Stare powieści w nowym oświetleniu

3 cze 2020

Na czym polega niegasnąca wartość arcydzieł literatury o starej metryce? Czy na jakiejś ich wartości rdzennej, stałej, nieprzemijalnej? Na wartości kruszcu, z którego są skonstruowane? Na tym, że materia z której są zbudowane nie podlega przeterminowaniu i erozji? Na tym, że zaspokajają naszą ciekawość epok dawnych? Czy też może na tym, że mają w sobie zaskakujący potencjał możliwości dostrzeżenia w nich, napisanych 200, 100 czy 50 lat temu, obrazu zagadnień także naszych czasów, a tym samym udowadniają możliwość uniwersalizacji doświadczenia ludzkiego w czasie?

W ostatnich dziesięcioleciach zdaje się dominować ostatni z tych wariantów. Nie wszystkim z niego korzystającym udaje się to rzetelnie, często zdarzają się raczej „nowoczesne naciągnięcia”, odczytania wydumane, ale nie należy do nich zbiór odczytań zawartych w tomie Kazimierza Bartoszyńskiego „O polskich prozach powieściowych – słynnych i nieco zapomnianych”.
Bartoszyński „wziął na warsztat” analityczny dzieła pierwszej gildii. Zbiór otwiera szkic o „Rękopisie znalezionym w Saragossie” Jana Potockiego.
Autor zbadał strukturę powieści (struktura jest jej szczególnie ważnym aspektem) poprzez pryzmat jednej z licznych opowieści tworzącej ciąg konstrukcyjny „Rękopisu”. Szkic Bartoszyńskiego jest zbyt bogaty, by go tu drobiazgowo analizować, ale warto przytoczyć ostatnie, niejako konkluzywne zdanie-puentę: „(…) kompozycja „Rękopisu”, którą można uznać za monstrualnie skomplikowaną, stanowi w jakimś stopniu sparodiowanie i reductio ad absurdum wszelkiej powieściowości”.
O amorfizmie kompozycyjnym jako cesze gawędy jako formy literackiej traktuje szkic o „Pamiątkach Soplicy” Henryka Rzewuskiego.
Ten sam Rzewuski i dużo późniejszy od niego, XX-wieczny pisarz Andrzej Kuśniewicz, są bohaterami kolejnego szkicu, o literaturze nazwanej „zaprzeczną”, czyli u samych podstaw idei artystycznej przekorną wobec przyjętych, zmitologizowanych sądów na temat dawnej kultury i historii polskiej. W ostatnich latach także Józef Ignacy Kraszewski, wcześniej pogrzebany jako anachroniczny autor archaicznych i nudnawych czytanek historycznych, stał się pisarzem „na nowo odczytywanym” i jako taki stał się prawdziwym rezerwuarem w roli rejestratora rodzącej się polskiej nowoczesności.
Jego też prozie, choć nie jednemu konkretnemu tytułowi, poświęcony jest szkic „Piórem wypożyczonym.
O niektórych formach prozy Kraszewskiego”. W tym przypadku owe zapożyczenia nie są powodem do postawienia zarzutów o nieoryginalność, lecz cennym przejawem nowego, widzenia literatury jako świadomości gry i wędrówek literackich konwencji. W takim zbiorze poświęconym kanonowi literatury polskiej nie mógł nie znaleźć się także szkic o „Lalce” Prusa, powieści najczęściej dziś poddawanej przez analityków literatury zabiegom „niekończącej się interpretacji”.
„Popioły” Stefana Żeromskiego analizuje autor jako dzieło, które wpisując się w gatunek powieści historycznej w momencie jej kryzysu i wyczerpania, przetarło dla niej nowoczesne szlaki.
„Kosmos” Gombrowicza analizuje jako powieść o antynomiach (dialogujących ze sobą sprzecznościach), jako fundamentalnym składniku egzystencji.
W ironii jako formie odniesienia do egzystencji widzi autor treść wyrafinowanej literacko powieści Andrzeja Kuśniewicza „Król Obojga Sycylii”.
Ostatni szkic zbioru Bartoszyńskiego poświęcony jest „Panom Leszczyńskim” Hanny Malewskiej. W odróżnieniu od Lidii Burskiej, która odczytała tę powieść jako traktującą o beztroskim oderwaniu anachronicznego, „błogiego” sarmackiego świata szlacheckiej Rzeczypospolitej od europejskiej pracy cywilizacyjnej, co w przyszłości kosztowało ją niepodległość. Bartoszyński, który także uważa „Panów Leszczyńskich” za dzieło wybitne i nazywa je „doniosłym”, widzi w nich raczej polemikę, antytezę „Trylogii” Sienkiewicza jako poematu heroicznego i patetycznej, malowniczej opery.
Polemikę poprzez obraz XVII-wiecznej Rzeczypospolitej, „tendencyjnie nieefektowny, zacierający monumentalizm jej obrazu i osadzający go w klimacie „zwyczajności”. Czytelnik, który poznał omawiane powieści, znajdzie w nich być może to, czego sam podczas lektury własnej nie znalazł.
Kazimierz Bartoszyński – „O polskich prozach powieściowych – słynnych i nieco zapomnianych”, Instytut Badań Literackich PAN Wydawnictwo, Warszawa 2011, str. 268, ISBN 978-83-61757-22-1

Najnowsze

Nie ufamy sądom

Nie ufamy sądom

Dlaczego ludzie boją się sądów? Bo człowiek, którego nie stać na adwokata, jest na z góry przegranej pozycji. W...

Sprawdź również

Zakochany Ziemkiewicz

Zakochany Ziemkiewicz

Rafał Ziemkiewicz pokochał Chiny. Naprawdę ! Ten Rafał Aleksander Ziemkiewicz polski publicysta, komentator polityczny i ekonomiczny, powiązany ze środowiskami polskiej prawicy. A także pisarz fantastyczno- naukowy, zdeklarowany antykomunista, współzałożyciel...

Chiny stawiają granicę zwolnieniom przez AI

Chiny stawiają granicę zwolnieniom przez AI

Chiński sąd postawił granicę automatyzacji. Korporacja może wdrażać AI, ale nie może używać jej jako alibi dla zwolnienia człowieka. To nie algorytm wręcza wypowiedzenie. Robi to pracodawca. To ważny sygnał globalnie, także dla Polski. Rewolucja już wchodzi na rynek...

Nie ufamy sądom

Nie ufamy sądom

Dlaczego ludzie boją się sądów? Bo człowiek, którego nie stać na adwokata, jest na z góry przegranej pozycji. W dodatku sądy niechętnie przyznają pełnomocnika z urzędu, twierdząc bardzo często niesłusznie, że sprawa jest prosta. Zaczyna się od tego, że język, którym...

Pochód to moje środowisko naturalne

Pochód to moje środowisko naturalne

Urodziłem się w świętym mieście Częstochowie. Tam, kiedy tylko śniegi z Alej zeszły, roiło się od maszerujących. Płci wszystkich, zwykle pod księżowskimi przewodem. Wtedy nie było tygodnia bez przynajmniej jednej pielgrzymki. Szli górnicy i hutnicy, młodzież...