Waśnie w ekipie Realu

Gareth Bale znów na czołówkach gazet. Walijski skrzydłowy ma pretensje do kolegów z Realu Madryt. Dał temu wyraz odmawiając wspólnego celebrowania strzelonego przez siebie gola.

Rozegrany w minioną niedzielę wyjazdowy mecz z Levante (2:1) Gareth Bale zaczął na ławce rezerwowych, podczas gdy w podstawowym składzie „Królewskich” na boisku znalazł się 18-letni Vinicius Junior, którego trener Santiago Solari ostatnio foruje kosztem wycenianego na ponad 100 mln euro Walijczyka. W 74. minucie przy wyniku 1:1 szkoleniowiec Realu Madryt dokonał zmiany, wpuszczając Bale’a na miejsce strzelca gola Karima Benzemy. Francuz zdobył bramkę z rzutu karnego, a los okazał się tak samo łaskawy dla jego zmiennika, bo cztery minuty po wejściu Walijczyka na plac gry sędzia podyktował drugą w tym meczu „jedenastkę” dla przyjezdnych. Skutecznie wyegzekwował ją właśnie Bale, ale gdy koledzy rzucili się do niego z gratulacjami, odepchnął ich ostentacyjnie i z ponurą miną pobiegł na środek boiska.

W hiszpańskich mediach pojawiły się sugestie, że nieładne zachowanie Bale’a to reakcja na publiczne wypowiedzi o nim kolegów z drużyny. Pierwszy dopiekł mu Thibaut Courtois. „On izoluje się od drużyny, co dla klubu stanowi olbrzymi problem. Kiedyś zorganizowaliśmy w Realu wspólną kolację w restauracji. Mieliśmy spotkać się o 21:45. Bale odmówił przyjścia tłumacząc, że chodzi spać o 23” – wyjawił belgijski bramkarz „Królewskich”. Po nim oliwy do ognia dolał jeszcze brazylijski obrońca Marcelo. „Porozumiewamy się z nim za pomocą gestów. Mówię do niego tylko hi, hello, good wine” – zakpił z Walijczyka Brazylijczyk, nawiązując do faktu, że przez sześć lat gry w Realu nie nauczył się hiszpańskiego.

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *