ZAKSA za burtą LM

Siatkarze ZAKSY Kędzierzyn-Koźle w 1/4 finału Ligi Mistrzów na wyjeździe pokonali rosyjski Kuzbass Kemerowo 3:2, ale w rewanżu u siebie nieoczekiwanie przegrali 1:3 i odpadli z rywalizacji.

Pierwotnie mecz z Kuzbassem kędzierzynianie zamierzali rozegrać w Arenie Gliwice, ale gdy z powodu epidemii koronawirusa wprowadzono w Polsce zakaz organizowania imprez masowych, przenieśli rewanżowe spotkanie z mistrzem Rosji do swojej hali w Kędzierzynie-Koźlu. Ekipie ZAKSY do awansu wystarczała wygrana w trzech lub czterech setach, ale w środę w meczu rozgrywanym bez udziału publiczności drużyna trenera Nikoli Grbicia była lepsza od rosyjskiej jedynie w pierwszej partii, którą wygrała 25:21. W trzech kolejnych odsłonach wyraźnie lepsi byli gracze ekipy przyjezdnej, którzy wygrali je 25:23, 25:18 i 25:20 i tym samym do półfinału awansował zespół Kuzbassu Kemerowo kosztem siatkarzy ZAKSY.
Oprócz rosyjskiej drużyny awans do półfinału zapewniła też sobie ekipa Cucine Lube Civitanova, z którą rewanżu w związku z epidemią koronawirusa nie chciał rozegrać belgijski Knack Roeselare. Podobny problem ma drugi z naszych zespołów rywalizujących w ćwierćfinale Ligi Mistrzów, Jastrzębski Węgiel. Jego szefowie odmówili wysłania zespołu do Włoch i zgodzili się na grę z Itas Trentino w słoweńskim Mariborze.
Ostatecznie jednak Europejska Konfederacja Siatkówki (CEV) podjęła decyzję i przełożyła nierozegrane jeszcze mecze włoskich zespołów w europejskich pucharach na późniejszy termin. Dotyczy to następujących spotkań: w Lidze Mistrzów Itas Trentino – Jastrzębski Węgiel (dwa mecze), Sir Sicoma Monini Perugia – Fakieł Nowy Urengoj; w Lidze Mistrzyń Fenerbahce Opet Stambuł – Igor Gorgonzola Novara (dwa mecze), Savino Del Bene Scandicci – Eczacibasi Vitra Stambuł (dwa mecze); w Pucharze CEV Galatasaray HDI Stambuł – Leo Shoes Modena (dwa mecze); w Pucharze CEV kobiet Unet Busto Arsizio – Dinamo Kazań; w Pucharze Challenge Allianz Powervolley Milano – Sporting Club Lizbona (dwa mecze).

ZAKSA górą w Rosji

W pierwszym meczu ćwierćfinału Ligi Mistrzów siatkarzy Grupa Azoty ZAKSA Kędzierzyn-Koźle pokonała na wyjeździe rosyjski zespół Kuzbass Kemerowo 3:2. Druga z naszych ekip występująca w tej fazie rozgrywek, Jastrzębski Węgiel, odmówiła wyjazdu do Włoch na czwartkowy mecz z Itas Trentino. Spotkanie zostało przełożone na inny termin.

Aktualni mistrzowie Rosji w grupie B rozgrywek Ligi Mistrzów zajęli drugą pozycję, ustępując jedynie lokalnemu rywalowi, Fakiełowi Nowy Urengoj. Ekipa z Kędzierzyna-Koźla przeszła natomiast przez fazę grupową jak burza nie tracąc w niej choćby seta. Mimo to siatkarze ZAKSY Kędzierzyn-Koźle musieli stoczyć w Rosji twardy bój, ale ostatecznie pokonali Kuzbass Kemerowo na jego boisku 3:2 (22:25, 26:24, 17:25, 28:26, 16:14) i przed rewanżem u siebie są w komfortowej sytuacji. Losy awansu do półfinału Ligi Mistrzów nie zostały jednak jeszcze przesądzone. Kędzierzynianie wszystkie swoje sety w Kemerowie wygrali grając na przewagi (26:24, 28:26 i w tie-breaku 16:14), ale trzecią partię przegrali 17:25. To tylko pokazuje jak wyrównane było to spotkanie, dlatego rewanż z ekipą Kuzbassu wcale nie będzie formalnością, chociaż nawet sami Rosjanie uczciwie przyznali, że bliższy awansu do półfinału jest polski zespół. Rewanż odbędzie się 11 marca w Arenie Gliwice.
Na pewno jednak więcej nerwów w ten weekend stracili gracze Jastrzębskiego Węgla, drugiej z naszych drużyn rywalizujących w 1/4 finału Ligi Mistrzów siatkarzy (co ciekawe, trzecia z naszych ekip uczestniczących w tych rozgrywkach w fazie grupowej, VERVA Warszawa, nie wywalczyła awansu, chociaż w rodzimej PlusLidze jest liderem przed ZAKSĄ i Jastrzębskim Węglem). Jastrzębianie z ćwierćfinale trafili na włoski zespół Itas Trentino. W pierwotnym termini pierwsze spotkanie tych zespołów miało się odbyć w miniony czwartek we Włoszech, ale szefowie polskiego klubu odmówili wyjazdu do Trydentu z powodu szalejącej na Półwyspie Apenińskim epidemii koronawirusa.
„Zdrowie nasze i naszych bliskich jest najważniejsze. My z lekkim katarem czy gorączką nie leżymy w łóżku, a normalnie funkcjonujemy i jeździmy dalej po kraju. Istnieje ryzyko rozprzestrzenienia wirusa po naszym powrocie z Włoch. To byłoby nieodpowiedzialne. Może mam za dużą wyobraźnię, ale w tej sytuacji federacja europejska pokpiła sprawę nie stając po naszej stronie od samego początku” – stwierdził jeden z liderów Jastrzębskiego Węgla Dawid Konarski.
Od poniedziałku, kiedy to prezes klubu z Jastrzębia-Zdroju Adam Gorol ogłosił, że bez względu na konsekwencje jego zespół do Włoch nie pojedzie na mecz, Europejska Konfederacja Piłki Siatkowej (CEV) zagroziła walkowerem. I groźba ta była aktualna aż do środy wieczorem, kiedy to włoski rząd wydał rozporządzenie o zakazie zgromadzeń na terenie całego kraju, siatkarscy działacze w końcu poszli po rozum do głowy i wydali decyzję o przełożeniu meczu Jastrzębskiego Węgla z Itas Trrentino na inny termin. Nieładnie w tej sytuacji zachowali się też szefowie włoskiego klubu, którzy do samego końca nie chcieli pójść na żadne ustępstwa i nawet wtedy, gdy już było wiadomo, że przypadki koronawirusa wykryto także w Trydencie, domagali się mimo to rozegrania meczu z polskim zespołem w pierwotnym terminie. Teraz będą musieli pogodzić się z decyzją grze na neutralnym terenie.
W pierwszych meczach ćwierćfinałowych dobrze wypadły natomiast dwa inne włoskie zespoły z polskimi siatkarzami w składzie. Drużyna Sir Safety Monini Perugia, której trenerem jest belgijski selekcjoner reprezentacji Polski Vital Heynen, a kluczowym zawodnikiem Kubańczyk z polskim paszportem Wilfredo Leon, wygrała na wyjeździe z Fakiełem Nowy Urengoj 3:1. Tym zwycięstwem podopieczni Heynena poprawili sobie humory po porażce z lokalnym rywalem. Półtora tygodnia temu po serii 23 wygranych meczów ekipa z Perugii przegrała z Cucine Lube Civitanova w Pucharze Włoch. Daleka wyprawa na północ Rosji zakończyła się jednak sukcesem i Sir Safety Monini raczej na sto procent jest już w półfinale europejskich rozgrywek.
W ekipie pogromców zespołu Heynena, Cucine Lube Civitanova, występuje inny z reprezentantów Polski Mateusz Bieniek. Ta włoska drużyna w Lidze Mistrzów w 1/4 finału rywalizuje z belgijskim Knack Roeselare. W pierwszym spotkaniu Cucine Lube wygrało gładko 3:0 i przed rewanżem jest murowanym kandydatem do awansu.

Mamy dwie ekipy w ćwierćfinale

Najefektowniej z trzech naszych siatkarskich drużyn w fazie grupowej Ligi Mistrzów zagrała ZAKSA Kędzierzyn-Koźle. Rywalizujący w grupie E kędzierzynianie w środę podtrzymali zwycięską passę i wygrali z VfB Friedrichshafen 3:0, kończąc zmagania z kompletem punktów i bez straty seta. Są pierwszym polskim zespołem w historii, który dokonał takiego wyczynu na tym etapie rozgrywek.

Ekipa ZAKSY przed ostatnim meczem grupowym, z VfB Friedrichshafen, miała już awans do ćwierćfinału Ligi Mistrzów w kieszeni, lecz mimo tej komfortowej sytuacji rywale nie mieli co liczyć na ulgowe potraktowanie. Trener Nikola Grbić zapowiadał, że jego podopieczni będą chcieli na swoim boisku wygrać z dwóch powodów – dla poprawienia nastroju po niedzielnej porażce 2:3 z PGE Skrą Bełchatów w krajowej lidze oraz żeby zakończyć zmagania w grupie E w glorii niepokonanej drużyny. Ta motywacja w zupełności wystarczyła, żeby pokonać niemiecki zespół 3:0 (25:21), 25:21, 25:23). ZAKSA jako jedyna w stawce 20 uczestników fazy grupowej wygrała wszystkie spotkania po 3:0. W grupie E rywalizowały jeszcze belgijski Knack Roeselare oraz serbska Vojvodina NS Seme Nowy Sad. W meczu tych drużyn wygrali Belgowi i dzięki temu zapewnili sobie awans do ćwierćfinału z drugiego miejsca.
Ostatnia kolejka zmagań w naszej siatkarskiej ekstraklasie była nieudana także dla ekip Jastrzębskiego Węgla oraz VERVY Warszawa. Jastrzębianie przegrali z Aluronem Virtu CMC Zawiercie 2:3, zaś warszawianie z Cerradem Eneą Czarnymi Radom 1:3. W Lidze Mistrzów w zdecydowanie lepszej sytuacji była jednak ekipa z Jastrzębia-Zdroju, bo przed ostatnią kolejką spotkań była z kompletem zwycięstw liderem grupy C i miała już zapewniony awans. W ostatnim meczu jastrzębianie zagrali na wyjeździe z belgijskim Greenyard Maaseik. U siebie pokonali ten zespół 3:0, więc pewnie przy maksymalnej mobilizacji daliby radę zwyciężyć i w rewanżu, ale chyba im na tym specjalnie nie zależało, bo chociaż po zaciętej walce, to jednak ulegli 2:3. Ta porażka pogrążyła rosyjskiego potentata, Zenit Kazań, który po latach sukcesów w Lidze Mistrzów (pięć triumfów, raz drugie i raz trzecie miejsce), w tym sezonie sensacyjnie nie zdołał nawet wyjść z grupy. Siatkarze z Kazania sami sobie są winni, bo grali słabo i przegrali nie tylko oba spotkania z Jastrzębskim Węglem, ale też z Greenyard Maaseik, więc ich wygrana w szóstej kolejce z Halkbankiem Ankara (3:1) miałaby znaczenie tylko wówczas, gdyby polski zespół pokonał Belgów, a jeszcze swoje mecze przegrały rywalizujące w innych grupach drużyny Trentino i Knack Roeselare. Nic takiego się nie zdarzyło i w konsekwencji występujący w Zenicie Kazań Earvin Ngapeth, Cwetan Sokołow, Maksim Michajłow, Aleksander Butko czy Artiom Wolwicz będą oglądać dalsze zmagania w Lidze Mistrzów już tylko w roli widzów.
Równie matematyczne szanse na awans do ćwierćfinału jak Zenit miała też ekipa VERVY Warszawa. Zajmowała co prawda drugą lokatę w grupie D, ale do kolejnej fazy rozgrywek z drugich miejsc przechodzą tylko trzy zespoły z najlepszym bilansem. A ekipa VERVY w miała najsłabszy dorobek w tym gronie – tylko dwa wygrane mecze i sześć punktów. Na dodatek w ostatnim spotkaniu fazy grupowej warszawianie grali na wyjeździe z zespołem Vitala Heynena i Wilfredo Leona – Sir Sicoma Monini Perugia. Włoski zespół miał już awans w kieszeni, więc trener Heynen wystawił do gry rezerwowy skład, dając odpocząć m.in. Leonowi, a mimo to ekipa VERVY przegrała spotkanie 1:3 (17:25, 27:25, 16:25, 19:25) i pożegnała się w tym sezonie z marzeniami o podboju europejskich parkietów.
W czwartek dokonano losowania par 1/4 finału: Grupa Azoty ZAKSA Kędzierzyn-Koźle trafiła na rosyjski Kuzbass Kemerowo, a Jastrzębski Węgiel na włoski Trentino Itas. Pozostałe pary: Knack Roeselare (Belgia) – Cucine Lube Civitanova (gra w nim Mateusz Bieniek), Fakieł Nowy Urengoj – Sir Sicoma Monini Perugia. Pierwsze mecze 3-5 marca, rewanże 10-12 marca. Liga włoska ma trzy zespoły, polska i rosyjska po dwa, a belgijska jeden.
W rywalizacji siatkarek w Lidze Mistrzyń także zakończyła się faza grupowa. Uczestniczące w niej dwie polskie drużyny – ŁKS Commercecon Łódź i Grot Budowlane Łódź, zakończyły zmagania na trzecich miejscach w swoich grupach i nie wywalczyły awansu do ćwierćfinału. Do tego etapu rozgrywek awansowały natomiast zespoły: Eczacibasi VitrA Stambuł, VakifBank Stambuł, Fenerbahce Opet Stambuł, Igor Gorgonzola Novara (Zuzanna Górecka), Savino Del Bene Scandicci (Agnieszka Kąkolewska i Magdalena Stysiak), Imoco Volley Conegliano (Joanna Wołosz), Dynamo Moskwa i Allianz MTV Stuttgart.

Mamy dwa zespoły w ćwierćfinale LM

Na kolejkę przed końcem fazy grupowej siatkarskiej Ligi Mistrzów ekipy Grupy Azoty ZAKSY Kędzierzyn-Koźle i Jastrzębskiego Węgla zapewniły już sobie awans z pierwszego miejsca do ćwierćfinału rozgrywek. Nie udało się tego dokonać drużynie lidera PlusLigi VERVIE Warszawa, która definitywnie pogrzebała szanse po porażce z Tours VB.

Wydarzeniem rozegranej w środku tego tygodnia 5. kolejki siatkarskiej Ligi Mistrzów było bez wątpienia nadspodziewanie łatwe zwycięstwo Jastrzębskiego Węgla z rosyjskim potentatem, Zenitem Kazań. Była to potyczka na szczycie grupy C. Jastrzębski Węgiel przystępował do rewanżowego meczu z Zenitem Kazań jako lider, a rosyjski zespół zajmował w tabeli drugą lokatę mając po stronie minusów niespodziewaną porażkę z polskim zespołem u siebie. Po czterech kolejkach gier jastrzębianie mieli na koncie 11 punktów i stosunek setów 12:2, natomiast ekipa z Kazania, w składzie której są takie gwiazdy światowej siatkówki, jak Francuz Earvin N’Gapeth, Rosjanin Maksim Michajłow czy Bułgar Cwetan Sokołow, zgromadziła osiem punktów. Dwa pozostałe zespoły w tej grupie, belgijski Noliko Maaseik i Halkbank Ankara nie liczyły się już w walce o awans.
Dla Jastrzębskiego Węgla potyczka z Zenitem była ważna głównie dlatego, że w przypadku ponownego pokonania rosyjskiego zespołu jastrzębianie zapewniali sobie awans do ćwierćfinału rozgrywek bez względu na wynik ostatniego meczu grupowego z Noliko Maaseik. Zadanie nie zapowiadało się na łatwe do wykonania, chociaż 18 stycznia gracze Jastrzębskiego Węgla w nieprawdopodobnych okolicznościach wygrali w Kazaniu 3:2, chociaż w tie breaku przegrywali już 9:14. Ale obronili pięć piłek meczowych i ostatecznie zwyciężyli 16:14.
Podrażniony tą porażką rosyjski zespół zapowiadał srogi rewanż w Polsce, ale gdy przyszło do walki na parkiecie, te zapowiedzi okazały się obietnicami bez pokrycie. Gospodarze zaczęli znakomicie i dość łatwo wygrali pierwszego seta 25:18. W drugiej partii rywale podjęli walkę i jastrzębianie rozstrzygnęli tę partię dopiero w grze na przewagi 30:28. Dopiero w trzecim secie drużyna Zenita Kazań wykazała swą wyższość wygrywając 25:19, lecz to było wszystko, na co rywale im pozwolili. W czwartej odsłonie meczu ponownie górą byli jastrzębianie wygrywając po zaciętej walce 25:23, a całe spotkanie 3:1. Tym sposobem po raz drugi pognębili zespół odrywający w minionej dekadzie wiodącą role w europejskiej siatkówce, finalistę poprzedniej edycji Ligi Mistrzów.
Znacznie łatwiejszą przeprawę w 5. kolejce Ligi Mistrzów mieli gracze ZAKSY Kedzierzyn-Koźle. Aktualni mistrzowie Polski w grupie E siatkarskiej Champions League nie mieli przeciwników klasy Zenita Kazań, więc po czterech kolejkach prowadzili w tabeli z kompletem zwycięstw i bez straty choćby jednego seta, więc mieli już awans do ćwierćfinału w kieszeni. Dlatego trener ZAKSY Nikola Grbić w spotkaniu z Vojvodinę NS Seme Nowy Sad posłał na parkiet rezerwowy skład. Mimo to kędzierzynianie gładko pokonali rywali 3:0, w setach 25:11, 25:22, 25:18. W ostatnim spotkaniu grupowym ZAKSA zmierzy się 19 lutego u siebie z niemieckim VfB Friedrichshafen.
Najsłabiej z tercetu polskich drużyn w obecnych rozgrywkach Ligi Mistrzów spisała się ekipa VERVY Warszawa, co jest zaskoczeniem, bo przecież w rodzimej lidze warszawianie są liderami przed ZAKSĄ, PGE Skrą Bełchatów i Jastrzębskim Węglem. Przed środową wyjazdową potyczka w 5. kolejce LM z francuskim Tours VB sytuacja warszawskiej drużyny była jasna – żeby marzyć jeszcze o awansie do dalszej fazy tych rozgrywek musiała wygrać ten mecz. Niestety, osłabieni brakiem kontuzjowanego Bartosza Kwolka ekipa VERVY przegrała nadspodziewanie łatwo 0:3, w setach 21:25, 21:25 i 20:25). I w ostatniej zagra o „pietruszkę”.

Twarda walka w Plus Lidze

W rozegranych w minioną środę spotkaniach 16. kolejki siatkarskiej PlusLigi hitem była potyczka Grupy Azoty ZAKSY Kędzierzyn-Koźle z Jastrzębski Węglem. Aktualni mistrzowie Polski przegrali 2:3 (22:25, 25:22, 28:26, 18:25, 10:15) i była to ich druga z rzędu ligowa porażka. Wcześniej ulegli przedostatniemu w tabeli MKS Będzin.

Po wyjazdowej porażce z MKS Będzin (1:3) ekipa trenera Nikoli Grbicia straciła prowadzenie w tabeli PlusLigi, ale w kibice w Kędzierzynie-Koźlu liczyli, że w kolejnej potyczce, już we własnej hali, siatkarze ZAKSY wrócą na zwycięską ścieżkę. Ich wiary nie mącił fakt, że rywal, Jastrzębski Węgiel, jest zespołem dużo mocniejszym od MKS Będzin, a ponadto przyjedzie pozytywnie nakręcony po niedawnym wyjazdowym triumfie w Lidze Mistrzów nad rosyjskim potentatem, Zenitem Kazań (3:2). I tak też było, bo na parkiecie gracze z Jastrzębia-Zdroju uwijali się z taką energią, jakby kilka dni wcześniej nie przemierzyli dwukrotnie 2,5 tys. kilometrów do Kazania i z powrotem.
Mecze z Zenitem i ZAKSĄ ekipa Jastrzębskiego Węgla rozstrzygnęła w tie-breaku. Z rosyjskim zespołem podopieczni trenera Slobodana Kovaca w piątym secie pięknym stylu odwrócili wynik z 9:14 na 16:14. Takie zwycięstwa na zawsze zapisują się a klubowych kronikach. Z ZAKSĄ jastrzębianie nie musieli dokonywać cudów, bo piątą partię w meczu z nimi wygrali pewnie 15:10. Pokonanie zespołu ZAKSY przejdzie jednak do historii z innego powodu, bo była to pierwsza wiktoria Jastrzębskiego Węgla nad drużyną z Kędzierzyna-Koźla od 9 stycznia 2015 roku. Przez cztery lata zespoły te grały ze sobą aż 16 razy w różnych rozgrywkach, w PlusLidze, Pucharze Polski, a nawet w Lidze Mistrzów, a tym czasie jastrzębianie potrafili urwać tym rywalom tylko dwa punkty. nawet w tym sezonie dostali od nich tęgie baty, przegrywając w rundzie jesiennej na swoim boisku 0:3.
Ale w tej chwili drużyna z Jastrzębia-Zdroju może pochwalić się dłuższą serią zwycięstw w PlusLidze od ZAKSY, bo licząc od 15 listopada wyłącznie wygrywa, a do pełni szczęścia w udanych dwóch miesiącach zabrakło tylko awansu do turnieju finałowego Pucharu Polski. Podopieczni Kovaca są jednak dopiero na czwartym miejscu w ligowej tabeli, a od lidera, VERVY Warszawa mają jedno zwycięstwo i sześć punktów mniej. Dla Grupy Azoty ZAKSY Kędzierzyn-Koźle druga porażka z rzędu (a trzecia w obecnym sezonie) może zwiastować kryzys formy, co jest problemem o tyle, że zaczyna się akurat najważniejsza część sezonu.
W innych środowych spotkaniach 16. kolejki PGE Skra Bełchatów bez problemu poradziła sobie w wyjazdowym meczu z Cuprum Lubin i wygrała pewnie 3:0, rewanżując się tym samym rywalom za sensacyjną porażkę 2:3 w rundzie jesiennej we własnej hali. Asseco Resovia Rzeszów zwyciężyła na wyjeździe w meczu z Indykpolem AZS Olsztyn 3:1, a ostatnia w PlusLidze Visła Bydgoszcz niespodziewanie pokonała 3:2 Cerrad Enea Czarni Radom, odnosząc pierwsze zwycięstwo w tym sezonie. GKS Katowice wygrał na wyjeździe z Treflem Gdańsk 3:2, pogrążając kibiców gdańskiej drużyny w czarnej rozpaczy, bo była to już jej szósta porażka z rzędu. Dla odmiany – dla katowiczan były to pierwsze punkty wywalczone w obecnych rozgrywkach na wyjeździe. Dobrą formę utrzymali też siatkarze MKS Będzin ogrywając w trzech setach Aluron Virtu CMC Zawiercie.
Aktualnie liderem PlusLigi jest VERVA Warszawa Orlen Paliwa (39 pkt), drugą lokatę zajmuje Grupa Azoty ZAKSA Kędzierzyn-Koźle(37 pkt), trzecią PGE Skra Bełchatów (37 pkt), a czwartą Jastrzębski Węgiel (32 pkt). Kolejne w tabeli są: 5. Trefl Gdańsk (22 pkt), 6. GKS Katowice (21 pkt), 7. Aluron Virtu CMC Zawiercie (21 pkt), 8. MKS Ślepsk Malow Suwałki (19 pkt), 9. Cerrad Enea Czarni Radom (19 pkt), 10. Asseco Resovia Rzeszów (19 pkt), 11. Indykpol AZS Olsztyn (18 pkt), 12. Cuprum Lubin (15 pkt), 13. MKS Będzin (13 pkt), 14. BKS Visła Bydgoszcz (9 pkt).

