Szarpanina o Kyliana Mbappe

Kylian Mbappe został wybrany na najlepszego piłkarza francuskiej Ligue 1 minionego sezonu. Po odebraniu nagrody piłkarz otwarcie jednak zasugerował, że jest gotowy na opuszczenie paryskiego klubu. I wywołał burzę.

Mbappe poprowadził PSG do kolejnego mistrzostwa Francji, zostając królem strzelców ligi. W 28 meczach Ligue 1 zdobył 32 bramki i był bez wątpienia najlepszym graczem nie tylko paryskiego zespołu, ale też całej francuskiej ekstraklasy. Ledwie 20-letni piłkarz jest pierwszym Francuzem od 30 lat, który przekroczył w sezonie magiczna barierę 30 bramek. Podczas uroczystej gali młody gwiazdor pozwolił sobie na wypowiedź, która wywołała ogromne poruszenie nad Sekwaną. „To bardzo ważny moment w mojej karierze. Osiągnąłem tutaj wielkie rzeczy, ale być może jest to moment, żebym wziął na siebie większą odpowiedzialność. Może w PSG, co zrobiłbym z przyjemnością, a może gdzieś indziej, w nowym projekcie” – powiedział Mbappe. Zapytany, co miał na myśli mówiąc o „nowym projekcie”, powiedział: „Przy takich okazjach jak ta dzisiejsza ma się możliwość przesłania wiadomości. Myślę, że ja swoją wysłałem”.

Aluzje piłkarza wywołały we Francji poruszenie, bo Mbappe od dwóch lat podejrzewany jest o cichy flirt z Realem Madryt. Latem 2017 roku ówczesny klub piłkarza AS Monaco uzgodnił już warunki całej operacji z Królewskimi. Do walki o zawodnika włączyło się jednak PSG, które zaoferowało mu wyższe zarobki, lecz z Hiszpanii wciąż docierają wieści, że „Królewscy” nadal nie rezygnują ze sprowadzenia Mbappe. Ostatnio, odkąd do klubu wrócił Zinedine Zidane, ich aktywność mocno wzrosła. Paryski klub natychmiast zdementował plotki ogłaszając, że Mbappe, którego pozyskano z AS Monaco za 180 mln euro, na pewno zostanie w PSG na kolejny rok.

 

Trzynaście drużyn z awansem do Ligi Mistrzów UEFA

Ligowe rozgrywki w Europie powoli dobiegają końca i jest w nich coraz mniej niewiadomych. Ale daleko jeszcze do skompletowania całej grupy zespołów, które dzięki zajęciu czołowych pozycji w rodzimych rozgrywkach uzyskują od razu awans do fazy grupowej Ligi Mistrzów. UEFA przeznaczyła dla nich aż 24 miejsca.

W nowej edycji tych najbardziej prestiżowych rozgrywek klubowych zachowany zostanie format rozgrywek znany nam z obecnego sezonu. Miejsca dla federacji zostaną rozdzielane na podstawie współczynnika ligowego UEFA z sezonu 2017/18. W edycji 2019/2020 Ligi Mistrzów będzie mogło wystartować 81 zespołów z 54 federacji piłkarskich należących do UEFA (poza Liechtensteinem, gdzie nie były przeprowadzane krajowe rozgrywki ligowe. Drużyny piłkarskie z tego kraju należą do szwajcarskiego systemu ligowego).

Wiadomo, że dwa miejsca w fazie grupowej Ligi Mistrzów otrzymają obrońca trofeum oraz zwycięzca obecnej edycji Ligi Europy. Z kwalifikacji awans uzyska tylko sześć zespołów – cztery w tzw. ścieżce mistrzowskiej i dwa w niemistrzowskiej. Pozostał 24 miejsca UEFA przeznacza dla drużyn wyłonionych w rozgrywkach krajowych. Cztery najsilniejsze ligi, czyli hiszpańska, angielska, włoska i niemiecka, będą mieć po czterech przedstawicieli. Liga francuska i rosyjska mają po dwa zespoły, a ligi portugalska, ukraińska, belgijska oraz turecka po jednym. W przypadku gdyby tegoroczni zwycięzcy finałów Ligi Mistrzów i Ligi Europy zajęły w rodzimych rozgrywkach miejsca gwarantujące im miejsce w fazie grupowej, ich miejsce w gronie 26 ekip zwolnionych z udziału w kwalifikacjach zajmą mistrz Austrii Red Bull Salzburg (za triumfatora Champions League) oraz trzecia drużyna ligi francuskiej (za triumfatora Ligi Europy).

Do tej pory udział w fazie grupowej zapewniło sobie 13 zespołów, a w zasadzie 14, bo Tottenham Hotspur na kolejkę przed końcem sezonu Premier League ma trzy punkty przewagi nad Arsenalem i zdecydowanie lepszą różnicę bramek (osiem), więc tylko jakiś kataklizm pozbawi „Koguty” miejsca w elicie 26 drużyn. Poza tym Tottenham wciąż pozostaje w grze w obecnej edycji Ligi Mistrzów, bo w środę gra w Amsterdamie rewanż z Ajaksem i mimo porażki u siebie w pierwszym meczu 0:1, wciąż ma przecież szanse na awans do finału, a w nim na zwycięstwo.

Pewne gry w nowej edycji Champions League są już natomiast te oto zespoły: FC Barcelona, Atletico Madryt, Real Madryt, FC Liverpool, Manchester City, Chelsea Londyn, Juventus Turyn Wojciech Szczęsny), SSC Napoli (Arkadiusz Milik, Piotr Zieliński), Bayern Monachium (Robert Lewandowski), Borussia Dortmund (Łukasz Piszczek), RB Lipsk, Paris Saint-Germain oraz Zenit Petersburg.

Premiowane awansem do Ligi Mistrzów miejsca zajmują aktualnie: w Hiszpanii Getafe, we Włoszech Inter Mediolan i Atalanta Bergamo, w Niemczech Eintracht Frankfurt, we Francji OSC Lille OSC, w Rosji Lokomotiw Moskwa (Grzegorz Krychowiak, Maciej Rybus)), w Portugalii Benfica Lizbona, na Ukrainie Szachtar Donieck, w Belgii KRC Genk (Jakub Piotrowski) oraz w Turcji Galatasaray Stambuł.

W 28. sezonie Ligi Mistrzów UEFA mistrz Polski rozpocznie zmagania od I rundy eliminacyjnej i by wystąpić w fazie grupowej, będzie musiał pokonać aż czterech przeciwników. Ale za kilka lat, jeśli UEFA ugnie się przed żądaniami najsilniejszych klubów, straci nawet taką szansę na wejście do elity, bo jej rozgrywki mają zostać gruntownie zmienione. Na razie będzie jednak wszystko po staremu, czyli zwycięzca rozgrywek zakwalifikuje się do fazy grupowej Ligi Mistrzów w następnym sezonie oraz rozegra mecz o Superpuchar Europy ze zwycięzcą Ligi Europy UEFA, a także wystąpi jako przedstawiciel UEFA w Klubowych Mistrzostwach Świata. Mecz finałowy zostanie rozegrany 30 maja 2020 roku na Ataturk Olimpiyat w Stambule.

 

Waśnie w ekipie Realu

Gareth Bale znów na czołówkach gazet. Walijski skrzydłowy ma pretensje do kolegów z Realu Madryt. Dał temu wyraz odmawiając wspólnego celebrowania strzelonego przez siebie gola.

