Ściszonym głosem

O pedofilii w Kościele francuskim

O Francji zwykliśmy myśleć jako kraju zdecydowanie laickim, który ową laickość ma zakodowaną w genach. Wszak wiemy jak się z religia obeszła Rewolucja Francuska, z której Francuzi do dzisiaj szukają źródła własnej tożsamości i raczej w prześmiewczym Wolterze się odnajdują niż w pobożnym Pascalu. Zmagając się z nadmierną, a często i bezczelną obecnością polskiego katolicyzmu w przestrzeni publicznej zazdrościmy Francuzom ich subtelnego i dyskretnego podejścia do katolicyzmu. Jego kwintesencją raczej jest ubogi i pobożny proboszcz z książki Georgesa Bernanosa „Pamiętnik wiejskiego proboszcza” niż ksiądz biznesmen, który od lat dominuje i wyznacza standardy polskiemu katolicyzmowi.
Z tym większym zaskoczeniem obejrzałem film francuskiego reżysera Françoisa Ozona „Dzięki Bogu”, w którym odkryłem wiele elementów znanych mi raczej z Polski niż z Francji. Nie mogłem oczywiście nie porównywać do dwóch innych filmów, o których dyskutowałem i pisałem wielokrotnie. Chodzi o amerykański film „Spotlight” (2015) i jego polski odpowiednik „Tylko nie mów nikomu” (2019).
Jak wiadomo odegrały one i nadal odgrywają ważną rolę w zrozumieniu zjawiska pedofilii klery katolickiego, a zwłaszcza mechanizmów ochrony sprawców. Film amerykański zdemaskował system krycia sprawców, którego zwieńczeniem był nie tyle kardynał Bostonu Bernard Law, ile papież Jan Paweł II. Film polski skoncentrował się głównie na bezradności ofiar i bezduszności hierarchów. W obu filmach ważnym elementem była społeczność katolicka, która w większym stopniu kryła sprawców niż wspomagała ofiary.
Film „Grâce à Dieu” („Dzięki Bogu”) (2019) francuskiego reżysera Françoisa Ozona wprowadza do tej problematyki nowy, szczególnie wyciszony głos. O doświadczeniach ofiar dowiadujemy się z zaledwie zarysowanych scen przywoływanych retrospektywnie. Główny oprawca pojawia się jako nieporadny starzec, który raczej myśli o własnym „cierpieniu” niż o wyrządzonej krzywdzie. Jednak ta łagodna tonacja jedynie wzmacnia jego mocny głos w toczącej się debacie na temat sposobu obecności instytucjonalnej religii w przestrzeni publicznej. A ściślej mówiąc, stawa ważne pytania na temat jej odpowiedzialności za przestępstwa kleru działającego w jej imieniu i dopuszczającego się seksualnych nadużyć wobec dzieci powierzonych ich opiece.
Film został już zauważony na festiwalu w Berlinie, gdzie otrzymał nagrodę Srebrnego Niedźwiedzia w lutym tego roku. Dostrzeżono go w jego własnym kraju, gdzie zobaczyło go już ponad milion widzów a niektórzy „bohaterowie” filmu wytoczyli mu już procesy. Kuriozalnie brzmi uzasadnienie jednego z nich. Chodzi o pominięcie „domniemanej niewinności” (to prawnicy ks. Bernarda Preynata, który jest podejrzewany o molestowanie przeszło 100 chłopców w latach 1971-1991).
François Ozon przedstawia historię, którą napisało życie. Haniebną sprawą Bernarda Preynata żyła cała Francja. Ksiądz odpowiadał przed wymiarem sprawiedliwości za molestowanie 80 nieletnich (liczba zgłoszonych przypadków). Przez lata krył go arcybiskup Lyonu, Philippe Barbarin. Uciszał kolejne doniesienia, przenosił księdza z parafii na parafię. Barbarina skazano na pół roku więzienia w zawieszeniu. Preynat został wydalony ze stanu kapłańskiego.
Film zobaczyłem przed polską premierą, która ma się odbyć 20 września, dzięki uprzejmości jej polskiego dystrybutora, firmy Against Gravity. Właśnie dlatego mogę skreślić tych kilka uwag na jego marginesie. Myślę, że jeszcze będzie okazja do niego wrócić — choćby przy okazji ostatecznego wyroku w sprawie kardynała Bernardyna, bo Watykan ciągle jeszcze wstrzymuje się z ostateczną decyzją, kierując się zasadą domniemanej niewinności. Na szczęście dla Francji decydujące są wyroki tamtejszego wymiaru sprawiedliwości, a nie decyzje kościelne.
Przed obejrzeniem filmu przeczytałem jeszcze raz rozmowę z reżyserem przeprowadzoną w kwietniu tego roku przez hiszpański dziennik El Pais, którą przedrukowała Wyborcza. Myślę, że kilka cytatów z tej rozmowy pozwoli lepiej zrozumieć kontekst, w jakim film powstał i jednocześnie wskaże na podobieństwa między „Spotlight” i „Tylko nie mów nikomu”. Wydaje mi się, że również w Polsce ten film odegra istotną rolę w postrzeganiu Kościoła katolickiego. Bo wbrew głosicielom wyjątkowości polskiego katolicyzmu mechanizmy przestępstw kleru i ich tuszowanie przez hierarchię (no może specyfiką polską jest to, że również władze państwowe mają w tuszowaniu swój udział) są wszędzie takie same.
Tak więc François Ozon na pytanie, jak udało mu się film nakręcić odpowiada: „Zatrzaskiwano nam drzwi przed nosem. Nikt nie chciał być zaangażowany w ten temat. Zrozumiałem, że niemożliwe będzie nagrywanie w Lyonie, mieście opisywanych wydarzeń. Miałem problem z domknięciem budżetu, niektóre firmy towarzyszące mi od początku tym razem powiedziały „nie”. W końcu postanowiłem kręcić to niemal w tajemnicy”. Mimo wszystko film powstał i już jest faktem społecznym.
