6 lipca 2022

loader

Awans polskich drużyn w Lidze Mistrzów CEV

Dwa polskie zespoły wywalczyły awans do ćwierćfinału siatkarskiej Ligi Mistrzów. Jastrzębski Węgiel dokonał tego już wcześniej, a w ostatniej kolejce potwierdziła prymat w grupie pokonując VfB Friedrichshafen 3:1. ZAKSA Kędzierzyn-Koźle awansowała z drugiej lokaty, pokonując w ostatniej kolejce Cucine Lube Civitanova 3:2.

Ostatni występ siatkarzy Grupy Azoty ZAKSY Kędzierzyn-Koźle w fazie grupowej Ligi Mistrzów CEV miał być dla obrońców trofeum meczem „o wszystko”. W przypadku porażki kędzierzynianom groziło nawet odpadnięcie z dalszej rywalizacji, bo wiadomo już było, że z pierwszego miejsca w grupie C awansuje Cucine Lube Civitanova, a ZAKSA miała na to szanse z drugiego miejsca, lecz w ósemce zespołów zakwalifikowanych do ćwierćfinału były tylko trzy miejsca dla drużyn z drugich lokat w grupach, których było pięć. Liczył się zatem jak najlepszy bilans zwycięstw, setów i punktów.
Ale jeszcze zanim gracze Cucine Lube i ZAKSY wyszli na parkiet, sprawa awansu do ćwierćfinału została przesądzona na korzyść kędzierzynian dzięki wygranej 3:2 bułgarskiego Hebaru Pazardżik z belgijskim Knack Roeselare. Ten raczej niespodziewany wynik sprawiał, że kędzierzynianie mogli już być pewni awansu do 1/4 finału niezależnie od rezultatu potyczki z włoskim zespołem. Dzięki temu mogli zagrać z Cucine Lube bez presji, a jedynym bodźcem jaki ich napędzał do dobrej gry, była chęć zrewanżowania się włoskiemu potentatowi za porażkę 2:3 poniesioną na swoim terenie.
Sportowe ambicje napędzały jednak graczy obu zespołów, więc mecz od początku stał na wysokim poziomie. W ekipie ZAKSY świetnie spisywał się zwłaszcza Kamil Semeniuk. Po jego zagrywce ZAKSA odskoczyła rywalom na 14:12, a następnie na 15:12 po nieskutecznym ataku Marlona Yanta Herrery. Potężnymi zagrywkami odpowiedział jednak Gabriel Garcia Fernandez i doprowadził do remisu. Ostatecznie jednak kędzierzynianie wygrali pierwszego seta 25:22.
W drugiej odsłonie spotkania szale przechylały się raz na jedną, raz na drugą stronę, ale Łukasz Kaczmarek i Aleksander Śliwka nie potrafili dostroić się poziomem do Semeniuka i ZAKSA przegrała 21:25. W trzeciej partii nadal toczyła się wyrównana gra, ale ZAKSA zaczęła seta już bez posadzonego na ławce Kaczmarka. Wysoki poziom utrzymywał Semeniuk, a momentami dorównywał mu Norbert Huber. W końcówce ZAKSA przegrywała już 21:24, by ostatecznie wygrać 26:24 i objąć prowadzenie w meczu 2:1.
Początek czwartej partii układał się po myśli graczy ZAKSY, lecz w końcówce gra kędzierzynian kompletnie się posypała i ekipa Cucine Lube doprowadziła do wyrównania w meczu 2:2 wygrywając czwartego seta 25:21. O zwycięstwie zatem, podobnie jak w pierwszej grupowej potyczce tych drużyn w Kędzierzynie-Koźlu, musiał przesądzić tie break. Siatkarze ZAKSY zaczęli piętą partię wybornie, obejmując prowadzenie 3:0. Gdy na 7:1 kontrą podwyższył Aleksander Śliwka, wydawało się, że już jest „po zawodach”. Ale włoska drużyny jeszcze nie złożyła broni i ostatecznie kędzierzynianie wygrali tie breaka 15:10, a całe spotkanie 3:2 i zakończyli zmagania w grupie C na drugim miejscu z 12 punktami na koncie. Pierwszą lokatę zajęła ekipa Cucine Lube Civitanova z dorobkiem 15 punktów. Trzecia pozycja przypadła Lokomotiwowi Nowosybirsk, a czwarta OK Merkur Maribor.
Zdecydowanie mniej emocji w ostatniej kolejce przeżywali siatkarze Jastrzębskiego Węgla. Aktualni mistrzowie Polski w sześciu rozegranych meczach w grupie A oddali rywalom tylko dwa sety i awansowali do ćwierćfinału z kompletem zwycięstw i zdobytych punktów. W minioną środę jastrzębianie w ostatniej kolejce Ligi Mistrzów pokonali na wyjeździe niemiecki VfB Friedrichshafen 3:1 (25:18, 23:25, 25:15, 25:23). Dzięki tej wygranej zapewnili sobie rozstawienie przy losowaniu par 1/4 finału. Ten cel zapewniało im jednak tylko komplet punktów wywalczony w starciu z niemiecką drużyną, więc tak całkiem nie był to dla ekipy z Jastrzębia-Zdroju mecz o nic. Podopieczni trenera Andrei Gardiniego łatwo wygrali pierwszego seta do 18, lecz w drugim rywale stawili im silniejszy opór i nieoczekiwanie wygrali partię 25:23. W dwóch kolejnych odsłonach spotkania jastrzębianie grali już jednak uważnie, zwłaszcza w trzeciej partii, w której rozbili VfB Friedrichshafen 25:15. W czwartym secie niemiecki zespół dzielnie walczył o kolejną zdobycz punktową, ale ostatecznie wygrał go Jastrzębski Węgiel 25:23 i całe spotkanie 3:1.
Mistrzowie Polski w cuglach wygrali więc rywalizację w grupie A, przed belgijskim Knack Roeselare, bułgarskim Hebarem Pazardżik i VfB Friedrichshafen.
Tzeci z polskich zespołów rywalizujących w obecnej edycji Ligi Mistrzów CEV, Projekt Warszawa, w swoim ostatnim występie w fazie grupowej wygrał mecz z belgijskim Greenyard Maaseik, ale niewiele to w jego sytuacji w tabeli grupy B zmieniało i warszawianie żegnają się z Ligą Mistrzów CEV w tym sezonie. Warszawianie dwukrotnie pokonali belgijski Greenyard Maaseik, ale okazali się dużo słabsi od zespołów Dynama Moskwa i Ziraatu Banksi Ankara.
Z grupy D Ligi Mistrzów CEV do ćwierćfinału awansowały Berlin Recycling Volleys i Zenit Petersburg, zaś w grupie E triumfowała drużyna Sir Sicoma Monini Perugia, której liderem jest Wilfredo Leon, a trenerem nowy selekcjoner kadry Polski Nikola Grbić. Druga lokatę w tej grupie wywalczył inny włoski zespół, Itas Trentino.
W kobiecej Lidze Mistrzyń z polskich drużyn do fazy pucharowej awansowały tylko siatkarki Developresu Bella Dolina Rzeszów prowadzone przez trenera Stephane’a Antigę. Rzeszowianki przegrały co prawda w ostatniej kolejce z Lokomotiwem Kaliningrad (gra w tym zespole reprezentantka Polski Malwina Smarzek) 0:3, ale nie miało to wpływu na końcową kolejność w tabeli. Z rozgrywkami pożegnała się natomiast ekipa Grupy Azoty Chemika Police. Zawodniczki trenera Jacka Nawrockiego w klasyfikacji drużyn z drugich miejsc zajęły ostatnią lokatę.
Najlepszym zespołem fazy grupowej było za to Imoco Volley Conegliano z Joanną Wołosz w składzie. Włoska drużyna nie tylko wygrała wszystkie spotkania w grupie ale nie straciły nawet seta. Awans do ćwierćfinału Ligi Mistrzyń CEV wywalczyły: Developres Bella Dolina Rzeszów, VakifBank Stambuł, Dynamo Moskwa, Fenerbahce Opet Stambuł, Imoco Volley Conegliano, Lokomotiw Kaliningrad, Dynamo Kazań oraz Vero Volley Monza.

Jan T. Kowalski

Poprzedni

Liga Mistrzów UEFA: Manchester City zaszalał w Lizbonie

Następny

Szczypiorniści Łomży Vive wreszcie zdobyli Flensburg