Wojsko idzie, wojsko śpiewa

30 wrz 2019

W Sejmie zapewne nie będę pracował w komisji obrony narodowej, ale jako starszy kapral podchorąży i absolwent łódzkiego CSOP o wojsku swoje wiem.

Niedawno odpowiadałem na ankietę „Mam prawo wiedzieć” przeznaczoną dla kandydatów na parlamentarzystów. Opowiedziałem się tam za powołaniem w przyszłości wspólnej, europejskiej armii. I zwiększonej aktywności wojska polskiego w Eurokorpusie.
Ku zdumieniu niektórych moich pacyfistycznych przyjaciół opowiedziałem się też za przywróceniem 6 miesięcznej powszechnej służby wojskowej. Służby nieobowiązkowej, ale zalecanej i propagowanej przez państwo polskie.
Szkolenie wojskowe, dobrze zorganizowane, może być ciekawą szkołą życia dla setek tysięcy dziewcząt i chłopaków. Może nauczyć ich nie tylko zachowań pro-obronnych. Także uświadomić im, że wojna nie jest romantyczną przygodą. Ani fascynującą, przeniesioną do realu, grą komputerową.
Poza tym jako lewicowiec starej daty, uważam, że armia polska powinna mieć swój obywatelski charakter. Służba wojskowa i umiejętności obronne nie powinny być zarezerwowane być wyłącznie dla żołnierskich zawodowców.
Lud pracujący miast i wsi powinien wiedzieć jak należy posługiwać się bronią, kiedy trzeba będzie stanąć mu w obronie granic przed agresorem. Albo w obronie praw ludu przed dyktatorem i jego siepaczami.
Dlatego jestem zwolennikiem utrzymania Wojsk Obrony Terytorialnej. Ale w innej niż obecna formuła. Wojsk obywatelskich, a nie partyjnych.
Elity PiS mają umysły zafiksowane na przeszłości. Są tak zakochane w dawnych wiekach, w zmitologizowanej przez siebie „Sarmacji”, że polski system obrony tworzą wedle też wzorów z I Rzeczpospolitej.
Nie ufają obecnej armii zawodowej. Tak jak kiedyś panowie szlachta nie chcieli silnej, zawodowej armii polskiej. Obawiali się, że taka armia będzie czynnikiem modernizującym sarmacki system, wzmocni skonfliktowana ze stanem szlacheckim władzę królewską.
Dlatego panowie magnaci woleli fundować sobie prywatne armie zamiast płacić podatki na wojska rekrutujące się z innych stanów społecznych.
Dzisiaj panowie magnaci z PiS, jak choćby pan minister Blaszczyk, uważają Wojska Obrony Terytorialnej za swoją prywatna armię. To „terytorialsom” magnateria z PiS grosza nie skąpi. Im ostatnio obiecuje nowoczesne pociski przeciwpancerne na jakie nie stać polskiej, zawodowej armii.
W zamian „terytorialsi” mają głosować na prominentów PiS w czasie każdych wyborów i wspierać tą partię.
Autorament cudzoziemski
Prominenci PiS doskonale wiedzą, że same Wojska Obrony Terytorialnej i zrujnowane przez nich zawodowe wojsko polskie nie obronią naszego państwa w razie obcej agresji. Dlatego postawili na zmodyfikowaną wersję dawnego „autoramentu cudzoziemskiego”, czyli wojska amerykańskie.
Magnateria PiS-owska skłócona jest ze wszystkimi prawie państwami Unii Europejskiej. Skłócona jest też z Rosją, którą narodowo-katolickie media wykreowały na wielce zagrażającego nam agresora. Aby przede wszystkim zjednoczyć tak zastraszony lud i skłonić go by pokornie oddał się pod opiekę elit PiS.
Elity PiS wykreowały też gwarancje bezpieczeństwa wobec rosyjskiego zagrożenia. Złożyły hołd lenny administracji USA. Zaproponowały, że pokryją wszelkie koszty przybycia, zakwaterowania i utrzymania amerykańskich wojsk. Traktowanych już nie jako sojuszników z NATO, tylko wojsk najemnych.
Bo przecież każdy prawdziwy sojusznik solidarnie ponosi też koszty sojuszu. My za to dowiadujemy się od prezydenta Trumpa, że polskie władze zobowiązały się do pokrycia wszystkich kosztów stacjonowania na naszym terytorium wojsk USA. Czyli potraktowały żołnierzy amerykańskich jak najemników.
Elity PiS chcą na fali wykreowanego zagrożenia zwiększyć budżet ministerstwa obrony narodowej. Pomimo wzrostu wydatków polskie zawodowe wojsko nie jest modernizowane. Przeciwnie z roku na rok ulega technicznej dewastacji.
Symbolem takiej PiS nowoczesności są „modernizowane” właśnie stare czołgi T-72 i poradzieckie hełmy przemalowywane na narodowo – katolickie barwy. Zwiększony budżet MON przejadany jest przez prywatną armię pana ministra Błaszczyka i rozrastającą się biurokrację. Również przyszłe, zwiększone wydatki pójdą na drogie i niepotrzebne polskiej armii amerykańskie samoloty F-35. Idea zakupu ich podobna jest do budowy patriotycznych „Misiów” z popularnego filmu Barei.
Natychmiast zakazać
Największym, realnym obecnie zagrożeniem dla Polski jest wypowiedzenie przez prezydenta Trumpa traktatu INF. Czyli „Układu o całkowitej likwidacji pocisków rakietowych średniego zasięgu”.
Osiągnięte w 1988 roku porozumienie zakładało całkowitą likwidację odpalanych z lądu nuklearnych i konwencjonalnych pocisków balistycznych i pocisków manewrujących o zasięgu od 500 do 5500 kilometrów.
Brak takich ograniczeń nie tylko rozpoczyna kolejny wyścig zbrojeń. Zachęca też do użycia takich pocisków w razie konfliktu. Polska, w przeciwieństwie do USA, Rosji czy Chin, jest bezbronna wobec zakazanych jeszcze niedawno pocisków.
W razie ewentualnego konfliktu nie pomogą nam zmobilizowane brygady WOT, rozbrojona zawodowa armia polska, ani pielgrzymujący po Polsce zaciężni z USA. Nie pomogą nam zamówione baterie Patriot ani ofensywne F-35.
Dlatego nowy polski parlament, nowy polski rząd i nowy prezydent powinni podjąć wszelkie działania wśród naszych europejskich i atlantyckich sojuszników w NATO, aby odnowić Treaty on Intermediate-range Nuclear Forces (INF Treaty).
Inaczej czeka nas powtórka z I Rzeczpospolitej.

