5 lipca 2022

loader

Polskie zespoły brylują w Lidze Mistrzów CEV

W 2. kolejce siatkarskiej Ligi Mistrzów polskie drużyny walczyły ze zmiennym szczęściem. Broniąca tytułu ZAKSA Kędzierzyn-Koźle wygrała 3:1 z rosyjskim Lokomotiwem Nowosybirsk, mistrz Polski Jastrzębski Węgiel pokonał belgijski Knack Roeselare 3:0, a tylko Projekt Warszawa doznał porażki z tureckim Ziraat Bankasi Ankara 1:3.

Grupa Azoty ZAKSA Kędzierzyn-Koźle nową edycję Ligi Mistrzów CEV rozpoczęła od zwycięstwa 3:0 nad słoweńskim OK Merkur Maribor, natomiast Lokomotiw Nowosybirsk zaczął od porażki z włoskim potentatem Cucine Lube Civitanova 0:3. Rosjanie wiedzieli więc już po pierwszej serii gier, że walkę o awans do kolejne rundy przyjdzie im stoczyć z polską drużyną. I że koniecznie muszą ją pokonać na swoim terenie. Toteż zadbali o odpowiednią frekwencję i doping, chociaż na zewnątrz hali było minus 20 stopni Celsjusza. Ale triumfatorzy Ligi Mistrzów z poprzedniego sezonu także w tej edycji prezentują wysoką formę. Znów świetne zawody rozegrał Łukasz Kaczmarek, jego poziom trzymali Aleksander Śliwka, Kamil Semeniuk, Marcin Janusz, David Smith, Erik Shoj (libero) i Norbert Huber. Kędzierzynianie pewnie wygrali pierwszego seta do 19, ale w drugim dali się rozkręcić gospodarzom i przegrali tę partię 21:25. Zespół Lokomotiwu poszedł za ciosem i w trzecim secie szedł z ZAKSĄ „łeb w łeb”, ostatecznie jednak polska drużyna wytrzymała tę próbę nerwów zwyciężając 26:24. Podobnie też był w czwartej partii, lecz ostatecznie podopieczni rumuńskiego trenera Gheorghe Cretu okazali sie lepsi. Mając już 24 punkty na koncie ZAKSA długo nie mogła jednak zakończyć spotkania. Zrobiła to dopiero przy czwartej piłce meczowej po kapitalnym ataku Aleksandra Śliwki z prawego skrzydła i zwyciężając ostatecznie 3:1.
W drugim meczu grupy C zespół Cucine Lube Civitanova pokonał bez trudu na wyjeździe OK Merkur Maribor 3:0 i dzięki lepszemu bilansowi setów objął prowadzenie. ZAKSA jest na drugiej pozycji również z dwoma wygranymi i sześcioma punktami na koncie. Trzecią lokatę zajmuje Lokomotiw, a czwartą OK Merkur. W trzeciej serii gier kędzierzynianie 12 stycznia przyszłego roku podejmą we własnej hali Cucine Lube Civitanova, a Lokomotiw w Nowosybirsku zmierzy się z najsłabszą w stawce ekipą z Mariboru.
Równie dobrze, a nawet lepiej niż ZAKSA, w obecnej edycji Ligi Mistrzów CEV radzą sobie siatkarze mistrza Polski Jastrzębskiego Węgra. Jastrzębianie w pierwszej kolejce w niespełna godzinę dosłownie zdemolowali bułgarski Hebar Pazardżik 3:0. W drugiej serii gier ich przeciwnikiem był belgijski zespół Knack Roeselare, przeciwnik już dużo bardziej wymagający, mający za sobą nieoczekiwane wyjazdowe zwycięstwo 3:2 w pierwszej rundzie nad niemieckim VfB Friedrichshafen. Było zatem jasne, że u siebie belgijska drużyna może być jeszcze groźniejsza.
Jastrzębianie gdzieś tak od 15. punktu zaczęli stopniowo powiększać przewagę i zakończyli tę partię zwycięsko 25:18. Podobnie było też w drugim secie – równorzędna walka toczyła się tylko do stanu 11:10 dla Jastrzębskiego Węgla, bo potem mistrzowie Polski znów zaczęli Belgom odjeżdżać i przy pełnej kontroli nad grą wygrali d 25:20. W trzeciej partii gospodarze doprowadzili do remisu 20:20, ale i tak przegrali 23:25 i całe spotkanie 0:3. W zespole Jastrzębskiego Węgla byszczeli Benjamin Toniutti, Tomasz Fornal, Jurij Gladyr i Jan Hadrava. Po dwóch zwycięstwach bez straty seta Jastrzębski Węgiel jest liderem grupy A. W następnej serii gier zmierzy się na wyjeździe z VfB Friedrichshafen (13 stycznia 2022).
Bez sukcesu natomiast druga rundę zakończyli gracze Projektu Warszawa, którzy na swoim terenie przegrali z tureckim Ziraat Bankasi Ankara 1:2 (21:25, 25:21, 18:25, 21:25) i bardzo skomplikowali sobie sytuację w grupie B. Przypomnijmy, że w 1. kolejce Ziraat wygrała Greenyard Maaseik 3:0, a warszawianie ulegli na wyjeździe Dynamu Moskwa 2:3. W drugiej serii moskwianie łatwo ograli Greenyard Maaseik 3:0 i w grupie prowadzi z 6 pkt Ziraat, przed Dynamem (5 pkt) i Projektem (1 pkt). Kolejne spotkanie warszawianie rozegrają 11 stycznia przyszłego roku u siebie z najsłabszym w grupie B Greenyard Maaseik.

Jan T. Kowalski

Poprzedni

48 godzin sport

Następny

Lewy w transferowym dominie