Wimbledon 2019: Linette i Hurkacz grają dalej

W grze pojedynczej w tegorocznej edycji Wimbledonu wystartowało czterech reprezentantów Polski. Do drugiej rundy awansowali Hubert Hurkacz i Magda Linette, natomiast z turniejem pożegnali się Iga Świątek i Kamil Majchrzak.

Hurkacz w pierwszej rundzie turnieju na trawiastych kortach Wimbledonu pokonał rozstawionego z numerem 32 Serba Duszana Lajovicia 6:3, 4:6, 6:4, 6:4. Mecz trwał dwie godziny 34 minuty. W kolejnym meczu 22-letni wrocławianin zmierzy się 32-letnim Argentyńczykiem Leonardo Mayerem. Hurkacz po raz szósty staruje w turnieju głównym Wielkiego Szlema. Jego dotychczasowy bilans to dwa mecze wygrane i pięć przegranych. W ubiegłorocznym Wimbledonie musiał przebijać się przez eliminacje, zaś w I rundzie został wyeliminowany przez Australijczyka Bernarda Tomica.

W tegorocznej edycji miejsce w głównej drabince miał zapewnione dzięki wysokiemu rankingowi, ale w losowaniu trafił na mocnego przeciwnika i chociaż tuż przed wimbledońską imprezą błysnął formą w turnieju ATP 250 w Eastbourne, gdzie doszedł do ćwierćfinału (przegrał w nim z późniejszym zwycięzcą Amerykaninem Taylorem Fritzem), to jednak faworytem był wyżej notowany na światowej liście (ATP 23) i bardziej doświadczony 29-letni Lajović. Serb w Wimbledonie wcześniej dwukrotnie przebrnął przez I rundę i tym razem tak był pewny awansu, że porażkę z Polakiem skwitował wybuchem wściekłości. Kolejny rywal naszego tenisisty, Leonardo Mayer, wywalczył awans pokonując w trzech setach Łotysza Ernestsa Gulbisa. Dla Argentyńczyka był to pierwszy wygrany mecz na wimbledońskich kortach od 2015 roku. W potyczce z Hurkaczem nie będzie jednak faworytem, ale zwycięzca w trzeciej rundzie trafi na lidera rankingu ATP Novaka Djokovicia.

W poniedziałkowej serii gier swoje marzenia o sukcesie w Wimbledonie pogrzebali natomiast 23-letni Kamil Majchrzak i 18-letnia Iga Świątek. Piotrkowianin, który do głównej drabinki awansował w kwalifikacjach, za przeciwnika wylosował hiszpańskiego weterana kortów 35-letniego Fernando Verdasco i chociaż stawiał mu twardy opór, to jednak przegrał z nim w trzech setach 4:6, 4:6, 4:6. Nasz tenisista był trochę zawiedziony porażką, ale on przynajmniej nie musiał się jej wstydzić.

Gorzej pod tym względem wypadła okrzyczana naszą największą tenisową nadzieją Świątek. Warszawianka jako mistrzyni Wimbledonu juniorek z ubiegłego roku dostała od organizatorów tzw. dziką kartę. Klasyfikowana obecnie na 64. miejscu w rankingu WTA Polska w pierwszej rundzie trafiła na niżej notowaną Szwajcarkę Viktoriję Golubic (WTA 81), ale na korcie nie miała wiele do powiedzenia w starciu ze starszą o osiem lat rywalką. Przegrała 2:6, 6:7(3-), popełniając w meczu aż 50 niewymuszonych błędów. Świątek ma teraz wakacje, a po nich rozpocznie przygotowania do rywalizacji na kortach twardych na drugiej półkuli. Zagra w Waszyngtonie, Toronto i Cincinnati oraz rzecz jasna w wielkoszlemowym US Open, ale jej postawa daje coraz mniej przesłanek do stawiania tezy, że stać ją na znaczące sukcesy, choćby na miarę obecnej na wimbledońskich kortach w roli gościa i widza Agnieszki Radwańskiej (jej mąż Dawid Celt jest tam sparingpartnerem Karoliny Woźniackiej).

We wtorek jako ostatnia z naszych reprezentantów przystąpiła do rywalizacji Magda Linette. Klasyfikowana obecnie na 75. miejscu rankingu poznanianka nigdy wcześniej nie wygrała meczu w Wimbledonie (bilans 0-4 w turnieju głównym, 0-3 w kwalifikacjach). W końcu jednak przełamała fatalna passę i wygrała w I rundzie z debiutującą w londyńskiej imprezie Rosjankę Annę Kalinską (WTA 144) 6:0, 7:6(9). Teraz Linette może się pochwalić awansem do II rundy w każdym z czterech wielkoszlemowych turniejów. Przed nią takiego wyczynu dokonały jedynie siostry Agnieszka i Urszula Radwańskie oraz Magdalena Grzybowska. Kolejną rywalką poznanianki będzie w czwartek Rumunka Sorana Cirstea lub Amerykanka Amanda Anisimova.

 

Harce na trawnikach Wimbledonu

W poniedziałek 1 lipca rozpocznie się 143. turniej na trawiastych kortach Wimbledonu. Rozgrywana od 1877 roku na obiektach All England Lawn Tennis and Croquet Club impreza to najstarszy i najbardziej prestiżowy turniej tenisowy na świecie, zaliczany wraz z Australian Open, French Open i US Open do tzw. Wielkiego Szlema.

Wśród mężczyzn rekordzistą w liczbie triumfów na wimbledońskiej trawie jest Szwajcar Roger Federer, który wygrywał tu osiem razy (2003-2007, 2009, 2012, 2017). Wśród kobiet najwięcej razy (dziewięciokrotnie) triumfowała Amerykanka czeskiego pochodzenia Martina Navratilova (1978-1979, 1982-1987, 1990). W tegorocznym Wimbledonie tytułów bronić będą Angelique Kerber oraz Novak Djokovic.

Tradycja ponad wszystko

Wimbledon jest w tej chwili jedynym turniejem wielkoszlemowym, rozgrywanym na trawie. W przeszłości taką nawierzchnię miały też korty trzech pozostałych imprez wielkoszlemowych – French Open do 1928, US Open do 1975, a Australian Open do 1988 roku. Dwie główne areny Wimbledonu, kort centralny (widownia na 14 tys. osób) i kort nr 1 (11 000 miejsc) są używane tylko podczas turnieju. Na pozostałych 17 kortach rozgrywa się również inne imprezy organizowane przez All England Lawn Tennis and Croquet Club.

Organizatorzy londyńskiego turnieju są mocno przywiązani do tradycji – choćby w kwestii koloru ubiorów. Nadal wymagają, aby gracze byli ubrani od stóp do głów na biało. Niedziela w środku imprezy zazwyczaj jest dniem wolnym, a odstępstwa od tej zasady zdarzają tylko w sytuacji, gdy opady deszczu doprowadzą do nadmiernych zaległości w terminarzu gier. Dla tysięcy fanów śledzących na żywo zmagania miłą dla podniebienia tradycją są podawane tu truskawki ze śmietaną – przez dwa tygodnie uczestnicy Wimbledonu zjadają prawie 30 ton tych owoców i doprawianych siedmioma tysiącami litrów śmietany.
Jak do tej pory żaden polski tenisista czy tenisistka nie wygrał singla na wimbledońskich trawnikach. Najbliżej triumfu były panie – w 1937 legendarna Jadwiga Jędrzejowska uległa w finale Brytyjce Dorothy Round 2:6, 6:2, 5:7, a w 2012 roku Agnieszka Radwańska przegrała z Amerykanką Sereną Williams 1:6, 7:5, 2:6. Co ciekawe, w rywalizacji juniorskiej możemy pochwalić się czterema zwycięstwami naszych zawodniczek – w 1995 roku sztuki tej dokonała Aleksandra Olsza, w 2005 roku Agnieszka Radwańska, dwa lata później jej młodsza siostra Urszula, a przed rokiem Iga Świątek. W grze podwójnej seniorów sukces odniósł natomiast Łukasz Kubot, który w duecie z Brazylijczykiem Marcelo Melo wygrał tu debla w 2017 roku.

Polski kwartet w singlu
W tegorocznej edycji Wimbledonu w grze pojedynczej mężczyzn nasz tenis reprezentować będą Hubert Hurkacz i Kamil Majchrzak, a w grze pojedynczej pań Iga Świątek i Magda Linette. Rywalem notowanego w rankingu ATP na 52. miejscu Hurkacza w 1. rundzie będzie Serb Dusan Lajović (ATP 32). 22-letni wrocławianin grał z nim dotąd tylko raz i wyszedł zwycięsko z tego pojedynku. W przypadku wygranej Hurkacz w 2. rundzie zagra z Łotyszem Ernestsem Gulbisem lub Argentyńczykiem Leonardo Mayerem, a gdyby przebrnął do trzeciej rundy, trafi tam zapewne na lidera obrońcę tytułu Novaka Djokovicia. Z serbskim mistrzem nasz zawodnik miał okazję zmierzyć się w 1. rundzie French Open i odpadł po porażce w trzech setach.

Drugi z naszych reprezentantów, 23-letni Kamil Majchrzak, aktualnie sklasyfikowany w rankingu na 111. pozycji, do głównej drabinki wimbledońskich zmagań musiał przebijać się przez trzystopniowe kwalifikacje. Dla piotrkowianina będzie to drugi występ w Wielkim Szlemie. W styczniowym Australian Open skreczował w piątym secie meczu pierwszej rundy z Japończykiem Keiem Nishikorim. Jego rywal, zajmujący obecnie 36. miejsce w rankingu ATP i starszy o 13 lat Hiszpan Fernando Verdasco na londyńskiej trawie najdalej zaszedł w 2013 roku, gdy dotarł do ćwierćfinału. W trzech ostatnich edycjach Hiszpan przegrywał jednak już w 1. rundzie, co daje Majchrzakowi jakąś nadzieję. Jeśli wygra, to jego kolejnym rywalem będzie albo Brytyjczyk Kyle Edmund, albo kolejny Hiszpan Jaume Munar.