Nie można mówić, że Francja jest inna, bo jest krajem w pełni zeświecczonym. Okazuje się bowiem, że mechanizmy wyparcia są takie same jak w katolickiej Polsce, gdzie całe wspólnoty parafialne stawały w obronie księży pedofili a wierni oskarżali ofiary o chęć szkodzenia Kościołowi lub wręcz o wyłudzanie pieniędzy.
Jednak nie wszyscy tak reagowali. Zdarzało się bowiem, że film wyzwalał, zachęcał do opowiadania własnych historii, pomagał przezwyciężyć wstyd. Podobnie było w przypadku francuskiego filmu, jak powiada reżyser: „Zorganizowaliśmy wiele debat z widzami – po zakończeniu projekcji wstawali i opisywali wiele rzeczy przed całkiem nieznajomymi. Dotyczących wykorzystywania seksualnego nie tylko w Kościele, ale również w rodzinie czy w klubach sportowych. Ofiary zdały sobie sprawę, że nie są same. Dorastały, myśląc, że ich przypadki były wyjątkami, a teraz widzą, że tak nie jest. Nie wiem, czy kino może zmienić świat w jakiś sposób, ale sądzę, że w takim sensie mój film może znaleźć pewne zastosowanie”.
Jest to zastosowanie bardzo ograniczone, jeśli zabraknie woli współpracy ze strony kościoła, zwłaszcza księży i biskupów. Nawet ze strony papieża Franciszka trudno się wiele spodziewać zdaniem Ozona, podobnie jak i ze strony innych starszych (a we Francji przeważnie mocno starych) mężczyzn, jakimi w większości są księża w Europie. Jedynie, co może kościół uratować to radykalna reforma, jednak na nią się nie zapowiada:
Całkowita reforma. Akceptowanie kobiet, zmiana doktryny dotyczącej seksualności… Sęk w tym, że nie są gotowi na coś takiego. Kościół nie zmieni się, jeśli się go do tego nie zmusi. Nie zrobi nic sam z siebie, chyba że wymiar sprawiedliwości go zobowiąże. Dotarł do punktu, w którym już nie może kontynuować zamiatania swoich skandali pod dywan. Jest na to za późno.
Z tą diagnozą wypada się zgodzić.
Wracając do filmu. Trwa dwie godziny i 17 minut. Każda minuta tworzy klimat i napięcie, któremu każdy chcąc nie chcąc musi się poddać. To nie jest film łatwy w odbiorze, w tym przypomina polski dokument braci Sekielskich, który jak wiadomo będzie miał swoją kontynuację.
A jednak jest w nim jakaś siła oczyszczająca. W tym różni się od systematycznego zamiatania pod dywan czy to problemów w kościele, czy w polityce, czy w rodzinie. Wcześniej czy później zamiecione brudy zaczynają dawać o sobie znać. Zatruwają życie nam wszystkim. Film ma siłę wyzwalającą i pozwala wierzyć, że jednak przestępcy poniosą zasłużoną karę, a cierpienie ofiar znajdzie zadośćuczynienie, albo przynajmniej zrozumienie. Dlatego warto takie filmy oglądać choćby po to, by uwierzyć w siłę prawdy, która rzeczywiście wyzwala. Tak przynajmniej dzieje się w filmie „Dzięki Bogu”.
Alexandre (Melvil Poupaud) – przystojny, wykształcony, dobrze sytuowany. Typowy przedstawiciel klasy średniej. Żonaty, ma pięcioro dzieci. Przykładna rodzina katolicka. François (Denis Ménochet) – niewierzący, niepraktykujący, również żonaty, ma trójkę dzieci. Emmanuel (Swann Arlaud) – narkoman, alkoholik i epileptyk. Co ich łączy? W dzieciństwie każdy był ofiarą księdza Preynata (Bernard Verley), który wykorzystywał swoją pozycję, żeby gwałcić dzieci. Zwykle robił to na obozach harcerskich, choć zdarzało się i na plebanii, po lekcjach.
Alexandre, François i Emmanuel po latach życia ze wstydem ofiary pedofila przerywają milczenie. Tak jak w filmie bracie Sekielskich, również w „Dzięki Bogu” dominuje perspektywa ofiar. Pracując nad filmem, Ozon korzystał nie tylko z ustnych relacji ofiar ks. Preynata, ale również z dokumentów i listów, które jednoznacznie pokazują, że hierarchowie Kościoła, wśród nich Barbarin, chcieli za wszelką cenę wyciszyć sprawę, zamiast wymierzyć karę sprawcy.
Obraz francuskiego kościoła wyłaniającego się z filmu Ozona nie jest ciekawy. Jest to organizacja skoncentrowana na sobie, nierozumiejąca bólu ofiar i broniąca się przed konfrontacją z rzeczywistością. A przy tym jej przedstawiciele nie szczędzą uwag o konieczności wiary, modlitwy i zawierzenia Bogu. W tym również przypomina nasz polski kościół katolicki.
Są też różnice. Rodziny zdecydowanie stają po stronie ofiar. Nie stawiają idiotycznych pytań, jakie usłyszały niektóre z polskich ofiar – dlaczego się nie broniłeś, dlaczego do niego wracałeś? Choć w przypadku François rzecz nie przedstawia się tak łatwo: nie wszyscy go rozumieją, jego brat oskarża go o przesadę, histerię. Ale po konferencji prasowej, której bohaterem był właśnie François, jego ojciec przekazuje mu znak pojednania od brata. Inni po prostu rozumieją i z empatią wspierają w trudnej drodze przezwyciężania traumy. Państwo również staje w sposób jednoznaczny po stronie ofiar. Kościół, nie tylko ksiądz pedofil, ale i tuszujący jego zbrodnie zostali oskarżenie i osądzeni. W tym sensie to film, który przywraca wiarę w sądownictwo.
Być może powoli również polskie sądownictwo zacznie stosować jedną miarę wobec wszystkich oskarżonych. Również tych w sutannach i tych z piuskami na głowie. Bo jak dotąd żaden biskup tuszujący przestępstwa księży pedofilii i przenoszący ich na inne parafie (gdzie również kontynuowali swój pedofilski proceder) nie został skazany.

