Ubóstwo, rasizm i wykluczenie społeczne wiążą się z szybszym starzeniem organizmu. Metaanaliza opublikowana w „Nature Human Behaviour” objęła 140 badań z 23 krajów i 65 919 osób, od noworodków po ludzi w wieku 86 lat.
Pracę przygotował zespół Biosocial z Instytutu Maxa Plancka ds. Rozwoju Człowieka w Berlinie we współpracy z naukowcami z Uniwersytetu Columbia w Nowym Jorku. Autorzy przeanalizowali 1065 wielkości efektu z wcześniejszych badań, żeby sprawdzić, jak status społeczno-ekonomiczny, dyskryminacja oraz pochodzenie rasowe i etniczne łączą się z epigenetycznymi miarami wieku organizmu.
Epigenetyka opisuje chemiczne znaczniki na DNA, które wpływają na pracę genów. Na tej podstawie działają zegary epigenetyczne, czyli narzędzia używane do szacowania wieku biologicznego i tempa zmian zachodzących w ciele pod wpływem środowiska, stylu życia, zdrowia oraz długotrwałego stresu.
W zebranych danych osoby żyjące w gorszych warunkach ekonomicznych częściej miały wskaźniki przyspieszonego starzenia. Podobny związek pojawiał się u osób należących do grup doświadczających rasizmu i marginalizacji. Autorzy piszą o mierzalnym śladzie warunków społecznych w biologii człowieka.
Różnice zależały od użytego narzędzia. Zegary pierwszej generacji, tworzone głównie do odtwarzania wieku metrykalnego, słabiej reagowały na pozycję społeczną. Wyraźniejsze powiązania dawały zegary drugiej generacji, związane ze zdrowiem i ryzykiem śmierci, oraz trzeciej generacji, mierzące tempo starzenia.
Autorzy znaleźli te sygnały już u dzieci. Niższy status społeczno-ekonomiczny rodziny łączył się u nich z szybszym starzeniem mierzonym nowszymi zegarami. U dorosłych wracał wpływ pierwszych lat życia: osoby wychowane w trudniejszych warunkach miały gorsze wskaźniki wiele lat po dzieciństwie.
Osobną część analizy stanowiły badania ze Stanów Zjednoczonych. Czarni uczestnicy starzeli się biologicznie szybciej niż biali uczestnicy, gdy stosowano zegary drugiej i trzeciej generacji. Różnice między uczestnikami latynoskimi i białymi także występowały, choć były mniejsze.
Nie jest to opis rasy jako cechy biologicznej decydującej o zdrowiu. Chodzi o warunki, w których ludzie żyją: dochód, mieszkanie, szkołę, bezpieczeństwo, dostęp do usług publicznych, codzienny stres i doświadczenie dyskryminacji. Te czynniki nie kończą się w statystykach społecznych. Mogą odkładać się w organizmie przez lata.
Metaanaliza porządkuje też wybór metod dla kolejnych badań. Starsze i nowsze zegary nie pokazują tego samego z taką samą czułością. Przy ocenie wpływu ubóstwa, edukacji, polityki mieszkaniowej, opieki zdrowotnej czy programów wsparcia dzieci większe znaczenie mogą mieć narzędzia mierzące tempo zmian w organizmie, a nie sam wiek metrykalny.
Wśród autorów pracy są Y. E. Willems, A. D. Rezaki, M. Aikins, A. Bahl, Q. Wu, D. W. Belsky i Laurel Raffington. Zespół określa publikację jako najpełniejsze dotąd zestawienie badań nad związkiem między warunkami społecznymi a epigenetycznymi wskaźnikami starzenia.
Kolejny krok to sprawdzenie, czy programy ograniczania ubóstwa, lepsza edukacja i interwencje zdrowotne potrafią spowolnić te procesy. Jeśli tak, skutki polityki społecznej będzie można mierzyć nie tylko dochodem, wynikami w szkole czy długością życia, ale także zmianami zapisanymi w komórkach.














