Po stronie Trybunału

Po stronie Trybunału

Łódź, Warszawa oraz Bydgoszcz – to miasta, których radni uchwalili, że ich władze będą uwzględniać orzeczenia Trybunału Konstytucyjnego niezależnie od tego, czy zostaną one opublikowane przez rząd. Podobną decyzję ogłosił we wtorek Sąd Najwyższy. Jednocześnie rośnie grupa prawników, którzy w sporze między TK a rządem PiS opowiadają się po stronie sędziów Trybunału.

Przypomnijmy, że jako pierwsi decyzję o uznawaniu orzeczeń Trybunału Konstytucyjnego podjęli radni miejscy Łodzi. Była to inicjatywa Macieja Rakowskiego z SLD. – Tylko z pozoru jest to kwestia, która nie dotyczy łódzkiego samorządu. Trwający od końca 2015 roku polityczny konflikt wokół Trybunału Konstytucyjnego może się w poważny sposób przełożyć na życie łodzian. Istnieje spore ryzyko, iż wkrótce w Polsce powstaną dwa systemy prawne: jedne instytucje będą uznawały wyroki Trybunału, a inne nie. Część sądów zadeklarowała, że będzie respektować wyroki, nawet jeśli nie zostały opublikowane w dzienniku. Może to dotyczyć kolejnych ustaw, na przykład tej o ziemi rolnej. Administracje mogą podejmować różne decyzje – mówił podczas wczorajszej konferencji prasowej radny klubu SLD, prawnik i wykładowca akademicki. Miasta po stronie TK Następnego dnia, 21 kwietnia, podobną decyzję podjęli radni Warszawy, powołując się na art. 190 ust. 1 konstytucji. Decyzja w tej sprawie zapadła głosami radnych PO, przeciwni byli radni PiS. Z inicjatywą takiej uchwały wystąpiła przewodnicząca Rady Warszawy Ewa Malinowska Grupińska (PO). W uchwale stwierdzono, iż trwający od kilku miesięcy konflikt wokół Trybunału godzi w podstawowe zasady ustrojowe demokratycznego państwa prawa i podważa zasadę pewności prawa, a niepublikowanie orzeczeń „pogłębia chaos prawny”. Kolejnym miastem, którego radni postanowili podporządkowywać decyzje władz miasta orzeczeniom TK bez względu na to, czy zostaną one opublikowane, jest Bydgosz. Decyzja w tej sprawie zapadła 22 kwietnia. – Władze Bydgoszczy zamierzają respektować wszystkie orzeczenia TK. Utożsamiamy się z działaniami Łodzi i Warszawy – stwierdził Michał Sztybel, doradca prezydenta Rafała Bruskiego. W jego ocenie, władza nie powinna była dopuścić do obecnego chaosu prawnego. – Konstytucja mówi jasno, że orzeczenia Trybunału Konstytucyjnego mają moc powszechnie obowiązującą i są ostateczne. Każda jednostka, która działa w oparciu o przepisy prawa, musi mieć poczucie, że to prawo jest jasne, czytelne i stabilne i takie samo dla wszystkich. Nie może być mowy o podwójnym porządku prawnym, jeśli chcemy uchodzić za państwo prawa – ocenił. Podjęcie podobnych decyzji rozważają radni wielu innych miast. Jak informują, temat jest obecnie poddany pod dyskusje. Samorządowcy z PiS są przeciwni takim rozstrzygnięciom. Wielu z nich uważa, że władze samorządowe nie mają kompetencji, aby oceniać, jakie prawo będą stosować. Prawnicy po stronie TK We wtorek Zgromadzenie Ogólne Sądu Najwyższego podjęło uchwałę, zgodnie z którą Sąd Najwyższy będzie stosował orzeczenia Trybunału Konstytucyjnego nawet jeśli nie będą one publikowane przez rząd. O takiej decyzji SN poinformował prof. Adam Strzembosz, były pierwszy prezes Sądu Najwyższego. Uchwała ma na celu „zapewnienie jednolitości orzecznictwa sądów”. „Niepublikowany wyrok Trybunału Konstytucyjnego, stwierdzający niezgodność z Konstytucją określonego przepisu uchyla domniemanie jego zgodności z Konstytucją z chwilą ogłoszenia wyroku przez Trybunał w toku postępowania” – uzasadnili sędziowie swoją uchwałę. Wcześniej podobne decyzje podejmowały rady wydziałów prawa na wielu uczelniach. Specjaliści od prawa konstytucyjnego