„Lewica. Stare błędy, nowe wyzwania”

Wydana niedawno przez „Muzę” książka znanego amerykańskiego politologa i filozofa polityki Michaela Walzera, związanego przez lata z uniwersytetami Harvarda i Princeton, współtwórcy magazynu „Dissent”, ma ambitny, zachęcający polski tytuł, choć w oryginale jest on skromniejszy i znacznie lepiej oddający treść pracy: ”Polityka zagraniczna Lewicy”. De facto jest to przeredagowany wybór wcześniejszych esejów autora, który wcześniej zajmował się m.in. kwestiami wojen sprawiedliwych i niesprawiedliwych, interwencji humanitarnych, czy związkami między lewicą a religią (zwłaszcza w przypadku islamu).W większości przez pryzmat polityki Stanów Zjednoczonych i to przed dojściem do władzy prezydenta Donalda Trumpa.
Z pewnością książka warta jest lektury i dyskusji. Ta ostatnia odbyła się na Wydziale Nauk Politycznych i Studiów Międzynarodowych Uniwersytetu Warszawskiego, a moderował ją dr Bartosz Rydliński (UKSW) z udziałem m.in. dr. hab. Marka Greli (Akademia Vistula), pierwszego ambasadora RP przy Unii Europejskiej),dr. hab. Ewy Marciniak (dyr. Instytutu Nauk Politycznych UW) i red. Agaty Szczęśniak (OKO.press).
Zabierający głos prof. Tadeusz Iwiński wskazywał na nietypowość lewicy w USA (np. w porównaniu z lewicą europejską), na nierozróżnianie przez autora lewicy społecznej i politycznej (obie odgrywały zresztą w Stanach znikomą rolę poza okresem wojny w Wietnamie i częściowo w trakcie „Annus mirabilis” 1968 r.), a więc w pewnym sensie nieuchronne koncentrowanie się na lewicy intelektualnej. Prof. Walzer dość często udziela wywiadów i pewne jego spostrzeżenia w nich zawarte są dla dyskutanta bardziej wartościowe niż dłuższe teksty. Przykładem może być jego świeża teza, potwierdzająca się też nad Wisłą, iż „tam, gdzie abdykuje lewica przychodzi populizm”.
Prof. Tadeusz Iwiński za trafne, choć gorzkie, podsumowanie całej pracy uznał taką opinię autora: „Lewicowcy nie są w Stanach Zjednoczonych żadną siłą, a większość z nas nawet sobie nie wyobraża, żeby mogli kiedykolwiek sprawować władzę. Wielu lewicowych intelektualistów żyje w Ameryce jak na emigracji wewnętrznej, nie chcąc się identyfikować ze współobywatelami, uznając każdy przejaw uczuć patriotycznych za niepoprawny politycznie”.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *