Polsce potrzebna jest lewica

10 września 2019 roku odbyło się w Warszawie spotkanie sygnatariuszy Porozumienia Socjalistów. Przedyskutowano sytuację polityczną przed wyborami parlamentarnymi w październiku 2019 roku. Przyjęta została deklaracja „Polsce potrzebna jest lewica”, w której podkreślono wzrost oczekiwań społecznych, co potwierdzają badania, na aktywny udział lewicy w nowym Sejmie i Senacie oraz zwiększenie wpływu wartości ideowych lewicy na treści stanowionego prawa.
Podczas spotkania poinformowano o reorganizacji Porozumienia Socjalistów i rejestracji stowarzyszenia o tej nazwie, które będzie kontynuować dotychczasowy dorobek działającego od 2016 roku Porozumienia.

Stanowisko w sprawie wyborów parlamentarnych w dniu 13 października 2019 roku.

1. Porozumienie Socjalistów z zadowoleniem odnotowuje postępujący proces integracji sił lewicowych przed wyborami parlamentarnymi i utworzenie Porozumienia Lewica. Zawsze naszą intencją było dążenie do odbudowania porozumienia różnych nurtów lewicowych i ich udział w życiu parlamentarnym poprzez aktywne wpływanie na proces stanowienia prawa i reprezentowanie interesów świata pracy. Wyborcy oczekują konsolidacji sił lewicy.
Zwracamy jednocześnie uwagę, że aktualnie poza Porozumieniem Lewica znalazło się szereg nurtów lewicowych mających znaczenie dla reprezentacji różnych orientacji ideowych i punktów widzenia lewicy. Objawiło się to szczególnie podczas tworzenia list wyborczych, które nie odzwierciedlają swym składem tej różnorodności.
2. W ramach współpracy polskiej lewicy widzimy potrzebę, w perspektywie powyborczej, do powrotu do idei Kongresu Polskiej Lewicy jako szerokiego porozumienia odzwierciedlającego pełen pejzaż lewicowych nurtów i orientacji. Szczególne znaczenie ma dla nas nurt pracowniczy, czerpiący swą inspirację z tradycji PPS i socjalistów polskich, mających na przestrzeni ostatniego 100-lecia ogromny wpływ na kształt państwa i rozwój cywilizacyjny narodu.
3. Porozumienie Socjalistów zwraca uwagę, że w ostatnich latach doszło w polityce państwa do zjawiska marginalnego taktowania lub też zaniechania realizacji zapisów obowiązującej od 1997 roku Konstytucji RP obejmujących zagadnienia demokracji i sprawiedliwości. Dotyczy to szczególnie takich problemów jak:
– trójpodział władzy
– praktyczny wymiar zasad demokracji i praw człowieka
– sprawiedliwość społeczna
– społeczna gospodarka rynkowa
– neutralność światopoglądowa państwa
– neutralność mediów publicznych i szereg innych.
Uważamy, że przyszli posłowie Lewicy winni podjąć w trybie pilnym działania dotyczące przestrzegania zapisów Konstytucji, przede wszystkim przez zobowiązane do tego instytucje państwowe i samorządowe.
4. Uważamy ponadto, że posłowie Lewicy powinni podjąć w perspektywie nowej kadencji parlamentarnej zgłaszane w ostatnich latach przez organizacje lewicowe, w tym szczególnie socjalistów, następujące inicjatywy legislacyjne i organizacyjne:
– przywrócenie równości praw własności i sektorów gospodarowania pomiędzy własnością prywatną oraz innymi formami własności (państwowa, spółdzielcza, komunalna) w ramach konstytucyjnego zapisu społecznej gospodarki rynkowej
– ustawowe podjęcie i realizacja idei powszechnej amnestii w związku z potrzebami społecznymi zmian polityki karnej, inicjatywa zgłoszona na 100-lecie niepodległości
– wprowadzenie emerytury bez podatku
– uporządkowanie relacji państwa przede wszystkim z Kościołem katolickim i przywrócenie neutralności światopoglądowej państwa
– likwidacja IPN i zmiana polityki historycznej państwa, szczególnie przywrócenie obiektywnych ocen dorobku Polski Ludowej
– odejście od polityki edukacyjnej opartej o elementy prawicowej indoktrynacji, neutralizacja polityczna i światopoglądowa systemu wychowawczego
– wprowadzenie fundamentalnych zmian w systemie służby zdrowia i odejście państwa od polityki szerokiej prywatyzacji służby zdrowia
– zmiana konfrontacyjnej polityki międzynarodowej i bezpieczeństwa na politykę opartą o idee współpracy i pokoju; ograniczenie wydatków zbrojeniowych wyłącznie do systemów obronnych, przeznaczenie nadwyżek na służbę zdrowia i edukację.
5. Porozumienie Socjalistów zwraca się do wszystkich Polaków, szczególnie zaś ludzi lewicy, do głosowania w wyborach 2019 do Sejmu i Senatu, na socjalistów umieszczonych na wszystkich listach wyborczych.

Czas skończyć z procesami politycznymi!

Prezentujemy poniżej wspólną, dzisiejszą deklarację ponad 200 osobistości z całego świata, przede wszystkim ludzi lewicy, którzy protestują przeciw potęgującemu się zjawisku lawfare – tj. przeciw wykorzystywaniu prawa do bezprawnych prześladowań politycznych. Redakcja „Portalu Strajk” w pełni utożsamia się z treścią tego listu. Zjawisko lawfare znamy w Polsce, lecz stało się ono sposobem terroryzowania opozycji również w krajach tzw. starych demokracji, które weszły na drogę autorytarnego neoliberalizmu. Niebezpiecznie rośnie na innych kontynentach, bez
odpowiedniej reakcji.

Wśród czołowych sygnatariuszy są m.in.:

Adolfo Pérez Esquivel – laureat Pokojowej Nagrody Nobla z Argentyny
Hebe de Bonafini – przewodnicząca stowarzyszenia Matek z Placu Majowego (matek ofiar b. dyktatury argentyńskiej) i laureatka Nagrody Sacharowa Parlamentu Europejskiego
Ignatio Ramonet – pisarz polityczny, dziennikarz, honorowy przewodniczący ATTAC’u, Hiszpania
Luiz Inácio Lula da Silva – b. prezydent Brazylii
Rafael Correa – b. prezydent Ekwadoru
Jose Pepe Mujica – b. prezydent Urugwaju
Pablo Iglesias – sekretarz generalny Podemos, Hiszpania
Jane Vargas – przewodnicząca związku zawodowego NUDCW z Filipin
Deputowani Nieuległej Francji – do parlamentu krajowego i europejskiego (w tym Jean-Luc Mélenchon)
Hamma Hammani – rzeczniczka Frontu Ludowego, Tunezja
Jean Ziegler – publicysta i pisarz antykapitalistyczny, wiceprzewodniczący komitetu Rady Praw Człowieka ONZ, Szwajcaria
Almir Narayamoga Surui – szef plemienia Paiter Surui, Brazylia
Manon Aubry i Martin Schirdewan – współprzewodniczący grupy Zjednoczonej Lewicy Europejskiej, Francja i Niemcy
Shumona Sinha – pisarka, Indie
Rashida shams al Din – dziennikarka, Sudan
Marisa Matias – b. kandydatka na prezydenta Portugalii
André Chassaigne – przewodniczący grupy Lewicy Demokratycznej i Republikańskiej w parlamencie, komunista, Francja
Edward Bond – dramaturg, Wielka Brytania
Pipo Delbono – reżyser, Włochy
John M. Ackerman – profesor Meksykańskiego Uniwersytetu Autonomicznego, Meksyk
Oye Beavogui – sekretarz generalny Partii Demokratycznej, Gwinea
Judith Benda – członkini biura wykonawczego Die Linke, Niemcy
Richard Burgon – członek Izby Gmin, Partia Pracy, Wielka Brytania
Viola Carofalo – rzeczniczka Potere al Popolo, Włochy
Juan Cristobal – pisarz, Peru
Guy Sioui Durand – socjolog, Kanada
Michel Duby – związkowiec, Belgia
Hugo Gutierrez – deputowany, Chile
Gregor Gysi – przewodniczący Partii Lewicy Europejskiej, Niemcy
Oskaras Korsunovas – reżyser, Litwa
Oumar Mariko – deputowany, b. kandydat na prezydenta, Mali
Makalia Nguebla – dziennikarz i aktywista, Czad
Saul Mendez Rodriguez – sekretarz generalny związków zawodowych SUNTRACKS, Panama
Aleksiej Sachin – dziennikarz, Rosja
Michael Woegerer – związkowiec OGB, Austria
Kouceila Zerguine – adwokat, obrończyni praw człowieka,  Algieria

Nie, wymiar sprawiedliwości nie może służyć jako narzędzie prześladowań politycznych. A jednak ma to dziś miejsce niemal na całym świecie. Już wraz z kryminalizacją sygnalistów, związkowców, działaczy ekologicznych, aresztowanych arbitralnie uczestników manifestacji, prawa obywatelskie zostały bardzo ograniczone. Podtrzymanie porządku liberalnego drogo kosztuje demokrację. Teraz mamy do czynienia z przekroczeniem kolejnego progu. Nazywa się to taktyką lawfare. Chodzi o instrumentalizację wymiaru sprawiedliwości na potrzeby eliminacji konkurentów politycznych.
Lawfare zaczyna się od oskarżeń bez żadnych dowodów, trwa dzięki obsesyjnym kampaniom medialnego oczerniania i zmusza swe cele do nieskończonych, bezprzedmiotowych usprawiedliwień. Potem więzienie i mandaty. Lawfare zamyka debaty polityczne na salach sądowych. W końcu fałszuje przebieg wyborów, które tak naprawdę nie są już wolne. Przykłady są liczne.
Np. w Ameryce Południowej Brazylijczyk Lula, skazany bez dowodów i nie dopuszczony do wyborów prezydenckich. Jego „sędzia” – Sergio Moro – został ministrem sprawiedliwości w rządzie skrajnie prawicowego prezydenta Jaira Bolsonaro. Podobnie Ekwadorczyk Rafael Correa i Argentynka Cristina Kirchner są bez przerwy prześladowani.
W Afryce Mauretańczyk Biram Dah Abeid został uwięziony na podstawie donosu bez dowodów, który wycofano dopiero po wielu miesiącach. Albo egipski adwokat Massum Marzuk, opozycjonista wobec reżimu as-Sisiego, aresztowany pod kłamliwym zarzutem terroryzmu. Jest też przypadek Maurice’a Kamto, zdobywcy drugiego miejsca w wyborach prezydenckich w Kamerunie uwięzionego od stycznia, albo byłego deputowanego gabońskiego Bertranda Zibi, skazanego na sześć lat więzienia.
W Europie Francuz Jean-Luc Mélenchon jest ścigany bez dowodów i sądzony za „bunt”, a Rosjanin Siergiej Udalcow, lider Frontu Lewicy, został skazany na cztery i pół roku więzienia za organizację antyrządowych manifestacji. W Azji Kem Sokha z Kambodży, lider opozycji, został uwięziony w przeddzień wyborów parlamentarnych w 2017 r. Albo zaciekłość prawna na Filipinach przeciw senator Leila de Lima z opozycji.
Na całym świecie podniosły się liczne głosy, by potępić tę sytuację: grupy prawników, władze religijne, jak papież Franciszek, obrońcy praw człowieka, przywódcy związkowi i liderzy polityczni. Nasza wspólna deklaracja oddaje cześć tym protestom.
Wzywamy do czujności i obrony ofiar tego typu operacji, bez względu na ich przynależność polityczną. Apelujemy o światową współpracę prawnego ruchu oporu. Zwracamy się o potępienie wobec opinii publicznej rządów i prawników, jak sędzia Sergio Moro z Brazylii, którzy akceptują odgrywanie roli niszczycieli wolności indywidualnych i politycznych.

Zwalczaj hejt

„Gazeta Wyborcza” głosi zagrożenie hejtem (mowa nienawiści) i piętnuje to zjawisko, co ponoć ma spowodować opamiętanie operujących wyzwiskami i insynuacjami uczestników internetowych połajanek oraz awantur ulicznych.
W ostatnich dniach ukazały się dwa teksty szczególnie zabarwione emocjami i iście bigoteryjnym przekonaniem o posłannictwie i własnej doskonałości. Są to: 11.06.2019 Żaneta Gotowalska. „Musiał, Wieniawa, Kurdej-Szatan – na idoli młodego pokolenia wylała się fala hejtu za udział w Paradzie Równości” oraz 10.06.2019 20:58 „700 komentarzy pod jednym tekstem o głosujących na PiS. Każdy zawzięty antypisior powinien to przeczytać” listy do redakcji, odpowiedź Grzegorza Wysockiego. Podstawę do sformułowania zarzutu bigoterii stanowi to, że Autorka, Autor i Redakcja omawiają treści tzw. komentarzy i dyskutują z nimi argumentami sformułowanymi z zachowaniem kultury języka i logiki bez dostosowywania się do niskiego nieraz poziomu adwersarzy. Postępowanie takie zasługuje bezwzględnie na uznanie. Niestety mamy tu typowe działanie „na pokaz”, w którym GW usiłuje pokazać czytającym, jak to MY jesteśmy zdolni do dialogu z uznaniem godności przysługującej każdej osobie. Nie znam bowiem żadnego (poza dwoma wskazanymi wyżej) przypadku zainteresowania się autorskiego lub redakcyjnego treściami uwag czytelniczych. Publiczność jest traktowana jako osoby bezmyślne, zdolne jedynie do biernego wysłuchania kazań. A sprawa jest tym poważniejsza, że dotyczy to nie tylko GW, lecz wszystkich znanych mi lewicowych oraz liberalnych zarówno mediów, organizacji jak i członkiń i członków tego, co nazwę demokratyczną elitą intelektualną, że wymienię przykładowo kilka czasopism („Przegląd Socjalistyczny”, „Krytyka Polityczna”, „Kultura Liberalna” i in., blogów (Daniel Passent, Maria Szyszkowska i in.), inicjatywy jak Kongres Kultury i Kongres Obywatelski, oraz wszystkie partie polityczne. W polskiej demokracji dialog jako przejaw uznania zdolności do myślenia każdej jednostki nie istnieje. We wspomnianych dwu artykułach wyczuwa się pozostawione bez odpowiedzi pytanie o źródło niszczącego społeczeństwo zła, którego najbardziej widocznym przejawem jest hejt. A skoro nie znamy przyczyny, naiwnie sądzimy, że jedynym sposobem jest zwalczanie przejawów. I stąd wynika zarówno bezsilne piętnowanie hejterów jak i prawione im kazania, czy wołanie o kary dla nich. Przy tym wszystkie te sposoby są przywoływane już dość długo, by przekonać się, że są nieskuteczne, co niestety nie skłania do zastanowienia, czy aby nie popełniamy błędu. Szczególnie uderza staranne przemilczanie głosów wskazujących, że przyczyną zła może być coś, co zagraża dobremu mniemaniu o sobie wspomnianych wyżej mediów, organizacji i elity. A mam tu na myśli zwłaszcza książkę Mirosława Matyi „Polska semidemokracja”, publikację Fundacji im. Stefana Batorego zatytułowaną „Partie polityczne a jakość polskiej demokracji” (autor Paweł Marczewski), oraz niedopuszczane do szerszego obiegu prywatne opinie. To ostatnie dotyczy m. in. pracy Władysława Bujwida p. t. „Doskonalenie Systemu Społeczno Gospodarczego” Proponuję więc wspólne zastanowienie się nad przyczynami popularności hejtu, który jest po prostu błędnym traktowaniem wymiany zdań, porozumiewania się, dyskutowania. I przedstawiam swoje w tej kwestii zdanie: Powołam się na znane z łaciny twierdzenie, że „scribere scribendo, dicendo dicere disces” (pisania uczysz się pisząc, mówienia zaś – rozmawiając), które wyraża przekonanie, iż umiejętności nabywamy głównie przez samokształcenie i praktykę. Nauczanie, przypominające tresurę prawienie kazań, ma sens jedynie na poziomie elementarnym, w miarę zaś rozwoju coraz większą rolę odgrywa własna inicjatywa, a dotyczy to zwłaszcza dyskursu. I tu właśnie mamy wyjaśnienie: gdy ci, którzy mają wyrobione zasady kulturalnego porozumiewania się, odmawiają prowadzenia dialogu, poprzestają na prawieniu kazań, jako pole zdobywania umiejętności komunikowania się pozostaje dla ogółu podwórko i Facebook, które ofiarują swoje wzory. I rezultat jest taki, jaki mamy. A jeśli nie zaczniemy rozmawiać, nic się nie zmieni. Dla uproszczenia sprawy poruszyłem jedynie palącą sprawę mowy nienawiści, jednak problem jest znacznie szerszy i skomplikowany. Potrzebny nam jest przemyślenie wielu spraw dotyczących kultury i obywatelskości. Warunek: o dopuszczeniu do głosu musi decydować wartość argumentacji. Nie można pozwalać na to, by tak jak dzieje się to obecnie, pomijane były te opinie, które nie odpowiadają aktualnie lansowanej strategii politycznej, kwestionują autorytet „naszych” osób i organizacji, „mogą źle wpłynąć” na odbiór medium itp. O taki dyskurs apeluję.

Apel do Prezydenta

Poniższy apel będzie można podpisywać w siedzibie RSS przy ul. Elektoralnej 26 codziennie od poniedziałku w godzinach 11:00-18:00,

 

Szanowny Panie Prezydencie,

Zwracamy się do Pana z prośbą o udostępnienie części pustych mieszkań będących w gestii miasta st. Warszawy na potrzeby osób bezdomnych, które z powodu braku miejsc noclegowych w placówkach do tego przeznaczonych są zagrożone wychłodzeniem organizmu i śmiercią. Uważamy, że sytuacja, w której miasto dysponuje tysiącami pustych mieszkań (pustostanów) podczas gdy bezdomni nie mogą znaleźć miejsc, gdzie mogli by się schronić przed mrozem jest niedopuszczalna, a dalsze jej utrzymywanie będzie dowodziło skrajnej nieodpowiedzialności i znieczulicy. W tej dramatycznej sytuacji prosimy o rozmowę i okazanie dobrej woli oraz odrobiny empatii. Ochrona życia i zdrowia członków wspólnoty samorządowej, a więc wszystkich mieszkańców Warszawy jest obowiązkiem władzy publicznej.

 

Członkowie i Sympatycy Ruchu Sprawiedliwości Społecznej:
Piotr Ikonowicz, Agata Nosal-Ikonowicz, Roman Ochociński,
Anna Sławuszewska, Ewa Rembielińska, Andrzej Kuśpit, 
Darek Konopka,
Grzegorz Palarski, 
Olga Nikolaidi, Tomasz Orłowski,
Katarzyna Paczkowska-Mężyńska, 
Leon Jadczak, Teresa Dranczyk,
Kazimierz Jaworski, Grażyna Dobosz, Krzysztof Salich, Joanna Wąs,

Bogdan Bugajski, Artur Matyjaszek, Tadeusz Jakubowski, Jakub Janek,
Krzysztof Jankowski, Maciej Jaroszewski, Jolanta Kamińska,
Roman Laskowski, Tadeusz Muszel, Mirosława Pólkowska, Krystyna Sałanowska,
Zbigniew Wasilewski, Agnieszka Żelazna, Stanisław Domański