Abelardo de la Espriella wygrał według wstępnych wyników drugą turę wyborów prezydenckich w Kolumbii. Skrajnie prawicowy prawnik i milioner zdobył 49,66 proc. głosów. Lewicowy senator Iván Cepeda otrzymał 48,70 proc. Różnica wyniosła mniej niż jeden punkt procentowy.
Głosowanie odbyło się w niedzielę 21 czerwca. De la Espriella ogłosił zwycięstwo, a Cepeda uznał wstępne dane, ale zapowiedział kontrolę części głosowania. Jego sztab chce weryfikacji w tysiącach komisji, w których obserwatorzy zgłaszali nieprawidłowości.
To najbardziej wyrównany wynik kolumbijskich wyborów prezydenckich od wprowadzenia drugiej tury w 1994 roku. Według kolumbijskich mediów przewaga de la Esprielli wyniosła około 250 tys. głosów. Frekwencja przekroczyła 63 proc. i należała do najwyższych od dekad.
Zwycięstwo de la Esprielli kończy czteroletni okres rządów Gustavo Petro, pierwszego lewicowego prezydenta w historii Kolumbii. Cepeda startował jako kandydat lewicy, obrońca reform społecznych i zwolennik kontynuowania polityki dialogu z częścią grup zbrojnych.
De la Espriella zbudował kampanię na hasłach twardego kursu wobec przestępczości, karteli narkotykowych i korupcji. Zapowiadał zakończenie rozmów pokojowych z grupami zbrojnymi, rozbudowę więzień, cięcia w administracji państwowej, zwiększenie wydobycia ropy i gazu oraz zgodę na fracking.
Nowy prezydent elekt nie ma za sobą wcześniejszej kariery parlamentarnej ani rządowej. Jest prawnikiem znanym z procesów o dużym rozgłosie, medialnych wystąpień i agresywnego języka politycznego. Sam nazywa siebie „Tygrysem”.
W kraju zmęczonym przemocą, kartelami i nierozwiązanymi konfliktami zbrojnymi jego przekaz trafił do części wyborców. Równocześnie uruchomił obawy przed autorytarnym zwrotem. De la Espriella przedstawiał się jako kandydat porządku i rozprawy z przeciwnikami, a jego kampania wpisywała się w język nowej skrajnej prawicy w regionie.
Zwycięstwo kolumbijskiej prawicy przyjął z entuzjazmem Donald Trump, który otwarcie popierał de la Espriellę w kampanii. Po ogłoszeniu wyników pogratulował mu w mediach społecznościowych, a kolumbijski polityk informował później o rozmowie telefonicznej z prezydentem USA.
Wsparcie z Waszyngtonu było jednym z widocznych elementów kampanii. Republikańscy politycy mówili o przyszłej współpracy z nowym rządem Kolumbii w sprawach bezpieczeństwa, migracji i gospodarki. De la Espriella przedstawiał się jako sojusznik Stanów Zjednoczonych i przeciwnik polityki Petro.
Dla Waszyngtonu oznacza to powrót bliskiego partnera w kraju, który przez dekady należał do najważniejszych sojuszników USA w Ameryce Południowej. Rządy Petro były wyjątkiem w historii Kolumbii, bo otworzyły przestrzeń dla lewicowej polityki społecznej, krytyki wojny z narkotykami i bardziej samodzielnego tonu wobec Stanów Zjednoczonych.
W przemówieniu po wyborach de la Espriella próbował złagodzić ton. Zapewniał, że będzie rządził dla wszystkich Kolumbijczyków, nie będzie prowadził represji i zagwarantuje prawa przeciwnikom politycznym. W kampanii atakował jednak lewicę i zapowiadał radykalne porządki w państwie.
Cepeda nazwał przemówienie zwycięzcy niejednoznacznym. Zadeklarował gotowość do rozmów o porozumieniu narodowym, ale zapowiedział też obronę reform społecznych rządu Petro. Jako przegrany kandydat w drugiej turze obejmie miejsce w Senacie i stanie się jednym z głównych liderów opozycji.
De la Espriella nie ma automatycznej większości w Kongresie. Pakt Historyczny, Pacto Histórico, obóz polityczny związany z Gustavo Petro, pozostaje istotną siłą parlamentarną. Zapowiedzi cięć w państwie, twardych działań wobec grup zbrojnych i zwrotu w polityce energetycznej będą wymagały negocjacji albo konfliktu z parlamentem.
Kolumbia dołącza do regionalnego przesunięcia w prawo. W Chile, Ekwadorze i Salwadorze hasła bezpieczeństwa, walki z gangami i „twardej ręki” przesuwały debatę w stronę polityków gotowych osłabiać instytucje w imię porządku. W kampanii de la Esprielli ten język połączył się z otwartym poparciem Trumpa i republikańskiego zaplecza w USA.
De la Espriella ma objąć urząd 7 sierpnia. Do tego czasu kolumbijskie instytucje wyborcze mają zakończyć formalną weryfikację wyników.












