6 lipca 2022

loader

O polską racje stanu

Novi Sad, 08jun99 – Nakon ponovljenog NATO napada na novosadsku rafineriju nafte nad gradom se neprestano vije gust dim. Snimio: Darko Dozet

Fakt, że minister obrony narodowej Wielkiej Brytanii ostrzegał Polskę, że ta „znajdzie się na celowniku Rosji” jeśli postanowi przesłać do Ukrainy swoje samoloty bojowe mówi już o naszej obecnej sytuacji właściwie wszystko.

Polska – jak pisałem to jeszcze przed wybuchem spodziewanego konfliktu – znalazła się w rzeczy samej „w potrzasku”. Z jednej strony mamy do czynienia ze zbrodniczą i porównywalną do hitlerowskiej napaści putinowskiej Rosji na Ukrainę. Z drugiej strony obserwujemy także skrajnie ryzykowne działania amerykańskie, które z wielkim prawdopodobieństwem mogą doprowadzić do eskalacji tego przerażającego konfliktu i wymknięcia się całej sytuacji spod jakiejkolwiek kontroli.

To oczywiste, że musimy wspierać Ukrainę i jej walkę. Ale tylko w taki sposób, który nie zagraża naszemu istnieniu. Dokładnie na tym polega POLSKA RACJA STANU. Nie na ryzykowaniu własnym bezpieczeństwem i własną egzystencją. W odróżnieniu od Stanów Zjednoczonych nasz kraj posiada bardzo bogate doświadczenia z bezpośrednich relacji z Rosją i jej imperializmem. Polacy wielokrotnie ginęli z rosyjskich rąk i wiedzą, że rosyjskie zagrożenie jest bardzo realne. Nie oszukamy Putina dzień wcześniej zamalowując polskie szachownice na naszych samolotach. Wszyscy wiedzą już wszystko, nie trzeba żadnego wywiadu, bo naiwny i idiotyczny pomysł takiego oszustwa rozmaici „eksperci” od tygodnia bezmyślnie albo i nie rozpowszechniali w polskich mediach.

Zdecydowana większość polskiego społeczeństwa nie chce samotnego prowokowania nacjonalistycznego cara i narażania Polski na rosyjski odwet. Mimo to polski rząd długo zajmował się projektem przesłania samolotów do Ukrainy. W czyim interesie?

Podkreślmy – na świecie działa więcej niż jeden imperializm. Na świecie działają też siły, które niespecjalnie liczą się z losami naszego kraju. Z perspektywy części sceny politycznej Stanów Zjednoczonych podpuszczenie Polski i podsunięcie jej na pierwszy ogień ewentualnego konfliktu może nawet wydawać się rozsądne. USA uniknęłyby odwetu ze strony Rosji i mogłyby twierdzić, że wysyłanie samolotów (lub innej broni) było wyłącznie polskim pomysłem. Nasze Zgromadzenie Narodowe, na które zaproszony jest Joe Biden, nie wydaje się być dostatecznie sceptyczne względem amerykańskich działań i zamiarów. A mówimy o kraju, który całkiem niedawno popełniał zbrodnie bardzo podobne do rosyjskich.

Mocarstwo atomowe, które zamiast działać samodzielnie – słowami amerykańskiego sekretarza Antony Blinkena – daje Polsce „zielone światło” do narażania polskiej skóry jest mocarstwem tchórzliwym. Decyzja polskiego rządu, by przekazać samoloty USA do dyspozycji jest w pełni odpowiednia. Gorzej, że bardzo późna i podsycająca zagrożenie naszego kraju.
Dystans dzielący Stany Zjednoczone i Europę to jeden z wielu powodów, dla których polska obronność powinna ewoluować w kierunku obronności stricte europejskiej. Dla Niemiec, Francji i Wielkiej Brytanii wojna na terenie Polski wiąże się z ekonomicznymi stratami i wkroczeniem zbrojnego konfliktu na własne podwórko. Czym zaś byłaby taka wojna dla mieszkańców Kalifornii i armii amerykańskiej przyzwyczajonej do prowadzenia walk gdzieś w odległych krajach świata??? No właśnie. Cały europejski Zachód obecnie powstrzymuje się przed wszelkimi działaniami o zaczepnej naturze. Dziś Europa boi się nawet dopuścić Ukrainę do struktur Unii Europejskiej. To wymowne i zgodne ze stanem rzeczywistym: zagrożeniem ze strony irracjonalnie postępującego rosyjskiego dyktatora.

Podkreślmy jeszcze, że nawet te stare samoloty z Polski mają znikomą wartość bojową. Jak czytamy w Deutsche Welle: „Obie organizacje (UE i NATO) nie wierzą w to, że polskie MIG-29 wpłynęłyby znacząco na przebieg działań wojskowych. Jest tylko jeden problem: nikt nie chce tego powiedzieć Ukrainie.” Czy wobec powyższego mieliśmy więc do czynienia z prowokacją? Jaki ukryty cel stoi za narażaniem istnienia państwa polskiego w zamian za przesłanie partii prawie bezużytecznych samolotów?

Politycy polscy muszą działać przede wszystkim dla bezpieczeństwa i dobra polskich obywateli i mieszkańców Polski. Cel numer jeden polskich polityków to zapobiec przeniesieniu się wojny na polskie terytorium. Celem lewicowej polityki jest ochrona pokoju, sprzeciw wobec prowokacji wojennych i mierzenie wszystkich zamiarów na swoje własne siły. W marcu urząd miasta Warszawy ogłosił, że nasza stolica nie dysponuje żadnymi (!) schronami. Polska nie dysponuje również systemem nowoczesnej obrony rakietowej. W sytuacji bezpośredniego zagrożenia każdy pocisk, który gotów jest wystrzelić szaleniec Putin najpewniej dotrze do polskiej ziemi. Trzecia wojna światowa – oznaczająca zapewne zagładę gatunku ludzkiego i życia na Ziemi – do Polski zawita w ciągu swych pierwszych minut. Są to podstawowe dane i informacje, które obecnie wydają się być często (i przez militarystyczny amok) lekceważone.
Niestety – w przeszłości Polska popełniała już podobnie katastrofalne decyzje. Nasze narodowe doświadczenia nie zostały jednak odpowiednio przepracowane. Z tej perspektywy widzimy choćby jak groźny jest kompletnie bezkrytyczny kult Powstania Warszawskiego. Nasza narodowa specjalizacja – w umieraniu za sprawę – nigdy nie doprowadziła nas do niczego dobrego. A przecież Polskę zamieszkują dziś potomkowie tych, którzy przeżyli. Nikt w Polsce nie chce kłaść własnego życia na szali rozgrywki pomiędzy supermocarstwami. W dodatku celem NATO ma być obrona państw członkowskich. Nie pchanie jednego z nich na krawędź zniszczenia, na drodze bez powrotu i ku sytuacji, kiedy jedynym co nam pozostanie będzie liczenie na to, że Putin jest w pełni władz umysłowych, a jego skrajnie prawicowy fanatyzm ma swe rozsądne granice.

Obecna sytuacja jest tragiczna. To nowy Kryzys Kubański, stan najwyższego zagrożenia.

Jest też jednak sytuacją, kiedy polska racja stanu musi być wyjątkowo wyrazista i czytelnie komunikowana – tak samo polskim sojusznikom, jak i naszym przeciwnikom. Lewica, która zrezygnuje z własnej polityki zagranicznej będzie lewicą niepotrzebną i zostanie skutecznie zmarginalizowana. Przez wyborców.

To wręcz szokujące, że lewicowe partie aż do momentu pisania tego artykułu nie przedstawiły żadnego samodzielnego stanowiska w kwestii wysyłania polskich samolotów bojowych, czy też w ogóle stanowiska dotyczącego obecnego kryzysu w polityce międzynarodowej. Uczyniła to natomiast skrajna prawica, która będzie też – niestety – czerpać z tego profity. W przypadku każdego konfliktu pomiędzy Stanami Zjednoczonymi i Polską panuje totalna asymetria ryzyka. W przypadku wybuchu trzeciej wojny światowej państwo polskie przejdzie do historii. Pamiętajmy o tym. Każdego dnia i każdej nocy. Zwłaszcza teraz.

Żadnej wojny. Żadnego ryzyka.

To fundament polskiej i lewicowej racji stanu.

Małgorzata Kulbaczewska-Figat

Poprzedni

Na loty w Vikersund bez Doleżala

Następny

Czas na reformy dla Polski