W PlusLidze znów grają

W piątek zespoły Stali Nysa oraz Grupy Azoty ZAKSY Kędzierzyn-Koźle zainaugurowały nowy sezon ligowy. Beniaminek naszej siatkarskiej ekstraklasy przegrał potyczkę z najlepszym zespołem poprzednich rozgrywek 0:3. Mimo pandemii spotkania są rozgrywane przy ograniczonym udziale kibiców.

W rozpoczętym w miniony weekend nowym sezonie PlusLigi z powodu pandemii do odwołania kibice będą mogli zapełnić maksymalnie połowę miejsc na trybunach. Przez to konieczne ograniczenie rozgrywki stracą jeden ze swoich największych atutów – świetną atmosferę na meczach. Przepisy sanitarne dotyczące imprez masowych nie tylko ograniczają liczbę dostępnych miejsc w halach, ale też praktycznie uniemożliwiają prowadzenie zorganizowanego dopingu.
Co drugie krzesełko w każdym rzędzie musi być wolne. a widzowie muszą siadać tak, żeby miejsce w rzędzie bezpośrednio przed nimi oraz za nimi było puste. Wszyscy wchodzący na halę muszą mieć a twarzy maseczkę, którą mogą zdjąć dopiero po zajęciu miejsca. Obowiązkowa jest także dezynfekcja rąk tuż po wejściu na obiekt. Regulamin nakazuje też, żeby boisko oraz przestrzeń do dwóch metrów od band reklamowych była „strefą zero” – na której nie mogą przebywać żadne osoby nie biorące udziału w meczu oraz nie uczestniczące w jego organizacji.
Pierwszy mecz nowego sezonu w wymuszonych przez pandemię realiach został rozegrany w Nysie. W piątek beniaminek PlusLigi Stal przegrał z Grupą Azoty ZAKSA Kędzierzyn-Koźle 0:3. W tamtejszej hali sportowo-widowiskowej, która może pomieścić 2,5 tysiąca widzów, pojawiło się niewiele ponad tysiąc fanów miejscowej drużyny. Dla kibiców, którzy nie zdobyli biletów na mecze swojej drużyny, albo zrezygnowali z tego zamiaru z obawy przed koronawirusem, będą mogli śledzić rywalizację za pośrednictwem telewizji Polsat, która wszystkie mecze PlusLigi w sezonie 2020/2021 zamierza transmitowane na żywo w swoich sportowych kanałach.
Polska ekstraklasa wystartowała jako pierwsza z największych europejskich lig. Włosi, Rosjanie czy Niemcy na razie jeszcze czekają z rozpoczęciem rozgrywek. „Z ponad czterdziestu klubów, którymi zarządzamy jako Polska Liga Siatkówki, przypadki zakażenia Covid-19 do tej pory wystąpiły w trzech-czterech. Zawodnicy i zawodniczki są świadomi zagrożeń i się pilnują. Utrzymanie tej mobilizacji będzie kluczem do sukcesu, jakim z naszego punktu widzenia będzie rozegrania całego sezonu. Wszyscy jadą na tym samym wózku” – przyznał prezes Polskiej Ligi Siatkówki Paweł Zagumny.
W gronie faworytów tego sezonu tradycyjnie umieszcza się ekipy ZAKSY Kędzierzyn-Koźle, VERVY Warszawa, PGE Skry Bełchatów i Jastrzębskiego Węgla, ale latem swoje kadry mocno wzmocniły Asseco Resovia, Trefl Gdańsk, Czarni Radom, Warta Zawiercie i GKS Katowice, więc poziom rozgrywek powinien być nie tylko bardzo wysoki, ale też wyrównany.
Wyniki 1. kolejki PlusLigi:
Stal Nysa – Grupa Azoty ZAKSA Kędzierzyn-Koźle 0:3; Cerrad Enea Czarni Radom – Indykpol AZS Olszyn 3:2, Cuprum Lubin – PGE Skra Bełchatów 1:3; Ślepsk Malow Suwałki – GKS Katowice 0:3. Niedzielne mecze MKS Będzin z VERVĄ Warszawa oraz Aluronu CMC Warta Zawiercie z Jastrzębskim Węglem zakończyły się po zamknięciu wydania. Spotkanie Asseco Resovii Rzeszów z Treflem Gdańsk zostało przełożone na prośbę gdańskiego klubu.

Superpuchar dla ZAKSY

W miniony weekend w Arłamowie rozegrano turniej o Superpuchar Mistrzów Polski zorganizowany z okazji 20-lecia wielkiego mecenasa polskiej siatkówki Polsatu Sport. Imprezę wygrała drużyna ZAKSY Kędzierzyn-Koźle.

Superpuchar Mistrzów Polski zorganizowany w ramach obchodów 20-lecia Polsatu Sport rozegrano w kameralnej hali w Arłamowie. Do turnieju zaproszono cztery zespoły, które w ostatnich dwóch dekadach rozgrywek siatkarskiej PlusLigi zdobywały mistrzostwo kraju. Te cztery zespoły łącznie w ostatnim 20-leciu zdobyły dziewiętnaście tytułów mistrzowskich. Ostatni sezon jak wiadomo z powodu wybuchu pandemii koronawirusa zakończył się przed czasem i nie został wznowiony, a mistrza Polski nie wyłoniono.
„Jeszcze przed wybuchem pandemii planowaliśmy rozegranie turnieju w takim składzie, by uczcić dwudziestą rocznicę powstania Polskiej Ligi Siatkówki S.A. Po tym, jak sezon został przerwany i było wiadomo, że nie uda się rozegrać tradycyjnego meczu o Superpuchar, bo nie wyłoniliśmy ani mistrza Polski, ani zdobywcy Pucharu Polski, uznaliśmy, że właśnie turniej złożony z najbardziej utytułowanych drużyn w historii ligi zawodowej powinien odbyć się przed inauguracją sezonu. Tym turniejem chcemy uczcić też dwudziestą rocznicę powstania naszego rówieśnika, kanału Polsat Sport, który od samego początku jest bardzo mocno związany z rozgrywkami PLS i trudno przecenić jego rolę w budowie zawodowych lig siatkarskich w Polsce” – przyznał prezes Polskiej Ligi Siatkówki Paweł Zagumny.
Harmonogram turnieju został ułożony według osiągnięć drużyn w rozgrywkach PLS – w półfinałach zmierzyły się PGE Skra Bełchatów (9 tytułów mistrza Polski) z Jastrzębskim Węglem (1) oraz Grupa Azoty ZAKSA Kędzierzyn-Koźle (6 tytułów) z Asseco Resovią Rzeszów (3). PGE Skra Bełchatów pokonała Jastrzębski Węgiel 3:0, zaś ZAKSA Kędzierzyn-Koźle wygrała z Asseco Resovią Rzeszów 3:1. W niedzielę zwycięskie drużyny PGE Skry i ZAKSY zmierzyły się w meczu o Superpuchar, który wygrała 3:1 ekipa z Kędzierzyna-Koźla.
PlusLiga rozpocznie rozgrywki od 11 września.

48 godzin sport

Triumf Jastrzębskiego Węgla
Turniej Giganci Siatkówki jest rozgrywany od 10 lat. Jego gospodarzami były w przeszłości Oleśnica, Szczecin i Wieluń, a tegoroczną edycję w miniony weekend zorganizowano w Kępnie. Wzięły w niej udziała cztery czołowe zespoły PlusLigi – VERVA Warszawa, PGE Skra Bełchatów, Trefl Gdańsk i Jastrzębski Węgiel. W półfinałach PGE Skra Bełchatów pokonała 3:1 z Trefl Gdańsk, zaś Jastrzębski Węgiel wygrał 3:2 z VERVĄ Warszawa. Pokonani w tym meczach, Trefl i VERVA, zagrali o 3. miejsce i w tej potyczce lepsi okazali się siatkarze z Warszawy, którzy zwyciężyli 3:0. W finale natomiast Jastrzębski Węgiel pokonał po tie-breaku PGE Skrę Bełchatów 3:2.

Zmiany w rankingach ATP i WTA
W ostatnim przed wielkoszlemowym US Open notowaniu rankingu ATP Hubert Hurkacz spadł z 29. na 33. miejsce, zaś Kamil Majchrzak awansował ze 108. na 107. pozycję. Na czele światowej listy tenisistów umocnił się Serb Novak Djoković, który w sobotę wygrał w Nowym Jorku turniej Western&Southern Open. W klasyfikacji deblistów Łukasz Kubot zajmuje aktualnie siódmą lokatę. W rankingu WTA pozycję liderki utrzymała Australijka Ashleigh Barty. W Top 100 zestawienia są dwie Polki – Magda Linette zajmuje obecnie 37., a Iga Świątek 53. pozycję (obie zaliczyły spadek o dwa miejsca).

Upamiętnili Kazimierza Deynę
We wtorek na warszawskim Ursynowie w 31. rocznicę tragicznej śmierci legendarnego piłkarza Legii i reprezentacji Polski Kazimierza Deyny odsłonięto mural z jego podobizną. Deyna zginął w wypadku drogowym w USA 1 września 1989 roku. W Legii grał przez 12 lat, rozegrał w jej barwach 304 mecze i strzelił 94 gole. W drużynie narodowej wystąpił w 97 spotkaniach, w których zdobył 41 bramek. Był jej kluczowym graczem w mistrzostwach świata w 1974 i 1978 roku oraz w turniejach olimpijskich w 1972 i 1976 roku.

Omonia zagra z Crveną Zvezdą
W poniedziałek w siedzibie UEFA w Nyonie rozlosowano pary III rundy eliminacyjnej Ligi Mistrzów. Przeciwnikiem Omonii Nikozja, która pokonała w poprzedniej fazie Legię Warszawa, będzie mistrz Serbii Crvena Zvezda Belgrad.

Dominacja piłkarek z Lyonu trwa
Piłkarki nożne Olympique Lyon po raz piąty raz z rzędu wygrały Ligę Mistrzyń UEFA. W rozegranym w San Sebastian finale francuska drużyna pokonała VfL Wolfsburg 3:1. W niemieckim zespole do 61. minuty grała reprezentantka Polski Ewa Pajor i zaliczyła asystę przy honorowej bramce. Rezerwową bramkarką ekipy z Wolfsburga była Katarzyna Kiedrzynek, także reprezentantka Polski.

Ciro Immobile nadal w Lazio
Król strzelców włoskiej Seria A” w poprzednim sezonie i zdobywca „Złotego Buta” dla najskuteczniejszego strzelca lig europejskich, dostał w Lazio Rzym nowy kontrakt, obowiązujący do końca czerwca 2025 roku.Będzie zarabiał rocznie cztery miliony euro netto.

ZAKSA lepsza od Skry

Siatkarze Grupy Azoty ZAKSY Kędzierzyn-Koźle wygrali turniej z okazji 90-lecia PGE Skry Bełchatów. W finale najlepsza drużyna poprzedniego sezonu PlusLigi pokonała ekipę gospodarzy 3:0.

Układ sobotnich gier w rozegranym w bełchatowskiej hali Energa ustaliły wyniki piątkowych półfinałów, w których bełchatowianie wygrali 3:1 z Jastrzębskim Węglem, a ZAKSA Kędzierzyn-Koźle także 3:1 rozprawiła się z Aluronem CMC Wartą Zawiercie. W finale zatem zmierzyły się zespoły Skry i ZAKSY, co było dla nich świetnym sprawdzianem formy przed potyczkami w fazie grupowej Ligi Mistrzów, bo oba trafiły grupy A wraz z belgijskim Lindemans Aalst i tureckim Fenerbahce HDI Stambuł. Trzecia z naszych drużyn w Lidze Mistrzów, VERVA Warszawa, zagra w grupie D włoskim Leo Shoes Modena, belgijskim Knack Roeselare i rosyjskim Kuzbassem Kemerowo. Szansę na awans do fazy grupowej Ligi Mistrzów ma jeszcze Jastrzębski Węgiel, który weźmie udział w kwalifikacjach do tych rozgrywek. Jastrzębianie w pierwszej rundzie eliminacji znaleźli się w grupie C, gdzie zagrają z białoruskim Stroitelem Mińsk oraz holenderskim Draisma Dynamo Apeldoorn. Jeśli pokonają obie przeszkody i wywalczą awans, zagrają w grupie C z rosyjskim Zenitem Kazań, niemieckim Berlin Recycling Volleys i słoweńskim ACH Volley Lublana.
W Bełchatowie najlepszą formę z tego tercetu zaprezentowali gracze Grupy Azoty ZAKSY Kędzierzyn-Koźle, którzy w finałowym spotkaniu rozbili PGE Skrę 3:0 (25:18, 25:14 i 28:26). W ekipie ZAKSY zagrali: Toniutti, Śliwka, Rejno, Kaczmarek, Semeniuk, Kochanowski, Zatorski (libero) oraz Łukasik, Staszewski, Kluth, Prokopczuk, Staszewski, a w zespole Skry Mitić, Sawicki, Huber, Filipiak, Sander, Adamczyk, Milczarek (libero) oraz Łomacz i Ebadipour.
W spotkaniu o trzecie miejsce Jastrzębski Węgiel w składzie: Tervaportti, Louati, Szalacha, Al Hachdadi, Szymura, Wiśniewski, Popiwczak (libero) oraz Bucki, Kampa, Wawrzyńczyk, Gierżot, uległ ekipie Aluronu CMC Warty Zawiercie 2:3 (3:2 (25:17, 28:30, 24:26, 25:22, 11:15).

