Robak w pamięci

Pytają nas, dlaczego kościół tak frywolnie traktuje własną historię? „Frywolnie” wydało nam się słowem najodpowiedniejszym, albowiem w kontekście, w jakim pytanie zostało zadane, każde inne musiałoby być słowem „wagi ciężkiej”… Sami nie wiemy, choć przyznać musimy, że rzeczywiście słowa wypowiadane przez biskupa polowego Józefa Guzdka nad grobem „Łupaszki”, co chwilę wprawiały nas w zdumienie.

Przywołał hierarcha na przykład cytat z „księcia kościoła”, kardynała Stefana Wyszyńskiego: „Czyn ma miejsce raz i już się nie odmienia, pozostanie taki na wieczność. Ale ocena czynu zmienia się w każdym dziesiątku lat. I to jest straszne! Jak bardzo doskonały musi być czyn, by wyszedł zwycięsko z tych opresji zmiennej w swych upodobaniach historii”. Czy dobranie tych słów akurat do tej okazji było trafne? Czy zabijanie dzieci, kobiet i starców, czego dopuszczali się żołnierze „Łupaszki”, rzeczywiście było czynem aż tak doskonałym, że po latach zwycięsko wychodzi ze „zmieniających się upodobań historii”? Co sprawia, że człowiek przecież wykształcony i inteligentny wypowiada takie słowa w obliczu otwartego grobu „Łupaszki”, ale przecież nie tylko. Wszak z tej jamy w ziemi „wołają o sprawiedliwość” także jego niewinne ofiary. Też „dzieci boże” przecież, „bracia i siostry w wierze”… Ordynariusz wojskowy osądził czyny „Łupaszki” jako doskonałe, które „wyszły zwycięsko z opresji zmiennej w swych upodobaniach historii”. Śmierć tych niewinnych nie liczy się? Musiała się dokonać, by czyn mógł przejść do historii? Nieprawdą jest otóż, że czyny podlegają zmiennej w swych upodobaniach historii. Są czyny tak ohydne, morderstwa tak odrażające, gwałty tak brutalne, zaprzaństwa tak wstrętne, że żadnym zmiennym upodobaniom nie podlegają. Są ocenione raz na zawsze, bez odwołania. Historii zawdzięczają to tylko, że wynosi ona do władzy siły zdolne te odrażające czyny odsuwać w najciemniejszy kąt zabitej dechami świadomości społecznej. Ale one i tak tam są, tam żyją i poruszają sumienia na wieki.