List otwarty do Pani Marty Lempart

Szanowna Pani

Pozwoli Pani, że zacznę od cytatu pastora Niemőllera, antyfaszysty, więźnia hitlerowskich katowni, postaci historycznej:

„….kiedy przyszli po komunistów, nie protestowałem. Wszak nie byłem komunistą.
kiedy przyszli po socjalistów, nie protestowałem, bo socjalistą też nie byłem.
kiedy przyszli po Żydów, również nie protestowałem, bo przecież nie byłem Żydem.
kiedy przyszli po mnie, nie miał już kto protestować….”

Proszę oto sobie wyobrazić, że my – środowisko emerytów mundurowych, w tym nie tylko służb specjalnych PRL, ale także innych, mających nieszczęście podlegać w swoim czasie ministerstwu Spraw Wewnętrznych, zachowując kolejność grup represjonowanych z cytatu, znajdujemy się na 2 miejscu listy. Pierwsze miejsce zajęli ludzie, którzy również pracowali dla Polski – takiej, jaka była, bo innej nie mieliśmy.

Potem na tapetę wzięto nas. Nasze środowisko. Wtedy skrzywdzono „tylko” kilkadziesiąt tysięcy osób. Albo aż kilkadziesiąt. Bardzo ostro potraktowano. Dwukrotnie. W 2009 i 2016 r. Pozbawiono nas nie tylko wypracowanych ofiarnie emerytur, czyli środków do życia. Odebrano nam także część naszych praw obywatelskich (np. bierne prawo wyborcze w niektórych organizacjach społecznych). Upodlono, pozbawiono godności. Wielu z nas (także wdów po funkcjonariuszach, ich niepełnosprawnych dzieci, znakomitych sportowców) zepchnięto tym samym na skraj ubóstwa, nawet bezdomności.

Dalej przystąpiono do ataku na kolejne grupy zawodowe: lekarzy, pielęgniarki i sędziów.

Na koniec zaatakowano WAS – nasze wspaniałe KOBIETY.

Nie słyszałem powszechnych protestów przeciwko represjonowaniu grupy pierwszej i nas, przedstawicieli grupy drugiej. Pierwsze głośniejsze oburzenie społeczne wzbudziły ataki tej skretyniałej władzy na służbę zdrowia, a szczególnie na sędziów. Jednakże skala tych protestów była zdecydowanie ograniczona.

OLBRZYM jeszcze się nie obudził.

Aż doszło do zdarzenia bezprecedensowego. Do bezpośredniego ataku na OLBRZYMA.

Na Was. Na polskie KOBIETY.

Faktyczny sprawca ataku jest tchórzem. Nie stać go na wystąpienie z otwartą przyłbicą. Zawsze wysyła swoich pachołków. W tym przypadku posłużył się stworzoną przez siebie atrapą w postaci trybunału konstytucyjnego.

Trudno wyobrazić sobie, że suweren nie przewidział reakcji. Być może nie przewidział jedynie jej formy i zasięgu. Brutalna pacyfikacja była zamierzona i została zrealizowana.

Jednakże można odnieść wrażenie, że stworzony przez niego konflikt zaczął go przerastać, ponieważ po pierwsze, zaczęła zawodzić policja, po drugie, współkoalicjanci zaczęli okazywać pewną nerwowość.
Na to wszystko nakłada się nieudolność rządu w zakresie walki z pandemią. Sznurki, którymi dotychczas sterował swoimi kukiełkami, wydają się rwać, są co najmniej poprzecierane. Nie wiadomo, czy i kiedy popękają. Wielki strateg okazuje się całkiem malutkim człowieczkiem. Problemy zaczynają go przerastać.

Co więcej, Pani Marto, mały człowieczek zwyczajnie się Was boi. Tak. Zwyczajnie, po ludzku, po prostu się boi.

Nie wiem, czy ten strach Wam i nam też dobrze się przysłuży. Ludzie wystraszeni zdolni są do zachowań nieprzewidywalnych.
Nieśmiało przypomnę, że na wiosnę ubiegłego roku policja dokonała zakupu sprzętu specjalnego – armatek wodnych. Dotychczas nie zostały użyte. Ale być może trzymane są na specjalną okazję. Na przykład na przypadające 8 marca Święto Kobiet. Bo przecież jest to data święta szczególnego. Trudno założyć, że OSK zachowa się w tym dniu biernie.

Rzecz jasna, absolutnie nie życzę Wam publicznej kąpieli z tej okazji. Piszę to, ponieważ wiem, podobnie jak moje przyjaciółki i przyjaciele – emeryci mundurowi, że ta władza jest zdolna do wszelkiego łajdactwa wobec nas, zwykłych obywateli. I chce utrzymać się przy korycie za wszelką cenę. W tej chwili już nawet nie dla wysysanych z nas – naszego Państwa pieniędzy, ile bardziej po to, aby odwlec moment, kiedy trzeba będzie ponieść odpowiedzialność za wszystkie świństwa, za notoryczne łamanie prawa na każdym szczeblu i w każdej instytucji przez tę tzw. zjednoczoną prawicę zawłaszczonej i zdemolowanej.

Popatrzmy przez chwilę na drugą stronę naszej sceny politycznej. Otóż w normalnych krajach, o demokracji nawet tylko z grubsza utrwalonej, po drugiej stronie występuje zazwyczaj opozycja. Realna i aktywna.

U nas – to chyba nasza krajowa specjalność, tej opozycji faktycznie nie ma.

Tenże tak zwany wielki strateg dlatego jest taki mocny i bezkarny, bowiem zwyczajnie nie ma z kim przegrać. A przynajmniej nie miał do tej pory. Bo teraz na tej scenie pojawiłyście się WY, KOBIETY. I jesteście aktywne, co się zowie. I jest Was dużo. Statystycznie biorąc, o jakieś 10% więcej, niż nas – facetów. Czyli, stanowicie w tej chwili jedyną realną siłę w naszym kraju. Do tego macie poparcie w każdej warstwie i klasie społecznej. Wywodzicie się z różnych, bardzo różnych środowisk. Chcecie, aby zidiociali pseudopolitycy, starzy kawalerowie w sukienkach udający duchownych, całe to towarzystwo o inteligencji bezobjawowej, przestało wtrącać się w Wasze prywatne życie, w Wasze wybory, w Wasze prawa obywatelskie. Żeby ci śmieszni ludkowie zrozumieli w końcu, że ich czas przeminął. Że skończyła się ich władza, że utracili już rząd dusz. My też tego chcemy. Bardzo mocno chcemy.

Napisałem wyżej, że nie mamy opozycji.

Truizm, który pozwala na postawienie pytania. Czy nie nadszedł już kres takich tworów, jak partie polityczne? Czy nie pora na powstanie apolitycznych ruchów obywatelskich? Czy nie czas pogonić od władzy takich różnych kretynów, jak „obatel”, „zero” „bożek” z Żoliborza, „pies” z Krakowa i towarzyszącą im menażerię?

Jeśli teraz jest jedyna, niepowtarzalna okazja, aby uratować nasz piękny kraj, aby ocalić wszystkich tych, dla których takie słowa i pojęcia jak: honor, prawa człowieka, wolność wyboru, wolność sumienia i wszystkie inne wartości zapisane w pierwszej konstytucji RP, zwanej marcową, ułożonej przez sejm ustawodawczy prawie równo sto lat temu, to należy bezwzględnie ją wykorzystać.
Dodać muszę, że wspomniany sejm zdominowany został w dużej mierze przez socjalistów z PPS.

Skoro sięgnąłem do historii, pozwolę sobie przypomnieć, że właśnie sto lat temu KOBIETY stanęły przed szansą na uzyskanie swojej reprezentacji w Sejmie. Reprezentacji wyłonionej przez związki kobiece. Jednakże zarówno lewicowe organizacje kobiece, jak też te, które były pod silnym wpływem endecji, a tym samym kościoła, dały się omamić obietnicom polityków – mężczyzn, że mogą zostać wybrane w ramach istniejących partii politycznych. Nie trzeba dodawać, że nadal zdominowanych przez mężczyzn. Skończyło się wyborem bodaj sześciu czy siedmiu KOBIET na funkcje poselskie.

Może więc pora, aby PANIE się zorganizowały, przekształciły OSK w ugrupowanie nie będące partią polityczną, ale w coś w rodzaju ruchu społecznego? Wyłoniły spośród siebie kandydatki na posłanki oraz senatorki, i po prostu, zwyczajnie, wygrały te najbliższe wybory parlamentarne. Bez względu na to, kiedy one będą. Dopiero za trzy lata, czy też wcześniej.

Może to być dobry początek budowy społeczeństwa obywatelskiego w skali makro. Bo w skali mikro, czyli w Polsce gminnej, istnieje już dość silny zaczyn tego społeczeństwa. Mimo upartyjnienia. Wielu wójtów jest faktycznie apolitycznych. Są po prostu samorządowcami. Niekiedy świetnymi w tej roli. Sam znam co najmniej kilkunastu. Ale znam też, niestety, zatwardziałych partyjniaków, głównie pisowców, którzy niewiele robią dla miejscowych społeczności, za to wiele dla siebie i „swojaków”.

Marzy mi się, aby nasz nowy sejm był zdominowany przez KOBIETY.

Mądre KOBIETY.

Takie, które uporządkują zdemolowany system prawny Państwa. Które uchwalą prawo oparte na kanonach prawa europejskiego. Prawo zgodne z prawami człowieka. Takie, które nie jest martwą literą, zapisaną w konstytucji, które nie jest rozciągliwe jak guma do majtek, czy do żucia. Do tego prawo spójne, mądre i logiczne, czyli takie, jakie powinno być w kraju, mającym aspiracje używania do nazwy kraju demokratycznego. Prawo nie działające wstecz, nie stosujące odpowiedzialności zbiorowej, zapewniające realny rozdział państwa od związków wyznaniowych i organizacji religijnych, zabraniające ich finansowania. (Wręcz przeciwnie; traktujące je jako podmioty do opodatkowania). Wreszcie prawo dające każdej osobie PRAWO WYBORU SWOJEJ DROGI ŻYCIOWEJ, w tym także do decyzji o odejściu ze świata żywych.

Mam nadzieję, że ta garść moich myśli będących efektem spotkań, rozmów i dyskusji z moimi przyjaciółmi nie tylko z naszego środowiska służb mundurowych, tych represjonowanych i tych jeszcze ocalałych, da się jakoś spożytkować. Na pewno zaś jest wyrazem naszego poparcia Pani działań.

Jeśli uzna Pani, że nasze, naszego środowiska oceny, będące efektem doświadczeń zawodowych i umiejętności analitycznych mogą być przydatne dla OSK, proszę o sygnał, bądź skierowanie tego listu do osób z Zespołu zajmującego się, (mam nadzieję), analizami i prognozami. Być może jeszcze się przydamy.
Jest w nas, emerytach służb specjalnych „silna potrzeba” wspierania wszystkich ludzi i organizacji dążących do normalności.

Proszę o tym pamiętać. To nie są czcze słowa. Ani gołosłowna deklaracja.

Marcin Szymański
Emerytowany oficer kontrwywiadu PRL
E-mail: zebek86@interia.pl