Korupcja w portugalskim futbolu

W poniedziałek 9 listopada do siedzib trzech klubów portugalskiej ekstraklasy – Benfiki Lizbona, Sportingu Lizbona oraz Santa Clara, wkroczyli w asyście funkcjonariuszy policji przedstawiciele tamtejszego wymiaru sprawiedliwości.

To efekt ustaleń w śledztwie dotyczącego korupcji oraz prania pieniędzy przy transferach piłkarzy. Prokurator generalny kraju z Półwyspu Iberyjskiego poinformował, że policja sądowa oraz administracja skarbowa pod kierownictwem Ministerstwa Publicznego dokonały blisko 30 przeszukań w ciągu jednego dnia. „Badamy szereg spraw ze świata piłki nożnej, które mogą dotyczyć następujących przestępstw: niezależne uzyskanie korzyści majątkowej, czynna i bierna korupcja, kwalifikowane oszustwa podatkowe i pranie pieniędzy.
„Dochodzenie dotyczy również nabycia praw sportowych i marketingowych przez zawodników tutejszych klubów piłkarskich, nieopodatkowanych pożyczek udzielonych jednemu z tych klubów, a także firmie sportowej przez obywatela Singapuru, który ma udziały w spółkach zlokalizowanych na Brytyjskich Wyspach Dziewiczych oraz rachunków tego samego i innego klubu do obiegu pieniędzy” – poinformowali prowadzący śledztwo prokuratorzy. Wszystkie wymienione na początku kluby potwierdziły oficjalnie, że należące do nich budynki zostały przeszukane przez funkcjonariuszy policji. Przedstawiciele Sportingu Lizbona nawet dodali w oświadczeniu, że mocno popierają działania wymiaru sprawiedliwości mając na celu poprawę kondycji, w jakie znajduje się portugalska piłka. Dodali również, że prowadzone śledztwo dotyczy nieprawidłowości z okresu między 2011 a 2014 rokiem.
Drugi klub ze stolicy Portugalii, Benfica, w komunikacie przesłanym do mediów podkreślał pełną gotowość do współpracy z przedstawicielami wymiaru sprawiedliwości. To ważna informacja przede wszystkim dlatego, że głównym podejrzanym o udział w aferze jest prezydent Benfiki, Luis Filipe Vieira. 71-letniego działacza czeka już jeden proces w sprawie korupcji, a ponadto przeciwko niemu prowadzone jest dochodzenie urzędu skarbowego dotyczące oszustw podatkowych. „Prezydent Vieira zachowuje spokój i cały swój czas poświęca Benfice” – napisano w komunikacie zamieszczonym na stronie internetowej 37-krotnych mistrzów Portugalii.

Lech oszczędzał siły

W czwartek Lech Poznań w pierwszym meczu fazy grupowej Ligi Europy zmierzy się na swoim stadionie z Benficą Lizbona. Poznański zespół w przeszłości do tego etapu rozgrywek kwalifikował się trzykrotnie, a dwa razy potrafił awansować do fazy pucharowej. Jak będzie tym razem? Obawy przed potyczką z portugalskim potentatem można mieć, bo w minioną sobotę w wyjazdowym meczu 7. kolejki ekstraklasy „Kolejorz” przegrał z Jagiellonią 1:2.

Zespół Lecha nowy sezon ekstraklasy zaczął kiepsko, od wyjazdowej porażki z Zagłębiem Lubin (1:2), potem w dwóch kolejnych spotkaniach zanotował remisy, u siebie z Wisłą Płock 2:2 i we Wrocławiu ze Śląskiem 3:3. Pierwsze zwycięstwo odniósł dopiero w czwartej kolejce, pokonując w derbach Poznania Wartę 1:0. Z powodu koronawirusa w Pogoni Szczecin mecz z tym zespołem w 5. kolejce został przełożony, ale w szóstej serii spotkań poznaniacy rozgromili na wyjeździe Piasta Gliwice 4:1. Ale warto pamiętać, że w tym czasie ekipa „Kolejorza” lała rywali w kolejnych rundach kwalifikacji Ligi Europy i w cuglach awansowała do fazy grupowej Ligi Europy. Może więc nie ma powodów do obaw, bo wygląda na to, że w tej części sezonu głównym celem podopiecznych trenera Dariusza Żurawia jest jak najlepszy występ w europejskich pucharach, a nie walka o prowadzenie w rozgrywkach ekstraklasy.
Lechici muszą rozważnie szafować siłami i z tego powodu w rodzimej lidze walczą na razie na pół gwizdka, zwłaszcza gdy mają w perspektywie potyczkę w Lidze Europy, której stawką są poważne pieniądze, a przypomnijmy, że Lech rywalizuje w grupie D z zespołami Benfiki, Standardu Liege i Glasgow Rangers. Wracając zaś do sytuacji „Kolejorza” w PKO Ekstraklasie, to trudno uznać ją za dramatyczną. Po siedmiu kolejkach, ale z jednym zaległym meczem do rozegrania u siebie, poznaniacy z dorobkiem ośmiu punktów zajmują dziewiątą lokatę (dwa zwycięstwa, dwa remisy i dwie porażki). Co prawda do prowadzącego w tabeli Rakowa tracą osiem „oczek”, ale nie jest to strata niemożliwa do odrobienia w pozostałych jeszcze lechitom do rozegrania w tym sezonie ekstraklasy 24 meczach.
Uwolniony przez PZPN z obowiązków trenera kadry U-21 Czesław Michniewicz mógł już skupić się wyłącznie na pracy z zespołem Legii. Na razie trudno dopatrzyć się jakiejś jakościowej zmiany na lepsze w grze „Wojskowych”. W meczu z Zagłębie Lubin legioniści męczyli się na boisku okrutnie, ale na nich szczęście czeski napastnik Tomas Pekhart, który w kwalifikacjach europejskich pucharów nie był postrachem bramkarzy, ale w naszej ekstraklasie jest nim jak najbardziej. To on strzelił „Miedziowym” oba gole, a w sumie w tym sezonie ekstraklasy ma już na koncie sześć trafień w pięciu meczach, a tyle stołeczny zespół na razie rozegrał (spotkania z Wartą i Pogonią przełożono z powodu koronawirusa). Warto podkreślić, że Legia w tych pięciu spotkaniach zdobyła w sumie siedem bramek. Pekhart prowadzi też w klasyfikacji strzelców ekstraklasy, za nim z pięcioma golami jest Hiszpan Jesus Jimenez z Górnik Zabrze, a dalej z czterema trafieniami są: Kamil Biliński z Podbeskidzia, Portugalczyk Flavio Paixao z Lechii, Łotysz Vladislavs Gutkovskis i Słoweniec David Tijanić z Rakowa oraz Szwed Mikael Ishak z Lecha Poznań.
Wspomniany wcześniej Michniewicz, chociaż nie okazał się mężem opatrznościowym Legii i nie awansował do fazy grupowej Ligi Europy, na razie nie musi obawiać się o utratę posady w stołecznym klubie. Czarne chmury zawisły natomiast nad Waldemarem Fornalikiem, bo Piast po siedmiu kolejkach ma tylko jeden punkt na koncie i ma już cztery straty do następnej w tabeli Stali Mielec. A skoro już o mieleckiej jedenastce mowa, jej szkoleniowiec, Dariusz Skrzypczak, po klęsce z Wisłą Kraków 0:6, najwyższej w historii występów Stali w naszej ligowej elicie, też musi patrzeć w niebo. Na drugim biegunie jeśli chodzi o nastroje trenerów w ekstraklasie, poza rzecz jasna Markiem Papszunem z Rakowa, znajduje się szkoleniowiec Warty Poznań Piotr Tworek, którego zespół zaczął wygrywać, a warto odnotować, że w wygranym przez warciarzy na wyjeździe 2:1 meczu z Podbeskidziem w jego zespole wystąpiło tylko dwóch obcokrajowców, a oba gole strzelili polscy piłkarze.

Pracowita jesień Lecha

Z czterech polskich zespołów klubowych (Legia, Lechy, Cracovia i Piast), które przystąpiły do eliminacji europejskich pucharów, do fazy grupowej przedarł się jedynie Lech Poznań. „Kolejorz” w IV rundzie kwalifikacji Ligi Europy pokonał belgijski RSC Charleroi 2:1. W piątkowym losowaniu poznaniacy trafili do grupy D z Benficą Lizbona, Glasgow Rangers i Standardem Liege.

Z dwóch polskich zespołów, które dotarły do IV rundy kwalifikacji Ligi Europy, trudniejsze zadanie w walce o awans do fazy grupowej miał Lech Poznań, któremu przyszło zmierzyć się na wyjeździe z aktualnym liderem belgijskiej ekstraklasy RSC Charleroi. Była to trzecia wyjazdowa potyczka graczy „Kolejorza” w tegorocznych kwalifikacjach Ligi Europy. Tylko w I rundzie zagrali u siebie, pokonując łotewski zespół Valmiera FC 3:0. W trzech kolerjnych rundach musieli już walczyć na boiskach przeciwników – w drugiej wygrali ze szwedzkim Hammarby IF 3:0, a w trzeciej rozgromili cypryjski Apollon Limassol aż 5:0. Trzy zwycięstwa i bilans bramkowy 11:0, a mimo to w ostatniej, czwartej rundzie eliminacyjnej to zespół RSC Charleroi był w opinii futbolowych ekspertów murowanym faworytem starcia z podopiecznymi trenera Dariusza Żurawia. Belgijska ekipa mimo atutu własnego boiska nie dała jednak rady wicemistrzom Polski i przegrała po zaciętej walce 1:2. I tak po czterech meczach, w tym trzech na wyjeździe, „Kolejarz” z kompletem zwycięstw i bilansem bramek 13:1 z impetem wjechał do fazy grupowej Ligi Europy, chociaż w trakcie kwalifikacji odeszło z niego dwóch kluczowych graczy – Kamil Jóźwiak i Robert Gumny. Ale chyba największym zyskiem poznańskiej ekipy jest to, że do wywalczenia awansu walnie przyczynili się 18-letni Jakub Kamiński i Filip Marchwiński oraz 21-letni Tymoteusz Puchacz i Jakub Moder.
Zwycięstwo w IV rundzie z RSC Charleroi warte było 300 tys. euro, bo tyle UEFA płaci premii za zwycięstwo w tej fazie rozgrywek Ligi Europy. Po drodze lechici zarobili jeszcze za awanse w poszczególnych rundach (za wygraną z Valmierą dostaną 240 tys. euro, za pokonanie Hammarby IF 260 tys. euro, a za pogrom Apollonu Limassol 280 tys. euro). W sumie wraz z premią za awans do fazy grupowej LE (2,9 mln euro) na konto poznańskiego klubu wpłynie około czterech milionów euro. W grupie D „Kolejorz” ma zagwarantowane rozegranie co najmniej sześciu spotkań, a za każde zwycięstwo może zainkasować 570 tys. euro, natomiast za remis 190 tys. euro). Za pierwsze miejsce w grupie UEFA wypłaci kolejny milion euro, zaś za 2. miejsce, również premiowane awansem do 1/16 finału, dodatkowa premia wynosi pół miliona euro. Lechitom zatem już opłaciła się dobra gra w kwalifikacjach, a przecież nie można z góry przesądzać, że w starciach z wyżej notowanymi zespołami Benfiki Lizbona, Glasgow Rangers i Sportingu Liege będą tylko dostarczycielami punktów.
Legia Warszawa miała znacznie dogodniejszą drogę do fazy grupowej, bo po odpadnięciu z kwalifikacji Ligi Mistrzów, w trzeciej i czwartej rundzie eliminacji Ligi Europy grała na swoim boisku. Ten atut wystarczył w starciu z mistrzem Kosowa Drita Gnjilane, chociaż zwycięstwo 2:0 odniesione pod wodzą świeżo zatrudnionego trenera Czesława Michniewicza nie było przekonywujące. Ale chyba nikt nie zakładał, że w IV rundzie legioniści nie poradzą sobie z azerskim zespołem Karabach Agdam. Niestety, okazali się o klasę słabsi i przegrali aż 0:3. To kolejne niepowodzenie Legii w europejskich pucharach od momentu, gdy sto procent akcji klubu przejął Dariusz Mioduski. W poprzednich sezonach „Wojskowi” okazywali sie gorsi od kazachskiego FK Astana, mołdawskiego Sheriffa Tiraspol, słowackiego Spartaka Trnava i luksemburskiego Dudelange. Karabach Agdam nie jest przeciwnikiem z wyższej półki od wymienionych, a na pewno z niższej niż zespoły wyeliminowane w tym roku przez Lecha.
Gracze poznańskiego zespołu na pewno będą mieli tej jesieni więcej pracy od innych zespołów w PKO Ekstraklasie i pewnie nie raz po trudnych potyczkach pucharowych stracą ligowe punkty, ale per saldo gra na obu frontach przyniesie im więcej korzyści niż strat.
Nasz pucharowy kwartet w tegorocznych eliminacjach zdobył trochę cennych punktów rankingowych – Lech, Legia, Piast i Cracovia razem uzbierały w sumie 3,5 punktu do ligowego rankingu UEFA. To piąty wynik w Europie w obecnych rozgrywkach. Oczywiście najwięcej uzyskał Lech (1,5), który jako jedyny jeszcze może poprawić ten dorobek, bo w fazie grupowej za każde zwycięstwo może otrzymać 0,75 pkt, za remis 0,5 pkt, a za porażkę 0,25. PKO Ekstraklasa w rankingu UEFA już wyprzedziła ligi na Słowacji i w Słowenii, a jeśli lechici dobrze zapunktują, to nasz rodzima liga może wyprzedzić jeszcze w tym roku białoruską i kazachską, bo ligi z tych krajów nie mają już żadnych przedstawicieli w europejskich pucharach.
Niestety, nie od razu wpłynie to na rozstawienie naszych drużyn w kolejnym sezonie. Gwoli przypomnienia – od sezonu 2021/2022 poza kwalifikacjami Ligi Mistrzów i Ligi Europy znajdą się zespoły z miejsc 2. i 3. PKO Ekstraklasy oraz zdobywca Pucharu Polski, które wezmą udział w kwalifikacjach trzeciego europejskiego pucharu – UEFA Conference League.
Na razie wszystko jest po staremu i lechici rozpoczną zmagania w obecnej edycji Ligi Europy 22 października od meczu u siebie z Benficą Lizbona, następnie 29 października na wyjeździe zagrają z Glasgow Rangers, 5 listopada u siebie ze Standardem Liege, a 26 listopada rewanż z belgiojską drużyną na wyjeździe, a potem w 5. kolejce na wyjeździe zmierzą się 3 grudnia z Benficą, za na zakończenie fazy grupowej 10 grudnia podejmą w Poznaniu Glasgow Rangers.

Grupy Ligi Europy 2020/2021:
Grupa A: AS Roma, Young Boys Berno, CFR Cluj, CSKA Sofia;
Grupa B: Arsenal Londyn, Rapid Wiedeń, Molde FK, Dundalk FC;
Grupa C: Bayer 04 Leverkusen, Slavia Praga, Hapoel Beer Szewa, OGC Nice;
Grupa D: Benfica Lizbona, Standard Liege, Glasgow Rangers, Lech Poznań;
Grupa E: PSV Eindhoven, PAOK Saloniki, Granada CF, Omonia Nikozja;
Grupa F: SSC Napoli, Real Sociedad, AZ Alkmaar, HNK Rijeka;
Grupa G: SC Braga, Leicester City, AEK Ateny, Zoria Ługańsk;
Grupa H: Celtic Glasgow, Sparta Praga, AC Milan, OSC Lille;
Grupa I: Villarreal CF, Karabach Agdam, Maccabi Tel Awiw, Sivasspor;
Grupa J: Tottenham Hotspur, Łudogorec Razgrad, LASK Linz, Royal Antwerp;
Grupa K: CSKA Moskwa, Dinamo Zagrzeb, Feyenoord Rotterdam, Wolfsberger;
Grupa L: KAA Gent, Crvena Zvezda Belgrad, TSG Hoffenheim, Slovan Liberec.