48 godzin sport

Konarski chce grać za granicą
Jastrzębski Węgiel stracił grającego na pozycji atakującego Dawida Konarskiego. nasz reprezentacyjny siatkarz jeszcze kilka tygodni temu szykował się do przedłużenia kontraktu z tym klubem i nawet zdołał porozumieć się co do warunków płacowych. Po wybuchu epidemii szefowie Jastrzębskiego Węgla musieli jednak dość radykalnie zmniejszyć budżet klubu i w tej sytuacji nie byli już w stanie sprostać oczekiwaniom finansowym Konarskiego. Siatkarz nie zamierzał się godzić na radykalną obniżkę wynegocjowanego już kontraktu i wszystko wskazuje, że najbliższy sezon spędzi za granicą. „Kilka klubów szuka atakującego, więc nie obawiam się, że pozostanę bez pracy” – stwierdził Konarski w jednym z wywiadów.

Oddali premie dla amatorów
Piłkarze reprezentacji Portugalii zgodzili się oddać połowę premii za awans na Euro 2020. Chodzi o kwotę 4,7 mln euro, która ma zostać przekazana na fundusz wspierania futbolu amatorskiego futbolu. Pieniądze trafią do lokalnych stowarzyszeń oraz amatorskich klubów piłkarskich. Piłkarze i trenerzy będą z nich korzystać do zakończenia sezonu 2019/2020. O szlachetnym geście reprezentantów poinformowała w poniedziałek Portugalska Federacja Piłki Nożnej (FPF). Reprezentacja tego kraju to aktualny mistrz Europy. Do turnieju Euro 2020 awansowała z drugiego miejsce w grupie B (lepsza była Ukraina). W przełożonych na przyszły rok finałach mistrzostw Europy zagra w jednej grupie z Niemcami, Francją oraz zwycięzcą jednego z baraży.

Skoczył 5,70 m w ogrodzie
Francuski tyczkarz Renaud Lavillenie, mistrz olimpijski z Londynu, podczas przerwy spowodowanej epidemią koronawirusa podtrzymuje sportową formę trenując w swoim domu. Ma przy tym tę jeszcze wygodę, że posiada duży ogród, w którym bez trudu zmieścił skocznię, zeskok i rozbieg. W takich komfortowych warunkach mógł jednak rywalizować tylko sam ze sobą. Ale żeby jego trud nie poszedł na marne, swoje najlepsze skoki nagrywał i zamieszczał na Twitterze. Pierwszy filmik dokumentował udaną próbę na wysokości 5,61 m, a najnowszy, opublikowany w świąteczny weekend, już 5,70 m. 33-letni Lavillenie ma nadzieję, że pod koniec odbędą się mistrzostwa Europy w Paryżu (ostateczna decyzja w tej kwestii ma zapaść 7 maja). Francuz jest jednym z faworytów konkursu tyczkarzy. Jego najlepszy rezultat to 6,16 m.

Drogba udostępni szpital
Znakomity przed laty iworyjski piłkarz Didier Drogba po zakończeniu sportowej kariery w 2018 roku rzucił się w wir rozlicznych interesów, a jednym z nich jest stworzona przez niego w ojczystym Wybrzeżu Kości Słoniowej sieć szpitali. Niedawno jeden z nich oddał do dyspozycji władzom swojego kraju. 42-letni gwiazdor futbolu, który największe sukcesy święcił w barwach Chelsea Londyn (2004-2012), którym to zespołem wygrał w sezonie 2011/2012 Ligę Mistrzów, przekazał iworyjskim służbom medycznym swoją placówkę medyczną w Abidżanie na cele walki z epidemią koronawirusa, która w Wybrzeżu Kości Słoniowej dopiero się zaczyna.

W Jastrzębiu chcą grać

Kilka dni temu zarząd Jastrzębskiego Węgla ogłosił, że nie chce już czekać na wznowienie rozgrywek i wycofuje swój zespół z rywalizacji w Lidze Mistrzów siatkarzy. Teraz jednak szefowie tego klubu zmienili zdanie.

Z powodu pandemii koronawirusa Europejska Konfederacja Siatkówki (CEV) zawiesiła rywalizację w Lidze Mistrzów, ale jej nie odwołała. Rozgrywki przerwano w fazie ćwierćfinałowej. Drużyna z Jastrzębia-Zdroju na tym etapie miała zmierzyć się z włoskim Itas Trentino, lecz najpierw odmówiła wyjazdu do już wówczas ogarniętych epidemią koronawirusa Włoch, potem nie doszły do skutku dwa spotkania wyznaczone na neutralnym boisku w słoweńskim Mariborze, aż następnie rozstrzygnięcie rywalizacji uniemożliwiła decyzja CEV o zawieszeniu rozgrywek. Do półfinału zdążyły zakwalifikować się na dwa zespoły – włoski Cucine Lube Civitanova (wyeliminował belgijski Knack Roeselare) oraz rosyjski Kuzbass Kemerowo (okazał się lepszy od ZAKSY Kędzierzyn-Koźle), natomiast w parze Fakieł Nowy Urengoj – Sir Sicoma Monini Perugia (Vital Heynen, Wilfredo Leon) włoski zespół w pierwszym meczu wygrał na wyjeździe w Rosji 3:1.
Działacze Jastrzębskiego Węgla pod koniec marca postanowili wycofać zespół, ale po kilku dniach doszli do słusznego wniosku, że była to pochopna decyzja. Swoje obecne stanowisko sformułowali w oficjalnym komunikacie: „W związku z zawieszeniem rozgrywek Ligi Mistrzów w sezonie 2019/2020 na etapie ćwierćfinałów i brakiem dalszych decyzji Europejskiej Konfederacji Siatkarskiej (CEV) w tym zakresie, wystosowaliśmy pismo do CEV, w którym nasz klub wyraził wolę dokończenia bieżącej edycji tych rozgrywek w późniejszym terminie. Ponadto wystąpiliśmy z wnioskiem, aby w przypadku braku możliwości dokończenia bieżącej edycji rozgrywek Ligi Mistrzów do kolejnej jej edycji włączony został zespół Jastrzębskiego Węgla oraz inne zespoły, które w tej edycji nie mają możliwości dokończenia tych rozgrywek. Wobec złożonego pisma klub oczekuje na ostateczne stanowisko CEV w tej sprawie”.

Jastrzębski Węgiel odpuścił Ligę Mistrzów

Europejska federacja siatkówki (CEV) wciąż zwleka z podjęciem decyzji w sprawie zawieszonych rozgrywek Ligi Mistrzów. Ostatni z polskich zespołów, który jeszcze w nich uczestniczy, Jastrzębski Węgiel, postanowił nie czekać i sam wycofał się z rywalizacji.

W ćwierćfinale Ligi Mistrzów siatkarzy drużyna z Jastrzębia-Zdroju trafiła na włoski zespół Trentino Itas. Pierwszy spotkanie miało się odbyć we Włoszech, ale właśnie wtedy wybuchła w tym kraju epidemia koronawirusa i kierownictwo polskiego klubu odmówiło wysłania drużyny, godząc się nawet na walkower. Działacze CEV nie odważyli się na nałożenie takiej sankcji i zdecydowali, że oba spotkania odbędą się na neutralnym terenie w słoweńskim Mariborze. Ale zanim do nich doszło, także w tym kraju pojawił się koronawirus i jego władze zakazały organizowania wszelkich imprez masowych. Potem europejska federacja w ogóle zawiesiła rozgrywki Ligi Mistrzów, ale do tej pory ich nie odwołała. Ponoć decyzja w tej sprawie ma zapaść 6 kwietnia, ale prezes zarządu Jastrzębskiego Węgla, Adam Gorol, nie chciał już dłużej czekać i po rozważeniu wszystkich za i przeciw postanowił wycofać zespół z dalszej rywalizacji.
„Nie wyobrażam sobie grania w sytuacji, gdy w Europie szaleje koronawirus. Poza tym nasza krajowa liga już zakończyła sezon, a wprowadzone w kraju przez rząd ograniczenia uniemożliwiają organizowanie treningów z udziałem całego zespołu. Kilku występujących w naszym zespole obcokrajowców wyjechało już z Polski, kolejni pakują bagaże. W tej sytuacji nie widzę możliwości dokończenia rozgrywek Ligi Mistrzów, zwłaszcza że w ćwierćfinale są trzy ekipy z Włoch, gdzie epidemia pochłonęła najwięcej ofiar w Europie” – wyjaśnia swoją decyzję prezes Gorol.
Trudno nie przyznać mu racji, ale mimo to jego decyzja wygląda na zbyt pochopną. Wycofać zespół mógł przecież równie dobrze za tydzień, czyli już po ogłoszeniu decyzji przez CEV. Sądząc po skali rozwoju pandemii koronawirusa na naszym kontynencie, na dokończenie Ligi Mistrzów w ciągu najbliższych tygodni, a nawet miesięcy, praktycznie nie ma mowy. Europejska federacja może natomiast przenieść je, na przykład, na jesień i dokończyć w jeden weekend formule turnieju.
A jeśli taka decyzja zapadnie, rezygnacja Jastrzębskiego Węgla zostanie z pewności przez CEV uznana jako walkower na korzyść Trentino Itas. Wątpliwe też, by po czym takim działacze europejskiej federacji rozpatrzyli pozytywnie prośbę prezesa Gorola o dopuszczenie do nowej edycji Ligi Mistrzów wszystkich ćwierćfinalistów z obecnej.
Dla jastrzębian przyjęcie takiego rozwiązania jest teraz o tyle ważne, że w krajowej PlusLidze zajęli dopiero czwarte miejsce, przez co nie uzyskali prawa do gry w Lidze Mistrzów w nowym sezonie. Z polskich drużyn takie prawo występu w tych prestiżowych rozgrywkach dostały Grupa Azoty ZAKSA Kędzierzyn-Koźle, VERVA Warszawa ORLEN Paliwa i PGE Skra Bełchatów.

Mają grać w Mariborze

Siatkarze Jastrzębskiego Węgla rozegrają oba ćwierćfinałowe mecze Ligi Mistrzów CEV z włoskim zespołem Itas Trentino w słoweńskim Mariborze. Spotkania mają się odbyć 13 i 14 marca.

O wyznaczeniu terminu przełożonego z powodu epidemii koronawirusa meczu tych drużyn, który miał zostać rozegrany 5 marca w Trydencie, poinformowała Europejska Konfederacja Siatkarska (CEV). Polski klub odmówił wysłania swoich zawodników do ogarniętych epidemią Włoch i zaproponował rozegranie meczu na neutralnym terenie, w Austrii. Szefowie Itas Trentino nie zgodzili się na takie rozwiązanie licząc na walkower, lecz CEV ostatecznie nakazał rozegranie obu spotkań w Mariborze.
Mecze w hali Sportna Dvorana Ljudski Vrt zostaną rozegrane z ograniczonym udziałem publiczności (władze Słowenii wprowadziły właśnie zakaz organizowania imprez powyżej 500 widzó). Ten obiekt ma też być areną czterech meczów 1/4 finału siatkarskiej Ligi Mistrzyń: 18 marca Fenerbahce Stambuł zagra tam z ekipą Igor Gogronzola Novara, a Savino Del Bene Scandicci z Eczacibasi Stambuł. Rewanże odbędą się następnego dnia.

ZAKSA górą w Rosji

W pierwszym meczu ćwierćfinału Ligi Mistrzów siatkarzy Grupa Azoty ZAKSA Kędzierzyn-Koźle pokonała na wyjeździe rosyjski zespół Kuzbass Kemerowo 3:2. Druga z naszych ekip występująca w tej fazie rozgrywek, Jastrzębski Węgiel, odmówiła wyjazdu do Włoch na czwartkowy mecz z Itas Trentino. Spotkanie zostało przełożone na inny termin.

Aktualni mistrzowie Rosji w grupie B rozgrywek Ligi Mistrzów zajęli drugą pozycję, ustępując jedynie lokalnemu rywalowi, Fakiełowi Nowy Urengoj. Ekipa z Kędzierzyna-Koźla przeszła natomiast przez fazę grupową jak burza nie tracąc w niej choćby seta. Mimo to siatkarze ZAKSY Kędzierzyn-Koźle musieli stoczyć w Rosji twardy bój, ale ostatecznie pokonali Kuzbass Kemerowo na jego boisku 3:2 (22:25, 26:24, 17:25, 28:26, 16:14) i przed rewanżem u siebie są w komfortowej sytuacji. Losy awansu do półfinału Ligi Mistrzów nie zostały jednak jeszcze przesądzone. Kędzierzynianie wszystkie swoje sety w Kemerowie wygrali grając na przewagi (26:24, 28:26 i w tie-breaku 16:14), ale trzecią partię przegrali 17:25. To tylko pokazuje jak wyrównane było to spotkanie, dlatego rewanż z ekipą Kuzbassu wcale nie będzie formalnością, chociaż nawet sami Rosjanie uczciwie przyznali, że bliższy awansu do półfinału jest polski zespół. Rewanż odbędzie się 11 marca w Arenie Gliwice.
Na pewno jednak więcej nerwów w ten weekend stracili gracze Jastrzębskiego Węgla, drugiej z naszych drużyn rywalizujących w 1/4 finału Ligi Mistrzów siatkarzy (co ciekawe, trzecia z naszych ekip uczestniczących w tych rozgrywkach w fazie grupowej, VERVA Warszawa, nie wywalczyła awansu, chociaż w rodzimej PlusLidze jest liderem przed ZAKSĄ i Jastrzębskim Węglem). Jastrzębianie z ćwierćfinale trafili na włoski zespół Itas Trentino. W pierwotnym termini pierwsze spotkanie tych zespołów miało się odbyć w miniony czwartek we Włoszech, ale szefowie polskiego klubu odmówili wyjazdu do Trydentu z powodu szalejącej na Półwyspie Apenińskim epidemii koronawirusa.
„Zdrowie nasze i naszych bliskich jest najważniejsze. My z lekkim katarem czy gorączką nie leżymy w łóżku, a normalnie funkcjonujemy i jeździmy dalej po kraju. Istnieje ryzyko rozprzestrzenienia wirusa po naszym powrocie z Włoch. To byłoby nieodpowiedzialne. Może mam za dużą wyobraźnię, ale w tej sytuacji federacja europejska pokpiła sprawę nie stając po naszej stronie od samego początku” – stwierdził jeden z liderów Jastrzębskiego Węgla Dawid Konarski.
Od poniedziałku, kiedy to prezes klubu z Jastrzębia-Zdroju Adam Gorol ogłosił, że bez względu na konsekwencje jego zespół do Włoch nie pojedzie na mecz, Europejska Konfederacja Piłki Siatkowej (CEV) zagroziła walkowerem. I groźba ta była aktualna aż do środy wieczorem, kiedy to włoski rząd wydał rozporządzenie o zakazie zgromadzeń na terenie całego kraju, siatkarscy działacze w końcu poszli po rozum do głowy i wydali decyzję o przełożeniu meczu Jastrzębskiego Węgla z Itas Trrentino na inny termin. Nieładnie w tej sytuacji zachowali się też szefowie włoskiego klubu, którzy do samego końca nie chcieli pójść na żadne ustępstwa i nawet wtedy, gdy już było wiadomo, że przypadki koronawirusa wykryto także w Trydencie, domagali się mimo to rozegrania meczu z polskim zespołem w pierwotnym terminie. Teraz będą musieli pogodzić się z decyzją grze na neutralnym terenie.
W pierwszych meczach ćwierćfinałowych dobrze wypadły natomiast dwa inne włoskie zespoły z polskimi siatkarzami w składzie. Drużyna Sir Safety Monini Perugia, której trenerem jest belgijski selekcjoner reprezentacji Polski Vital Heynen, a kluczowym zawodnikiem Kubańczyk z polskim paszportem Wilfredo Leon, wygrała na wyjeździe z Fakiełem Nowy Urengoj 3:1. Tym zwycięstwem podopieczni Heynena poprawili sobie humory po porażce z lokalnym rywalem. Półtora tygodnia temu po serii 23 wygranych meczów ekipa z Perugii przegrała z Cucine Lube Civitanova w Pucharze Włoch. Daleka wyprawa na północ Rosji zakończyła się jednak sukcesem i Sir Safety Monini raczej na sto procent jest już w półfinale europejskich rozgrywek.
W ekipie pogromców zespołu Heynena, Cucine Lube Civitanova, występuje inny z reprezentantów Polski Mateusz Bieniek. Ta włoska drużyna w Lidze Mistrzów w 1/4 finału rywalizuje z belgijskim Knack Roeselare. W pierwszym spotkaniu Cucine Lube wygrało gładko 3:0 i przed rewanżem jest murowanym kandydatem do awansu.

Jastrzębski Węgiel odmawia gry w Italii

Mimo dynamicznie rozszerzającej się we Włoszech epidemii koronawirusa europejska federacja siatkówki (CEV) nie zgodziła się na przeniesienie zaplanowanego na czwartek 5 marca pierwszego meczu ćwierćfinałowego Ligi Mistrzów między Itas Trentino a Jastrzębskim Węglem. To dziwna decyzja, bo inne spotkania zostały przełożone. Polski klub w poniedziałek oficjalnie zakomunikował, że do Włoch nie pojedzie, chociaż grozi mu za to walkower.

Z powodu epidemii koronawirusa rozgrywki we włoskich ligach siatkarskich zostały zawieszone do początku marca, ale wątpliwe by szybko zostały wznowione, skoro miejsc wykrycia wirusa COVID-19 na Półwyspie Apenińskim wciąż przybywa. Do minionego poniedziałku w Trydencie nie odnotowano jednak zachorowań, dlatego działacze klubu Itas Trentino nie zgodzili się na przeniesienie zaplanowanego na czwartek 5 marca pierwszego meczu w 1/4 finału Ligi Mistrzów z Jastrzębskim Węglem. O zmianę miejsca wnioskował polski klub, proponując rozegranie spotkania albo Polsce, albo na neutralnym boisku w Austrii.
Włosi stanowczo się na takie rozwiązanie nie zgodzi, a co ciekawe, po ich stronie w tym sporze opowiedziały się władze CEV, które swoja przychylną dla Itas Trentino decyzję argumentowały tym, iż „teren, gdzie rozegrane zostanie spotkanie, nie jest objęty zagrożeniem”. Prezes klubu z Jastrzębia-Zdroju Adam Gorol nie uległ jednak presji i w miniony poniedziałek ogłosił, że jego zespół do Włoch jednak nie poleci. „Mając w szczególności na uwadze obawy i dyskomfort naszego zespołu, nie wykluczając możliwości ewentualnej kwarantanny naszych zawodników i sztabu szkoleniowego, co skutkowałoby brakiem możliwości dalszego uczestnictwa naszego zespołu w rozgrywkach krajowych, jako prezes zarządu Klubu, uwzględniając czysto ludzkie argumenty zawodników, podjąłem decyzję o odwołaniu wyjazdu naszej drużyny na mecz ćwierćfinału Ligi Mistrzów z Trentino Itas w Trento” – poinformował oficjalnie sternik Jastrzębskiego Węgla.
A w wypowiedzi dla mediów dodał: „Włosi twierdzą, że nie ma żadnych przeciwwskazań, żeby rozegrać mecz na ich boisku. Argumentują, że służby medyczne nie wydały żadnego zakazu, zaś centrum epidemii znajduje się dwieście kilometrów od Trento. Chcą grać w wyznaczonym terminie w swojej hali i przy pełnych trybunach. Tymczasem nasi zawodnicy obawiają się wyjazdu. Nie chcemy ryzykować ich zdrowia, zwłaszcza że CEV jest niekonsekwentna, przecież niektóre zespoły otrzymały zgodę na to, by na razie nie grać we Włoszech”.
W poniedziałkowy wieczór sytuacja uległa jednak diametralnej zmianie, bowiem u 83-letniej mieszkanki Trydentu wykryto wirus COVID-19 i trafiła na oddział zakaźny miejscowego szpitala. Kwarantannie została poddana także osoba, która mieszkała z ofiarą koronawirusa. To pierwszy przypadek wystąpienia tej choroby w Trydencie, a zatem CEV raczej nie ma już teraz wyboru i musi przenieść spotkanie na neutralny teren. Zmusić graczy polskiego klubu do gry nie zmusi, a walkower na niekorzyść Jastrzębskiego Węgla byłby w tej sytuacji wręcz niewiarygodnym skandalem.
Termin meczu rewanżowego wyznaczono na 12 marca.