Fejk niusy

• Niejaki Jaki twierdzi, że Polska traci na członkostwie w Unii miliardy. Przez ostatnie 2 lata ten europarlamentarzysta co miesiąc przytulał z UE po kilkadziesiąt tys. złotych. Już wiemy, na czym polega nasze członkostwo w złej UE, wg elit prawicy. Polska traci, a oni i tak zyskują.
• Sala plenarna Sejmu opustoszała, bo dziennikarz z radia akurat wtedy zrobił imprezę urodzinową. Potem okazało się, że (podobno) zaprosił znajomych z młodości. Dlaczego radio jego zatrudniające reklamuje audycję jako rozmowy z politykami? Powinno informować, że to rozmowy dziennikarza z jego starymi znajomymi.
• Marian Banaś, szef NIK, który przedstawiał sprawozdanie w Sejmie do niemal pustej sali, gdy część posłów wybrała rozrywkę, zażartował: Mam trochę żal do redaktora Mazurka. Gdyby mnie zaprosił na urodziny, mógłbym przedstawić sprawozdanie z działalności NIK większej liczbie posłów niż była w Sejmie.
• A propos. Wielu było zbulwersowanych, gdy okazało się, że przed Okrągłym Stołem władza i opozycja w Jachrance piła ze sobą wódkę. Teraz to samo robią przedstawiciele różnych partii, od PiS po lewicę, na przykład na wspomnianej wyżej urodzinach. Alkohol łączy – tę maksymę znamy jeszcze z czasów komuny.
• Smykałka do biznesu to coś, co w Polsce Morawieckiego należy pielęgnować, bo z tego są podatki, VAT i świetlana przyszłość kraju. Dlatego odnotowujemy, że firma pewnego proboszcza (dopóki media się nie zainteresowały) miała sklep monopolowy w Myszkowie, woj. śląskie. Oczywiście przy ulicy Kościelnej.
• Ojciec Naczelnego Długopisa Rzeczpospolitej nie zaprotestował, gdy w wywiadzie zapytano go o członkostwo w PZPR. Powiedział tylko, że w PZPR „nie był duchowo”. Znaczy palił papierosy, ale się nie zaciągał. Przyjął legitymację, ale z obrzydzeniem. Nie odbył stosunku, bo nałożył prezerwatywę.
• Wykładowca przeprosił Kukiza za to, że nazwał go gnidą. Jedyny Polak który nie słyszał, jak Kukiz publicznie wzywał, żeby nazywano go szmatą. Gdyby tak go nazwał, nie musiałby teraz przepraszać.
• Media podały, że funkcjonariuszka PiS mająca takie samo nazwisko jak niżej podpisany, zarabia 6 tys. zł dziennie. Jak mówi twardy elektorat PiS: „Kradną, ale uczciwie się z nami dzielą”.