Canarinhos za pół darmo

Kryzys spowodowany pandemią koronawirusa wpłynął znacząco na liczbę transferów brazylijskich piłkarzy do klubów zagranicznych. Tego lata wyjechało ich o 62 procent mniej niż rok temu.

Brazylia jest krajem, który od lat z wielkim zyskiem wysyła w świat najwięcej piłkarzy. W tym roku ten transferowy biznes mocno jednak ucierpiał z powodu pandemii koronawirusa. W okresie od 1 czerwca do 8 września wyjechało z Brazylii za granicę tylko 74 zawodników – na zasadzie wypożyczenia lub stałego transferu, a z tej grupy 56 trafiło do klubów europejskich. Dla porównania w tym samym okresie 2019 roku wyjechało 194 piłkarzy. To oznacza, że w trwającym okienku transferowym liczba brazylijskich piłkarzy wykupionych przez kluby zagraniczne w porównaniu z ubiegłym rokiem spadła aż o 61,8 procent. To poważny cios dla budżetów brazylijskich klubów, dla których transfery zawodników za granicę stanowią około jednej czwartej przychodów klubów i są drugim po prawach telewizyjnych źródłem największych dochodów. Na dodatek niepewność ekonomiczna związana z koronawirusem doprowadziła nie tylko do zmniejszenia liczby transferowanych za granicę graczy, lecz także ich rynkową cenę.
W ubiegłym roku tylko trzy największe zagraniczne transfery zawodników z brazylijskich klubów przyniosły wpływy w wysokości 77 milionów euro, natomiast w tym roku łączna kwota za trzech najdroższych graczy z Brazylii nie przekroczyła 62 mln euro. Przed rokiem Real Madryt bez zbędnych targów zapłacił ponad 45 milionów na skrzydłowego Santosu Rodrygo, a tego lata najwięcej zdecydowała się zapłacić Benfica Lizbona, która nie należy przecież do finansowego topu europejskich klubów, dlatego jej działacze targowali się twardo w sprawie transferu reprezentanta Brazylii Evertona Soaresa z Gremio Porto Alegre i ostatecznie zbili cenę do 28 mln euro. „W innym czasie i normalnych realiach ten piłkarz z pewnością zostałby sprzedany za co najmniej dwukrotnie wyższą cenę” – zauważają ze smutkiem brazylijscy eksperci piłkarscy.

ZAKSA zmiata rywali z parkietu

Trzy polskie zespoły rozegrały w środku tygodnia mecze 2. kolejki siatkarskiej Ligi Mistrzów. Zespół ZAKSY Kędzierzyn-Koźle wygrał w Belgii z Knack Roeselare 3:0 i z kompletem zwycięstw prowadzi w grupie E. Jastrzębski Węgiel zaczął rozgrywki od drugiej serii spotkań, bo w pierwszej pauzował, a na początek rozbił u siebie Halkbank Ankara 3:0. Porażki doznali natomiast siatkarze VERVY Warszawa, ulegając na wyjeździe Benfice Lizbona 1:3.

Nasze trzy zespoły rywalizujące w obecnej edycji Lii Mistrzów siatkarzy to w tej także najlepsze ekipy w krajowej PlusLidze – liderem w niej jest Grupa Azoty ZAKSA Kędzierzyn-Koźle, drugie miejsca zajmuje Jastrzębski Węgiel, a trzecie VERVA Warszawa Paliwa Orlen. Na europejskich parkietach z tego tercetu jak na razie najlepiej radzi sobie druzyna z Kędzierzyna-Koźla. Aktualni mistrzowie Polski w miniony wtorek wygrali drugi mecz w grupie E. W spotkaniu 2. kolejki rozbili na wyjeździe belgijski Knack Roeselare 3:0 (25:17, 25:19, 25:21). Wcześniej na swoim boisku także 3:0 pokonali serbską Vojvodinę Nowy Sad. Z belgijskim zespołem kędzierzynianie spodziewali się znacznie trudniejszej przeprawy, bo zdaniem ekspertów z nim mieli się bić o pierwsze miejsce w grupie E. Przed tygodniem Knack Roeselare potwierdził te opinie pewnie ogrywając na wyjeździe niemieckie VfB Frierdrichshafen 3:0.

W starciu z ZAKSĄ Belgowie szybko zdali sobie sprawę, że mistrzów Polski i wicemistrzów Niemiec dzieli różnica klasy. W pierwszym secie siatkarze Knack Roeselare nie mieli nic do powiedzenia. Psuli bardzo dużo serwisów, słabo radzili sobie w ataku. Polski zespół przeważał w każdym elemencie gry i nawet przez moment nie był zagrożony stratą choćby seta. Świetnie spisywał się węgierski atakujący drużyny ZAKSY Arpad Baroti, któy miał 83 procent skuteczności w ataku i zdobył 13 punktów, najwięcej z całej drużyny. Niewiele gorsi od niego byli Aleksander Śliwka (11 pkt), Simone Parodi (10) i Łukasz Wiśniewski (9).
Po drugim zwycięstwie podopiecznych Nikoli Grbicia wydaje się raczej przesądzone, że ZAKSA awansuje do kolejnej fazy rozgrywek z pierwszego miejsca. Ekipy Knack Roeselare, Vojvodina i Friedrichshafen nie powinny polskiej drużynie w tym przeszkodzić.

Okazję na zdobycie kolejnych punktów zmarnowała natomiast niespodziewanie drużyna VERVY Warszawa, która w pierwszej kolejce łatwo pokonała u siebie francuski Tours VB 3:0 i na taki sam wynik liczyła w starciu z debiutującą w Lidze Mistrzów Benfica Lizbona. Trener aktualnych wicemistrzów Polski Andrea Anastasi chyba jednak nie docenił rywali, a powinien, bo w pierwszej kolejce Portugalczycy urwali na wyjeździe seta włoskiemu potentatowi Sir Sicoma Colussi Perugia. Wystawiając do gry rezerwowych zawodników, jak rozgrywający Michał Kozłowski czy libero Dominik Jaglarski, włoski szkoleniowiec chyba nie spodziewał się, że gra jego zespołu będzie taka niemrawa (warszawianie ulegli w pierwszym secie 19:25). Niestety, nakręceni wygraniem pierwszej partii rywale utrzymali wysoką jakość także w drugiej partii, którą wygrali 25:17. W trzecim secie Anastasi wymienił skład zespołu i przyniosło to efekt w postaci zwycięstwa 25:22, lecz na rozpędzonych Portugalczyków podziałało to jeszcze bardziej mobilizująco. W czwartej partii odzyskali inicjatywę i wygrali ją 25:21, a cały mecz 3:1, odbierając faworyzowanej warszawskiej ekipie trzy punkty.

W środę do rywalizacji w Lidze Mistrzów przystąpili w końcu siatkarze Jastrzębskiego Węgla. W pierwszej kolejce pauzowali, bo Zenit Kazań w tym czasie grał w Brazylii w Klubowych Mistrzostwach Świata (zajął w nich trzecią lokatę). Dlatego jastrzębianie w tegorocznej edycji elitarnego pucharu zadebiutowali dopiero w drugiej serii spotkań, podejmując na własnym parkiecie ekipę Halkbanku Ankara. Było to wyjątkowe wydarzenie dla nowego trenera ekipy Jastrzębskiego Węgla Slobodana Kovaca, bo serbski szkoleniowiec po raz pierwszy poprowadził zespół przed własną publicznością, a na dodatek w starciu z zespołem, który prowadził w latach 2016-2018. Z Halkbankiem dwukrotnie zdobył mistrzostwo Turcji.

Dzisiaj nie jest to już jednak taki silny zespół, jakim był jeszcze dwa sezony temu. W obecnej edycji Ligi Mistrzów drużyna zaliczyła falstart przegrywając u siebie z belgijskim Greenyard Maaseik 2:3. W rozgrywkach tureckiej Efeler Ligi Halkbankowi także nie wiedzie się najlepiej. Po dziesięciu kolejkach zajmuje w niej dopiero siódme miejsce.

Siatkarze Jastrzębskiego Węgla wykorzystali słabszą formę rywali bezlitośnie, wygrywając spotkanie 3:0 (25:17, 25:17, 25:21). Trener Kovac wystawił do gry w tym spotkaniu Lukasa Kampa, Jakuba Buckiego, Tomasza Fornala, Christiana Fromma, Michała Szalacha, Grahama Vigrassa, Jakuba Popiwczaka (libero) oraz Dawida Konarskiego, Dawida Gruszczyńskiego, Piotra Haina i Dominika Depowskiego. Następne spotkanie w Lidze Mistrzów jastrzębianie rozegrają 19 grudnia z Greenyard Maaseik.

 

Znów bez polskich drużyn

UEFA dokonała losowania fazy grupowej europejskich pucharów. Finał Ligi Mistrzów zostanie rozegrany 30 maja w Stambule, natomiast finał Ligi Europy odbędzie się 27 maja w Gdańsku. W kwalifikacjach wzięły udział cztery polskie zespoły (Piast, Cracovia, Lechia i Legia), ale wszystkie odpadły.

Już trzeci sezon z rzędu nie ma polskiej drużyny w fazie grupowej europejskich pucharów. W obecnej edycji oprócz Polski swoich zespołów nie zobaczą też kibice w Albanii, Andorze, Armenii, Białorusi, Bośni i Hercegowinie, Czarnogórze, Estonii, Finlandii, Gibraltarze, Gruzji, Irlandii, Irlandii Północnej, Islandii, Izraela, Kosowa, Liechtensteinu, Litwy, Łotwy, Macedonii Północnej, Malty, Mołdawii, San Marino, Walii i Wysp Owczych. Polska ekstraklasa w rankingu UEFA znajduje się obecnie na 25. miejscu w rankingu UEFA.

Liga Mistrzów 2019/2020

Grupa A: Paris Saint-Germain (Marcin Bułka), Real Madryt, Club Brugge, Galatasaray Stambuł. Grupa B: Bayern Monachium (Robert Lewandowski), Tottenham Hotspur, Olympiakos Pireus, Crvena Zvezda Belgrad. Grupa C: Manchester City, Szachtar Donieck, Dinamo Zagrzeb (Damian Kądzior), Atalanta Bergamo. Grupa D: Juventus Turyn (Wojciech Szczęsny), Atletico Madryt, Bayer Leverkusen (Adrian Stanilewicz), Lokomotiw Moskwa (Grzegorz Krychowiak, Maciej Rybus). Grupa E: FC Liverpool, SSC Napoli (Piotr Zieliński, Arkadiusz Milik), FC Salzburg, KRC Genk (Jakub Piotrowski). Grupa F: FC Barcelona, Borussia Dortmund (Łukasz Piszczek), Inter Mediolan, Slavia Praga. Grupa G: Zenit Petersburg, Benfica Lizbona, Olympique Lyon, RB Lipsk. Grupa H: Chelsea Londyn, Ajax Amsterdam, Valencia CF, OSC Lille.

Liga Europy 2019/2020

Grupa A: FC Sevilla, APOEL Nikozja, Karabach Agdam, Football 1991 Dudelange. Grupa B: Dynamo Kijów (Tomasz Kędziora), FC Kopenhaga, Malmoe FF, FC Lugano. Grupa C: FC Basel, FK Krasnodar, Getafe, Trabzonspor. Grupa D: Sporting Lizbona, PSV Eindhoven, Rosenborg Trondheim, LASK Linz. Grupa E: Lazio Rzym, Celtic Glasgow, Stade Rennes, CFR Cluj. Grupa F: Arsenal Londyn, Eintracht Frankfurt, Standard Liege, Vitoria Guimaraes. Grupa G: FC Porto, Young Boys Berno, Feyenoord Rotterdam, Glasgow Rangers. Grupa H: CSKA Moskwa, Łudogorec Razgrad (Jacek Góralski, Jakub Świerczok), Espanyol Barcelona, Ferencvaros Budapeszt. Grupa I: VfL Wolfsburg, KAA Gent, Saint-Etienne, FK Ołeksandria. Grupa J: AS Roma, Borussia M’gladbach, Basaksehir Stambuł, Wolfsberger AC. Grupa K: Besiktas Stambuł, SC Braga, Wolverhampton, Slovan Bratysława. Grupa L: Manchester United, FK Astana, Partizan Belgrad, AZ Alkmaar.

 

Liga Mistrzów w komplecie

W minionym tygodniu zakończyły się kwalifikacje do Ligii Mistrzów i stawka 32 zespołów została skompletowana. Wśród ekip z 16 krajów znów zabrakło mistrza Polski, bo Piast Gliwice odpadł już w pierwszej rundzie. Szanse na udział w fazie grupowej ma natomiast dziesięciu polskich piłkarzy.

W ostatnich potyczkach kwalifikacji Ligi Mistrzów wygrali faworyci. Półfinalista poprzedniej edycji tych rozgrywek, Ajax Amsterdam, wyeliminował cypryjski APOEL Nikozja (0:0, 2:0), belgijski Club Brugge okazał się lepszy od austriackiego LASK Linz (1:0, 2:1), Slavia Praga wygrała z rumuńskim CFR Cluj (1:0, 1:0), chorwackie Dinamo Zagrzeb z norweskim Rosenborgiem Trondheim (2:0, 1:1), grecki Olympiakos Pireus z rosyjskim FK Krasnodar (4:0, 2:1), a serbska Crvena Zvezda Belgrad szwajcarski Young Boys Berno (2:2, 1:1) – te sześć zespołów uzupełniły stawkę 32 drużyn, które będą w tym sezonie rywalizować w fazie grupowej Ligi Mistrzów UEFA.

32 zespoły z 16 krajów

Obrońca trofeum Liverpool FC, triumfator Ligi Europy Chelsea FC, a także sześciu mistrzów najsilniejszych lig według rankingu UEFA, FC Barcelona, Manchester City, Bayern Monachium, Juventus Turyn, Paris Saint-Germain i Zenit Petersburg, miały przywilej rozstawienia w losowaniu, które odbyło się w miniony czwartek w Monako (zakończyła się po zamknięciu wydania). Po czterech przedstawicieli w fazie grupowej mają Anglia, Hiszpania, Niemcy i Włochy. W Champions League wystąpią ponadto trzy zespoły z Francji, dwa z Rosji i Belgii oraz po jednym z Portugalii, Ukrainy, Turcji, Austrii, Serbii, Chorwacji, Grecji, Czech i Holandii. W sumie w tegorocznej edycji zagrają zespoły z 16 krajów: Anglii (Chelsea, Liverpool, Manchester City, Tottenham), Hiszpanii (Atletico, Real Madryt, FC Barcelona, Valencia), Niemiec (Bayer Leverkusen, Bayern Monachium, Borussia Dortmund, RB Lipsk), Włoch (Atalanta, Inter, Juventus, SSC Napoli), Francji (Lille, Olympique Lyon, Paris Saint-Germain), Rosji (Lokomotiw Moskwa, Zenit Petersburg), Belgii (KRC Genk, Club Brugge), Portugalii (Benfica), Ukrainy (Szachtar), Turcji (Galatasaray), Austrii (Red Bull Salzburg), Serbii (Crvena Zvezda), Chorwacji (Dinamo Zagrzeb), Grecji (Olympiakos), Czech (Slavia Praga) i Holandii (Ajax Amsterdam).

Dzieląc kluby na tzw. koszyki, UEFA musiała podczas czwartkowego losowania respektować zasadę, żeby w fazie grupowej nie trafiły do jednej grupy zespoły z tego samego kraju.

