Zagrają w Australian Open

Magda Linette i Hubert Hurkacz mają pewne miejsce w głównej drabince wielkoszlemowego Australian Open 2019. W eliminacjach do tego turnieju wystąpią natomiast Magdalena Fręch oraz Iga Świątek.

 

Podstawą do stworzenia listy uczestniczek singla kobiet było notowanie rankingu WTA z 3 grudnia 2018 roku. Jako ostatnia dostała się notowana na 102. pozycji Amerykanka Coco Vandeweghe. Z kolei z „zamrożonego” rankingu zdecydowały się skorzystać Szwajcarka Timea Bacsinszky, Niemka Laura Siegemund i Amerykanka Bethanie Mattek-Sands. Bezpośrednio do głównej drabinki Australian Open 2019 dostało się po 104 tenisistki i tenisistów. Warto zauważyć, że powiększona z 12 do 16 została liczba zawodniczek, które awansują z eliminacji. W wyniku tej zmiany pewnego miejsca w turnieju nie ma Lucie Safarova, dla której ma to być ostatni występ w karierze. Czeszka jest w tej chwili czwartą oczekującą do wejścia do głównej drabinki. Z zawodniczek aktualnie sklasyfikowanych w Top 100 rankingu chęci startu w Australian Open 2019 nie potwierdziła jedynie Agnieszka Radwańska (WTA 74), ale jak wiadomo nasza tenisistka w listopadzie ogłosiła zakończenie kariery.

Jeśli chodzi o panów, to z Polaków pewny debiutu w Australian Open jest Hubert Hurkacz. Z kolei Kamil Majchrzak po raz drugi z rzędu powalczy w kwalifikacjach. Jako ostatni do głównej drabinki dostał się notowany na 101. miejscu Włoch Thomas Fabbiano. Z „zamrożonego rankingu” chcą skorzystać Brytyjczyk Andy Murray, Serb Janko Tipsarević i Belg Steve Darcis. Podobnie jak w przypadku kobiet, z eliminacji dostanie się 16 tenisistów, a ośmiu otrzyma dzikie karty. Formalnie podstawą do ogłoszenia listy zgłoszeń do turnieju mężczyzn był ranking ATP z 3 grudnia 2018 roku.

 

Agnieszka Radwańska rezygnuje: Zdrowie jest ważniejsze

Ogłoszona w środę przez Agnieszkę Radwańską decyzja o zakończeniu kariery to ogromny cios dla polskiego tenisa, który stracił rozpoznawalną na całym świecie zawodniczkę. Trudno przewidzieć kiedy doczekamy się tenisistki lub tenisisty podobnej klasy.

 

Radwańska zrezygnowała z wyczynowej gry w tenisa w wieku 29 lat, czyli za wcześnie jak na realia tego sportu. Przypomnijmy, że Venus Williams ma 38 lat, a jej siostra Serena jest od niej tylko o rok młodsza. Reprezentująca Niemcy Angelique Kerber jest od Radwańskiej o rok starsza, Rosjanka Maria Szarapowa o dwa. W najnowszym notowaniu rankingu WTA krakowianka została sklasyfikowana na 75. pozycji. Wśród 74 zawodniczek plasujących się na liście przed nią znajdują się m.in. 34-letnia Australijka Samantha Stosur, 33-letnia Estonka Kaia Kanepi, 32-letnia Belgijka Kristen Flipkens, 31-letnie Niemki Julia Goerges, Andrea Petković i Tatiana Maria, 30-letnia Hiszpanka Carla Suarez Navarro i rówieśniczki Radwańskiej – Słowaczka Dominika Cibulkova, Białorusinka Wiktoria Azarenka i Ukrainka Łesia Curenko.

Wiadomo jednak, że to nie wiek był przyczyną zakończenia kariery przez Polkę, tylko nie dające się już trwale rozwiązać kłopoty zdrowotne, które uniemożliwiały jej uzyskanie odpowiedniej formy fizycznej. Taki zresztą powód sama Radwańska podała w komunikacie opublikowanym na jej profilu na Facebooku.

