Dwa protesty

Jesteś narodowcem – protestuj do woli, choćbyś wykrzykiwał ostentacyjnie rasistowskie hasła. Może sprawa trafi do sądu, a może nie, w każdym razie co pomaszerujesz, to twoje. Demonstrujesz w innej sprawie? Policja już jedzie!

Jeszcze nie opadł kurz po 8 marca i spacyfikowanych protestach Strajku Kobiet. Jeszcze nie zapomnieliśmy zdjęć zamkniętych na Rondzie Czterdziestolatka demonstrantkach z Warszawy i ganianych ulicami protestujących we Wrocławiu, a już do listy osiągnięć polskiej policji doszły kolejne pozycje.

Nowatorskie metody działania

zaprezentowali niezawodni policjanci stołeczni. Wyzwanie rzuciła im trójka aktywistów ekologicznego ruchu Extinction Rebellion. Celem akcji było przypomnienie rządowi o jego zobowiązaniach dotyczących redukcji emisji gazów cieplarnianych do 2025 roku, a także powołania obywatelskiego forum klimatycznego. Premier Mateusz Morawiecki złożył taką obietnicę w zeszłym roku i – a jakże – do teraz słowa nie dotrzymał.
Demonstrantów było tylko trzech, ale uniemożliwili policji szybkie załatwienie sprawy sprawdzonym sposobem (poprzez szarpanie, zakuwanie, rzucanie na ziemię i szybkie wywiezienie na komisariat), bo przykuli się do ogrodzenia Trybunału Konstytucyjnego. Co zrobili funkcjonariusze? Sięgnęli po nową broń – parawan.

Na nagraniach i zdjęciach reporterów widać scenę rodem z klasyki francuskiej komedii: kilku mundurowych prowadzi parawan, którym następnie zasłania protestujących. Nie widać ich, znaczy protestu nie było. I tematu ekologii też nie ma, nie mówiąc już o niespełnionych obietnicach Morawieckiego (on w ogóle coś obiecywał?).

Bez kajdanek i kordonów

Żadnych parawanów, ani kajdanek czy kordonów nie było natomiast w Częstochowie. Nic nie przeszkodziło doprowadzić do końca marszu pamięci „żołnierzy wyklętych”. Chociaż tematyka była dużo szersza. Kilkudziesięciu młodych mężczyzn skandowało m.in. „Janusz Waluś naszym wzorem”, „Biała – Biała Europa”, „Znajdzie się kij na lewacki ryj”. Zapowiadali też zniszczenie nielubianej stacji telewizyjnej.

– Faktycznie zgromadzenie zgłoszone zostało na pięć osób. Potem przyłączyli się do tego sympatycy. Ta liczba uczestników nie była taka ogromna. Nie doszło do zakłócenia porządku – tłumaczyli częstochowscy policjanci „Dziennikowi Zachodniemu”. Dodali też, że do sądu skierowano sześć wniosków o ukaranie uczestników przemarszu, a 21 osób wylegitymowano. Ponadto materiał z marszu trafił do prokuratury, czyli jednak z tą białą Europą nie jest wszystko zupełnie – nomen omen – czyste. Tak czy inaczej, o wywożeniu uczestników na komendę czy przerwaniu marszu przed czasem mowy nie było.

Być może polskie kobiety również powinny ogłaszać swoje przemarsze pod „wyklętym” lub innym odpowiednim sztandarem. Wtedy policja robi się wyrozumiała, pojmuje, że obywatele, a nawet obywatelki mają czasem potrzebę wykrzyczenia tego, co, ich/je boli. I raczej zadziała umiarkowanie, niż zacznie rzucać o ziemię i zamykać w kotłach. Bo z prawicową symboliką się nie zadziera. Poszaleć można gdzie indziej.