Szczęście Magdy i Igi

Los był bardziej łaskawy dla naszych tenisistek. Zajmująca 75. miejsce w rankingu WTA Linette trafia na sklasyfikowaną na 144. miejscu rankingu WTA Rosjankę Annę Kalinską, która do głównej drabinki dostała się z kwalifikacji. W turnieju Wielkiego Szlema Rosjanka zagra po raz czwarty, ale jeszcze nigdy nie wygrała meczu. Linette zmierzy się z Kalinską po raz pierwszy. Jeśli ją pokona, to w następnej rundzie trafi na rozstawioną z numerem 25 18-letnią Amerykankę Amandę Anisimovą lub Rumunkę Soranę Cirsteę.

Z kolei Iga Świątek, która otrzymała od organizatorów tzw. dziką kartę, w rankingu WTA plasuje się na 63. pozycji, natomiast jej pierwsza rywalka w tegorocznym Wimbledonie, 26-letnia Szwajcarka Viktorija Golubić, sklasyfikowana jest na 81. pozycji. Obie panie nie miały jeszcze okazji zmierzyć się w bezpośredniej walce. Golubic nie ma żadnych osiągnięć na trawie, Świątek w razie awansu do 2. rundy trafi jednak na wiceliderkę rankingu Japonkę Naomi Osakę lub Julię Putincewą z Kazachtanu.

 

Radwańska dla UNICEF z kolarzami CCC

Grupa kolarska CCC Team została globalnym partnerem UNICEF. To pierwsza polska firma, która wspiera tę znaną organizację humanitarną. Na prezentacji programu pomocowego obecna była ambasadorka UNICEF Agnieszka Radwańska.

Pomysł na to, by kolarze pomogli biednym dzieciom na świecie, pozbawionym możliwości nauki, często sierotom, pokrzywdzonym przez wojnę jest bardzo prosty. Każdy z 24 zawodników grupy CCC Team będzie wykręcał kilometry podczas treningu i oficjalnych wyścigów, które zarejestruje specjalny system. Każdy przejechany przez nich kilometr to jeden dolar. A jeden dolar to dwa podręczniki szkolne, 2 zeszyty, 34 ołówki, 6 dni nauki dziecka w krajach rozwijających się. Tylko podczas Tour de France, w którym wystartuje grupa CCC, ośmiu kolarzy przejedzie łącznie 27 680 km i taka też kwota zasili konto UNICEF. „Każdy z naszych kolarzy przejeżdża rocznie 30-35 tys. km, a jest ich w grupie 24. Łatwo policzyć, że wsparcie będzie liczone w setkach tysięcy dolarów. A chcemy, żeby w tym w projekcie wzięli udział jeszcze kibice, więc może tysiące przekształcą się w miliony” – stwierdził dyrektor sportowy CCC Team Piotr Wadecki. „To wcale nie było łatwe, by nawiązać współpracę z tak szanowaną organizacją. Byliśmy dokładnie sprawdzani – gdzie produkujemy i co produkujemy. Zawodnicy muszą wiedzieć, jak się zachowywać. Mają świecić przykładem” – dodał prezes CCC Dariusz Miłek.

Koncern obuwniczy CCC prowadzi już sprzedaż w 23 krajach i stał się marką globalną, a mariaż z UNICEF gwarantuje mu jeszcze większą rozpoznawalność i prestiż. Podobne korzyści płyną dla projektu sportowego. CCC Team w tym sezonie zadebiutowało w World Tour, zrzeszającym najlepsze grupy kolarskie świata.

Przy prezentacji programu obecna była Agnieszka Radwańska, od niedawna ambasadorka UNICEF. „Gratuluję inicjatywy i cieszę się, że jestem jej częścią. Sama chciałabym teraz wsiąść na rower i zrobić swoje kilometry, żeby pomóc. To wspaniałe, że przez sport możemy pomagać dzieciom na całym świecie” – powiedziała była już tenisowa gwiazda.

 

Radwańska z kortu na parkiet

Agnieszka Radwańska potwierdziła, że wystąpi w nowej edycji „Tańca z Gwiazdami”. Na razie nie podano, kto będzie partnerem byłej tenisistki, która w ubiegłym roku zakończyła karierę.