 

Organizm odmówił posłuszeństwa

„Kochani. Pragnę podzielić się z Wami jedną z moich najważniejszych życiowych decyzji. W dniu dzisiejszym, po 13 latach zawodowego grania, kończę swoją przygodę z zawodowym tenisem. Nie jest mi z tym łatwo. W głowie jeszcze tyle wspomnień, emocji zwycięstw tych dwudziestu zdobytych turniejów i tych blisko sześciuset wygranych meczów. Niestety nie mogłam już trenować jak dawniej, a organizm i tak coraz częściej odmawiał posłuszeństwa. W trosce o swoje zdrowie, z pełną świadomością obciążenia, jakie niesie rywalizacja na tak wysokim poziomie, nie jestem już w stanie zmobilizować swojego organizmu do jeszcze większej eksploatacji. Odkładam rakietę i żegnam się z tourem, ale nie z tenisem. Tenis jest i zawsze będzie pełnił w moim życiu wyjątkową rolę. Czas na nowe wyzwania, nowe pomysły, mam nadzieję równie ekscytujące jak te na korcie. Ufam, że na przestrzeni tych wszystkich lat godnie reprezentowałam nasz kraj na całym świecie oraz dostarczałam Wam wszystkim wielu emocji, wrażeń i radości. Wasze wsparcie, miłe słowa oraz wiara w moje zwycięstwa były ze mną na każdym meczu i za to serdecznie i z głębi serca Wam dziękuję. Dziękuję za każdą nieprzespaną noc spędzoną przed telewizorem oraz za wszystkie tytuły Fan Favorite – to dla mnie zaszczyt i najlepsza nagroda za ciężką pracę. Dziękuję wszystkim, którzy byli ze mną na dobre i na złe, rodzicom, siostrze, mojemu najlepszemu teamowi: Dawidowi, Tomkowi, Krzyśkowi, Jasonowi, moim sponsorom i partnerom – zawsze będę wdzięczna za wszystko, co dla mnie zrobiliście. Aga”.

Tak oto zakończyła się trwająca trzynaście lat sportowa obecność Agnieszki Radwańskiej w świecie profesjonalnego tenisa. Przed nią żadnej innej polskiej zawodniczce nie udało się nawet zbliżyć do Top 10 rankingu WTA, a ona w wieku 19 lat wdarła się do niego w 2008 roku, ledwie trzy lata po rozpoczęciu profesjonalnej kariery. I utrzymywała się w najlepszej dziesiątce rankingu WTA nieprzerwanie aż do 2017 roku, czyli przez dziesięć lat. Pod tym względem nie ma sobie równych, bo nawet Serenie Williams zdarzało się z różnych powodów wypadać z czołówki.

 

Koniec wspaniałej ery

Trochę szkoda, że Radwańska nie zdołała chociaż na krótki czas zostać numerem 1 rankingu WTA. Była tego bardzo bliska w 2012 i 2016 roku, gdy kończyła sezon jako druga zawodniczka w klasyfikacji, wystarczy jednak przypomnieć na jakich miejscach lokowała się w trakcie całej kariery. W 2004 roku kończyła sezon na 715. pozycji, w 2005 była już 311., w 2006 roku awansował na 53. pozycję, w 2007 roku na 25., a 2008 rok kończyła jako 9. zawodniczka na świecie. W następnych latach kończyła sezony następująco: 2009 – na 9. miejscu, 2010 – na 8., 2011 – na 8., 2012 – na 2, 2013 – na 4., 2014 – na 3., 2015 – na 5., 2016 – na 2., 2017 – na 3., 2018 – na 75.

Innym niespełnionym marzeniem Radwańskiej pozostanie triumf w Wielkim Szlemie. Najbliżej osiągnięcia tego celu była w 2012 roku dochodząc do finału Wimbledonu, ale jej rywalką była wtedy Serena Williams. Na osłodę pozostaje jej triumf w turnieju mistrzyń. Wygrała WTA Finals w w Singapurze w 2015 roku. W sumie ma na koncie 20 wygranych turniejów w cyklu WTA, zwycięstwo na spółkę z Jerzym Janowiczem w Pucharze Hopmana, uznawanym za nieformalne mistrzostwa świata w grze mieszanej oraz 27 683 803 dolary zarobione oficjalnie na korcie, co daje jej pod względem zarobków szóste miejsce w klasyfikacji wszech czasów tenisistek. Nie z tego powodu jej rezygnacja odbiła się takim szerokim echem na całym świecie. Radwańska swoją finezyjną grą podbiła serca kibiców tenisa i to ona ma na koncie najwięcej trofeów przyznawanych w plebiscytach przez fanów – za zagranie roku czy w kategorii „ulubiona zawodniczka”.

Co dalej? Tego chyba nie wie jeszcze nawet sama Radwańska. Najpierw pewnie będzie chciała nacieszyć się normalnym życiem, a to trochę jej zajmie.

 

Hurkacz idzie w górę w rankingu ATP

W najnowszych notowaniach rankingu WTA i ATP nadal najwyżej z reprezentantów Polski sklasyfikowana jest Agnieszka Radwańska, ale Hubert Hurkacz jest od niej gorszy już tylko o 10 miejsc.

 

Hurkacz awansował o pięć pozycji i zajmuje obecnie 88. lokatę w rankingu ATP, najwyższą w dotychczasowej karierze. W czołowej setce światowej listy 21-letni tenisista jest jedynym Polakiem, ale wyżej od niego w Top 100 są sklasyfikowane dwie nasze zawodniczki – Agnieszka Radwańska po kolejnym spadku zajmuje obecnie 78. pozycję, a Magda Linette jest na 83. miejscu. Czwartą lokatę wśród naszych reprezentantów zajmuje Magdalena Fręch, plasująca się na 138. miejscu, a piątą 17-letnia Iga Świątek, klasyfikowana obecnie na 176. pozycji. Szósty w tym zestawieniu,a zarazem ostatni z biało-czerwonych w Top 200, jest Kamil Majchrzak (ATP 192).

Wypada odnotować, że kolejną lokatę wśród panów, 395. zajmuje Jerzy Janowicz, ale ponieważ z powodu kontuzji nie bierze udziału w turniejach, w październiku wypadnie całkowicie z rankingu ATP i niewykluczone, że zakończy w ogóle karierę. Podobnie niepewna jest przyszłość Agnieszki Radwańskiej, a zatem możliwe jest, że w przyszłym roku nasi reprezentanci będą rywalizować na marginesie wielkiego tenisa. Hurkacz w nowym sezonie stawia sobie za cel osiągnięcie miejsca w okolicach 50. lokaty, a tenisowi eksperci prognozują, że tak wysoko może zajść także Iga Świątek.

Tymczasem do światowej czołówce na koniec roku zawitała rewelacyjna 20-letnia Japonka Naomi Osaka, która w najnowszym notowaniu uplasowała się na czwartej pozycji. Przed nią są już tylko Simona Halep, Karolina Woźniacka i Andżelika Kerber. U panów prowadzi Rafael Nadal, przed Novakiem Djokoviciem i Rogerem Federerem.

 

Radwańska została hotelarką

Agnieszka Radwańska w najnowszym notowaniu rankingu WTA spadła z 65. na 74. miejsce. Na korcie jej się nie wiedzie, za to w biznesie wręcz odwrotnie. Właśnie niedawno otworzyła w Krakowie luksusowy hotel.

 

To już drugi tenisowy sezon z rzędu, w którym 29-letnia Agnieszka Radwańska nie liczy się w rywalizacji o udział w kończącym zmagania najlepszych tenisistek turnieju mistrzyń w Singapurze. W tym rankingu krakowianka zajmuje obecnie 69. lokatę i rozpoczynający się wkrótce turniej będzie mogła obejrzeć za pośrednictwem telewizora. Na pewno zagra w nim liderka światowej listy 27-letnia Rumunka Simona Halep, z którą Radwańska w tym roku wygrała, zagrają także dwie przyjaciółki naszej najlepszej tenisistki – reprezentująca Danię 28-letnia Karolina Woźniacka i reprezentująca Niemcy 30-letnia Andżelika Kerber. Oprócz nich miejsce w najlepszej ósemce sezonu mają w tej chwili 28-letnia Czeszka Petra Kvitova, 24-letnia Ukrainka Jelina Switolina, 25-letnia Amerykanka Sloane Stephens i 20-letnia Japonka Naomi Osaka, a szanse na zajęcie miejsca w tym elitarnym gronie zachowują jeszcze 26-letnia Czeszka Karolina Pliskova, jej rówieśniczka Holenderka Kiki Bertens i 20-letnia Białorusinka Aryna Sabalenka.

Jak widać Radwańska nie jest jeszcze w wieku, którym można tłumaczyć słabe wyniki na korcie. W jej przypadku bardziej wiarygodnie brzmią tłumaczenia, że nie jest już w stanie zmusić swojego nękanymi różnymi urazami organizmu ani też samej siebie do ciężkiej treningowej pracy. W jednym z niedawno udzielonych wywiadów wieloletni trener krakowianki Tomasz Wiktorowski wręcz powiedział, że w tej chwili nawet on nie jest w stanie przewidzieć, czy Radwańska w nowym sezonie w ogóle pojawi się na korcie. Niewykluczone, że tenisistka zrobi sobie długą przerwę w startach, a żeby zatrzymać spadek w rankingu, po prostu skorzysta z opcji jego zamrożenia. Być może długa przerwa pozwoli jej na całkowite wyleczenie wszystkich urazów, ale zwolennicy jej niekwestionowanego tenisowego talentu powinni oswajać się już powoli z myślą, że tak lubiana przez nich „Isia” już nie odzyska utraconej pozycji w światowej czołówce.

Sama Radwańska chyba też nie daje sobie na to wielkich szans i zaczyna szukać dla siebie innych wyzwań. Dowodzi tego otwarcie przez nią niedawno w Krakowie hotelu „Aga Tenis Apartments”. Nie jest to bynajmniej przystań dla ubogich, bo doba w nim w apartamencie typu „Superior” dla dwóch osób bez wyżywienia kosztuje 665 złotych, a nie jest to najtańsza opcja w ofercie. W sumie hotel ATA ma w dziesięć apartamentów, z których każdy nawiązuje wystrojem do miast, w których Radwańska święciła największe tenisowe triumfy.

 

 

Radwańskiej już nie chce się grać

W trakcie przegranego pojedynku w Seulu z Rumunką Iriną-Camelią Begu Agnieszka Radwańska zasygnalizowała uraz stopy. Gdy wróciła do kraju było jasne, że nie wystartuje w Pekinie. A to oznacza, że w rankingu WTA zakończy 2018 rok w okolicach 80. miejsca.

 

Radwańska ma za sobą kiepski sezon. Jej najlepszym wynikiem jest półfinał osiągnięty na trawnikach w Eastbourne (ranga WTA Premier). W Wielkim Szlemie zagrała w III rundzie Australian Open i II rundzie Wimbledonu. Do tego nie wygrała żadnego meczu w US Open i z powodu kontuzji pleców odpuściła też start w Paryżu w French Open. Turnieje w Azji miały być dla niej okazją do zatrzymania tendencji spadkowej w rankingu. Niestety, w stolicy Korei Południowej Radwańska wygrała tylko z wracającą po kontuzji kolana Amerykanką Bethanie Mattek-Sands, ale już drugiej rundzie zeszła z kortu pokonana przez Begu.

W tym przerywanym przez opady deszczu spotkaniu uwidoczniły się wszystkie mankamenty naszej tenisistki, zwłaszcza jej słabe przygotowanie kondycyjne. Nic dziwnego, że próby dotrzymania kroku rywalce zakończył się nadwyrężeniem mięśni i stawów. W tej sytuacji start w znacznie mocniej obsadzonym turnieju WTA Premier Mandatory w Pekinie mijał się z celem, bo w takiej formie w jakiej jest obecnie, Radwańska w zasadzie nie ma szans z żadną zawodniczką z Top 100 światowej listy, a w stolicy Chin musiałaby rywalizować z rywalkami tylko z tego grona.

Radwańska wróciła zatem do Warszawy i ogłosiła zakończenie sezonu. Nie była jedyną z gwiazd kobiecego tenisa, bo azjatycką część sezonu odpuściły też m.in. Maria Szarapowa i Serena Williams. Teraz będzie się zastanawiać co dalej. Realnie oceniając, na powrót do ścisłej czołówki tenisistek nie ma już praktycznie szans, bo nawet gdyby zmusiła się do katorżniczego treningu, to żeby wrócić do Top 10 rankingu WTA musiałaby, jak na początku kariery, zaliczyć całą serię udanych turniejowych występów. Udanych, czyli zakończonych co najmniej dojściem do ćwierćfinału. A z jej niskim obecnie miejscem w rankingu oznacza to konieczność zaliczenia morderczej dla jej zdrowia serii występów w imprezach niższej rangi i słabiej przez to punktowanych, albo starty w kwalifikacjach do wielkich turniejów. Oczywiście jest jeszcze trzeci wariant, bo Radwańska ma w tenisowym światku mocne nazwisko i cieszy się sympatią kibiców, a to już są argumenty żeby starać się o tzw. dzikie karty tam, gdzie z racji odległego miejsca w rankingu musiałaby walczyć o miejsce w kwalifikacjach. Ten przywilej pozwolił szybko wrócić do czołówki Szarapowej, gdy wypadła z rankingu po dyskwalifikacji za doping, czy Wiktorii Azarence i Serenie Williams po urlopach macierzyńskich.

Nie wiemy jednak czy Radwańskiej chce się jeszcze na poważnie rywalizować. Jej wyniki w ostatnich dwóch latach pokazują, że preferowany przez nią techniczny tenis dzisiaj już nie gwarantuje sukcesów w starciach z coraz bardziej dominującymi w światowej czołówce zawodniczkami o potężnej posturze i atomowym uderzeniu, jak dwudziestolatki Aryna Sabalenka, Jelena Ostapenko czy Naomi Osaka.

Radwańska na razie nie zdradza swoich pomysłów na życie poza kortem. W udzielonym niedawno wywiadzie dla magazynu „InStyle” wyjawiła, że nad jej finansami, których stan szacuje się na co najmniej 30 mln dolarów, pieczę sprawuje mama, Marta Radwańska. Tenisistka przyznała, że na razie wprawdzie nie myśli o macierzyństwie, ale w przyszłości chciałaby mieć małą gromadkę. Zamierza też zbudować dom, który sama urządzi – parterowy, z dużym ogrodem i koniecznie bez schodów. Na pytanie, co zamierza robić w przyszłości, odpowiedziała krótki: „Życie pokaże. Może otworzę szkołę tenisową albo będę doglądać hotelu, który właśnie otwieram. Na pewno znajdę sobie jakieś ciekawe zajęcie”.

 

Radwańska dogania Linette

W najnowszym notowaniu rankingu WTA z polskich tenisistek wciąż najwyżej sklasyfikowana jest Agnieszka Radwańska (WTA 59), ale od Magdy Linette (WTA 68) dzieli ją już tylko dziewięć miejsc. Trzecia jest Magda Fręch (WTA 141), a na czwarte awansowała 17-letnia Iga Świątek.

 

Świątek ma za sobą udany sezon – wygrała juniorski turniej wielkoszlemowego Wimbledonu, ale ostatnio świetnie radziła sobie w rywalizacji z seniorkami w turniejach ITF. Najpierw triumfowała w Budapeszcie, a w niedzielę okazała się najlepsza w szwajcarskim Montreux. Punkty zdobyte na Węgrzech i w Szwajcarii pozwoliły utalentowanej nastolatce dokonać wielkiego skoku w rankingu WTA – aż o 118 miejsc, na najwyższą w karierze 180. lokatę. A to już jest pozycja dająca prawo gry eliminacjach do wielkoszlemowych turniejów. Magda Linette utrzymała miejsce w poprzedniego notowania i wciąż zajmuje 68. lokatę na światowej liście. W hierarchii polskich tenisistek 26-letnia poznanianka jest druga i w najbliższym czasie nie grozi jej utrata tego miejsca, bo Magdalena Fręch przeżywa regres formy i zjechał w dół ze 126. na 141. miejsce. Linette ma natomiast spore szanse zakończyć rok w roli rakiety numer 1 w naszym kobiecym tenisie, jeśli Agnieszce Radwańskiej nie uda się obronić punktów w dwóch azjatyckich turniejach, do których się zgłosiła.

Krakowianka znalazła się w punkcie zwrotnym swojej profesjonalnej kariery. W US Open odpadła już w 1. rundzie za tę porażkę zapłaciła utratą miejsca w Top 50 i spadkiem na 59. miejsce. Radwańska w tym sezonie ma jeszcze w planach występ w Seulu i Pekinie. Jeśli nie zatrzyma tendencji spadkowej, to w przyszłym roku o prawo gry w największych turniejach będzie musiała walczyć w kwalifikacjach. Ponieważ wykluczyła taką ewentualność, w jej przypadku rysują się trzy możliwe scenariusze. Pierwszy jest ambitny i wymaga podjęcia ciężkich, wręcz katorżniczych treningów pozwalających uzyskać siłę i wytrzymałość na poziomie prezentowanych obecnie przez zawodniczki z Top 50. Drugi jest wygodny, bo zakłada jedynie utrzymanie pozycji w drugiej połówce Top 100, pozwalającej na starty w wybranych turniejach niższej rangi oraz w Wielkim Szlemie. No i wreszcie trzeci scenariusz, dla Radwańskiej zapewne najbardziej kuszący, czyli zakończenie kariery pod pretekstem kłopotów zdrowotnych, a potem poświęcenie się rodzinie, nowym pasjom oraz pomnażaniu zarobionej na korcie fortuny.

Tymczasem w Top 10 rankingu WTA, w którym przez blisko dekadę pojawiało się nazwisko Radwańskiej, po US Open doszło do sporych przetasowań. Pozycję liderki utrzymała Rumunka Simona Halep, ale dwie kolejne lokaty zajmują Polki – wiceliderką jest nasza rodaczka w duńskich barwach Karolina Woźniacka, a trzecie reprezentująca Niemcy Andżelika Kerber. Pozostałe miejsce zajmują: 4. Caroline Garcia (Francja), 5. Petra Kvitova (Czechy), 6. Jelina Switolina (Ukraina), 7. Naomi Osaka (Japonia), 8. Karolina Pliskova (Czechy), 9. Sloane Stephens (USA), 10. Jelena Ostapenko (Łotwa).

 

Hurkacz w Top 100 rankingu ATP

Hubert Hurkacz po raz pierwszy w karierze awansował do drugiej rundy US Open. Dzięki temu w kolejnym notowaniu rankingu ATP awansuje do czołowej setki.

 

Nasz tenisista w pierwszej rundzie wyeliminował Włocha Stefano Travaglia (6:2, 2:6, 7:6, 3:0 – krecz rywala). Jego przeciwnik przerwał mecz po 161 minutach gry, bo nie był w stanie kontynuować walki z powodu urazu prawej nogi, ale nawet gdyby był zdrowy i tak zapewne Hurkacz byłby górą. Obaj do głównej drabinki US Open dostali się przez kwalifikacje, żaden zatem nie był faworytem w tym spotkaniu. Polak zaserwował 13 asów, jego przeciwnik o jednego mniej, Włoch popełnił 12 podwójnych błędów serwisowych, Hurkacz tylko cztery.

Travaglia wróci do domu bogatszy o 54 tys. dolarów, bo tyle wynosi premia za występ w I rundzie, nasz tenisista za przejście do II rundy zainkasuje 93 tys. dolarów i dość punktów rankingowych, żeby w następnym notowaniu światowej listy po raz pierwszy w karierze wskoczyć do czołowej setki zestawienia, gdzieś w okolice 95. lokaty. To duży sukces tego 21-letniego gracza, aktualnie najwyżej notowanego polskiego tenisisty w rankingu ATP.

Na większy awans w turnieju większych szans nikt mu nie dawał, bo w czwartek w nocy polskiego czasu czekał go pojedynek w II rundzie z 29-letnim Marinem Ciliciem, aktualnie siódmym tenisistą w rankingu ATP, triumfatorem US Open sprzed czterech lat. Z Chorwatem Hurkacz już w tym roku w wielkoszlemowym turnieju się mierzył, we French Open. W Paryżu też spotkali się w II rundzie i chorwacki tenisista był lepszy. W Nowym Jorku był oczywiście murowanym faworytem. Ale jeszcze przed pojedynkiem z Ciliciem Hurkacz w tegorocznym US Open okazał się najlepszy z reprezentantów Polski w grze pojedynczej, bo Agnieszka Radwańska i Magda Linette odpadły już w I rundzie.

 

Smutna porażka Radwańskiej

Pierwszego dnia zmagań w US Open liderka rankingu WTA Simona Halep odpadła po porażce z Estonką Kaią Kanepi. W cieniu tej gigantycznej sensacji z turniejem niemal niepostrzeżenie pożegnały się dwie polskie tenisistki – Agnieszka Radwańska i Magda Linette.

 

W nowojorskim turnieju naszej wciąż jeszcze najlepszej tenisistce nigdy nie wiodło się rewelacyjnie, bo ani razu nie przebiła się w nim do ćwierćfinału, a jej najlepszym wynikiem była IV runda (1/8 finału). Przed 12 laty krakowianka zadebiutowała na kortach Flushing Meadows jako kwalifikantka i dotarła do II rundy. W 2007 roku w drodze do 1/8 finału wyeliminowała Rosjankę Marię Szarapową, ówczesną wiceliderkę rankingu WTA i obrończynię tytułu, czym wzbudziła taką sensację, że trafiła na okładkę „New York Timesa”. Tegoroczny US Open był dla Radwańskiej pierwszym wielkoszlemowym turniejem od Wimbledonu 2007, w którym nie została rozstawiona. Nic niestety nie zapowiada, żeby najlepsza polska tenisistka ostatniej dekady miała jeszcze chęć zatrzymania się w swoim odwrocie.

W tym roku przed pierwszym pojedynkiem w US Open, z 31-letnia Niemką Tatjaną Marią, rozegrała tylko 25 meczów, ale w trzech ostatnich turniejach w jakich zagrała odpadał już w I rundzie. Tuż przed nowojorską imprezą Radwańska spadła w rankingu WTA z 39. na 48. miejsce, ale jej rywalka, mająca polskie korzenie Tatjana Maria, była klasyfikowana jeszcze niżej, bo na 60. pozycji. Ta różnica na korcie nie miała jednak żadnego znaczenia. Wygląda na to, że Radwańska już nie trenuje tak intensywnie jak powinna i jeździ na turnieje po prostu nieprzygotowana fizycznie do gry na profesjonalnym poziomie. Dlatego nie jest już w stanie nawiązać wyrównanej walki z zawodniczkami z czołówki, a teraz zaczęła przegrywać także z niżej notowanymi.

Krakowianka trwoni lekką ręką swoje dawne zdobycze i niewykluczone, że zniechęcona klęskami odpuści sobie także azjatycką część sezonu, w której ma do obrony sporo rankingowych punktów. Może więc zjechać w światowej hierarchii tenisistek jeszcze niżej, nawet pod koniec pierwszej setki zestawienia, a to może skutkować tym, że straci też dzierżoną od dekady pozycję rakiety numer 1 w polskim kobiecym tenisie. Co prawda znajdująca się jeszcze za jej plecami na światowej liście Magda Linette też w US Open odpadła w I rundzie, ale ona przynajmniej przegrała na korcie centralnym z samą Sereną Williams.

Legendarnej amerykańskiej tenisistce, która w Nowym Jorku gra o 24. wielkoszlemowy tytuł w karierze, już pierwszego dnia imprezy ubyła jedna z najgroźniejszych przeciwniczek – Simona Halep. Rumunka niespodziewanie przegrała ze znacznie niżej notowaną Estonką Kaią Kanepi 2:6, 4:6. Była tym tak sfrustrowana, że na początku drugiego seta roztrzaskała rakietę. Nic to jednak nie pomogło i aktualna liderka światowego rankingu odpadła z US Open już w 1. rundzie, co zdarzyło się po raz pierwszy w historii tego turnieju.

 

Serena Williams rywalką Magdy Linette

W rywalizacji singla w tegorocznym US Open wystąpią Agnieszka Radwańska, Magda Linette i Hubert Hurkacz. Polski zagrają już pierwszego dnia turnieju.

 

Duże wyzwanie czeka Linette, która w nocy z poniedziałku na wtorek polskiego czasu zmierzy się z Sereną Williams na głównej arenie kompleksu Flushing Meadows – Arthur Ashe Stadium. 26-letnia poznanianka zmierzy się z 37-letnia legendą kobiecego tenisa po raz pierwszy w karierze. W poniedziałek zmagania w Nowym Jorku rozpocznie również Agnieszka Radwańska, która po raz pierwszy od Wimbledonu w 2007 roku nie jest rozstawiona w turnieju Wielkiego Szlema. Krakowianka w najnowszym notowaniu rankingu WTA spadła na 48 miejsce, najgorsze od 11 lat. W I rundzie zmierzy się z Niemką Tatjaną Marią.

O prawo gry w nowojorskiej imprezie w eliminacjach walczyli dwaj polscy tenisiści – Kamil Majchrzak i Hubert Hurkacz, ale do przebił się do głównej drabinki turnieju tylko ten drugi. 21-letni wrocławianin zadebiutuje na Flushing Meadows. W I rundzie zmierzy się z Włochem Stefano Travaglią (ATP 141), który również przebijał się przez kwalifikacje. Zwycięzca w II rundzie trafi na rozstawionego z „7” Marina Cilicia, mistrza US Open z 2014 roku.

 

Rekordowe premie w US Open

W najbliższy poniedziałek na nowojorskich kortach kompleksu Flushing Meadows rozpocznie się US Open – ostatni w tym roku tenisowy turniej Wielkiego Szlema. Organizatorzy w puli nagród przygotowali 53 mln dolarów.

 

W porównaniu do US Open 2017 pula nagród wzrośnie o pięć procent, z 50,4 mln do 53 mln dolarów. Tradycyjnie najwięcej, bo aż 3,8 mln dolarów, zarobią zwycięzcy turnieju singla kobiet i mężczyzn. W 2017 roku mistrzowie otrzymali o 100 tys. dolarów mniej. Ale występ na kortach Flushing Meadows opłaca się wszystkim uczestnikom, nawet tym z kwalifikacji, bo dla nich na premie przygotowano trzy miliony dolarów. Tenisiści, którzy odpadną już w I rundzie turnieju otrzymają na pocieszenie po 54 tys. dolarów. W kolejnych rundach nagrody są pokaźniejsze. Dojście do II fazy rozgrywek (1/32 finału) gwarantuje premię w wysokości 93 tys. dolarów, osiągnięcie trzeciej rundy (1/16 finału) wyceniono na 156 000 dolarów, czwartej (1/8 finału) na 266 000, ćwierćfinał na 475 000, a półfinał na 925 000 dolarów. Przegrany w finale zainkasuje dwa razy tyle – 1 850 000.
Opłaca się zatem startować w US Open, bo nawet w grze podwójnej premie są tam pokaźne. Za zdobycie tytułu zwycięski debel dostanie do podziału 700 000 dolarów, finaliści 350 000, półfinał wyceniono na 164 000, ćwierćfinał na 82 275, trzecią rundę na 46 500, drugą na 27 875, a pierwszą na 16 500 dolarów.

Dlatego z miejsca na liście startowej nowojorskiego turnieju nikt bez istotnego powodu nie rezygnuje, co potwierdzają choćby tegoroczne zestawienie 32 zawodniczek i 32 zawodników rozstawionych w imprezie. Podstawą rozstawienia w turnieju kobiet był ranking WTA z 20 sierpnia, ale organizatorzy dokonali jednej, za to dość istotnej zmiany. Zajmującej 26. miejsce w światowym rankingu Serenie Williams przyznano numer 17. Decyzję uzasadniono tym, że 23-krotna mistrzyni Wielkiego Szlema, w tym sześciokrotna triumfatorka US Open, zasługuje na tego rodzaju wsparcie, bo straciła znaczną część poprzedniego sezonu z powodu ciąży i macierzyństwa. Apelowała o ten gest Amerykańska Federacja Tenisowa.

Najwyżej rozstawiona w turnieju singla pań będzie jednak aktualna liderka światowego rankingu oraz mistrzyni French Open Rumunka Simona Halep. Z „dwójką” wystąpi triumfatorka z Melbourne Dunka Karolina Woźniacka, zaś z „trójką” obrończyni tytułu Amerykanka Sloane Stephens. Wśród panów z numerem 1 zagra lider rankingu ATP Hiszpan Rafael Nadal, z „2” Szwajcar Roger Federer, a z „3” Argentyńczyk Juan Martin del Potro.

W tym roku wśród rozstawionych w US Open graczy zabraknie polskiego nazwiska, bo po raz pierwszy od 11 lat w tym elitarnym gronie w turnieju wielkoszlemowym nie znalazła się Agnieszka Radwańska. Polka w poniedziałkowym notowaniu, decydującym o tegorocznym rozstawieniu w US Open, zajmowała 39. lokatę.