością

Kościół jest miłością

To zdanie utkwiło mi w głowie po spektaklu Złe wychowanie Teatru im Jaracza z Olsztyna. Co prawda kanoniczna teza głosi, że to bóg jest miłością, ale różnica między bogiem a kościołem jest taka, że kościół jest… Jest też teatr, nie tylko w Olsztynie, ale ten...