Niesłabnąca moc prozy

30 mar 2020

Akurat tych opowiadań Marka Hłasko dotąd nie poznałem, obracając się do tej pory głównie w kręgu utworów „warszawskich”, z kręgów bliskich „bazie sokołowskiej”. Są w tym zbiorze opowiadania młodzieńcze i te najpóźniejsze, powstałe w Izraelu.

Większość jednak dotyczy tematyki polskiej, po części osadzone w scenerii przedwojennej, po części okupacyjnej, po części powojennej. Otwierające zbiór młodzieńcze opowiadanie „Pamiętasz, Wanda”, to liryczne wyznanie młodzieńcze, stylem nie zapowiadające jeszcze nieco późniejszego, brutalnego Hłaski. W „Trudnej wiośnie” w liryzm narracji z miłością w tle wdziera się już jednak realistyczne tło, szarość trudnego życia, pojawiają się też akcenty socrealistyczne, pojawia się tło polityczne – słowa „partia”, „rola partii”, „kolektyw” („Nie zdałeś egzaminu jako członek partii. Tu nie ma miejsca na wstyd ani na milczenie. To jest zagadnienie kolektywu”). Zakrojone na większy, blisko stustronicowy portret życia miasteczka w międzywojniu opowiadanie „Umarli są wśród nas”, z osiową postacią lekarza, to jest już ten właściwy Hłasko, niezwykle celny, sugestywny, plastyczny, naoczny w opisywaniu miazgi życia, codzienności, z charakterystycznymi dygresjami egzystencjalnymi, momentami nawet ekscentrycznymi, pełnymi dezynwoltury, z akcentami subtelnej ironii, n.p. o ludziach starych czy o naturze kobiet (bardzo pesymistyczne). I jak w przypadku większości wczesnych opowiadań Hłaski, to opowiadanie bez puenty, a więc realistyczne, bo w prawdziwym życiu nie ma zgrabnych puent, a jeśli, to rzadko.
W opowiadaniu „Brat na końcu drogi” (czas „odwilży”, wypuszczania skazanych z więzień po okresie największego stalinowskiego terroru) czy w „Miesiącu Matki Boskiej” (okres okupacji) pojawia się charakterystyczny dla Hłaski brutalny naturalizm i wyzbywanie się złudzeń, pojawia się obraz natury ludzkiej w jej najbardziej ekstremalnie okrutnej, podłej postaci. „Miesiąc Matki Boskiej” jest opowiadaniem szczególnym z jednego jeszcze powodu. To wyjątkowo brutalny, demitologizujący, odzierający ze szlachetnej legendy obraz żołnierzy AK, pokazanych nie w bohaterskiej akcji bojowej przeciw Niemcom, ale wykonujących na młodej kobiecie współżyjącej z Niemcem („kolaboracja”) karę w postaci wepchnięcia jej do pochwy, a następnie rozbicia butelki. Ta scena, jak zresztą wszystkie tego rodzaju brutalizmy u Hłaski, pokazana jest w chłodnym, pozbawionym emocji, przezroczystym tonie. „Stacja”, to krótki obrazek ze stacji kolejowej, czyli miejsca spotkań ludzi przemieszczających się w różnych celach i w różnych kierunkach, a więc dobrego punktu wyjścia do pokazania różnych postaw. „Krzyż” to miniportret społeczny, obrazek, ilustrujący, na przykładzie pary wieśniaków odwiedzających syna w więzieniu, konkretny przejaw psychiki ludzi prymitywnie religijnych, obsesyjnie pogrążonych w ludowej dewocji. Obrazkiem z życia świata przestępczego, który Hłasko portretował ze szczególnym talentem jest „Zbieg”. „Amor nie przyszedł dziś wieczorem” (służba wojskowa) i „Namiętności” (szpital), to znów podjęcie przez Hłaskę bardzo charakterystycznego dla niego motywu kontrastu, konfrontacji miłości, namiętności z bolesną trywialnością ponurej rzeczywistości. Miłosny akt między lekarzem a pielęgniarką dokonuje się (zaledwie zasygnalizowany) w bezpośredniej styczności z rzeczywistością choroby, między uwagami o pacjencie mającym problemy z oddaniem moczu a „otwarciem pęcherza”. Pielęgniarka źle znosi takie strywializowanie warunków obcowania miłosnego, lekarz wybija ją ze złudzeń chłodną rzeczowością. „Powiedz im, kim byłem” to obrazek z przebiegu pogrzebu, przerażająco pesymistyczny, rozpaczliwy, odzierający z wszelkich złudzeń, a „Szukanie gwiazd” i „Opowiedz nam o Esther”, to obrazki i refleksy pamięci z Holocaustu. Żadnego z opowiadań „warszawskich” w zbiorze nie ma. Co prawda „Gawęda staromiejska” ma ramę warszawską (pojawia się widok Pragi, Leszno, Ogrodowa), ale wbudowane są w nią wspomnienia dziadków narratora z walk robotniczych, rewolucyjnych roku 1905. To dość rzadki przykład oddania przez Hłaskę swoistego hołdu fenomenowi pamięci, wspomnienia, sentymentu – jako takim, nie jako reakcja na dokuczliwe ciążenie przeszłości. W tym sensie to także poniekąd opowiadanie autotematyczne, opowieść o opowieści.
Jednak gdy czytam opowiadania Marka Hłasko, to nie ich szczegółowa, „anegdotyczna”, dokumentalna warstwa najbardziej mnie zajmuje, bo w końcu jest bardzo zaprzeszła, a poza tym wiele razy zetknąłem się jako czytelnik z podobnymi motywami i w jego prozie i u innych autorów. Zawsze mnie zastanawia, skąd bierze się to, że ilekroć wracam do jego prozy, która przecież od niepamiętnych czasów nie dostarcza mi już jakości stricte poznawczych, ani też nie szokuje mnie jej naturalizm, że tak bardzo mnie ona wciąga, że z taką przyjemnością delektuję się jej tworzywem, jej stylem, jej nastrojem. Być może słowo „delektuję” się nie jest tu najwłaściwsze z uwagi na problematykę tej prozy, pokazującej najciemniejsze strony życia, a przy tym świat krańcowo siermiężny, biedny materialnie, chaotyczny, poddany brutalnej presji życia, pełen rozpaczy. W końcu jednak mamy do czynienia z literaturą. Tylko literaturą i aż literaturą. Bo ciągle jednak, mimo upływu pół wieku od śmierci Marka Hłasko i mimo zdezaktualizowania większości realiów, bardzo wciągającą, z esencją nie tracącą mocy, wybitną.
Marek Hłasko – „Szukając gwiazd” i inne opowiadania”, Wydawnictwo Iskry, Warszawa 2019, str. 292, ISBN 978-83-244-1045-3