Heynen podwójnie zadowolony

W środku tego tygodnia grała siatkarska Liga Mistrzów. Z polskich drużyn pierwsza do walki przystąpiła VERVA Warszawa, która w hali stołecznego Torwaru przegrała 1:3 z drużyną Sir Sicoma Monini Perugia. Trenerem włoskiej ekipy jest selekcjoner kadry Polski Vital Heynen, a asem atutowym Kubańczyk Wilfredo Leon.

Heynen znalazł się w Warszawie w dwuznacznej sytuacji, bo w zespole VERVY przeciwko Sir Sicoma Monini Perugia zagrało trzech reprezentantów Polski – Bartosz Kwolek, Piotr Nowakowski i Damian Wojtaszek. W rywalizacji klubowej belgijski trener nie kieruje się sentymentami, zwłaszcza że nie ma takiej mocnej pozycji we włoskim klubie, jaką ma w naszej kadrze. Jego włoscy pracodawcy oczekują od niego zwycięstw i nie przyjmują żadnych wymówek w przypadku porażek. Tak więc chociaż Heynen i Wilfredo Leon zostali ciepło przywitani przez ponad 5,5 tysiąca kibiców przybyłych do hali Torwaru, Belg nawet przez chwilę nie wyszedł z roli trenera klubowego. „Trudno było się skupić na meczu, bo publiczność była głośna, oczywiście w pozytywnym tego słowa znaczeniu. Niestety, tym razem pojawiłem się tu jako szkoleniowiec Perugii i musiałem się skupić na swoich obowiązkach” – przyznał w pomeczowej wypowiedzi Heynen.

Wicemistrzowie Włoch wygrali w stolicy z wicemistrzami Polski 3:1. Leon znowu był wiodącym graczem w ekipie Sir Sicoma Monini Perugia, dla której zdobył 25 punktów i tytuł najlepszego gracza spotkania spychając w grających w warszawskim zespole trzech kolegów z polskiej reprezentacji. Pytany o ocenę występu Kwolka, Nowakowskiego i Wojtaszka, trener Heynen niemile zaskoczył protekcjonalnym tonem. „Wszystkim trzem kadrowiczom z VERVY poszło nieźle i wywołali tym u mnie uśmiech. Oni wykonali swoją robotę i zagrali dobrze, ale mój zespół wygrał. Cieszą mnie obie te rzeczy” – stwierdził. „W naszej grze było sporo błędów, ale moi zawodnicy jeszcze w niedzielę grali trudny mecz w krajowej lidze. Jego trudy widać było także po Wilfredo. Zaczęliśmy mecz dobrze, ale potem pojawiały się spadki energii i spotkanie zrobiło się wyrównane. Kilka decyzji sędziów budziło spore wątpliwości. Ale musimy sobie radzić też w takich trudnych sytuacjach” –dodał belgijski szkoleniowiec.
Na koniec Heynen mocno jednak podpadł grupie obsługujących mecz polskich dziennikarzy, bo próbował uniemożliwić im rozmowę z Wilfredo Leonem. Ostatecznie po awanturze Kubańczyk stawił się na spotkanie z przedstawicielami mediów, trochę nawet zdziwiony zamieszaniem, bo jak się okazało nie wracał z zespołem do Włoch, bo dostał kilka dni wolnego i ten czas zaplanował spędzić z rodziną w Warszawie. Nie bardzo zatem wiadomo dlaczego Heynen wdał się w niepotrzebną awanturę, która z pewnością zostanie Belgowi zapamiętana.

Podobnie jak ironiczna, a przez to niezbyt elegancka uwaga dotycząca obowiązkowego ubioru. Heynen w hali Torwaru paradował bowiem w garniturze, czym zaskoczył, bo jako trener kadry Polski zwykle na meczach chodził w dresie. Zapytany o to Belg dał do zrozumienia, że osobiście woli garnitur i jest zadowolony, iż trenerzy włoskiej ligi mają nakazane ubierać się elegancko. Wyjaśnił przy tym, że obowiązek noszenia dresu podczas meczów naszej reprezentacji nałożyli na niego działacze Polskiego Związku Piłki Siatkowej.

Co do Leona, kontrowersji żadnych nie było. „To nie był dla nas łatwy mecz. Dwa dni temu graliśmy z Modeną i mieliśmy mało czasu na odpoczynek, ale zagraliśmy na dobrym poziomie, podobnie jak drużyna z Warszawy. Mam nadzieję, że wszyscy są po tym spotkaniu zadowoleni, choć pewnie zawodnicy VERVY najmniej. Ale spotkanie było dobre. Zostanę w Polsce na kilka dni, ale święta spędzę już jednak we Włoszech, bo 26 grudnia gramy mecz ligowy” – powiedział kubański siatkarz z polskim paszportem.

Ekipa VERVY zaliczyła zatem drugą porażkę w Lidze Mistrzów i może mieć kłopoty z wywalczeniem awansu do kolejnej rundy rozgrywek. Coś takiego nie grozi natomiast Grupie Azoty ZAKSIE Kędzierzyn-Koźle. Aktualni mistrzowie Polski w europejskich pucharach idą w swojej grupie jak burza. W miniona środę w meczu 3. kolejki Ligi Mistrzów pokonali na wyjeździe 3:0 VfB Friedrichshafen. To trzecia wygrana siatkarzy ZAKSY w tych rozgrywkach bez straty seta (wcześniej do zera zwyciężyli Vojvodinę Nowy Sad i Knack Roeselare), co rzecz jasna daje im pewne prowadzenie w grupie E. Podopieczni trenera Nikoli Grbicia są pewniakami do awansu z pierwszego miejsca.

Trzeci z naszych zespołów rywalizujących w Lidze Mistrzów, Jastrzębski Węgiel, swój mecz rozegrał w czwartek. Jastrzębianie podejmowali belgijski Greenyard Maaseik, ale to spotkanie zakończyło się po zamknięciu wydania.

 

ZAKSA zmiata rywali z parkietu

Trzy polskie zespoły rozegrały w środku tygodnia mecze 2. kolejki siatkarskiej Ligi Mistrzów. Zespół ZAKSY Kędzierzyn-Koźle wygrał w Belgii z Knack Roeselare 3:0 i z kompletem zwycięstw prowadzi w grupie E. Jastrzębski Węgiel zaczął rozgrywki od drugiej serii spotkań, bo w pierwszej pauzował, a na początek rozbił u siebie Halkbank Ankara 3:0. Porażki doznali natomiast siatkarze VERVY Warszawa, ulegając na wyjeździe Benfice Lizbona 1:3.

Nasze trzy zespoły rywalizujące w obecnej edycji Lii Mistrzów siatkarzy to w tej także najlepsze ekipy w krajowej PlusLidze – liderem w niej jest Grupa Azoty ZAKSA Kędzierzyn-Koźle, drugie miejsca zajmuje Jastrzębski Węgiel, a trzecie VERVA Warszawa Paliwa Orlen. Na europejskich parkietach z tego tercetu jak na razie najlepiej radzi sobie druzyna z Kędzierzyna-Koźla. Aktualni mistrzowie Polski w miniony wtorek wygrali drugi mecz w grupie E. W spotkaniu 2. kolejki rozbili na wyjeździe belgijski Knack Roeselare 3:0 (25:17, 25:19, 25:21). Wcześniej na swoim boisku także 3:0 pokonali serbską Vojvodinę Nowy Sad. Z belgijskim zespołem kędzierzynianie spodziewali się znacznie trudniejszej przeprawy, bo zdaniem ekspertów z nim mieli się bić o pierwsze miejsce w grupie E. Przed tygodniem Knack Roeselare potwierdził te opinie pewnie ogrywając na wyjeździe niemieckie VfB Frierdrichshafen 3:0.

W starciu z ZAKSĄ Belgowie szybko zdali sobie sprawę, że mistrzów Polski i wicemistrzów Niemiec dzieli różnica klasy. W pierwszym secie siatkarze Knack Roeselare nie mieli nic do powiedzenia. Psuli bardzo dużo serwisów, słabo radzili sobie w ataku. Polski zespół przeważał w każdym elemencie gry i nawet przez moment nie był zagrożony stratą choćby seta. Świetnie spisywał się węgierski atakujący drużyny ZAKSY Arpad Baroti, któy miał 83 procent skuteczności w ataku i zdobył 13 punktów, najwięcej z całej drużyny. Niewiele gorsi od niego byli Aleksander Śliwka (11 pkt), Simone Parodi (10) i Łukasz Wiśniewski (9).
Po drugim zwycięstwie podopiecznych Nikoli Grbicia wydaje się raczej przesądzone, że ZAKSA awansuje do kolejnej fazy rozgrywek z pierwszego miejsca. Ekipy Knack Roeselare, Vojvodina i Friedrichshafen nie powinny polskiej drużynie w tym przeszkodzić.