Najnowsze

Czy w Polsce naprawdę żyje jak na Zachodzie?

Czy w Polsce naprawdę żyje jak na Zachodzie?

Polska zyskuje na znaczeniu w Europie, ale pomimo wzrostu PKB, codzienność Polaków pozostaje daleka od zachodnich standardów. Wzrost gospodarczy nie rozwiązał kryzysu mieszkaniowego; blisko 34% Polaków żyje w przeludnionych mieszkaniach, co bije na alarm w obliczu 88% poziomu konsumpcji indywidualnej w stosunku do UE. Słaba edukacja i niedostateczne usługi publiczne trują życie obywateli, zmuszając ich do wydawania oszczędności na korepetycje czy prywatnych lekarzy. Z 81 miliardami zaległości, wielu Polaków balansuje na krawędzi finansowej. Wyższy PKB to za mało – czas na prawdziwe reformy, które wpłyną na jakość życia.

MOŻESZ TAK. I TAK TEŻ MOŻESZ!

MOŻESZ TAK. I TAK TEŻ MOŻESZ!

14. Festiwal Kultury bez Barier odbędzie się w Polsce od 13 do 18 października 2026 roku, obejmując ponad 20 miast i 175 wydarzeń. Umożliwia to różnorodne doświadczenia kulturalne, dostosowane do potrzeb uczestników, z dostępem do audiodeskrypcji, napisów i PJM. Festiwal promuje radość z dostępności i wspólne przeżywanie kultury.

Sprawdź również

Kwarantanna i chaos informacyjny w Irkucku – DŻUMA

Kwarantanna i chaos informacyjny w Irkucku – DŻUMA

Kwarantanna, maski i informacyjny chaos po śmierci młodej pracownicy laboratorium W Szelechowie pod Irkuckiem część szpitala znalazła się pod kwarantanną, blisko 200 osób objęto obserwacją, a w ogromnej fabryce aluminium wprowadzono obowiązek noszenia masek. Wszystko...

Będziemy mieć cykl rządów mniejszościowych ?

Będziemy mieć cykl rządów mniejszościowych ?

Najstarsi pamiętają song „Układanka” napisany przez Wojciecha Młynarskiego. Metaforyczny. O polskiej rodzinie, która chciała z dostępnych im puzzli ułożyć obrazek. Obiecywany socjalistyczny raj. Dziś mamy demokrację parlamentarno- gabinetową. Jej sztandarowym...