Mercosur: Fur Deutschland, reszta zapłaci

17 sty 2026

Fur Deutschland. Dla Niemiec, ich przemysłu motoryzacyjnego i eksportowych gigantów ta umowa jest spełnieniem marzeń. Dla europejskiego rolnictwa – tykającą bombą. Dla Polski – kolejnym dowodem, że w Brukseli „wspólny interes” bywa rozumiany bardzo selektywnie. Porozumienie handlowe UE–Mercosur ma dzisiaj zostać podpisane w Paragwaju mimo sprzeciwu części państw członkowskich oraz masowych protestów rolników w wielu krajach Unii. Zyski są skoncentrowane, ryzyka – rozlane po całej Europie.

Unia Europejska i kraje Mercosur – Argentyna, Brazylia, Urugwaj i Paragwaj – przygotowują się do podpisania traktatu tworzącego jeden z największych obszarów wolnego handlu na świecie. Po ponad 25 latach negocjacji porozumienie ma zostać sfinalizowane, a pod dokumentem podpis złoży przewodnicząca Komisji Europejskiej Ursula von der Leyen, mimo otwartego sprzeciwu i gwałtownych protestów europejskiego świata rolniczego.

Wczoraj, w przeddzień planowanego podpisania porozumienia, Ursula von der Leyen udała się do Rio de Janeiro, gdzie wraz z przewodniczącym Rady Europejskiej spotkała się z prezydentem Brazylii Luizem Inácio Lulą da Silvą. Brazylijski przywódca odegrał kluczową rolę w doprowadzeniu negocjacji do finału, jednak nie będzie obecny podczas ceremonii podpisania porozumienia, która odbędzie się dziś w Asunción. W wydarzeniu wezmą udział prezydenci Paragwaju i Urugwaju.

Dla Brazylii, największej gospodarki Ameryki Łacińskiej, porozumienie ma znaczenie geopolityczne. Jak wskazują eksperci, traktat ma pokazać istnienie „trzeciej drogi” pomiędzy Stanami Zjednoczonymi a Chinami, a powrót Donalda Trumpa do Białego Domu dostarczył jego zwolennikom dodatkowego argumentu. Z kolei dla Unii Europejskiej umowa jest przedstawiana jako narzędzie wzmacniania autonomii strategicznej i pozycji na arenie międzynarodowej.

Tyle narracja oficjalna. Rzeczywisty bilans korzyści i strat wygląda jednak znacznie mniej „europejsko”. Likwidacja znacznej części ceł wprost faworyzuje eksport samochodów, części motoryzacyjnych, maszyn i chemii – czyli dokładnie tych sektorów, w których najsilniejsze są Niemcy. To niemiecki przemysł samochodowy i maszynowy, od lat szukający nowych rynków zbytu, ma stać się głównym beneficjentem umowy. Dla Berlina Mercosur oznacza otwarcie ogromnego rynku na towary wysokoprzetworzone, bez poważnych kosztów społecznych ponoszonych u siebie. Fur Deutschland – to hasło, choć satyryczne, oddaje sedno tej kalkulacji.

W przeciwnym kierunku porozumienie ułatwia napływ do Europy wołowiny, drobiu, cukru, ryżu, miodu i soi z Ameryki Południowej. Owszem, przewidziano limity bezcłowe, ale to właśnie te produkty uderzają w najbardziej wrażliwe sektory europejskiego rolnictwa. Krytycy ostrzegają, że tańsza żywność z Brazylii czy Argentyny nie zawsze spełnia unijne normy środowiskowe i sanitarne, a mechanizmy kontroli są niewystarczające.

Nic dziwnego, że w ostatnich tygodniach tysiące rolników protestowały we Francji, Polsce, Irlandii i Belgii. Traktory ustawiły się także pod Parlamentem Europejskim w Brukseli. Rolnicy boją się nie tylko konkurencji cenowej, lecz także planów Komisji dotyczących reformy Wspólnej Polityki Rolnej i ograniczania subsydiów. W ich oczach Mercosur staje się symbolem polityki, w której koszty transformacji i „otwierania rynków” ponoszą najsłabsi, a zyski inkasują najsilniejsi.

W Polsce sprzeciw wobec porozumienia ma charakter ponadpartyjny. Przeciwko umowie w obecnym kształcie wypowiadają się wszystkie liczące się siły sejmowe – od prawicy, przez centrum, po lewicę – wskazując na zagrożenia dla krajowego rolnictwa, nierówność standardów produkcji oraz asymetrię korzyści pomiędzy państwami członkowskimi UE. W tej sprawie różnice ideowe schodzą na dalszy plan, a wspólnym mianownikiem staje się obrona interesów polskiej wsi i bezpieczeństwa żywnościowego.

– Obawiamy się, że (państwa Mercosur) nie będą one szanowały dobrostanu zwierząt ani spełniały norm dotyczących zużycia pestycydów, a kontrole importowanych produktów na granicach mogą okazać się niewystarczające do utrzymania wysokich standardów jakości – mówił wiceminister rolnictwa Jacek Czerniak. Jak podkreślał, umowa stanowi zagrożenie dla europejskiego i polskiego rolnictwa, szczególnie w przypadku wołowiny, drobiu i cukru, w których Polska jest znaczącym producentem. Zdaniem wiceministra z Nowej Lewicy produkty z państw Mercosur będą konkurować przede wszystkim niską ceną, a nie jakością, co bezpośrednio zagraża polskim producentom i bezpieczeństwu żywnościowemu.

Sprzeciw wobec umowy deklaruje dziś także Prawo i Sprawiedliwość, choć w trakcie sejmowej debaty przypominano, że to właśnie rządy PiS przez osiem lat uczestniczyły w negocjacjach porozumienia – zarówno za czasów premier Beaty Szydło, jak i premiera Mateusza Morawieckiego, przy wsparciu unijnego komisarza ds. rolnictwa. Krytycy tej postawy zwracają uwagę, że dzisiejsze oburzenie partii opozycyjnej stoi w sprzeczności z jej wcześniejszą polityką wobec Mercosur.

Po podpisaniu porozumienie trafi jeszcze do ratyfikacji w Parlamencie Europejskim. Nie zmienia to jednak zasadniczego faktu: Mercosur jest umową, która dzieli Unię. Jednym daje realne miliardy w eksporcie, innym – realne ryzyko utraty dochodów i miejsc pracy. A w tej układance zwycięzcy są wyjątkowo łatwi do wskazania.

Najnowsze

Nie ufamy sądom

Nie ufamy sądom

Dlaczego ludzie boją się sądów? Bo człowiek, którego nie stać na adwokata, jest na z góry przegranej pozycji. W...

Sprawdź również

Zakochany Ziemkiewicz

Zakochany Ziemkiewicz

Rafał Ziemkiewicz pokochał Chiny. Naprawdę ! Ten Rafał Aleksander Ziemkiewicz polski publicysta, komentator polityczny i ekonomiczny, powiązany ze środowiskami polskiej prawicy. A także pisarz fantastyczno- naukowy, zdeklarowany antykomunista, współzałożyciel...

Chiny stawiają granicę zwolnieniom przez AI

Chiny stawiają granicę zwolnieniom przez AI

Chiński sąd postawił granicę automatyzacji. Korporacja może wdrażać AI, ale nie może używać jej jako alibi dla zwolnienia człowieka. To nie algorytm wręcza wypowiedzenie. Robi to pracodawca. To ważny sygnał globalnie, także dla Polski. Rewolucja już wchodzi na rynek...

Nie ufamy sądom

Nie ufamy sądom

Dlaczego ludzie boją się sądów? Bo człowiek, którego nie stać na adwokata, jest na z góry przegranej pozycji. W dodatku sądy niechętnie przyznają pełnomocnika z urzędu, twierdząc bardzo często niesłusznie, że sprawa jest prosta. Zaczyna się od tego, że język, którym...

Pochód to moje środowisko naturalne

Pochód to moje środowisko naturalne

Urodziłem się w świętym mieście Częstochowie. Tam, kiedy tylko śniegi z Alej zeszły, roiło się od maszerujących. Płci wszystkich, zwykle pod księżowskimi przewodem. Wtedy nie było tygodnia bez przynajmniej jednej pielgrzymki. Szli górnicy i hutnicy, młodzież...