W ostatnich tygodniach pojawiały się pogłoski, że najbardziej utytułowana polska tenisistka dostała zaproszenie do udział w „Tańcu z Gwiazdami”. W poniedziałkowy wieczór potwierdziła tę informację. „Potrzebowałam trochę czasu, żeby podjąć decyzję. Kocham tańczyć, a miałam mało okazji, żeby to robić. Dla mnie to świetna forma aktywności ruchowej po zakończeniu kariery. Teraz będzie to jak dobry trening, dojdzie do tego trochę adrenaliny, więc pomyślałam, że jeśli mam spróbować sił w tańcu, to właśnie teraz” – zdradziła Agnieszka Radwańska na antenie „Polsat News”.

Była tenisistka nie ma obaw, jak wielogodzinne ćwiczenia taneczne wytrzymają jej stopy. „Z moim zdrowiem jest coraz lepiej, treningów tanecznych nie można porównać z tymi, które miałam na korcie czy siłowni. To zupełnie coś innego niż to, co musiałam robić, żeby być gotowa do gry w turniejach WTA. Sądzę, że to będzie jakieś 30 procent tego, co robiłam dotychczas” – stwierdziła Radwańska.

Nasza tenisowa gwiazda zapewniła, że dobrze zna zasady tanecznego show. „Oglądałam ten program zawsze, gdy przebywałam w tym czasie w Polsce. Uważam, że taniec jest absolutnie dla każdego i dobrze się kojarzy. To jedyny program, w którym dopuszczałam w myślach swój udział. Inne nie wchodziły w grę. Jeżeli do czegoś się zobowiązuje, to angażuję się w to na sto procent. Gdyby zaszła taka potrzeba, jestem gotowa trenować do późnych godzin nocnych” – zapewnia sportsmenka. I podkreśla, że w jej udziale w programie nie chodzi o sławę czy pieniądze. „Na to akurat nie mogę narzekać” – przekonuje Radwańska.

 

Rywalki grają, a Radwańska w domu

Fot. Agnieszka Radwańska po raz pierwszy od lat zaczęła 2019 rok z dala od tenisowych kortów

 

 

Kończą się tenisowe wakacje i światowa czołówka wraca do rywalizacji. Dla polskich kibiców będzie to pierwszy sezon od 13 lat bez udziału Agnieszki Radwańskiej i pierwszy od dekady bez Polki w ścisłej czołówce światowej listy tenisistek.

 

Podczas gdy niedawne rywalki Agnieszki Radwańskiej walczą o rankingowe punkty, ona delektuje się zaciszem domowego ogniska. Najbardziej utytułowana polska tenisistka w historii zrezygnowała nawet z sylwestrowej zabawy w jakimś egzotycznym miejscu i zamiast hucznej imprezy nowy rok przywitała w domu przy lampce szampana, co udokumentowała zdjęciem zamieszczonym na swoim profilu w mediach społecznościowych. „Pierwszy sylwester w domu od kilkunastu lat” – napisała w komentarzu była wiceliderka rankingu WTA.

W listopadzie 2018 roku Radwańska zakończyła oficjalnie karierę i w najnowszych notowaniu rankingu WTA jej nazwiska nie ma już na liście. Na razie jeszcze nie zdecydowała, czym będzie się zajmować po rozstaniu, ale na brak ofert nie narzeka – do współpracy zaprasza ja minister sportu, redakcja sportowa TVP, Polski Związek Tenisowy.

Po rezygnacji Radwańskiej kibice tenisa w Polsce zdążyli się już oswoić z faktem, że nasi najlepsi obecnie gracze, Magda Linette wśród pań i Hubert Hurkacz wśród panów, zajmują miejsca pod koniec pierwszej setki rankingów WTA i ATP. I na razie lepiej raczej nie będzie. Największa nadzieja polskiego tenisa, 17-letnia Iga Świątek, w nowozelandzkim Auckland na starcie dorosłej kariery zaliczyła falstart, nie przebijając się w trzystopniowych kwalifikacjach do turnieju pod szyldem WTA.

Warszawianka zaczęła je z impetem pokonując w pierwszej rundzie Nowozelandkę Elys Venturę 6:2, 6:2. Więcej trudu kosztowało ją wyeliminowanie kolejnej rywalki, Amerykanki Claire Liu, ale po ponad dwugodzinnej walce wygrała 3:6, 7:5, 6:2. Ostatnią przeszkodą na drodze do głównej drabinki turniejowej była 25-letnia Słowaczka Jana Cepelova. Świątek miała prawo liczyć na sukces, bo w sierpniu ubiegłego roku łatwo pokonała tę tenisistkę w imprezie ranki ITF w Budapeszcie 6:1, 6:1. Tym razem bardziej doświadczona rywalka była w zdecydowanie lepszej formie i po blisko dwóch godzinach pokonała naszą ubiegłoroczną juniorską mistrzynię Wimbledonu 6:2, 4:6, 6:4. Tak więc młoda Polka musi poczekać na debiutancki występ w turnieju WTA do następnej imprezy. Być może zacznie od razu od wielkoszlemowego Australian Open, co jest możliwe o ile 17-latka przebrnie przez kwalifikacje, które odbędą się w dniach 8-11 stycznia.

Rok 2019 Świątek zaczęła od spadku w rankingu WTA ze 179. na 186. miejsce, co jest wynikiem reformy przeprowadzonej przez światową federację tenisową. Jej ofiarami padło dziewięć polskich tenisistek, które zostały wykreślone z listy (m.in. Paula Kania). Ich tegoroczne wyniki będą uwzględnione w odrębnej klasyfikacji prowadzonej przez ITF.

 

Zagrają w Australian Open

Magda Linette i Hubert Hurkacz mają pewne miejsce w głównej drabince wielkoszlemowego Australian Open 2019. W eliminacjach do tego turnieju wystąpią natomiast Magdalena Fręch oraz Iga Świątek.

 

Podstawą do stworzenia listy uczestniczek singla kobiet było notowanie rankingu WTA z 3 grudnia 2018 roku. Jako ostatnia dostała się notowana na 102. pozycji Amerykanka Coco Vandeweghe. Z kolei z „zamrożonego” rankingu zdecydowały się skorzystać Szwajcarka Timea Bacsinszky, Niemka Laura Siegemund i Amerykanka Bethanie Mattek-Sands. Bezpośrednio do głównej drabinki Australian Open 2019 dostało się po 104 tenisistki i tenisistów. Warto zauważyć, że powiększona z 12 do 16 została liczba zawodniczek, które awansują z eliminacji. W wyniku tej zmiany pewnego miejsca w turnieju nie ma Lucie Safarova, dla której ma to być ostatni występ w karierze. Czeszka jest w tej chwili czwartą oczekującą do wejścia do głównej drabinki. Z zawodniczek aktualnie sklasyfikowanych w Top 100 rankingu chęci startu w Australian Open 2019 nie potwierdziła jedynie Agnieszka Radwańska (WTA 74), ale jak wiadomo nasza tenisistka w listopadzie ogłosiła zakończenie kariery.

Jeśli chodzi o panów, to z Polaków pewny debiutu w Australian Open jest Hubert Hurkacz. Z kolei Kamil Majchrzak po raz drugi z rzędu powalczy w kwalifikacjach. Jako ostatni do głównej drabinki dostał się notowany na 101. miejscu Włoch Thomas Fabbiano. Z „zamrożonego rankingu” chcą skorzystać Brytyjczyk Andy Murray, Serb Janko Tipsarević i Belg Steve Darcis. Podobnie jak w przypadku kobiet, z eliminacji dostanie się 16 tenisistów, a ośmiu otrzyma dzikie karty. Formalnie podstawą do ogłoszenia listy zgłoszeń do turnieju mężczyzn był ranking ATP z 3 grudnia 2018 roku.

 

Agnieszka Radwańska rezygnuje: Zdrowie jest ważniejsze

Ogłoszona w środę przez Agnieszkę Radwańską decyzja o zakończeniu kariery to ogromny cios dla polskiego tenisa, który stracił rozpoznawalną na całym świecie zawodniczkę. Trudno przewidzieć kiedy doczekamy się tenisistki lub tenisisty podobnej klasy.

 

Radwańska zrezygnowała z wyczynowej gry w tenisa w wieku 29 lat, czyli za wcześnie jak na realia tego sportu. Przypomnijmy, że Venus Williams ma 38 lat, a jej siostra Serena jest od niej tylko o rok młodsza. Reprezentująca Niemcy Angelique Kerber jest od Radwańskiej o rok starsza, Rosjanka Maria Szarapowa o dwa. W najnowszym notowaniu rankingu WTA krakowianka została sklasyfikowana na 75. pozycji. Wśród 74 zawodniczek plasujących się na liście przed nią znajdują się m.in. 34-letnia Australijka Samantha Stosur, 33-letnia Estonka Kaia Kanepi, 32-letnia Belgijka Kristen Flipkens, 31-letnie Niemki Julia Goerges, Andrea Petković i Tatiana Maria, 30-letnia Hiszpanka Carla Suarez Navarro i rówieśniczki Radwańskiej – Słowaczka Dominika Cibulkova, Białorusinka Wiktoria Azarenka i Ukrainka Łesia Curenko.

Wiadomo jednak, że to nie wiek był przyczyną zakończenia kariery przez Polkę, tylko nie dające się już trwale rozwiązać kłopoty zdrowotne, które uniemożliwiały jej uzyskanie odpowiedniej formy fizycznej. Taki zresztą powód sama Radwańska podała w komunikacie opublikowanym na jej profilu na Facebooku.

 

Organizm odmówił posłuszeństwa

„Kochani. Pragnę podzielić się z Wami jedną z moich najważniejszych życiowych decyzji. W dniu dzisiejszym, po 13 latach zawodowego grania, kończę swoją przygodę z zawodowym tenisem. Nie jest mi z tym łatwo. W głowie jeszcze tyle wspomnień, emocji zwycięstw tych dwudziestu zdobytych turniejów i tych blisko sześciuset wygranych meczów. Niestety nie mogłam już trenować jak dawniej, a organizm i tak coraz częściej odmawiał posłuszeństwa. W trosce o swoje zdrowie, z pełną świadomością obciążenia, jakie niesie rywalizacja na tak wysokim poziomie, nie jestem już w stanie zmobilizować swojego organizmu do jeszcze większej eksploatacji. Odkładam rakietę i żegnam się z tourem, ale nie z tenisem. Tenis jest i zawsze będzie pełnił w moim życiu wyjątkową rolę. Czas na nowe wyzwania, nowe pomysły, mam nadzieję równie ekscytujące jak te na korcie. Ufam, że na przestrzeni tych wszystkich lat godnie reprezentowałam nasz kraj na całym świecie oraz dostarczałam Wam wszystkim wielu emocji, wrażeń i radości. Wasze wsparcie, miłe słowa oraz wiara w moje zwycięstwa były ze mną na każdym meczu i za to serdecznie i z głębi serca Wam dziękuję. Dziękuję za każdą nieprzespaną noc spędzoną przed telewizorem oraz za wszystkie tytuły Fan Favorite – to dla mnie zaszczyt i najlepsza nagroda za ciężką pracę. Dziękuję wszystkim, którzy byli ze mną na dobre i na złe, rodzicom, siostrze, mojemu najlepszemu teamowi: Dawidowi, Tomkowi, Krzyśkowi, Jasonowi, moim sponsorom i partnerom – zawsze będę wdzięczna za wszystko, co dla mnie zrobiliście. Aga”.

Tak oto zakończyła się trwająca trzynaście lat sportowa obecność Agnieszki Radwańskiej w świecie profesjonalnego tenisa. Przed nią żadnej innej polskiej zawodniczce nie udało się nawet zbliżyć do Top 10 rankingu WTA, a ona w wieku 19 lat wdarła się do niego w 2008 roku, ledwie trzy lata po rozpoczęciu profesjonalnej kariery. I utrzymywała się w najlepszej dziesiątce rankingu WTA nieprzerwanie aż do 2017 roku, czyli przez dziesięć lat. Pod tym względem nie ma sobie równych, bo nawet Serenie Williams zdarzało się z różnych powodów wypadać z czołówki.

 

Koniec wspaniałej ery

Trochę szkoda, że Radwańska nie zdołała chociaż na krótki czas zostać numerem 1 rankingu WTA. Była tego bardzo bliska w 2012 i 2016 roku, gdy kończyła sezon jako druga zawodniczka w klasyfikacji, wystarczy jednak przypomnieć na jakich miejscach lokowała się w trakcie całej kariery. W 2004 roku kończyła sezon na 715. pozycji, w 2005 była już 311., w 2006 roku awansował na 53. pozycję, w 2007 roku na 25., a 2008 rok kończyła jako 9. zawodniczka na świecie. W następnych latach kończyła sezony następująco: 2009 – na 9. miejscu, 2010 – na 8., 2011 – na 8., 2012 – na 2, 2013 – na 4., 2014 – na 3., 2015 – na 5., 2016 – na 2., 2017 – na 3., 2018 – na 75.

Innym niespełnionym marzeniem Radwańskiej pozostanie triumf w Wielkim Szlemie. Najbliżej osiągnięcia tego celu była w 2012 roku dochodząc do finału Wimbledonu, ale jej rywalką była wtedy Serena Williams. Na osłodę pozostaje jej triumf w turnieju mistrzyń. Wygrała WTA Finals w w Singapurze w 2015 roku. W sumie ma na koncie 20 wygranych turniejów w cyklu WTA, zwycięstwo na spółkę z Jerzym Janowiczem w Pucharze Hopmana, uznawanym za nieformalne mistrzostwa świata w grze mieszanej oraz 27 683 803 dolary zarobione oficjalnie na korcie, co daje jej pod względem zarobków szóste miejsce w klasyfikacji wszech czasów tenisistek. Nie z tego powodu jej rezygnacja odbiła się takim szerokim echem na całym świecie. Radwańska swoją finezyjną grą podbiła serca kibiców tenisa i to ona ma na koncie najwięcej trofeów przyznawanych w plebiscytach przez fanów – za zagranie roku czy w kategorii „ulubiona zawodniczka”.

Co dalej? Tego chyba nie wie jeszcze nawet sama Radwańska. Najpierw pewnie będzie chciała nacieszyć się normalnym życiem, a to trochę jej zajmie.

 

Hurkacz idzie w górę w rankingu ATP

W najnowszych notowaniach rankingu WTA i ATP nadal najwyżej z reprezentantów Polski sklasyfikowana jest Agnieszka Radwańska, ale Hubert Hurkacz jest od niej gorszy już tylko o 10 miejsc.

 

Hurkacz awansował o pięć pozycji i zajmuje obecnie 88. lokatę w rankingu ATP, najwyższą w dotychczasowej karierze. W czołowej setce światowej listy 21-letni tenisista jest jedynym Polakiem, ale wyżej od niego w Top 100 są sklasyfikowane dwie nasze zawodniczki – Agnieszka Radwańska po kolejnym spadku zajmuje obecnie 78. pozycję, a Magda Linette jest na 83. miejscu. Czwartą lokatę wśród naszych reprezentantów zajmuje Magdalena Fręch, plasująca się na 138. miejscu, a piątą 17-letnia Iga Świątek, klasyfikowana obecnie na 176. pozycji. Szósty w tym zestawieniu,a zarazem ostatni z biało-czerwonych w Top 200, jest Kamil Majchrzak (ATP 192).

Wypada odnotować, że kolejną lokatę wśród panów, 395. zajmuje Jerzy Janowicz, ale ponieważ z powodu kontuzji nie bierze udziału w turniejach, w październiku wypadnie całkowicie z rankingu ATP i niewykluczone, że zakończy w ogóle karierę. Podobnie niepewna jest przyszłość Agnieszki Radwańskiej, a zatem możliwe jest, że w przyszłym roku nasi reprezentanci będą rywalizować na marginesie wielkiego tenisa. Hurkacz w nowym sezonie stawia sobie za cel osiągnięcie miejsca w okolicach 50. lokaty, a tenisowi eksperci prognozują, że tak wysoko może zajść także Iga Świątek.

Tymczasem do światowej czołówce na koniec roku zawitała rewelacyjna 20-letnia Japonka Naomi Osaka, która w najnowszym notowaniu uplasowała się na czwartej pozycji. Przed nią są już tylko Simona Halep, Karolina Woźniacka i Andżelika Kerber. U panów prowadzi Rafael Nadal, przed Novakiem Djokoviciem i Rogerem Federerem.

 

Radwańska została hotelarką

Agnieszka Radwańska w najnowszym notowaniu rankingu WTA spadła z 65. na 74. miejsce. Na korcie jej się nie wiedzie, za to w biznesie wręcz odwrotnie. Właśnie niedawno otworzyła w Krakowie luksusowy hotel.

 

To już drugi tenisowy sezon z rzędu, w którym 29-letnia Agnieszka Radwańska nie liczy się w rywalizacji o udział w kończącym zmagania najlepszych tenisistek turnieju mistrzyń w Singapurze. W tym rankingu krakowianka zajmuje obecnie 69. lokatę i rozpoczynający się wkrótce turniej będzie mogła obejrzeć za pośrednictwem telewizora. Na pewno zagra w nim liderka światowej listy 27-letnia Rumunka Simona Halep, z którą Radwańska w tym roku wygrała, zagrają także dwie przyjaciółki naszej najlepszej tenisistki – reprezentująca Danię 28-letnia Karolina Woźniacka i reprezentująca Niemcy 30-letnia Andżelika Kerber. Oprócz nich miejsce w najlepszej ósemce sezonu mają w tej chwili 28-letnia Czeszka Petra Kvitova, 24-letnia Ukrainka Jelina Switolina, 25-letnia Amerykanka Sloane Stephens i 20-letnia Japonka Naomi Osaka, a szanse na zajęcie miejsca w tym elitarnym gronie zachowują jeszcze 26-letnia Czeszka Karolina Pliskova, jej rówieśniczka Holenderka Kiki Bertens i 20-letnia Białorusinka Aryna Sabalenka.

Jak widać Radwańska nie jest jeszcze w wieku, którym można tłumaczyć słabe wyniki na korcie. W jej przypadku bardziej wiarygodnie brzmią tłumaczenia, że nie jest już w stanie zmusić swojego nękanymi różnymi urazami organizmu ani też samej siebie do ciężkiej treningowej pracy. W jednym z niedawno udzielonych wywiadów wieloletni trener krakowianki Tomasz Wiktorowski wręcz powiedział, że w tej chwili nawet on nie jest w stanie przewidzieć, czy Radwańska w nowym sezonie w ogóle pojawi się na korcie. Niewykluczone, że tenisistka zrobi sobie długą przerwę w startach, a żeby zatrzymać spadek w rankingu, po prostu skorzysta z opcji jego zamrożenia. Być może długa przerwa pozwoli jej na całkowite wyleczenie wszystkich urazów, ale zwolennicy jej niekwestionowanego tenisowego talentu powinni oswajać się już powoli z myślą, że tak lubiana przez nich „Isia” już nie odzyska utraconej pozycji w światowej czołówce.

Sama Radwańska chyba też nie daje sobie na to wielkich szans i zaczyna szukać dla siebie innych wyzwań. Dowodzi tego otwarcie przez nią niedawno w Krakowie hotelu „Aga Tenis Apartments”. Nie jest to bynajmniej przystań dla ubogich, bo doba w nim w apartamencie typu „Superior” dla dwóch osób bez wyżywienia kosztuje 665 złotych, a nie jest to najtańsza opcja w ofercie. W sumie hotel ATA ma w dziesięć apartamentów, z których każdy nawiązuje wystrojem do miast, w których Radwańska święciła największe tenisowe triumfy.

 

 

Radwańskiej już nie chce się grać

W trakcie przegranego pojedynku w Seulu z Rumunką Iriną-Camelią Begu Agnieszka Radwańska zasygnalizowała uraz stopy. Gdy wróciła do kraju było jasne, że nie wystartuje w Pekinie. A to oznacza, że w rankingu WTA zakończy 2018 rok w okolicach 80. miejsca.

 

Radwańska ma za sobą kiepski sezon. Jej najlepszym wynikiem jest półfinał osiągnięty na trawnikach w Eastbourne (ranga WTA Premier). W Wielkim Szlemie zagrała w III rundzie Australian Open i II rundzie Wimbledonu. Do tego nie wygrała żadnego meczu w US Open i z powodu kontuzji pleców odpuściła też start w Paryżu w French Open. Turnieje w Azji miały być dla niej okazją do zatrzymania tendencji spadkowej w rankingu. Niestety, w stolicy Korei Południowej Radwańska wygrała tylko z wracającą po kontuzji kolana Amerykanką Bethanie Mattek-Sands, ale już drugiej rundzie zeszła z kortu pokonana przez Begu.

W tym przerywanym przez opady deszczu spotkaniu uwidoczniły się wszystkie mankamenty naszej tenisistki, zwłaszcza jej słabe przygotowanie kondycyjne. Nic dziwnego, że próby dotrzymania kroku rywalce zakończył się nadwyrężeniem mięśni i stawów. W tej sytuacji start w znacznie mocniej obsadzonym turnieju WTA Premier Mandatory w Pekinie mijał się z celem, bo w takiej formie w jakiej jest obecnie, Radwańska w zasadzie nie ma szans z żadną zawodniczką z Top 100 światowej listy, a w stolicy Chin musiałaby rywalizować z rywalkami tylko z tego grona.

Radwańska wróciła zatem do Warszawy i ogłosiła zakończenie sezonu. Nie była jedyną z gwiazd kobiecego tenisa, bo azjatycką część sezonu odpuściły też m.in. Maria Szarapowa i Serena Williams. Teraz będzie się zastanawiać co dalej. Realnie oceniając, na powrót do ścisłej czołówki tenisistek nie ma już praktycznie szans, bo nawet gdyby zmusiła się do katorżniczego treningu, to żeby wrócić do Top 10 rankingu WTA musiałaby, jak na początku kariery, zaliczyć całą serię udanych turniejowych występów. Udanych, czyli zakończonych co najmniej dojściem do ćwierćfinału. A z jej niskim obecnie miejscem w rankingu oznacza to konieczność zaliczenia morderczej dla jej zdrowia serii występów w imprezach niższej rangi i słabiej przez to punktowanych, albo starty w kwalifikacjach do wielkich turniejów. Oczywiście jest jeszcze trzeci wariant, bo Radwańska ma w tenisowym światku mocne nazwisko i cieszy się sympatią kibiców, a to już są argumenty żeby starać się o tzw. dzikie karty tam, gdzie z racji odległego miejsca w rankingu musiałaby walczyć o miejsce w kwalifikacjach. Ten przywilej pozwolił szybko wrócić do czołówki Szarapowej, gdy wypadła z rankingu po dyskwalifikacji za doping, czy Wiktorii Azarence i Serenie Williams po urlopach macierzyńskich.

Nie wiemy jednak czy Radwańskiej chce się jeszcze na poważnie rywalizować. Jej wyniki w ostatnich dwóch latach pokazują, że preferowany przez nią techniczny tenis dzisiaj już nie gwarantuje sukcesów w starciach z coraz bardziej dominującymi w światowej czołówce zawodniczkami o potężnej posturze i atomowym uderzeniu, jak dwudziestolatki Aryna Sabalenka, Jelena Ostapenko czy Naomi Osaka.

Radwańska na razie nie zdradza swoich pomysłów na życie poza kortem. W udzielonym niedawno wywiadzie dla magazynu „InStyle” wyjawiła, że nad jej finansami, których stan szacuje się na co najmniej 30 mln dolarów, pieczę sprawuje mama, Marta Radwańska. Tenisistka przyznała, że na razie wprawdzie nie myśli o macierzyństwie, ale w przyszłości chciałaby mieć małą gromadkę. Zamierza też zbudować dom, który sama urządzi – parterowy, z dużym ogrodem i koniecznie bez schodów. Na pytanie, co zamierza robić w przyszłości, odpowiedziała krótki: „Życie pokaże. Może otworzę szkołę tenisową albo będę doglądać hotelu, który właśnie otwieram. Na pewno znajdę sobie jakieś ciekawe zajęcie”.