są zgodni co do tego, że orzeczenia Trybunału powinny być włączone do porządku prawnego niezależnie od tego, czy zostaną one opublikowane. Takie samo stanowisko ogłosiły też samorządy zawodowe zrzeszające różne zawody prawnicze. Prawnicy wyrażają również podobne opinie odnośnie zaprzysiężenia przez prezydenta, Andrzeja Dudę sędziów TK wybranych przez PiS na mocy (?) znowelizowanej w grudniu przez rządzącą większość ustawy o Trybunale oraz odmowy zaprzysiężenia trójki sędziów wybranych przez Sejm poprzedniej kadencji. Przypomnijmy, że grudniowa nowelizacja stawy o TK została oceniona przez sędziów sądu konstytucyjnego jako niezgodna z konstytucją. I właśnie tego orzeczenia od ponad miesiąca nie chce opublikować rząd PiS. Większość środowiska prawniczego uważa, iż decyzje prezydenta w tej sprawie są niezgodne z ustawą zasadniczą. Problemy związane z zamieszaniem wokół funkcjonowania Trybunału były omawiane podczas specjalnej konferencji, zorganizowanej z okazji 19.rocznicy uchwalenia Konstytucji RP. W konferencji – zorganizowanej przez Centrum im. Daszyńskiego, Fundację „Amicus Europae” i Fundację Bronisława Komorowskiego, uczestniczyli: byli prezydenci Aleksander Kwaśniewski i Bronisław Komorowski, były szef MSZ, Włodzimierz Cimoszewicz a także byli prezesi Trybunału – prof. Jerzy Stępień, prof. Andrzej Zoll oraz była Rzecznik Praw Obywatelskich, prof. Ewa Łętowska. Uczestnicy konferencji byli zgodni co do tego, iż publikacja orzeczeń TK przez rząd ma charakter techniczny, podobnie jak zaprzysiężenie przez prezydenta wybranych przez Sejm sędziów TK. Odmowa takiej publikacji czy zaprzysiężenie sędziów nie unieważnia tych decyzji – przekonywali – bowiem władza wykonawcza, czyli Rada Ministrów i Prezydent, nie mają uprawnień, by w taki sposób wpływać na ważność decyzji podjętych przez Sejm. Zablokowane śledztwo Tymczasem narasta opór społeczny wobec decyzji rządu Beaty Szydło o nieopublikowaniu orzeczenia Trybunału, który w marcu stwierdził, że uchwalona w grudniu 2015 r. ustawa nowelizująca zasady funkcjonowania TK jest niezgodna z konstytucją. Przeciwko takiej decyzji od kilku tygodni protestuje opozycja – głównie na demonstracjach w wielu miastach Polski, bowiem w Sejmie, wobec dominacji PiS, pozostaje ona bezradna. Dotąd na niczym spełzły też próby doprowadzenia do kompromisu w tej sprawie, mimo iż politycy PiS oraz prezydent Andrzej Duda zapowiadali, że będą dążyli do rozwiązania pata, jaki powstał w związku z działalnością Trybunału. Zdaniem opozycji, rządzącym nie zależy na takim kompromisie a podejmowane w tej sprawie działania są pozorne. Sprawa nieopublikowania orzeczenia TK trafiła do prokuratury – na wniosek ponad 2 tys. obywateli, które ją zgłosiły. Za pośrednictwem Internetu przesyłano zawiadomienia o popełnieniu przestępstwa niedopełnienia obowiązków przez Premier Szydło. Śledztwo wszczął prokurator Tomasz Nowicki, na co otrzymał zgodę przełożonego, Józefa Gacka – naczelnika wydziału śledczego praskiej Prokuratury Okręgowej. Nie spodobało się to kierownictwu Prokuratury, którą według nowej ustawy, ręcznie steruje minister Ziobro. Nowickiego przeniesiono, a jego naczelnik w proteście sam zrezygnował ze stanowiska. W związku z decyzją ministra Zbiory, który pełni jednocześnie funkcję Prokuratora Generalnego, stowarzyszenie „Akcja Demokracja” zorganizowało kampanię pisania do prokuratorów listów z podziękowaniami za ich odwagę. „Przekażmy im je jako wyraz naszego wsparcia i solidarności” – apelują organizatorzy kampanii. Listy można wysyłać za pośrednictwem internetowej strony „Akcji Demokracja”.

Poprzedni

Robak w pamięci

Następny

30 lat po Czarnobylu