Okazję na zdobycie kolejnych punktów zmarnowała natomiast niespodziewanie drużyna VERVY Warszawa, która w pierwszej kolejce łatwo pokonała u siebie francuski Tours VB 3:0 i na taki sam wynik liczyła w starciu z debiutującą w Lidze Mistrzów Benfica Lizbona. Trener aktualnych wicemistrzów Polski Andrea Anastasi chyba jednak nie docenił rywali, a powinien, bo w pierwszej kolejce Portugalczycy urwali na wyjeździe seta włoskiemu potentatowi Sir Sicoma Colussi Perugia. Wystawiając do gry rezerwowych zawodników, jak rozgrywający Michał Kozłowski czy libero Dominik Jaglarski, włoski szkoleniowiec chyba nie spodziewał się, że gra jego zespołu będzie taka niemrawa (warszawianie ulegli w pierwszym secie 19:25). Niestety, nakręceni wygraniem pierwszej partii rywale utrzymali wysoką jakość także w drugiej partii, którą wygrali 25:17. W trzecim secie Anastasi wymienił skład zespołu i przyniosło to efekt w postaci zwycięstwa 25:22, lecz na rozpędzonych Portugalczyków podziałało to jeszcze bardziej mobilizująco. W czwartej partii odzyskali inicjatywę i wygrali ją 25:21, a cały mecz 3:1, odbierając faworyzowanej warszawskiej ekipie trzy punkty.

W środę do rywalizacji w Lidze Mistrzów przystąpili w końcu siatkarze Jastrzębskiego Węgla. W pierwszej kolejce pauzowali, bo Zenit Kazań w tym czasie grał w Brazylii w Klubowych Mistrzostwach Świata (zajął w nich trzecią lokatę). Dlatego jastrzębianie w tegorocznej edycji elitarnego pucharu zadebiutowali dopiero w drugiej serii spotkań, podejmując na własnym parkiecie ekipę Halkbanku Ankara. Było to wyjątkowe wydarzenie dla nowego trenera ekipy Jastrzębskiego Węgla Slobodana Kovaca, bo serbski szkoleniowiec po raz pierwszy poprowadził zespół przed własną publicznością, a na dodatek w starciu z zespołem, który prowadził w latach 2016-2018. Z Halkbankiem dwukrotnie zdobył mistrzostwo Turcji.

Dzisiaj nie jest to już jednak taki silny zespół, jakim był jeszcze dwa sezony temu. W obecnej edycji Ligi Mistrzów drużyna zaliczyła falstart przegrywając u siebie z belgijskim Greenyard Maaseik 2:3. W rozgrywkach tureckiej Efeler Ligi Halkbankowi także nie wiedzie się najlepiej. Po dziesięciu kolejkach zajmuje w niej dopiero siódme miejsce.

Siatkarze Jastrzębskiego Węgla wykorzystali słabszą formę rywali bezlitośnie, wygrywając spotkanie 3:0 (25:17, 25:17, 25:21). Trener Kovac wystawił do gry w tym spotkaniu Lukasa Kampa, Jakuba Buckiego, Tomasza Fornala, Christiana Fromma, Michała Szalacha, Grahama Vigrassa, Jakuba Popiwczaka (libero) oraz Dawida Konarskiego, Dawida Gruszczyńskiego, Piotra Haina i Dominika Depowskiego. Następne spotkanie w Lidze Mistrzów jastrzębianie rozegrają 19 grudnia z Greenyard Maaseik.

 

ZAKSA i VERVA biją w Lidze Mistrzów

Grupa Azoty ZAKSA Kędzierzyn-Koźle w swoim pierwszym meczu grupy E Ligi Mistrzów pokonała Vojvodinę Nowy Sad 3:0, a debiutująca w tych rozgrywkach VERVA Warszawa Orlen Paliwa w grupie D wygrała z Tours VB także 3:0.

W przyszłym tygodniu do rywalizacji w Lidze Mistrzów dołączy jeszcze Jastrzębski Węgiel, który swój pierwszy mecz w grupie C rozegra 11 grudnia na swoim boisku z Halkbankiem Ankara. Jastrzębianie musieli pauzować w pierwszej kolejce, bo ich rywal, zespół Zenita Kazań, przybywa w Brazylii, gdzie bierze udział w 15. edycji klubowych mistrzostwach świata. Spotkanie z rosyjską ekipą zostało więc przełożone na 18 stycznia przyszłego roku. Ale gracze mistrza Polski Grupa Azoty ZAKSA Kędzierzyn-Koźle i wicemistrza VERVY Warszawa Orlen Paliwa nie mieli wymówek i przystąpili do rozgrywek w ustalonym terminie.

Zespół ZAKSY rozpoczął rywalizację w grupie E od potyczki z mistrzem Serbii, teoretycznie najsłabszym w stawce, bo ekipa Vojvodiny Nowy Sad do Ligi Mistrzów musiała przebijać sie przez kwalifikacje. Ponieważ to jest już jej trzeci start w tych elitarnych rozgrywkach, kędzierzynianie lekceważyć tego przeciwnika nie zamierzali, zwłaszcza że grali z nim po raz pierwszy. Ich trener Nikola Grbić jest jednak Serbem i znał dobrze potencjał Vojvodiny, a że w żadne sentymenty bawić się nie zamierzał, mecz zakończył się spodziewanym zwycięstwem ZAKSY 3:0. W drugiej parze w grupie C VfB Friedrichshafen przegrał u siebie z Knack Roeselare 0:3.

Drużyna stołecznej VERVY swoją przygodę z Ligą Mistrzów rozpoczęła od potyczki z mistrzem Francji Tours VB. W środę na swoim boisku warszawianie bez większego problemu pokonali ten zespół 3:0 w setach 25:15, 15:22 i 25:23. W kolejnym spotkaniu grupy D zmierzą się z Benficą Lizbona, a potem czeka ich oczekiwane starcie z zespołem Vitala Heynena i Wilfredo Leona – Sir Sicoma Monini Perugia. Włoski potentat w środę stracił jednego seta w meczu z portugalskim zespołem (3:1), ale genialnie zagrał Leon, który tylko z zagrywki zdobył dziewięć punktów.