Najnowsze

Sprawdź również

Rozpad PiSu czy ustawka Kaczyńskiego?

Rozpad PiSu czy ustawka Kaczyńskiego?

Istotna grupa komentatorów i ekspertów, nie tylko internetowych, uważa, że Kaczyński swoim ultimatum rozpoczął kolejny etap misternej gry mającej na celu odzyskanie utraconego elektoratu i uzyskanie większości w przyszłym parlamencie. Wiara w jego mądrość i posiadanie...

Nawrocki chce znów bezzębnej PIP

Nawrocki chce znów bezzębnej PIP

Prezydent Karol Nawrocki zaskarżył część reformy PIP do Trybunału Konstytucyjnego. Dlatego, że jak domagały się związki zawodowe, powinna być ostrzejsza względem nadużyć ze strony zatrudniających? Wręcz przeciwnie. Domaga się jej osłabienia i ogarniczneia...

Pożegnanie z Jackiem M.

Pożegnanie z Jackiem M.

Z prezydentem Krakowa najdłużej pełniącym swoją funkcję nie sposób rozstać się szybko. To po prostu niemożliwe. Choć formalnie Jacek Majchrowski przestał być prezydentem ponad dwa lata temu, nadal jest punktem odniesienia – zwłaszcza w specyficznej sytuacji, w jakiej...

Ku cywilizacji XXII wieku

Ku cywilizacji XXII wieku

Rozważania wstępne: Futurologiczne przewidywanie rozwoju naszej cywilizacji w XXI i XXII wieku jest przedsięwzięciem niezwykle atrakcyjnym, aczkolwiek bardzo trudnym i ryzykownym – pod względem merytorycznym i intelektualnym. Warto jednak podjąć taką poważną próbę tym...

Wojna z planetą. Ekologiczne koszty zbrojeń

Wojna z planetą. Ekologiczne koszty zbrojeń

Trwa debata nad europejską gorączką zbrojeń. W tle konflikty wokół Ukrainy, Iranu, Gazy, Tajwanu. Mącą ludziom w głowach byli wojskowi, pseudoeksperci z think-tanków, z naciskiem na tanki, ale bez własnych myśli. Główne aspekty tego galimatiasu poznawczo-praktycznego...

Politycy walczą o wpływy, kurierzy o przyszłość

Politycy walczą o wpływy, kurierzy o przyszłość

Rozeszli się, a może się nie rozeszli. Morawiecki z ekipą został wyrzucony czy sami odeszli. Mówią, że lewacy dramatyzują, ale wszystkie inby w lewicowych grupkach są niczym w porównaniu z tymi łzawymi spektaklami na prawicy. W dodatku temat został podchwycony i...

Sprzedamy „tanio” – za 700 tysięcy…

Sprzedamy „tanio” – za 700 tysięcy…

Spółka Skarbu Państwa PKP S.A. oferuje na swojej stronie sprzedaż nieruchomości głównie mieszkaniowych, usytuowanych w różnych miejscowościach, które przedstawia jako „tanie”. Choć niektóre z cen faktycznie nie wydają się w obecnych realiach wygórowane, to wśród ofert...