Unia zintegrowana

10 cze 2020

Na łamach portalu POLITICO ukazał się komentarz niemieckiego naukowca Moritza Schularicka dotyczący przyszłości Unii Europejskiej. Twierdzi on, że jeśli wart 750 mld. Euro projekt Komisji Europejskiej, która zaproponowała państwom członkowskim, by solidarnie i proporcjonalnie do strat wsparły kraje poszkodowane przez koronawirusa zadziała, to będzie coś na kształt aktu założycielskiego Stanów Zjednoczonych. Jego zdaniem podobnie zaczął się proces tworzenia narodu amerykańskiego.

Schularick sugeruje, że tak może być, gdyż po raz pierwszy lepiszczem będzie nie tylko technokratyczne podejście do ekonomicznego i finansowego problemu, który się pojawił, ale też poczucie solidarności w obliczu przeciwności losu. Kto wie, czy propozycja Komisji Europejskiej, by UE zaciągnęła w imieniu państw członkowskich i za ich poręczeniem dług na fundusz odbudowy po koronawirusie, nie okaże się przełomem w marszu wspólnoty w kierunku czegoś podobnego do narodu? W przyszłości bowiem może dojść do większego niż teraz transferu podatków i innych zasobów do UE, dzięki czemu Bruksela będzie coraz bardziej przypominać zwykły rząd centralny.
Pytania Moritza Schularicka wcale nie są abstrakcyjne. Kwestia większej integracji UE pojawia się w przestrzeni publicznej już od dawna. 750 mld. Euro w postaci zadłużenia wspólnie gwarantowanego przez kraje Unii, to jest po prostu wspólny deficyt budżetowy Unii. To zaś oznacza, że będziemy mieli do czynienia de facto z federacją państw Unii. Konsekwencje tego będą dalekosiężne. Pojawi się więc na pewno pytanie, kto będzie chciał wziąć w tym udział? Gdyby któremuś z 27 państw tworzących Unię taka federacja nie pasowała, będzie mogło ją opuścić. Pozostawanie w federacji nie będzie przecież przymusowe. Dojdzie do rozliczenia – tak jak w przypadku Wielkiej Brytanii i nastąpi rozejście się. Z tym, że potem będzie już musiało radzić sobie samo – poza wspólnym rynkiem i wszystkimi wewnętrznymi systemami Unii.
W tym kontekście trzeba sobie oczywiście odpowiedzieć na pytanie – co z nami? Czy chcemy korzystać ze wspólnej perspektywy finansowej w latach 2021 – 2027, zacieśniając jednocześnie więzi, wspierając silniejszą Unię i instytucje europejskie z większymi kompetencjami, czy też chcemy pozostać poza. To oczywiste bowiem, że propozycja Komisji Europejskiej i Parlamentu Europejskiego opiewająca łącznie na 1850 mld. euro w wieloletnich ramach finansowych, oznacza silniejszą UE i jej silniejsze instytucje. Oznacza również pełną akceptację celów strategicznych Unii: klimatycznego – New Green Dealu, oznacza praworządność państw członkowskich i beneficjentów tych środków oraz wzmocnienie solidarności wewnątrz Unii. Zatem rzeczywiście może to prowadzić w kierunku „państwa” i „narodu europejskiego”, o którym mówi Moritz Schularick.
Premier Mateusz Morawiecki w trakcie wspólnej konferencji prasowej z prezydentem Andrzejem Dudą, poświęconej kryzysowi covidovemu i unijnemu Funduszowi Odbudowy Gospodarki, nazwał propozycję 64 mld. dla Polski „bardzo dobrą” i „dodatkowym zastrzykiem optymizmu”. Wyjawił jednocześnie, czego nie wiedzieliśmy, że: „To efekt twardej polityki negocjacyjnej, żmudnych nocnych rozmów, które toczyły się w ostatnich trzech miesiącach”. Mało tego – premier dał do zrozumienia, że właściwie jemu Europejczycy zawdzięczają tę unijną szczodrość. „Wiemy – mówił – na czym polegają mechanizmy gospodarcze i dlatego zabiegałem, żeby te fundusze w Europie były jak największe”…
To całkowita zmiana! Od kilku lat słyszeliśmy przecież, że „to, co Unia daje wystarcza na chodniki”, że więcej mamy z podatku VAT niż dostajemy od Unii, że „Unia, to wyimaginowana wspólnota, z której dla nas niewiele wynika”, że Unia jest niewydolna, ociężała i zbiurokratyzowana, że nie dostaliśmy od niej na walkę z koronawirusem „ani centa”. Z ust prezydenta usłyszeliśmy nawet, że Unię można porównać do zaborców. „Bardzo często ludzie mówią nam: po co nam Polska? Unia Europejska jest najważniejsza(…)To niech sobie ci wszyscy przypomną te 123 lata zaborów. Jak Polska wtedy, pod koniec osiemnastego wieku swoją niepodległość straciła i zniknęła z mapy. Też byli tacy, którzy mówili: a może to lepiej(…)”
I nagle dwaj najbardziej reprezentatywni sceptycy i krytycy Unii wyrażają zadowolenie, że bierzemy udział w wielkim planie jej odbudowy i przebudowy po covidzie! Nie mogą przecież nie zdawać sobie sprawy, z tego, co już całkiem wyraźnie rysuje się na unijnym horyzoncie, a o czym wprost napisał Moritz Schularick. No, chyba, że to ich nagłe zauroczenie Unią jest udawane? Chyba, że chodzi tylko o pieniądze? Jeśli tak, to przestrzegam – możemy nie być w Unii i nie mieć pieniędzy.

Najnowsze

Euro słabnie, dolar rośnie w siłę.

Euro słabnie, dolar rośnie w siłę.

Wobec spadającego kursu euro i rosnącego zadłużenia, Europa staje przed zagrożeniem gospodarczym, podczas gdy polski złoty pozostaje stosunkowo stabilny. Słabość euro wobec dolara jest wynikiem wyższych stóp procentowych w USA oraz problemów wewnętrznych Europy, takich jak wysokie ceny energii i powolny rozwój gospodarczy. Polska musi równocześnie dbać o stabilność waluty i kontrolować inflację, co obciąża gospodarstwa domowe. Debata o przyjęciu euro w Polsce otwiera pytania o przyszłość polityki monetarnej i jej wpływ na życie obywateli. Inwestycje w usługi publiczne i bezpieczeństwo energetyczne są kluczowe.

Wzrost cen w sklepach: co przyniesie przyszłość?

Wzrost cen w sklepach: co przyniesie przyszłość?

Ceny codziennych zakupów w Polsce zaczynają ponownie rosnąć, co zaniepokoiło ekspertów. We wrześniu wzrost wyniósł średnio 1,9% w porównaniu z rokiem ubiegłym, co jest większym skokiem niż w sierpniu. Niemniej jednak, eksperci są zgodni, że to nie oznacza trwałej zmiany trendu, lecz raczej zatrzymanie dezinflacji. Wzrosty cen żywności i napojów bezalkoholowych wyniosły 1,1%. Wysokie ceny energii i paliw, spowodowane globalnymi zakłóceniami, mają znaczący wpływ na wzrost inflacji. Prognozy wskazują na dalszy wzrost cen żywności w przyszłym roku, sięgający 4% rocznie.

Karol Nawrocki i kontrowersyjny sojusz z Braunem.

Karol Nawrocki i kontrowersyjny sojusz z Braunem.

Karol Nawrocki, dążąc do zjednoczenia prawicy, rozważa sojusz z Konfederacją Korony Polskiej Grzegorza Brauna, znanego z antysemityzmu i negowania Holokaustu. Plan obejmuje tworzenie jednej listy wyborczej, co wzbudza kontrowersje dotyczące moralności współpracy z tak skrajnymi partnerami. Pytania nasuwają się same: czy negowanie historycznych zbrodni jest granicą politycznej kooperacji? Nawrocki musi zmierzyć się z odpowiedzialnością za potencjalne zatarcie granic między prawdą a politycznymi interesami. Polska historia domaga się szacunku, a polityczne kompromisy nie powinny omijać fundamentalnych wartości, jakimi są prawda i pamięć o ofiarach.

Sprawdź również

Chińskie Stowarzyszenie Przemysłu Motoryzacyjnego: Konsensus w konsultacjach między Chinami a UE nt. pojazdów hybrydowych i elektrycznych pomaga ustabilizować oczekiwania branży

Chińskie Stowarzyszenie Przemysłu Motoryzacyjnego: Konsensus w konsultacjach między Chinami a UE nt. pojazdów hybrydowych i elektrycznych pomaga ustabilizować oczekiwania branży

Chińskie Stowarzyszenie Przemysłu Motoryzacyjnego wydało 14 października oświadczenie, w którym stwierdziło, że Chiny i UE osiągnęły porozumienie w sprawie handlu samochodami hybrydowymi i elektrycznymi. Ma to pomóc w stabilizacji oczekiwań przemysłu obu stron oraz w...

Chiny i Francja przeprowadziły 28. dialog strategiczny

Chiny i Francja przeprowadziły 28. dialog strategiczny

Najwyższy rangą przedstawiciel chińskiej dyplomacji Wang Yi przeprowadził w sobotę w Datong w prowincji Shanxi 28. dialog strategiczny Chiny–Francja z doradcą dyplomatycznym prezydenta Francji Emmanuelem Bonne’em. Wang Yi, członek Biura Politycznego Komitetu...