Rozegrany w minioną niedzielę wyjazdowy mecz z Levante (2:1) Gareth Bale zaczął na ławce rezerwowych, podczas gdy w podstawowym składzie „Królewskich” na boisku znalazł się 18-letni Vinicius Junior, którego trener Santiago Solari ostatnio foruje kosztem wycenianego na ponad 100 mln euro Walijczyka. W 74. minucie przy wyniku 1:1 szkoleniowiec Realu Madryt dokonał zmiany, wpuszczając Bale’a na miejsce strzelca gola Karima Benzemy. Francuz zdobył bramkę z rzutu karnego, a los okazał się tak samo łaskawy dla jego zmiennika, bo cztery minuty po wejściu Walijczyka na plac gry sędzia podyktował drugą w tym meczu „jedenastkę” dla przyjezdnych. Skutecznie wyegzekwował ją właśnie Bale, ale gdy koledzy rzucili się do niego z gratulacjami, odepchnął ich ostentacyjnie i z ponurą miną pobiegł na środek boiska.

W hiszpańskich mediach pojawiły się sugestie, że nieładne zachowanie Bale’a to reakcja na publiczne wypowiedzi o nim kolegów z drużyny. Pierwszy dopiekł mu Thibaut Courtois. „On izoluje się od drużyny, co dla klubu stanowi olbrzymi problem. Kiedyś zorganizowaliśmy w Realu wspólną kolację w restauracji. Mieliśmy spotkać się o 21:45. Bale odmówił przyjścia tłumacząc, że chodzi spać o 23” – wyjawił belgijski bramkarz „Królewskich”. Po nim oliwy do ognia dolał jeszcze brazylijski obrońca Marcelo. „Porozumiewamy się z nim za pomocą gestów. Mówię do niego tylko hi, hello, good wine” – zakpił z Walijczyka Brazylijczyk, nawiązując do faktu, że przez sześć lat gry w Realu nie nauczył się hiszpańskiego.

 

Wyrok dla gwiazdora

Cristiano Ronaldo został we wtorek skazany przez sąd w Madrycie na 23 miesiące więzienia w zawieszeniu oraz grzywnę w wysokości 18,8 mln euro. To kara za unikanie podatków.

W trakcie trwającej 50 minut rozprawy były gracz Realu Madryt Ronaldo przyznał się do winy. Potwierdził też, iż przystał na porozumienie z hiszpańskim fiskusem. Dzięki temu Portugalczyk, występujący obecnie w Juventusie Turyn, nie został ukarany dotkliwiej. W sytuacji gdyby nie doszło do porozumienia mógłby zostać skazany na 28 mln euro oraz 3,5 roku więzienia bez zawieszenia. A tak uniknie kary, bo w Hiszpanii wyroki do dwóch lat pozbawienia wolności, w przypadku osób po raz pierwszy popełniających przestępstwa bez użycia przemocy, nie są egzekwowane.

Głównym zarzutem pod adresem Cristiano Ronaldo było unikanie płacenia przez niego podatków podczas pobytu na terytorium Hiszpanii, kiedy w latach 2009-2018 reprezentował barwy Realu Madryt. Fiskus zarzucił Portugalczykowi ukrycie 5,7 mln euro należnych hiszpańskiemu fiskusowi. Wtorkowy proces był jedynie formalnością, bo piłkarz już wcześniej uznał swoją winę i zobowiązał się do zapłacenia nałożonej grzywny w wysokości 18,8 mln euro.

Dochodzenie przeciwko Cristiano Ronaldo toczyło się od 2017 roku. Portugalczykowi zarzucano popełnienie czterech przestępstw przeciwko hiszpańskim organom podatkowym w okresie między pomiędzy 2010 a 2014 rokiem. Madrycki sąd przed rozprawą odmówił prośbie piłkarza o specjalne traktowanie. Jego przewodniczący Juan Pablo Gonzalez ujawnił, że portugalski gwiazdor chciał uniknąć kontaktu z dziennikarzami i tłumem gapiów i domagał się wejścia na salę sądową z dala od kamer.

 

 

To był przełomowy rok w karierze Piątka

Fot. Krzysztof Piątek rok temu był jeszcze mało znanym zawodnikiem Cracovii

 

 

Krzysztof Piątek zaczynał 2018 rok jako napastnik walczącej o utrzymanie w Lotto Ekstraklasie Cracovii, a kończył jako wicelider klasyfikacji strzelców Serie A, którym interesują się takie potęgi, jak Real Madryt, SSC Napoli czy Juventus Turyn.

 

Piątka można uznać za największego wygranego w polskim futbolu w ostatnich 12 miesiącach. A przecież wszyscy wiemy, że nie był to dobry rok dla naszych piłkarzy. Reprezentacja najpierw kompletnie zawaliła mundial w Rosji, a później jeszcze na dokładkę przegrała rywalizację z Włochami i Portugalią w Lidze Narodów i została zdegradowana z Dywizji A. Robert Lewandowski znów nie wygrał Ligi Mistrzów, Kamil Grosicki musiał grać w drugoligowym Hull City, Arkadiusz Milik i Piotr Zieliński przeżywali wzloty i upadki w SSC Napoli, Jakub Błaszczykowski stracił miejsce w VfL Wolfsburg, a Kamil Glik wraz z AS Monaco wyleciał z hukiem z europejskiej czołówki.

Natomiast Krzysztof Piątek w tym trudnym 2018 roku wciąż piął się w górę i nieoczekiwanie zdobył w nim aż 32 bramki. To osiągnięcie niebywałe, bo na początku roku jeszcze jako zawodnik Cracovii nie potrafił strzelić gola w trzech meczach z rzędu. Kibice „Pasów” zaczynali się już nawet domagać, żeby trener Michał Probierz posadzi go na ławce. Szkoleniowiec miał jednak w tej kwestii odmienne zdanie i dobrze na tym wyszedł, bo Piątek pod koniec lutego trafił wreszcie w spotkaniu z Wisła Płock i do końca sezonu strzelił jeszcze 11 goli, walnie przyczyniając sie do utrzymania Cracovii w Lotto Ekstraklasie.

Latem 23-letni napastnik został sprzedany do występującej w Serie A Genoi do grudnia z 13 bramkami na koncie zapracował na tytuł wicelidera klasyfikacji strzelców. Piątka wyprzedza tylko o jedno trafienie jego piłkarski idol Cristiano Ronaldo. Hiszpański dziennik „Marca” umieścił go wśród 11 najlepszych debiutantów jacy pojawili sie w klubach pięciu najsilniejszych lig europejskich.

Nic dziwnego, że imponującym skutecznością napastnikiem zaczęły interesować się piłkarskie potęgi. Występy Piątka regularnie obserwowali wysłannicy Chelsea Londyn, Realu Madryt, FC Barcelona, Juventusu Turyn, SSC Napoli. Prezes Genui nie kryje, że zamierza zrobić na polskim napastniku, za którego zapłacił Cracovii 4 mln euro, wielki interes i śmiało ogłasza, iż jest gotów rozmawiać tylko z tymi, których stać na wydatek co najmniej 40 mln euro.

 

Plebiscyty: Najlepsi według AIPS

Fot. Amerykańska gimnastyczka Simone Biles w 2018 wywalczyła w mistrzostwach świata cztery złote medale

 

 

Międzynarodowe Stowarzyszenie Prasy Sportowej (AIPS) ogłosiło wyniki swojego plebiscytu. Za najlepszych sportowców w 2018 roku dziennikarze sportowi z całego świata uznali amerykańską gimnastyczkę Simone Biles i chorwackiego piłkarza Lukę Modricia. Tytuł najlepszej drużyny przyznano piłkarskiej reprezentacji Francji.

 

Założone podczas igrzysk VIII Olimpiady w Paryżu w 1924 roku Międzynarodowe Stowarzyszenie Prasy Sportowej zrzesza dzisiaj narodowe kluby dziennikarzy sportowych ze 160 krajów. W tegorocznym plebiscycie pod egidą AIPS wzięli udział dziennikarze prasy, radia, telewizji, mediów elektronicznych i fotoreporterzy z 87 krajów. Przedstawiciele mediów zwykle nagradzają sportowców powszechnie w danym roku wyróżnianych w innych tego typu zabawach. Potwierdza to lista najlepszych w XXI wieku. Kobiety: 2000 – pływaczka Inge de Bruijn (Holandia); 2001 – gimnastyczka Swietłana Chorkina (Rosja); 2002, 2003, 2006 i 2007 – tenisistka Justine Henin-Hardenne (Belgia); 2004 – lekkoatletka Kelly Holmes (W. Brytania); 2005, 2008 i 2013 – lekkoatletka Jelena Isinbajewa (Rosja); 2009 i 2010 – lekkoatletka Blanka Vlasic (Chorwacja), 2011 – pływaczka Federica Pellegrini (Włochy); 2012 – lekkoatletka Jessica Ennis (W. Brytania); 2014 – biathlonistka Daria Domraczewa (Białoruś),; 2015 – lekkoatletka Dafne Schippers (Holandia), 2016 i 2017 – pływaczka Katinka Hosszu (Węgry). Mężczyźni: 2000 – pływak Pieter van Hoogenband (Holandia); 2001, 2002 i 2003 – kierowca Formuły 1 Michael Schumacher (Niemcy); 2005 do 2007 oraz 2009 i 2017 – tenisista Roger Federer (Szwajcaria); 2008 – tenisista Rafael Nadal (Hiszpania); 2010 – kierowca Formuły 1 Sebastian Vettel (Niemcy); 2011, 2012 i 2015 – tenisista Novak Djoković (Serbia); 2013 – lekkoatleta Mo Farah (W. Brytania); 2014 – piłkarz nożny Manuel Neuer (Niemcy), 2016 – piłkarz Cristiano Ronaldo (Portugalia).

W 2018 roku w plebiscycie AIPS za najlepszą sportsmenkę uznano amerykańską gimnastyczkę sportową Simone Biles, czterokrotną złotą medalistkę mistrzostw świata. Biles pokonała m.in. czeską narciarkę alpejską Ester Ledecką, rumuńską tenisistkę Simonę Halep i norweską piłkarkę nożną Adę Hegerberg. Za najlepszego sportowca uznano chorwackiego piłkarza Lukę Modricia, który w minionym roku wygrał z Realem Madryt Ligę Mistrzów i Klubowe Mistrzostwa Świata, a z reprezentacją Chorwacji na mundialu w Rosji wywalczył wicemistrzostwo świata. Chorwat pokonał m.in. tenisistów Novaka Djokovicia i Rogera Federera, francuskiego piłkarza Kyliana Mbeppe, brytyjskiego kierowcę Formuły 1 Lewisa Hamiltona oraz naszego multimedalistę w skokach narciarskich Kamila Stocha. Z polskich akcentów plebiscytu, oprócz Stocha, odnotować trzeba czwarte miejsce naszej mistrzowskiej reprezentacji siatkarzy. Elektorzy AIPS wyżej ocenili dokonania piłkarskiej reprezentacji Francji, która wygrała mundial w Rosji, a także wicemistrzowski tytuł Chorwacji i trzecie z rzędu zwycięstwo w Lidze Mistrzów Realu Madryt. Co ciekawe, za najlepiej zorganizowaną imprezę sportową roku ludzie mediów uznali piłkarskie mistrzostwa świata w Rosji.

 

Docenili talent z Lecha

UEFA ogłosiła listę 50 piłkarzy do lat 21, których kariery warto śledzić w 2019 roku. Wśród wytypowanych graczy znalazł się tylko jeden Polak, 20-letni prawy obrońca Lecha Poznań Rober Gumny.

 

Skład tej grupy uzdolnionych zawodników wytypował co prawda ekipa portalu UEFA.com, a zatem nie trenerzy czy skauci wyspecjalizowani w ocenie piłkarskich talentów, ale ponieważ firmuje to Unia Europejskich Związków Piłkarskich (UEFA), to z pewnością wśród umieszczonych na liście 50 graczy z Europy są tacy, którzy w przyszłości mogą zrobić wielkie kariery. Robert Gumny znalazł się w niezłym towarzystwie, bo wraz z nim w zestawieniu znaleźli się tacy uznani już gracze, jak Jadon Sancho z Borussii Dortmund, Vinicius Junior z Realu Madryt, Luka Jović z Eintrachtu Frankfurt czy Callum Hudson-Odoi z Chelsea Londyn. Gumny ma już na koncie 57 meczów w polskiej ekstraklasie. Rok temu chciała go pozyskać Borussia M’gladbach za 8 mln euro.

 

Xabi Alonso pod sąd

Hiszpański urząd skarbowy oskarża ikonę hiszpańskiego futbolu Xabiego Alonso o oszustwo podatkowe związane z przychodami z tytułu sprzedaży wizerunku. Piłkarz nie przyznaje się do winy. Grozi mu osiem lat więzienia.

 

Xabi Alonso, były zawodnik m.in. Realu Sociedad, Liverpoolu, Realu Madryt i Bayernu Monachium, ma 22 stycznia stanąć przed sądem w Madrycie. Hiszpański fiskus domaga się dla niego kary ośmiu lat pozbawienia wolności za niepłacenie podatków od przychodów ze sprzedaży praw do wizerunku w latach 2010-2012. Śledztwo w jego sprawie wszczęto w 2015 roku,a w styczniu ubiegłego roku urzędnicy skarbówki oddali sprawę 114-krotnego reprezentanta Hiszpanii do sądu. 37-letni Alonso nie przyznaje się do winy, ale jeśli przegra, grozi mu nawet osiem lat więzienia. Gdyby zgodził się na ugodę, dostałby wyrok poniżej dwóch lata więzienia i wyrok w zawieszeniu. Tak zrobili m.in. Leo Messi, Cristiano Ronaldo, Luka Modrić, Marcelo i Radamel Falcao.

 

Mistrz wydawania

Fot. Jose Mourinho niezmiennie uważa, że to on jest najlepszym trenerem piłkarskim na świecie

 

 

Zwolniony w miniony wtorek z posady trenera Manchesteru United Jose Mourinho pracował w tym klubie od wiosny 2016 roku. W tym czasie wydał na transfery piłkarzy blisko pół miliarda funtów, ale mimo to nie odniósł znaczących sukcesów.

 

Wielka trenerska kariera Mourinho zaczęła się w 2002 roku w FC Porto. Już w pierwszym sezonie zdobył z tym zespołem mistrzostwo Portugalii, Puchar Portugalii oraz Puchar UEFA. W kolejnym sezonie obronił krajowe mistrzostwo i wygrał najważniejsze futbolowe rozgrywki w Europie, czyli Ligę Mistrzów. Po tych sukcesach pracę w Chelsea Londyn zaproponował mu właściciel klubu Roman Abramowicz. Rosyjski miliarder dokonał trafnego wyboru, bo portugalski szkoleniowiec zapewnił mu dwa tytuły mistrza Anglii (2005, 2006), ale nie wygrał dla niego wymarzonej Ligi Mistrzów. Magia Mourinho przygasła i po serii słabszych wyników został zwolniony. W sezonie 2008/2009 przejął zespół Interu Mediolan, z którym już w pierwszym roku zdobył mistrzostwo Włoch, a w następnym sięgnął po potrójną koronę, czyli wygrał krajową ligę, krajowy puchar oraz Ligę Mistrzów. Został trzecim trenerem w historii futbolu, który dwukrotnie wygrał Ligę Mistrzów z dwoma różnymi zespołami. W maju 2010 roku Mourinho podpisał kontrakt z Realem Madryt, który uczynił go najlepiej zarabiającym trenerem na świecie. Ale zaraz potem przestał odnosić sukcesy.

Mimo to po zwolnieniu z Realu wrócił do Chelsea, ale znowu nie wygrał Ligi Mistrzów 17 grudnia 2015 roku został zwolniony. Pół roku później dostał pracę w Manchesterze United, najbogatszym piłkarskim klubie na świecie. Pewnie dlatego postawił nowemu pracodawcy ogromne wymagania finansowe. Sam zarabiał krocie, ale też lekką ręką wydawał setki milionów funtów na kolejnych piłkarzy. Na Old Trafford trafili tacy gracze, jak choćby Paul Pogba, za którego Manchester United zapłacił rekordową wówczas kwotę 105 mln euro. 25-letni Francuz w ekipie „Czerwonych Diabłów” nie rozwinął jednak swojego talentu. Z zawodnika, który zachwycał kreatywnością, stał się obiektem drwin. Po mundialu w Rosji Pogba, który w reprezentacji Francji odbudował markę, wszedł z Mourinho na wojenną ścieżkę. Portugalczyk, lubiący nazywać siebie „The Special One”, nie znosił takiej niesubordynacji i zaczął francuskiego piłkarza ostentacyjnie gnębić.

Po dymisji Mourinho media przypomniały, że Portugalczyk ściągnął na Old Trafford Romelu Lukaku za 85 mln euro, Erica Bailly (38 mln euro), Nemanję Maticia (45), Victora Lindeloefa (35), Alexisa Sancheza (34), Freda (59), Diogo Dlaota (22). I z nimi w tym sezonie tracił do lidera Premier League 19 pkt. Ale nie za to „The Special One” poleciał na bruk, tylko za skargi w mediach, że latem władze klubu nie dały mu dość pieniędzy na kolejne transfery.

 

Pustki na Santiago Bernabeu

Real Madryt w tym sezonie rozczarowuje. Słabe wyniki Królewskich mają wpływ na frekwencję podczas meczów na Santiago Bernabeu. Na stadionie pojawia się znacznie mniej kibiców niż w poprzednich latach.

 

Piłkarze Realu Madryt nie dają w tym sezonie kibicom wielu powodów do radości. W miniony weekend zespół prowadzony obecnie przez trenera Santiago Solariego, w kiepskim stylu pokonał u siebie Rayo Vallecano 1:0. Z trybun stadionu Santiago Bernabeu zwycięstwo „Królewskich” oglądało zaledwie 55 229 widzów. To trzeci z rzędu mecz Realu na swoim boisku z tak niską frekwencją. Mecz Pucharu Króla z Melillą obejrzało 55 243 osób, a spotkanie z CSKA Moskwa w Lidze Mistrzów tylko 51 636. Z dwunastu meczów, które w tym sezonie rozegrano na Santiago Bernabeu, tylko na siedmiu było ponad 60 tysięcy widzów. Jedynie w derbowym spotkaniu z Atletico trybuny zapełniły się w 97 procentach, gdy na potyczkę lokalnych rywali przybyło 78 642 kibiców.

W hiszpańskich mediach pojawia się sporo komentarzy, w których autorzy usiłują wyjaśnić przyczyny tej sytuacji. Według jednych głównym powodem drastycznego spadku frekwencji jest po prostu słaba gra drużyny, dla innych dość spora podwyżka cen karnetów. Ale są i tacy, którzy ten spadek zainteresowania fanów tłumaczą odejściem z zespołu Cristiano Ronaldo. Portugalski piłkarz przez blisko dziesięć sezonów dostarczał widzom piłkarskich emocji i prowadził zespół do sukcesów. Prezes Realu Florentino Perez nie zadbał o to, żeby na miejsce uwielbianego przez fanów CR7 sprowadzić piłkarza choćby tylko zbliżonej klasy. Walijczyk Gareth Bale i Francuz Karim Benzema nie potrafią utrzymać wysokiej formy przez dłuższy czas, a poza tym są już w klubie wiele lat i kibicom „Królewskich” ich gra już się najwyraźniej opatrzyła.