W obecnej edycji Ligi Mistrzów bierze udział 20 zespołów podzielonych na pięć grup. Do ćwierćfinału awansują zwycięzcy grup oraz trzy drużyny z najlepszym bilansem z drugich miejsc. W zagranicznych klubach w fazie grupowej, oprócz wspomnianych Heynena i Leona, mamy jeszcze dwa inne polskie akcenty. W barwach broniącego tytułu włoskiego Cucine Lube Civitanova (grupa A) występuje reprezentacyjny środkowy Mateusz Bieniek, zaś w Berlin Recycling Volleys (grupa B) libero Adam Kowalski.
A przy okazji warto odnotować, że w czwartek Europejska Konfederacja Piłki Siatkowej (CEV), która podjęła decyzję, iż mistrzostwa Europy w 2021 roku odbędą się w Polsce, Czechach, Estonii i Finlandii, ale w naszym kraju odbędzie się największej spotkań – 15 grupowych, cztery w 1/8 finału, dwa ćwierćfinałowe, oba półfinały oraz meczu o 3. miejsce i finał. Łącznie w Polsce zostanie rozegranych 25 meczów, a nasz zespół ma zapewniony udział.

 

Pięć drużyn w elicie

W piątek w Sofii rozlosowano grupy fazy zasadniczej Ligi Mistrzów siatkarzy i siatkarek w sezonie 2019/2020. W zmaganiach weźmie udział pięć polskich zespołów – trzy męskie (Grupa Azoty ZAKSA Kędzierzyn-Koźle, Projekt Warszawa i Jastrzębski Węgiel oraz dwie żeńskie (Grot Budowlani Łódź i ŁKS Commercecon Łódź).

Najwięcej szczęścia w losowaniu mieli mistrzowie PlusLigi Grupa Azoty ZAKSA Kędzierzyn-Koźle, która w swojej grupie zagra z VfB Friedrichshafen, Knack Roeselare i zespołem z eliminacji, którego ekipa trenera Nikoli Grbicia pozna dopiero w ostatnim tygodniu listopada. Może nim być Aich/Dob Posojilnica, OK Budva, Polonia Londyn, Mladost Zagrzeb, Mladost Brcko lub Benfica Lizbona.

Ciekawe starcia czekają zespół Projektu Warszawa (dawne ONICO) w grupie D, głównie z ekipą Sir Colussi Sicoma Perugia, której trenerem jest selekcjonera naszej narodowej kadry Vital Heynen, a gwiazdą Wilfredo Leon. Stawkę uzupełniają francuski Tours VB oraz zespół z kwalifikacji, a może nim być Szachtior Soligorsk, Ford Store Levoranta Sastamala, Municipal Arcada Galati lub Vojvodina Nowy Sad. Najgorzej trafił Jastrzębski Węgiel, bo przyjdzie mu walczyć w grupie C z Zenitem Kazań, Halkbankiem Ankara i belgijskim Greenyardem Maaseik.

Faza grupowa Ligi Mistrzów wystartuje 3 grudnia i potrwa do 19 lutego. Do ćwierćfinałów awansują najlepsze zespoły z każdej grupy oraz trzy zespoły z drugich miejsc z najlepszym bilansem.
W rywalizacji pań w losowaniu grup szczęście uśmiechnęło się do mistrzyń Polski ŁKS Commercecon Łódź, które trafiły do jednej grupy z Allianz MTV Stuttgart, Igor Gorgonzola Novara i zespołem z eliminacji. Natomiast siatkarki Grot Budowlanych Łódź trafiły do grupy A, w której walczyć będą z tureckimi ekipami – Eczacibasi VitrA Stambuł i Fenerbahce Opet Stambuł oraz fińskim LP Salo.

Podział na grupy Ligi Mistrzów

Mężczyźni
Grupa A: Cucine Lube Civitanova (Włochy), Fenerbahce HDI Stambuł (Turcja), Jihostroj Czeskie Budziejowice (Czechy), Itas Trentino (Włochy); Grupa B: Kuzbass Kemerowo (Rosja), Berlin Recycling Volleys (Niemcy), ACH Volley Lublana (Słowenia), Fakieł Nowy Urengoj (Rosja); Grupa C: Zenit Kazań (Rosja), Halkbank Ankara (Turcja), Greenyard Maaseik (Belgia), Jastrzębski Węgiel (Polska); Grupa D: Sir Colussi Sicoma Perugia (Włochy), Projekt Warszawa (Polska), Tours VB (Francja), zespół z kwalifikacji; Grupa E: Grupa Azoty ZAKSA Kędzierzyn-Koźle (Polska), VfB Friedrichshafen (Niemcy), Knack Roeselare (Belgia), zespół z kwalifikacji.

Kobiety
Grupa A: Eczacibasi VitrA Stambuł (Turcja), Grot Budowlani Łódź, LP Salo (Finlandia), Fenerbahce Opet Stambuł (Turcja); Grupa B: Vakifbank Stambuł (Turcja), Lokomotiw Kaliningrad (Rosja), Nova KB Branik Maribor (Słowenia), Savino Del Bene Scandicci (Włochy); Grupa C:
Igor Gorgonzola Novara (Włochy) ŁKS Commercecon Łódź, Allianz MTV Stuttgart (Niemcy), drużyna z eliminacji; Grupa D: Imoco Volley Conegliano (Włochy), Nantes VB (Francja), CSM Volei Alba Blaj (Rumunia), drużyna z eliminacji; Grupa E: Dynamo Moskwa (Rosja), RC Cannes (Francja), Maritza Płowdiw (Bułgaria), Urałoczka-NTMK Jekaterynburg (Rosja).