Nowa wersja wydarzeń

Czuję się w miarę spokojnie kiedy patrzę jak dwie strony walczą o to, kto był ważniejszy w 1989 roku. Grupa Lecha Wałęsy czy grupa Kaczyńskich? Ponieważ w tamtych czasach nie należałem do żadnej z tych grup mogę patrzeć spokojniej jak z rąk do rąk wyrywane jest tamte zwycięstwo.
Wg dzisiejszej władzy (PiS) był to sojusz byłych liderów Solidarności z komunistami. Wybory też były w zasadzie mistyfikacją, bo opozycja dogadała się z komunistami. Obecna władza, która była wtedy w Solidarności w mniejszości, ale oczywiście była, teraz twierdzi, że wiedziała o tym układzie okrągłostołowym i pozostała nadal w podziemiu. Tylko Porozumienie Centrum było partią, która nie uległa komunistycznemu ukąszeniu. Pierwsze prawdziwe wybory w Polsce odbyły się jesienią 1991 roku. Ponieważ ludzie obecnej władzy byli w zdecydowanej mniejszości w ”S”, która przejęła władzę po PZPR, to teraz twierdzą, że ich tam w zasadzie w ogóle nie było, bo nie chcieli brać udziału w rozkradaniu Polski. Oznacza to jednak, kraść było co i nieprawdą jest jakoby Porozumienie Centrum niczego nie przytuliło. Dlatego dzisiaj PiS jest zdecydowanie najbogatszą partią w Polsce i co próbuje nieudolnie ukrywać i udowadniać, że to inni kradli.
Komu bardziej to święto się należy? To widać na ulicach. Obecna władza stara się umniejszyć i upodlić to święto. Nie da się jednak wszystkiego zmarginalizować i powiedzieć: nas przy tym nie było. …Braliśmy udział w tamtych wydarzeniach, ale z obrzydzeniem… Dlatego PiS organizował z okazji wyborów 4 czerwca spotkania zamknięte, dla swoich elit, kameralne, bo i jego elektorat w tamtych czasach zachowywał się raczej wyczekująco i biernie.
To, że dzisiejsi liderzy PiS byli Solidarności w zdecydowanej mniejszości świadczy choćby fakt, że na Dolnym Śląsku byli posłowie i senatorowie wybrani z list „S” nie mają dzisiaj nic wspólnego z PiS-em. Czemu więc mieliby w PiS-ie coś tam świętować.
Ja 5 czerwca, rankiem, przeglądnąłem listy komisji wyborczych i kilku komisjach. To wystarczyło, by stwierdzić, że kończy się pewna epoka i nadchodzą nowe czasy.
Zaraz potem spotkałem się z Bogdanem Zdrojewskim. Był wtedy szefem ośrodka badania opinii przy komitecie obywatelskim. Wyciągnął nowoczesnego kaseciaka i chciał nagrać rozmowę. Wyciągnąłem taki sam, ale rozmowy nie było, bo o czym miałbym, mówić.
Za rok, Zdrojewski został prezydentem Wrocławia. Potem był senatorem, posłem ministrem i następnie europosłem. Teraz został, nie wiedzieć czemu, odstawiony na boczny tor. To tak jakby dobre Porsche postawić do garażu i niech rdzewieje.
Wydawało się, że życie napisało historię w sposób nie budzący wątpliwości i nie da się jej (historii) zmienić. PiS pokazuje, że można. Nie należę do żadnej z tych szarpiących się grup, ale nie jest mi obojętne jak ta szarpanina się zakończy i czy zwycięży prawda, czy też tylko nowa wersja wydarzeń.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *