Drużyna za miliard euro

Manchester City jest pierwszym klubem w historii, który skompletował kadrę piłkarzy o łącznej wartości przekraczającej jeden miliard euro. Blisko tej kwoty są Paris Saint-Germain i Real Madryt.

Instytut badawczy CIES Football Observatory policzył wartość graczy, jakich mają obecnie w swoich kadrach czołowe europejskie kluby. I wyszło mu, że Manchester City na swoich piłkarzy wydał dokładnie 1,014 miliarda euro. Mistrzowie Anglii są pierwszą drużyną, która przebiła barierę miliarda euro. Co ciekawe, „The Citizens” nie mają graczy pozyskanych po rekordowych transferach. Najwięcej, 76 mln euro, zapłacili za Belga Kevina De Bruyne, ale mają za to aż 15 zawodników na których ściągnięcie wydali co najmniej 40 milionów euro.

CIES badał wartość zespołów jedynie z pięciu najsilniejszych lig europejskich. Po ostatnim letnim okienku transferowym na drugie miejsce w zestawieniu awansował Paris Saint-Germain (913 mln euro), a trzecie miejsce zajmuje Real Madryt (902 mln euro). Czołową dziesiątkę uzupełniają drużyny Manchester United (751 mln euro), Juventusu Turyn (719 mln euro), FC Barcelona (697 mln euro), FC Liverpool (639 mln euro), Chelsea Londyn (561 mln euro), Atletico Madryt (550 mln euro) i Arsenal Londyn (498 mln euro).

W Top 10 zestawienia nie ma niemieckiego zespołu. Z ekip występujących w Bundeslidze najwyżej plasuje się Bayern Monachium, ale z kadrą wycenioną na kwotę 352 mln euro jest dopiero na 15. miejscu. Co ciekawe, ostatnie miejsce na liście sporządzonej przez CIES, obejmującej 98 klubów w pięciu najsilniejszych ligach, ostatnią lokatę zajął beniaminek Bundesligi SC Paderborn, który na wszystkich zawodników z aktualnej kadry wydał 4 mln euro.

 

Słynny piłkarz pedofilem?

Niemieckie media donoszą, że były reprezentant tego kraju, a także gracz Borussii Dortmund, Schalke i Realu Madryt Christoph Metzelder, został oskarżony o posiadanie filmów z dziecięcą pornografią.

Niemiecka policja aresztowała 38-letniego obecnie Christopha Metzeldera w ośrodku szkoleniowym w Hennef, gdzie zdawał egzaminy na licencję trenerską. Oskarżono go o posiadanie i rozpowszechnianie filmów z dziecięcą pornografią. Jak donosi dziennik „Bild”, stosowne służby zaczęły interesować się 47-letnim reprezentantem kraju po doniesieniu złożonym przez kobietę, do której Metzelder miał wysyłać nielegalne zdjęcia. W jego telefonie komórkowym i komputerze także znaleziono takie zdjęcia. Na efekty upublicznienia oskarżeń nie trzeba było długo czekać. Pierwsza zareagowała telewizja ARD, w której Metzelder pracował jako piłkarski ekspert. „W związku z poważnymi oskarżeniami został odsunięty od tego zajęcia” – poinformował szef sportowej redakcji Axel Balkausky.

Metzelder profesjonalną karierę piłkarską zaczynał w zespole Preussen Muenster, z któego w 2000 roku przeszedł do Borussii Dortmund. W 2002 w jej barwach wywalczył mistrzostwo Niemiec, a z reprezentacją kraju zdobył wicemistrzostwo świata na mundialu w Japonii i Korei Południowej. W 2007 został zawodnikiem Realu Madryt, z którym rok później sięgnął po tytuł. Z powodu licznych kontuzji stracił jednak miejsce w składzie i w 2010 wrócił do Bundesligi, podpisując kontrakt z Schalke 04 Gelsenkirchen. Z reprezentacją Niemiec wywalczył jeszcze trzecie miejsce na mundialu w 2006 roku i wicemistrzostwo Europy w 2008. Ostatnio pracował jako trener drużyn młodzieżowych, ale o tym zajęciu do wyjaśnienia zarzutów musi zapomnieć.

 

Znów bez polskich drużyn

UEFA dokonała losowania fazy grupowej europejskich pucharów. Finał Ligi Mistrzów zostanie rozegrany 30 maja w Stambule, natomiast finał Ligi Europy odbędzie się 27 maja w Gdańsku. W kwalifikacjach wzięły udział cztery polskie zespoły (Piast, Cracovia, Lechia i Legia), ale wszystkie odpadły.

Już trzeci sezon z rzędu nie ma polskiej drużyny w fazie grupowej europejskich pucharów. W obecnej edycji oprócz Polski swoich zespołów nie zobaczą też kibice w Albanii, Andorze, Armenii, Białorusi, Bośni i Hercegowinie, Czarnogórze, Estonii, Finlandii, Gibraltarze, Gruzji, Irlandii, Irlandii Północnej, Islandii, Izraela, Kosowa, Liechtensteinu, Litwy, Łotwy, Macedonii Północnej, Malty, Mołdawii, San Marino, Walii i Wysp Owczych. Polska ekstraklasa w rankingu UEFA znajduje się obecnie na 25. miejscu w rankingu UEFA.

Liga Mistrzów 2019/2020

Grupa A: Paris Saint-Germain (Marcin Bułka), Real Madryt, Club Brugge, Galatasaray Stambuł. Grupa B: Bayern Monachium (Robert Lewandowski), Tottenham Hotspur, Olympiakos Pireus, Crvena Zvezda Belgrad. Grupa C: Manchester City, Szachtar Donieck, Dinamo Zagrzeb (Damian Kądzior), Atalanta Bergamo. Grupa D: Juventus Turyn (Wojciech Szczęsny), Atletico Madryt, Bayer Leverkusen (Adrian Stanilewicz), Lokomotiw Moskwa (Grzegorz Krychowiak, Maciej Rybus). Grupa E: FC Liverpool, SSC Napoli (Piotr Zieliński, Arkadiusz Milik), FC Salzburg, KRC Genk (Jakub Piotrowski). Grupa F: FC Barcelona, Borussia Dortmund (Łukasz Piszczek), Inter Mediolan, Slavia Praga. Grupa G: Zenit Petersburg, Benfica Lizbona, Olympique Lyon, RB Lipsk. Grupa H: Chelsea Londyn, Ajax Amsterdam, Valencia CF, OSC Lille.

Liga Europy 2019/2020

Grupa A: FC Sevilla, APOEL Nikozja, Karabach Agdam, Football 1991 Dudelange. Grupa B: Dynamo Kijów (Tomasz Kędziora), FC Kopenhaga, Malmoe FF, FC Lugano. Grupa C: FC Basel, FK Krasnodar, Getafe, Trabzonspor. Grupa D: Sporting Lizbona, PSV Eindhoven, Rosenborg Trondheim, LASK Linz. Grupa E: Lazio Rzym, Celtic Glasgow, Stade Rennes, CFR Cluj. Grupa F: Arsenal Londyn, Eintracht Frankfurt, Standard Liege, Vitoria Guimaraes. Grupa G: FC Porto, Young Boys Berno, Feyenoord Rotterdam, Glasgow Rangers. Grupa H: CSKA Moskwa, Łudogorec Razgrad (Jacek Góralski, Jakub Świerczok), Espanyol Barcelona, Ferencvaros Budapeszt. Grupa I: VfL Wolfsburg, KAA Gent, Saint-Etienne, FK Ołeksandria. Grupa J: AS Roma, Borussia M’gladbach, Basaksehir Stambuł, Wolfsberger AC. Grupa K: Besiktas Stambuł, SC Braga, Wolverhampton, Slovan Bratysława. Grupa L: Manchester United, FK Astana, Partizan Belgrad, AZ Alkmaar.

 

Bale na chińskim szlaku

Trener Realu Madryt Zinedine Zidane nie chce w swojej drużynie Garetha Bale’a. Walijczyk długo miał to w nosie i odmawiał odejścia z „Królewskich”. Ostatnio ponoć jednak zmienił zdanie i zgodził się na transfer. Hiszpańskie media donoszą z nieskrywaną radością, że Bale przyjął lukratywną ofertę z chińskiego klubu Jiangsu Suning.

Walijski skrzydłowy zarabia w Realu Madryt netto ponad 15 milionów euro rocznie, ma w Hiszpanii piękny dom i jest zadowolony z życia w tym kraju. Tak przynajmniej twierdził jego agent Jonathan Barnett tłumacząc, dlaczego Bale nie chce opuszczać madryckiego klubu. Piłkarza nie chciał jednak trener Zinedine Zidane, który wrócił do „Królewskich” pod koniec poprzedniego, nieudanego dla Realu sezonu i tego lata zaczął gruntowną przebudowę zespołu. Walijczyk w trakcie przerwy wakacyjnej lekceważył francuskiego szkoleniowca i irytował go wypowiedziami dla mediów, w których raz zapewniał, że nie ruszy się z Realu nawet gdyby miał do końca kontraktu grzać ławę, a innym razem podpowiadał swoim pracodawcom, że jeśli chcą się żeby odszedł, muszą mu zapłacić wszystkie pieniądze zapisane w kontrakcie.

W obu przypadkach nawet dla „Królewskich” było to kosztowne rozwiązanie, bo Bale ma umowę ważną jeszcze do końca czerwca 2022 roku, co oznacza, że pozbycie się go na jego warunkach kosztowałoby co najmniej 45 mln euro plus należne podatki, co w Hiszpanii oznacza niemal podwojenie tej kwoty.

Wojna z trenerem

Zidane nie zamierzał jednak odpuszczać i na letnie tournee po Stanach Zjednoczonych Walijczyka nie zabrał. Pytany o Bale’a przed towarzyskim meczem z Bayernem Monachium powiedział: „Nie ma go z nami, bo chciałbym, żeby jak najszybciej znalazł sobie inny klub. Im zrobi to szybciej, tym będzie dla niego lepiej”. Piłkarz nie zareagował, ale za niego zrobił to Barnett. „Zachowanie Zidane’a to hańba. Nie okazuje szacunku dla zawodnika, który tak dużo zrobił dla Realu Madryt” – grzmiał menedżer w wypowiedzi dla AFP. Francuski szkoleniowiec poczuł się dotknięty tym stwierdzeniem. „Po pierwsze, nigdy nikogo nie lekceważyłem, szczególnie piłkarzy. Zawsze mówię to samo. Piłkarze są najważniejsi w klubie. Po drugie, mówiłem, że klub próbuje znaleźć wyjście dla Garetha. Po trzecie, ale to jest najważniejsze, Bale nie zagrał z Bayernem, ponieważ nie chciał. Wciąż jest jednak piłkarzem Realu, trenuje z nami normalnie i zobaczymy, co się wydarzy” – powiedział Zidane.

Bale ma jednak prawo czuć się krzywdzony. Ten 30-letni obecnie zawodnik trafił do madryckiego klubu w 2013 roku z Tottenhamu Hotspur za 105 mln euro, co wtedy było światowym rekordem transferowym. Przez sześć sezonów rozegrał w barwach „Królewskich” we wszystkich rozgrywkach 231 meczów, strzelił 102 gole i zaliczył 65 asyst, co bez dwóch zdań jest osiągnięciem wybitnym. Czterokrotnie świętował z Realem zwycięstwo w Lidze Mistrzów, tyle samo triumfów w Klubowych Mistrzostwach Świata, trzy w Superpucharze Europy, raz mistrzostwo Hiszpanii i raz zdobycie Pucharu Króla. W ostatnim sezonie zaliczył 29 występów w Primera Division, siedem w Lidze Mistrzów, trzy w Pucharze Króla, dwa w Klubowych Mistrzostwach Świata oraz zagrał w Superpucharze. W sumie dało to 42 mecze we wszystkich rozgrywkach, więc nie da się powiedzieć, że był nieprzydatny.

Piłkarz ciągle bardzo drogi

Ostatecznie walijski skrzydłowy uległ presji i zamiast iść na wojnę z szefami Realu, zgodził się na transfer. Pojawił się jednak istotny problem, bo chociaż madrycki klub mocno obniżył wysokość kwoty transferowej, to piłkarz nie miał najmniejszego zamiaru godzić się na niższe zarobki w innym klubie. Chciał, żeby nowy pracodawca zagwarantował mu zarobki na takim samym poziomie, jaki miał w Realu. W Europie nikt jednak nie chciał go zatrudnić na takich warunkach. Nawet jego ukochany Tottenham.

Patową sytuację przełamała nieoczekiwanie oferta z Chin. Brytyjskie i hiszpańskie media podają, że do Realu Madryt wpłynęła oferta z chińskiego klubu Jiangsu Suning, piątego zespołu tamtejszej ekstraklasy w poprzednim sezonie. W obecnych rozgrywkach po 11 kolejkach zespół ten zajmuje szóstą lokatę. Okno transferowe w Chinach jest otwarte do 31 lipca i do tego czasu cała transakcje musi zostać sfinalizowana. Nie powinno być z tym problemu, bo ponoć Bale wyraził zgodę na transfer. Co go skłoniło do zmiany decyzji? Ponoć tylko pieniądze. W medialnych spekulacjach pojawiły się niewiarygodne wręcz kwoty, jakie rzekomo zaoferował mu chiński klub. Angielskie tabloidy zapewniają, że Jiangsu Suning będzie płacić Bale’owi milion funtów tygodniowo.

To byłoby szokująco wysokie wynagrodzenie, więc raczej trudno te rewelacje traktować poważnie, bo chociaż właścicielem i prezesem chińskiego klubu jest miliarder Zhang Jindong, to w Chinach już jakiś czas temu, nie bez nacisków rządzącej partii komunistycznej, ograniczono szastanie pieniędzmi przy zatrudnianiu piłkarskich gwiazd. Także dlatego, że najwyżej opłacani zawodnicy często prezentowali się tam przeciętnie.

Bale niekoniecznie musi wylądować w chińskiej lidze. Wspomniany Jiangsu Suning jest także większościowym udziałowcem Interu Mediolan, a zatem w niewykluczone, że walijski skrzydłowy ostatecznie trafi do Serie A.

 

Liga Mistrzów 2019/2020: Koszyki już wypełnione

Podczas minionego weekendu bezpośredni awans do fazy grupowej Ligi Mistrzów wywalczyły trzecia w Serie A Atalanta Bergamo i czwarty Inter Mediolan, oraz drugi w rosyjskiej ekstraklasie Lokomotiw Moskwa.

Właśnie te trzy ekipy dołączyły do zespołów, które wcześniej zapewniły sobie awans. Stawkę może jeszcze uzupełnić Arsenal Londyn jeśli wygra w finale Ligi Europy z Chelsea Londyn, lub Olympique Lyon jeśli górą będzie Chelsea, która zakwalifikowała się już do Champions League jako trzecie drużyna Premier League. Pozostałe sześć miejsce przypadną zespołom wyłonionym w eliminacjach (m.in. z udziałem mistrza Polski Piasta Gliwice). Losowanie pierwszej rundy eliminacji odbędzie się w połowie czerwca, a pierwsze mecze zaplanowano na 9 i 10 lipca. Natomiast losowanie fazy grupowej zostanie przeprowadzone 29 sierpnia.

W pierwszym koszyku, który daje przywilej rozstawienia, znaleźli się tegoroczni triumfatorzy obu europejskich pucharów (FC Liverpool lub Tottenham i Arsenal bądź Chelsea Londyn) oraz sześciu mistrzów najsilniejszych europejskich lig według rankingu UEFA: hiszpańskiej (FC Barcelona), niemieckiej (Bayern Monachium), włoskiej (Juventus Turyn), angielskiej (Manchester City), francuskiej (Paris Saint-Germain) i rosyjskiej (Zenit Petersburg).

W pozostałych koszykach znajdą się: Real Madryt, Atletico Madryt, Borussia Dortmund, SSC Napoli, Szachtar Donieck, Arsenal Londyn lub Chelsea Londyn, Tottenham Hotspur lub FC Liverpool, Benfica Lizbona, Bayer Leverkusen, Red Bull Salzburg, Valencia CF, Inter Mediolan, Lokomotiw Moskwa, KRC Genk, Galatasaray Stambuł, RB Lipsk, Atalanta Bergamo i OSC Lille. Losowanie grup odbędzie się 29 sierpnia, rozgrywki zaczną się 17 września, a finał odbędzie się 30 maja 2020 roku w Stambule.

 

Szarpanina o Kyliana Mbappe

Kylian Mbappe został wybrany na najlepszego piłkarza francuskiej Ligue 1 minionego sezonu. Po odebraniu nagrody piłkarz otwarcie jednak zasugerował, że jest gotowy na opuszczenie paryskiego klubu. I wywołał burzę.

Mbappe poprowadził PSG do kolejnego mistrzostwa Francji, zostając królem strzelców ligi. W 28 meczach Ligue 1 zdobył 32 bramki i był bez wątpienia najlepszym graczem nie tylko paryskiego zespołu, ale też całej francuskiej ekstraklasy. Ledwie 20-letni piłkarz jest pierwszym Francuzem od 30 lat, który przekroczył w sezonie magiczna barierę 30 bramek. Podczas uroczystej gali młody gwiazdor pozwolił sobie na wypowiedź, która wywołała ogromne poruszenie nad Sekwaną. „To bardzo ważny moment w mojej karierze. Osiągnąłem tutaj wielkie rzeczy, ale być może jest to moment, żebym wziął na siebie większą odpowiedzialność. Może w PSG, co zrobiłbym z przyjemnością, a może gdzieś indziej, w nowym projekcie” – powiedział Mbappe. Zapytany, co miał na myśli mówiąc o „nowym projekcie”, powiedział: „Przy takich okazjach jak ta dzisiejsza ma się możliwość przesłania wiadomości. Myślę, że ja swoją wysłałem”.

Aluzje piłkarza wywołały we Francji poruszenie, bo Mbappe od dwóch lat podejrzewany jest o cichy flirt z Realem Madryt. Latem 2017 roku ówczesny klub piłkarza AS Monaco uzgodnił już warunki całej operacji z Królewskimi. Do walki o zawodnika włączyło się jednak PSG, które zaoferowało mu wyższe zarobki, lecz z Hiszpanii wciąż docierają wieści, że „Królewscy” nadal nie rezygnują ze sprowadzenia Mbappe. Ostatnio, odkąd do klubu wrócił Zinedine Zidane, ich aktywność mocno wzrosła. Paryski klub natychmiast zdementował plotki ogłaszając, że Mbappe, którego pozyskano z AS Monaco za 180 mln euro, na pewno zostanie w PSG na kolejny rok.

 

Trzynaście drużyn z awansem do Ligi Mistrzów UEFA

Ligowe rozgrywki w Europie powoli dobiegają końca i jest w nich coraz mniej niewiadomych. Ale daleko jeszcze do skompletowania całej grupy zespołów, które dzięki zajęciu czołowych pozycji w rodzimych rozgrywkach uzyskują od razu awans do fazy grupowej Ligi Mistrzów. UEFA przeznaczyła dla nich aż 24 miejsca.

W nowej edycji tych najbardziej prestiżowych rozgrywek klubowych zachowany zostanie format rozgrywek znany nam z obecnego sezonu. Miejsca dla federacji zostaną rozdzielane na podstawie współczynnika ligowego UEFA z sezonu 2017/18. W edycji 2019/2020 Ligi Mistrzów będzie mogło wystartować 81 zespołów z 54 federacji piłkarskich należących do UEFA (poza Liechtensteinem, gdzie nie były przeprowadzane krajowe rozgrywki ligowe. Drużyny piłkarskie z tego kraju należą do szwajcarskiego systemu ligowego).

Wiadomo, że dwa miejsca w fazie grupowej Ligi Mistrzów otrzymają obrońca trofeum oraz zwycięzca obecnej edycji Ligi Europy. Z kwalifikacji awans uzyska tylko sześć zespołów – cztery w tzw. ścieżce mistrzowskiej i dwa w niemistrzowskiej. Pozostał 24 miejsca UEFA przeznacza dla drużyn wyłonionych w rozgrywkach krajowych. Cztery najsilniejsze ligi, czyli hiszpańska, angielska, włoska i niemiecka, będą mieć po czterech przedstawicieli. Liga francuska i rosyjska mają po dwa zespoły, a ligi portugalska, ukraińska, belgijska oraz turecka po jednym. W przypadku gdyby tegoroczni zwycięzcy finałów Ligi Mistrzów i Ligi Europy zajęły w rodzimych rozgrywkach miejsca gwarantujące im miejsce w fazie grupowej, ich miejsce w gronie 26 ekip zwolnionych z udziału w kwalifikacjach zajmą mistrz Austrii Red Bull Salzburg (za triumfatora Champions League) oraz trzecia drużyna ligi francuskiej (za triumfatora Ligi Europy).

Do tej pory udział w fazie grupowej zapewniło sobie 13 zespołów, a w zasadzie 14, bo Tottenham Hotspur na kolejkę przed końcem sezonu Premier League ma trzy punkty przewagi nad Arsenalem i zdecydowanie lepszą różnicę bramek (osiem), więc tylko jakiś kataklizm pozbawi „Koguty” miejsca w elicie 26 drużyn. Poza tym Tottenham wciąż pozostaje w grze w obecnej edycji Ligi Mistrzów, bo w środę gra w Amsterdamie rewanż z Ajaksem i mimo porażki u siebie w pierwszym meczu 0:1, wciąż ma przecież szanse na awans do finału, a w nim na zwycięstwo.

Pewne gry w nowej edycji Champions League są już natomiast te oto zespoły: FC Barcelona, Atletico Madryt, Real Madryt, FC Liverpool, Manchester City, Chelsea Londyn, Juventus Turyn Wojciech Szczęsny), SSC Napoli (Arkadiusz Milik, Piotr Zieliński), Bayern Monachium (Robert Lewandowski), Borussia Dortmund (Łukasz Piszczek), RB Lipsk, Paris Saint-Germain oraz Zenit Petersburg.

Premiowane awansem do Ligi Mistrzów miejsca zajmują aktualnie: w Hiszpanii Getafe, we Włoszech Inter Mediolan i Atalanta Bergamo, w Niemczech Eintracht Frankfurt, we Francji OSC Lille OSC, w Rosji Lokomotiw Moskwa (Grzegorz Krychowiak, Maciej Rybus)), w Portugalii Benfica Lizbona, na Ukrainie Szachtar Donieck, w Belgii KRC Genk (Jakub Piotrowski) oraz w Turcji Galatasaray Stambuł.

W 28. sezonie Ligi Mistrzów UEFA mistrz Polski rozpocznie zmagania od I rundy eliminacyjnej i by wystąpić w fazie grupowej, będzie musiał pokonać aż czterech przeciwników. Ale za kilka lat, jeśli UEFA ugnie się przed żądaniami najsilniejszych klubów, straci nawet taką szansę na wejście do elity, bo jej rozgrywki mają zostać gruntownie zmienione. Na razie będzie jednak wszystko po staremu, czyli zwycięzca rozgrywek zakwalifikuje się do fazy grupowej Ligi Mistrzów w następnym sezonie oraz rozegra mecz o Superpuchar Europy ze zwycięzcą Ligi Europy UEFA, a także wystąpi jako przedstawiciel UEFA w Klubowych Mistrzostwach Świata. Mecz finałowy zostanie rozegrany 30 maja 2020 roku na Ataturk Olimpiyat w Stambule.

 

Waśnie w ekipie Realu

Gareth Bale znów na czołówkach gazet. Walijski skrzydłowy ma pretensje do kolegów z Realu Madryt. Dał temu wyraz odmawiając wspólnego celebrowania strzelonego przez siebie gola.

Rozegrany w minioną niedzielę wyjazdowy mecz z Levante (2:1) Gareth Bale zaczął na ławce rezerwowych, podczas gdy w podstawowym składzie „Królewskich” na boisku znalazł się 18-letni Vinicius Junior, którego trener Santiago Solari ostatnio foruje kosztem wycenianego na ponad 100 mln euro Walijczyka. W 74. minucie przy wyniku 1:1 szkoleniowiec Realu Madryt dokonał zmiany, wpuszczając Bale’a na miejsce strzelca gola Karima Benzemy. Francuz zdobył bramkę z rzutu karnego, a los okazał się tak samo łaskawy dla jego zmiennika, bo cztery minuty po wejściu Walijczyka na plac gry sędzia podyktował drugą w tym meczu „jedenastkę” dla przyjezdnych. Skutecznie wyegzekwował ją właśnie Bale, ale gdy koledzy rzucili się do niego z gratulacjami, odepchnął ich ostentacyjnie i z ponurą miną pobiegł na środek boiska.

W hiszpańskich mediach pojawiły się sugestie, że nieładne zachowanie Bale’a to reakcja na publiczne wypowiedzi o nim kolegów z drużyny. Pierwszy dopiekł mu Thibaut Courtois. „On izoluje się od drużyny, co dla klubu stanowi olbrzymi problem. Kiedyś zorganizowaliśmy w Realu wspólną kolację w restauracji. Mieliśmy spotkać się o 21:45. Bale odmówił przyjścia tłumacząc, że chodzi spać o 23” – wyjawił belgijski bramkarz „Królewskich”. Po nim oliwy do ognia dolał jeszcze brazylijski obrońca Marcelo. „Porozumiewamy się z nim za pomocą gestów. Mówię do niego tylko hi, hello, good wine” – zakpił z Walijczyka Brazylijczyk, nawiązując do faktu, że przez sześć lat gry w Realu nie nauczył się hiszpańskiego.

 

Wyrok dla gwiazdora

Cristiano Ronaldo został we wtorek skazany przez sąd w Madrycie na 23 miesiące więzienia w zawieszeniu oraz grzywnę w wysokości 18,8 mln euro. To kara za unikanie podatków.

W trakcie trwającej 50 minut rozprawy były gracz Realu Madryt Ronaldo przyznał się do winy. Potwierdził też, iż przystał na porozumienie z hiszpańskim fiskusem. Dzięki temu Portugalczyk, występujący obecnie w Juventusie Turyn, nie został ukarany dotkliwiej. W sytuacji gdyby nie doszło do porozumienia mógłby zostać skazany na 28 mln euro oraz 3,5 roku więzienia bez zawieszenia. A tak uniknie kary, bo w Hiszpanii wyroki do dwóch lat pozbawienia wolności, w przypadku osób po raz pierwszy popełniających przestępstwa bez użycia przemocy, nie są egzekwowane.

Głównym zarzutem pod adresem Cristiano Ronaldo było unikanie płacenia przez niego podatków podczas pobytu na terytorium Hiszpanii, kiedy w latach 2009-2018 reprezentował barwy Realu Madryt. Fiskus zarzucił Portugalczykowi ukrycie 5,7 mln euro należnych hiszpańskiemu fiskusowi. Wtorkowy proces był jedynie formalnością, bo piłkarz już wcześniej uznał swoją winę i zobowiązał się do zapłacenia nałożonej grzywny w wysokości 18,8 mln euro.

Dochodzenie przeciwko Cristiano Ronaldo toczyło się od 2017 roku. Portugalczykowi zarzucano popełnienie czterech przestępstw przeciwko hiszpańskim organom podatkowym w okresie między pomiędzy 2010 a 2014 rokiem. Madrycki sąd przed rozprawą odmówił prośbie piłkarza o specjalne traktowanie. Jego przewodniczący Juan Pablo Gonzalez ujawnił, że portugalski gwiazdor chciał uniknąć kontaktu z dziennikarzami i tłumem gapiów i domagał się wejścia na salę sądową z dala od kamer.

 

 

To był przełomowy rok w karierze Piątka

Fot. Krzysztof Piątek rok temu był jeszcze mało znanym zawodnikiem Cracovii

 

 

Krzysztof Piątek zaczynał 2018 rok jako napastnik walczącej o utrzymanie w Lotto Ekstraklasie Cracovii, a kończył jako wicelider klasyfikacji strzelców Serie A, którym interesują się takie potęgi, jak Real Madryt, SSC Napoli czy Juventus Turyn.

 

Piątka można uznać za największego wygranego w polskim futbolu w ostatnich 12 miesiącach. A przecież wszyscy wiemy, że nie był to dobry rok dla naszych piłkarzy. Reprezentacja najpierw kompletnie zawaliła mundial w Rosji, a później jeszcze na dokładkę przegrała rywalizację z Włochami i Portugalią w Lidze Narodów i została zdegradowana z Dywizji A. Robert Lewandowski znów nie wygrał Ligi Mistrzów, Kamil Grosicki musiał grać w drugoligowym Hull City, Arkadiusz Milik i Piotr Zieliński przeżywali wzloty i upadki w SSC Napoli, Jakub Błaszczykowski stracił miejsce w VfL Wolfsburg, a Kamil Glik wraz z AS Monaco wyleciał z hukiem z europejskiej czołówki.

Natomiast Krzysztof Piątek w tym trudnym 2018 roku wciąż piął się w górę i nieoczekiwanie zdobył w nim aż 32 bramki. To osiągnięcie niebywałe, bo na początku roku jeszcze jako zawodnik Cracovii nie potrafił strzelić gola w trzech meczach z rzędu. Kibice „Pasów” zaczynali się już nawet domagać, żeby trener Michał Probierz posadzi go na ławce. Szkoleniowiec miał jednak w tej kwestii odmienne zdanie i dobrze na tym wyszedł, bo Piątek pod koniec lutego trafił wreszcie w spotkaniu z Wisła Płock i do końca sezonu strzelił jeszcze 11 goli, walnie przyczyniając sie do utrzymania Cracovii w Lotto Ekstraklasie.

Latem 23-letni napastnik został sprzedany do występującej w Serie A Genoi do grudnia z 13 bramkami na koncie zapracował na tytuł wicelidera klasyfikacji strzelców. Piątka wyprzedza tylko o jedno trafienie jego piłkarski idol Cristiano Ronaldo. Hiszpański dziennik „Marca” umieścił go wśród 11 najlepszych debiutantów jacy pojawili sie w klubach pięciu najsilniejszych lig europejskich.

Nic dziwnego, że imponującym skutecznością napastnikiem zaczęły interesować się piłkarskie potęgi. Występy Piątka regularnie obserwowali wysłannicy Chelsea Londyn, Realu Madryt, FC Barcelona, Juventusu Turyn, SSC Napoli. Prezes Genui nie kryje, że zamierza zrobić na polskim napastniku, za którego zapłacił Cracovii 4 mln euro, wielki interes i śmiało ogłasza, iż jest gotów rozmawiać tylko z tymi, których stać na wydatek co najmniej 40 mln euro.