Skromna reprezentacja Polaków
Podział na koszyki wyglądał następująco: 1. koszyk: FC Liverpool (zwycięzca Ligi Mistrzów), Chelsea Londyn (zwycięzca Ligi Europy), FC Barcelona, Manchester City, Juventus Turyn (Wojciech Szczęsny), Bayern Monachium (Robert Lewandowski), Paris Saint-Germain (Marcin Bułka), Zenit Petersburg; 2. koszyk: Real Madryt, Atletico Madryt, Borussia Dortmund (Łukasz Piszczek), SSC Napoli (Arkadiusz Milik, Piotr Zieliński), Szachtar Donieck, Tottenham Hotspur, Ajax Amsterdam, Benfica Lizbona; 3. koszyk: Olympique Lyon, Bayer Leverkusen, RB Salzburg, Olympiakos Pireus, Club Brugge, CF Valencia, Inter Mediolan, Dinamo Zagrzeb (Damian Kądzior); 4. koszyk: Lokomotiw Moskwa (Grzegorz Krychowiak, Maciej Rybus), KRC Genk (Jakub Piotrowski), Galatasaray Stambuł, RB Lipsk, Slavia Praga, Crvena Zvezda Belgrad, Atalanta Bergamo, OSC Lille.

Którzy z polskich piłkarzy znajdujący się w kadrach zespołów zakwalifikowanych do Ligi Mistrzów może liczyć na sukces? Największe szanse mają na to Lewandowski z Bayernem, Szczęsny z Juventusem i Piszczek z Borussia Dortmund, a także, chociaż w mniejszym stopniu, jeszcze Krychowiak i Rybus z Lokomotiwem i Milik (jeśli zostanie) z Zielińskim w Napoli.
Faza grupowa rozpocznie się 17-18 września, a ostatnia, szósta kolejka zostanie rozegrana 10-11 grudnia. Spotkania 1/8 finału odbędą się 18-26 lutego oraz 10-18 marca 2020 roku. Ćwierćfinały zaplanowano na 7-8 kwietnia i 14-15 kwietnia, półfinały zaś na 28-29 kwietnia i 5-6 maja. Finał odbędzie się 30 maja W Stambule na stadionie Galatasaray.

 

 

Fortuna za nastolatka

Letnia karuzela transferowa w piłce nożnej wchodzi na najwyższe obroty. Atletico Madryt wykupiło właśnie z Benfiki Lizbona 19-letniego portugalskiego napastnika Joao Felixa za 126 mln euro.

Felix uważany jest za wschodzącą gwiazdę portugalskiej reprezentacji i następcę wielkiego Cristiano Ronaldo. Po transferze będzie czwarty na liście najdroższych piłkarzy w historii futbolu. A transakcja wydaje się przesądzona, skoro już pochwaliła się nią Benfica. Co prawda zostało jeszcze ustalenie indywidualnych warunków kontraktu piłkarza z Atletico, ale to nie powinno być istotną przeszkodą. Gigantyczna kwota transferu oznacza, że więcej niż za Joao Felixa zapłacono dotąd za Neymara (wykupiony przez Paris Saint-Germain z FC Barcelona za 222 mln euro), Kyliana Mbappe (za 180 mln euro przez PSG z AS Monaco) i Philippe Coutinho (za 145 mln euro przez Barcelonę z Liverpoolu). Portugalczyk może jednak wkrótce stracić tak prestiżową lokatę, bo Juventus Turyn właśnie finalizuje transfer 19-letniego holenderskiego stopera Ajaksu Amsterdam Matthijsa de Ligta i oferuje za niego aż 149 milionów euro.

Na razie jednak więcej mówi się o transferze Portugalczyka, dla którego poprzedni sezon był dopiero pierwszym w dorosłej piłce. Efektownie grający młody napastnik strzelił 20 goli w 43 meczach rozegranych we wszystkich rozgrywkach. Został zapamiętany zwłaszcza z kapitalnego spotkania w ćwierćfinale Ligi Europy z Eintrachtem Frankfurt (4:2), w którym zdobył hat-tricka i zaliczył asystę. Madrycki klub jest zdeterminowany w staraniach o pozyskanie tego gracza, potrzebuje bowiem pilnie załatać lukę po odejściu z zespołu Francuza Antoine’a Griezmanna.

 

Liga Mistrzów 2019/2020: Koszyki już wypełnione

Podczas minionego weekendu bezpośredni awans do fazy grupowej Ligi Mistrzów wywalczyły trzecia w Serie A Atalanta Bergamo i czwarty Inter Mediolan, oraz drugi w rosyjskiej ekstraklasie Lokomotiw Moskwa.

Właśnie te trzy ekipy dołączyły do zespołów, które wcześniej zapewniły sobie awans. Stawkę może jeszcze uzupełnić Arsenal Londyn jeśli wygra w finale Ligi Europy z Chelsea Londyn, lub Olympique Lyon jeśli górą będzie Chelsea, która zakwalifikowała się już do Champions League jako trzecie drużyna Premier League. Pozostałe sześć miejsce przypadną zespołom wyłonionym w eliminacjach (m.in. z udziałem mistrza Polski Piasta Gliwice). Losowanie pierwszej rundy eliminacji odbędzie się w połowie czerwca, a pierwsze mecze zaplanowano na 9 i 10 lipca. Natomiast losowanie fazy grupowej zostanie przeprowadzone 29 sierpnia.