17 thoughts on “Ściszonym głosem”

  1. What i don’t realize is actually how you are no longer actually
    a lot more smartly-appreciated than you may be
    now. You are very intelligent. You recognize therefore considerably relating to this
    matter, made me in my opinion believe it from numerous various angles.
    Its like men and women aren’t interested unless it’s something
    to do with Woman gaga! Your individual stuffs great.
    At all times maintain it up!

  2. What’s Going down i’m new to this, I stumbled upon this I
    have found It positively helpful and it has aided
    me out loads. I’m hoping to give a contribution & assist
    different customers like its aided me. Good job.

  3. Hello There. I discovered your blog the usage of msn. That is a really
    smartly written article. I’ll make sure to bookmark it and come back to learn more of your helpful information. Thank you for the post.
    I’ll definitely comeback.

  4. Hmm it appears like your site ate my first comment (it
    was extremely long) so I guess I’ll just sum it up what I had written and say, I’m thoroughly enjoying your blog.
    I too am an aspiring blog blogger but I’m still new to the whole thing.

    Do you have any points for novice blog writers? I’d certainly appreciate it.

  5. Someone essentially assist to make seriously articles I’d state.
    That is the very first time I frequented your web page and thus far?
    I amazed with the analysis you made to create this particular
    post extraordinary. Excellent job!

  6. I don’t even know the way I ended up here, however I assumed
    this put up was great. I do not recognise who you’re but definitely you are going to a well-known blogger in the
    event you aren’t already. Cheers!

  7. I’m amazed, I must say. Rarely do I come across a blog that’s equally educative and interesting, and let me
    tell you, you’ve hit the nail on the head. The problem is something that
    too few folks are speaking intelligently about.
    I am very happy that I found this during my hunt for something concerning this.

  8. Hey I know this iѕ off topic but I was wondering if you knew of аny widgets
    I could add to my blog that automaticаlly tweet my newest twitter updates.
    I’ve been looking for a plug-іn liкe this
    for quite some time and was hߋpіng maybe you would have ѕome experiеnce with
    something like this. Pleɑse let me know if you run into anything.
    I truly enj᧐y reading your blog and I lo᧐k forward to
    your new updates.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *