Iran zgodził się na powrót inspektorów Międzynarodowej Agencji Energii Atomowej w ramach porozumienia wypracowywanego ze Stanami Zjednoczonymi. Waszyngton wydał 60-dniową licencję na sprzedaż irańskiej ropy. Po sporze wywołanym izraelskimi atakami w Libanie i irańskimi groźbami blokady Ormuzu przez cieśninę przepłynęły kolejne tankowce.
O ustaleniach po rozmowach w Szwajcarii poinformował wiceprezydent USA J.D. Vance. Negocjacje odbywały się w Bürgenstock nad Jeziorem Czterech Kantonów i trwały blisko 18 godzin. Po stronie irańskiej uczestniczył w nich minister spraw zagranicznych Abbas Araghchi. Mediatorami były Katar i Pakistan.
Powrót inspektorów MAEA ma odblokować niezależny monitoring irańskiego programu nuklearnego. Teheran zawiesił współpracę z agencją po ubiegłorocznych atakach Izraela i Stanów Zjednoczonych na irańskie obiekty jądrowe. Iran utrzymuje, że jego program nuklearny służy celom energetycznym i nie jest programem budowy broni.
Donald Trump napisał w mediach społecznościowych, że Iran zgodzi się na „poważne inspekcje”, które mają zagwarantować „nuklearną uczciwość” na lata. Teheran tonował te deklaracje. Irańskie władze podkreśliły, że nie przyjęły nowych ustępstw w sprawie programu nuklearnego, a ostateczne decyzje będzie zatwierdzać Najwyższa Rada Bezpieczeństwa Narodowego.
Najtrudniejsze rozmowy dopiero się zaczynają. Strony muszą ustalić zakres uprawnień inspektorów MAEA, zasady dostępu do obiektów zbombardowanych podczas wojny oraz sposób raportowania naruszeń. Waszyngton przedstawia powrót inspektorów jako krok w stronę kontroli irańskiego programu nuklearnego. Teheran odpowiada, że nie rezygnuje z prawa do cywilnej energetyki jądrowej i nie przyjmuje nowych ustępstw narzucanych pod presją.
Stany Zjednoczone wydały 60-dniową licencję generalną dotyczącą irańskiej ropy, produktów petrochemicznych i pochodnych. Według Reutersa obejmuje ona sprzedaż, dostawy, import, usługi bankowe, ubezpieczeniowe, transportowe oraz rozliczenia w dolarach. Licencja ma obowiązywać do 21 sierpnia.
Dla Teheranu oznacza to możliwość wznowienia sprzedaży ropy bez ryzyka sankcji wtórnych dla części kupujących i pośredników. Głównym odbiorcą ma pozostać rynek chiński. Irański bank centralny ma otrzymywać płatności za surowiec, co może zmniejszyć presję na kurs waluty i inflację.
Katar i Iran podpisały memorandum dotyczące odmrożenia irańskich aktywów przechowywanych na katarskich rachunkach. Według Vance’a środki mają zostać przeznaczone na zakupy żywności, w tym soi produkowanej przez amerykańskich rolników. Iran zabiegał o odblokowanie części aktywów jako warunek dalszych rozmów.
Pierwsze sygnały z poniedziałku wskazywały na częściowe zwiększenie ruchu w Cieśninie Ormuz. Przez szlak miały przepłynąć cztery katarskie tankowce LNG oraz dwa supertankowce kierujące się do irackiego portu Basra. Nie oznaczało to jeszcze pełnej normalizacji. Ormuz pozostaje jednym z najważniejszych szlaków dla światowego handlu ropą i gazem skroplonym.
Jeszcze w weekend Iran groził blokadą cieśniny w reakcji na izraelskie ataki w Libanie. Wojsko USA zaprzeczało, że doszło do pełnego zamknięcia szlaku. Trump odpowiedział Teheranowi groźbami w mediach społecznościowych, co niemal doprowadziło do zerwania rozmów w Bürgenstock.
Vance przyznał na konferencji prasowej, że irańska delegacja była bliska wyjścia z negocjacji po wpisach Trumpa. Według wiceprezydenta USA rozmowy mimo tego trwały dalej i przyniosły postęp. W Szwajcarii pozostaną eksperci techniczni obu stron oraz mediatorzy, którzy mają dopracować grupy robocze i zasady wykonania porozumienia.
Osobny kanał rozmów ma dotyczyć Libanu. Waszyngton, Teheran i Bejrut mają utworzyć mechanizm dekonflikcji, który ograniczy ryzyko dalszej eskalacji między Izraelem a Hezbollahem. W tym organie nie mają zasiadać ani Izrael, ani Hezbollah.
Zawieszenie walk w Libanie jest jednym z głównych żądań Iranu. Araghchi wskazał, że właśnie tam rozegra się pierwszy test porozumienia. Izrael nadal prowadzi ataki na terytorium Libanu, a w sobotnich uderzeniach zginęło ponad 30 osób. Vance tłumaczył, że nowy kanał ma pozwolić reagować na incydenty, zanim przerodzą się w większą wymianę ognia.
Stany Zjednoczone deklarują ochronę bezpieczeństwa Izraela i suwerenności Libanu, ale właśnie izraelskie ataki pozostają największym zagrożeniem dla rozmów z Teheranem. Izrael nie jest stroną negocjacji USA-Iran, a jego działania w Libanie mogą podważać porozumienie, którego jednym z warunków jest wygaszanie walk na wszystkich frontach.
Plan ma prowadzić do kompleksowego porozumienia USA-Iran w ciągu 60 dni. W Bürgenstock zostają Steve Witkoff, Jared Kushner oraz zespoły techniczne obu delegacji, które mają dopracować zasady inspekcji MAEA, licencję na sprzedaż ropy, odmrożenie aktywów i kanał rozmów w sprawie Libanu.












