Wielki Humanista zagrał

Nagły atak humanizmu przeszedł przez Sejm RP. Humanizmu szczególnego, bo PiSowskiego.

Dzięki osobistemu zaangażowaniu pana prezesa Jarosława Kaczyńskiego nie będzie już w Polsce barbarzyńskich hodowli norek i lisów na futra, a i los wiejski psów łańcuchowych znacznej ulegnie poprawie.
Dzięki temu pan prezes zyskał ponadpartyjną miłość milionów miłośników zwierząt w naszym kraju, a nawet i zagranicą. Jego humanistyczne wysiłki zostaną zapewne docenione przez liczne, związane z PiS prawicowe tygodniki, portale internetowe i telewizje. Nie zdziwmy się kiedy uhonorują one pana prezesa tytułami, medalami i nagrodami w kategorii Najlepszy Obrońca Praw Zwierząt.
Może nawet powstanie zbiór opowiadań czołowych literatów IV RP zatytułowanych „Prezes przyjaciel zwierząt”. Opowiadający jak przywódca kaczystów opatrywał rannym kotkom łapki, potajemnie dokarmiał pieski, a niewinne ptaszki wypuszczał z sideł zastawionych przez podłą ideologię LGBT.
Nagły atak kaczyńskiego humanizmu, jaki uderzył w Sejm RP, pokazał też swe ludzkie oblicze. Bo chociaż barbarzyńska hodowla norek będzie pewnie zakazana, to już nie mniej barbarzyński ubój rytualny zostanie zachowany.
Bo w przeciwieństwie do hałaśliwych, ale nielicznych i marginalnych dla gospodarki polskiej, hodowców futerkowców, ubój rytualny stanowi poważny sektor krajowej hodowli zwierzęcej. Polską specjalizację eksportową.
I ma za sobą poparcie licznych związków wyznaniowych. Zatem mieści się w kaczo humaniźmie.
Gdyby hodowcy norek wcześniej zadbali aby ich futerka stanowiły element jakiegoś rytuału religijnego, stworzyli kult swojej Matki Boskiej z Norką, to pewnie i ich barbarzyńska branża ocalałaby teraz. Ale oni zawierzyli los swój jedynie Ojcu Dyrektorowi Rydzkowi. A ten boskiej mocy jeszcze nie ma.
W uaktywnionym teraz kaczyńskim humanizmie mieści się też hodowla królików, bo pozyskuje się z nich nie tylko futerka, ale też i mięso. A hodowla zwierząt na mięso, wedle kaczo humanizmu, nie jest tak barbarzyńska jak zabijanie zwierzęcia tylko na futra.
Co prawda mięsem barbarzyńsko zabijanych norek karmi się hodowlane ryby, nawet te narodowo- katolickie wigilijne karpie, ale ryby w tej humanistycznej, narodowej debacie głosu jeszcze nie mają.
Podobnie jak konie pociągowe znane wszystkim z doliny Morskiego Oka. Dalej będą padać tam ze zmęczenia. Za to tresura i występy koni w cyrkach już zakazane będą. Bo ten cyrkowy wyzysk zwierząt to barbarzyński szoł biznes, a pociągowa harówka to tylko element góralsko – katolickiej tradycji.
Ochrona zwierząt chroni ludzi
Nagły atak kaczo humanizmu nieprzypadkowo teraz wtargnął do Sejmu RP i propagandowo zdominował tam inne dyskusje.
Kiedy debatowano nad ustawą zapewniającą ochronę kaczystowskiej administracji państwowej. Jej przyszłą bezkarność za barbarzyńskie łamanie prawa. Dawniej, teraz i w przyszłości.
Dzięki niej premier Morawiecki i jego współpracownicy nie będą odpowiadać za bezprawne organizowanie wyborów prezydenckich. Za zmarnowane miliony złotych wydane na niepotrzebne wyborcze pakiety.
Dzięki takiemu humanizmowi byli już ministrowie zdrowia nie odpowiedzą za zakupy wadliwego sprzętu medycznego wartości wielu miliardów złotych. Będą też uwolnieni od podejrzeń i zarzutów o korupcję.
Co prawda skłócony z panem premierem Morawieckim pan minister sprawiedliwości i Prokurator Generalny skoncentrowany w jednym Zbigniewie Ziobro odgrażał się ponoć w sejmowych kuluarach, że on bezpieczeństwa temu premierowi nie zagwarantuje, ale zapewne pan prezes znajdzie coś i dla pana ministra Ziobry w swym humaniźmie. Tak aby zaspokoić ambicje lidera Solidarnej Polski.
Aby prawo było po stronie pana prezesa. Aby rodzina PiS była na swoim.
W tym, jakże wielkim, humanizmie znajdzie się pewnie też rekompensata dla Ojca Dyrektora i związanych z nim hodowcach futerkowców.
Najmniej dostaną zwolnieni pracownicy zamykanych ferm. Ale ktoś przecież powinien za ten barbarzyński ubój odpokutować. Jakaś sprawiedliwość być musi.
Nagły atak tego humanizmu przełknie również niechętna przyznawania praw zwierzętom hierarchia polskiego kościoła kat.
Zwłaszcza, że jest ona teraz na łańcuchu pana prezesa niczym podwórkowy,wiejski Burek.
To od woli pana prezesa zależy czy nadal będzie obowiązywać w Polsce humanitarna ochrona księży pedofilii. Nieformalny zakaz wszczynania spraw o finansowe odszkodowania dla ich ofiar.
Nagły atak kaczo humanizmu sprawnie podzielił też anty Kaczyńską opozycję w polskim parlamencie. Popierających projekt pana prezesa i kontestujących go.
Sprawnie skanalizował wielką medialną debatę na dyskusję o przyszłym losie norek. Dzięki temu media i opozycja mniej debatowały o przyszłej bezkarności elit PiS za łamania prawa. O krytyce władz Polski za łamanie prawa w Parlamencie Europejskim i Radzie Europejskiej.
Niewiele wspominano o podatkach jakie ta władza zamierza nam teraz wprowadzić.
O strategicznych programach, które mogłyby odsunąć PiS od władzy. Jak choćby o lewicowej, sprawiedliwej społecznie i demokratycznej V Rzeczpospolitej proponowanej na naszych łamach.
Niestety media i opozycja nadal tańczą tak, jak jej humanista Kaczyński pogrywa.