28 lutego 2024

loader

Duma i wyprzedzenie

wikimedia.org

W ten sposób szewc Fabisiak adaptuje do obecnych realiów tytuł powieści angielskiej pisarki Jane Austen „Duma i uprzedzenie” znanej też w wersji filmowej.

W powieści tej Jane Austen opisuje życie  pięciu sióstr w Anglii w pierwszej połowie XIX wieku rywalizujących o względy mężczyzn. Sytuacja ta nieco przypomina dzisiejsze relacje panujące w Pakcie Północnoatlantyckim. Wprawdzie państw członkowskich NATO rywalizujących o względy Stanów Zjednoczonych jest więcej niż pięć, jednak tę najbardziej nadgorliwą piątkę łatwo dałoby się z tego grona wyłuskać. Chodzi mianowicie o Polskę, Litwę, Łotwę, Estonię i Rumunię, które to kraje entuzjastycznie garną się do przyjmowania u siebie natowskich wojsk oraz również ochoczo wspierają Ukrainę zgodnie z kursem wytyczonym w Waszyngtonie. Wyprzedzenie zatem już mamy. A gdzie tu duma? Otóż jest i to na czołówkach medialnych doniesień z okazji wizyty jaką w Polsce złożył amerykański sekretarz obrony Lloyd Austin, którego nazwisko, jak łatwo zauważyć, jest łudząco podobne do nazwiska angielskiej pisarki.

Dumę z faktu tych odwiedzin wyraził  bowiem publicznie minister od wojskowości Mariusz Błaszczak podczas wspólnej z amerykańskim kolegą po fachu konferencji prasowej. Oświadczył wówczas, iż jest dumny z tego, że oprócz amerykańskiego ministra możemy także gościć żołnierzy amerykańskich i pokazywać naszą gościnność oraz bogatą polską kulturę i przyrodę. Co do zamiłowania do historycznej kultury wśród obywateli USA szewc Fabisiak ma pewne wątpliwości. Przypomina mu się dowcip ilustrujący typową amerykańską mentalność. Kiedy Amerykanina zapytano w wrażenia po wizycie w jednym z europejskich muzeów, odpowiedział: piękne tu macie rzeczy ale to wszystko stare. Za to co do zapoznania się z polską przyrodą to za prekursorów można by uznać dwóch Amerykańskich wojaków, którzy postanowili po pijaku popływać sobie w jeziorze w efekcie czego jeden z nich o mało co nie utonął.

Kiedy Polska był w Układzie Warszawskim, to u nas były wojska radzieckie jednak tego wówczas propagandowo nie nagłaśniano. Być może przyjeżdżał do Polski radziecki minister obrony jednak szewc Fabisiak nie przypomina sobie aby z tej okazji polski minister oświadczał publicznie, że jest z tego powodu dumny i dziękował radzieckiemu ministrowi za obecność i dostawę uzbrojenia. Wtedy było dyskretnie, teraz ma być po amerykańsku. Podczas konferencji prasowej obydwu ministrów zabrakło jednak pełnej gali w stylu USA. Choćby popisów robiących wygibasy bądź paradujących w wojskowym szyku i stukających w bębny cheerleaderek oraz występów polskich wokalistów wykonujących patriotyczne pieśni symbolizując w ten sposób sojuszniczą solidarność oraz braterstwo broni potwierdzone, jak o tym wspomniał minister Błaszczak, wspólną służbą w Iraku i Afganistanie – czyli mówiąc wprost wspólną okupacją tych krajów.

Oczywiście inaczej to widzi szef Biura Bezpieczeństwa Narodowego Paweł Soloch. Kiedy Lloyd Austin podczas spotkania z prezydentem  Andrzejem Dudą wspominał o swoich bezpośrednich kontaktach z polskimi żołnierzami w czasie działań w Iraku Soloch skomentował to w pryncypialny sposób mówiąc, iż  jest to „kolejne potwierdzenie, że współdziałanie Polski z wojskami USA w Iraku i w Afganistanie wytworzyło swoiste więzi, braterstwo broni, które później w kontaktach bezpośrednich wojskowych procentują pozytywnym nastawieniem do Polski i polskich Sił Zbrojnych”. O tym pozytywnym nastawieniu napomknął też amerykański sekretarz obrony na wspomnianej konferencji prasowej twierdząc, że Polska jest jednym z naszych najbardziej lojalnych sojuszników w NATO. Słowa te nie było tylko wyrazem zdawkowej uprzejmości bowiem – jak przypomina szewc Fabisiak – Polska należy do czołówki państw NATO, które najwyższy procent PKB przekazują na zbrojenia.

Występując w prorządowym TVP Info Mariusz Błaszczak sparafrazował słowa antycznego rzymskiego historyka Liwiusza mówiąc: „chcemy pokoju, więc szykujemy się do wojny” mającej na celu odstraszenie agresora.  Za jako najlepszy oprócz większej liczby żołnierze USA w Polsce element odstraszania uznał zakup amerykańskich czołgów Abrams. Skoro zbrojenia mają mieć charakter obronny, to wyposażanie armii w czołgi do tego nijak nie pasuje. Nikt bowiem szewcowi Fabisiakowi nie wmówi, że czołg jest bronią defensywną. Wręcz na odwrót, jest to broń typowo ofensywna. Skoro jednak już musimy wydawać szmal na amerykańskie zbrojenia to dlaczegóż by nie dać zarobić produkującemu owe czołgi koncernowi General Dynamics? I taki jest właśnie komercyjny wymiar polsko-amerykańskiego braterstwa broni – wnioskuje szewc Fabisiak.

Bolesław K. Jaszczuk

Poprzedni

Początek epoki

Następny

Śmiercionośny rok