W pierwszym koszyku, który daje przywilej rozstawienia, znaleźli się tegoroczni triumfatorzy obu europejskich pucharów (FC Liverpool lub Tottenham i Arsenal bądź Chelsea Londyn) oraz sześciu mistrzów najsilniejszych europejskich lig według rankingu UEFA: hiszpańskiej (FC Barcelona), niemieckiej (Bayern Monachium), włoskiej (Juventus Turyn), angielskiej (Manchester City), francuskiej (Paris Saint-Germain) i rosyjskiej (Zenit Petersburg).

W pozostałych koszykach znajdą się: Real Madryt, Atletico Madryt, Borussia Dortmund, SSC Napoli, Szachtar Donieck, Arsenal Londyn lub Chelsea Londyn, Tottenham Hotspur lub FC Liverpool, Benfica Lizbona, Bayer Leverkusen, Red Bull Salzburg, Valencia CF, Inter Mediolan, Lokomotiw Moskwa, KRC Genk, Galatasaray Stambuł, RB Lipsk, Atalanta Bergamo i OSC Lille. Losowanie grup odbędzie się 29 sierpnia, rozgrywki zaczną się 17 września, a finał odbędzie się 30 maja 2020 roku w Stambule.

 

Podzieleni na grupy w Lidze Mistrzów i Lidze Europy

W ubiegłym tygodniu UEFA dokonała losowania grup w Lidze Mistrzów i Lidze Europy. Pierwsze mecze na tym etapie rozgrywek zostaną rozegrane 18 września, a faza grupowa zakończy się w grudniu. W Lidze Mistrzów zagra ośmiu polskich piłkarzy.

 

W fazie grupowej tegorocznej edycji Ligi Mistrzów zobaczymy ośmiu polskich piłkarzy: Roberta Lewandowskiego z Bayernu Monachium, Łukasza Piszczka z Borussii Dortmund, Kamila Glika z AS Monaco, Wojciecha Szczęsnego z Juventusu Turyn, Arkadiusza Milika i Piotra Zielińskiego z Napoli oraz Grzegorza Krychowiaka i Macieja Rybusa z Lokomotiwu Moskwa. FC Liverpool co prawda zgłosił do rozgrywek 19-letniego Kamila Grabarę, ale nasz młody bramkarz ekipie „The Reds” jest dopiero numerem trzecim w hierarchii, po Brazylijczyku Alissonie i Belgu Simonie Mignoletcie, więc jego szanse na występ w Champions League są praktycznie zerowe.

W Lidze Europy też nie mamy zespołu, ale w kadrach 48 drużyn które znalazły się w fazie grupowej znalazło się ośmiu polskich piłkarzy. W Dynamie Kijów zagra Tomasz Kędziora, w Łudogorcu Razgrad Jacek Góralski i Jakub Świerczok, w azerskim Karabachu Agdam Jakub Rzeźniczak, w Girondins Bordeaux Igor Lewczuk, w KRC Genk Jakub Piotrowski, w Dinamie Zagrzeb Damian Kądzior, a w słowackim Spartaku Trnava wypożyczony w ostatniej chwili z Wisły Kraków Patryk Małecki.

 

Liga Mistrzów

Grupa A: Atletico Madryt, Borussia Dortmund, AS Monaco, Club Brugge
Grupa B: FC Barcelona, Tottenham, PSV Eindhoven, Inter Mediolan
Grupa C: PSG, SSC Napoli, Liverpool FC, Crvena Zevzda Belgrad
Grupa D: Lokomotiw Moskwa, FC Porto, Schalke 04, Galatasaray AS
Grupa E: Bayern Monachium, Benfica Lizbona, Ajax Amsterdam, AEK Ateny
Grupa F: Manchester City, Szachtar Donieck, Olympique Lyon, TSG Hoffenheim
Grupa G: Real Madryt, AS Roma, CSKA Moskwa, Viktoria Pilzno
Grupa H: Juventus, Manchester United, CF Valencia, Young Boys Berno

 

Liga Europy

Grupa A: Bayer Leverkusen, Łudogorec Razgrad, FC Zurich, AEK Larnaka.
Grupa B: FC Salzburg, Celtic Glasgow, RB Lipsk, Rosenborg Trondhem.
Grupa C: Zenit Petersburg, FC Kopenhaga, Girondins Bordeaux, Slavia Praga.
Grupa D: RSC Anderlecht, Fenerbahce Stambuł, Dinamo Zagrzeb, Spartak Trnawa.
Grupa E: Arsenal Londyn, Sporting Lizbona, Karabach Agdam, Worskła Połtawa.
Grupa F: Olympiakos Pireus, AC Milan, Real Betis, F91 Dudelange.
Grupa G: Villarreal CF, Rapid Wiedeń, Spartak Moskwa, Glasgow Rangers.
Grupa H: Lazio Rzym, Olympique Marsylia, Eintracht Frankfurt, Apollon Limassol.
Grupa I: Besiktas Stambuł, KRC Genk, Malmoe FF, Sarpsborg FF.
Grupa J: Sevilla FC, FK Krasnodar, Standard Liege, Akhisar Belediyespor.
Grupa K: Dynamo Kijów, FK Astana, Stade Rennes, FK Jablonec.
Grupa L: Chelsea Londyn, PAOK Saloniki, BATE Borysów, MOL Vidi